Chaos w Trigorii: Czas na powrót na właściwe tory

Z Lina Soulouku na czele (która spędziła ostatni weekend z rodziną w Trydencie) i jej pełnymi uprawnieniami w klubie, sytuacja zdaje się wymykać spod kontroli.

fot. © asroma.com

La Repubblica (P. Torri) – Poajwiają się zakazane, skradzione i rozpowszechnione wideo, a wokół działają zarówno agenci sportowi, jak i cywilni. Zwolnienia, których legalność budzi wątpliwości. Przymusowe urlopy. Trujące relacje wewnętrzne i zewnętrzne. Atmosfera strachu jest odczuwalna, gdy tylko ktoś wchodzi do siedziby przy ulicy Tolstoja lub do Trigorii. 

Co się dzieje w AS Roma? Jedno jest pewne: z CEO Liną Soulouku (która spędziła ostatni weekend z rodziną w Trydencie), która zdaje się trzymać pieczę nad klubem, sytuacja wymyka się spod kontroli. Grecka menedżerka jest otoczona przez zespół praktycznie w całości kobiecy.

Jest tam doktor Arianna Sorrentino, prawniczka z najwyższymi ocenami, liderka w dziale personalnym, ale opisywana jako nieco humorzasta. Zyskała sławę dzięki swojej reakcji w przeklętą noc w Budapeszcie, gdy kibic Romy, który zajął miejsce przeszkadzające w oglądaniu, usłyszał: „Nie wiesz, kim jestem”, a zaskoczony kibic odpowiedział: „Co to za zachowanie?”.

Jest tam również doktor Anna Rapuano, kierowniczka planowania finansowego, która niestety traci na popularności. Pojawia się również Priscilla Bortoloni, początkowo ekstrawagancka recepcjonistka, obecnie pracująca w dziale Protokołu. Jest także adwokat Lorenzo Vitali, lider działu prawnego. Jednakże, wszystko to przy braku dyrektora generalnego, dyrektora technicznego lub dyrektora sportowego, czyli kluczowych postaci. Poza doktor Souloukou, kto tam zna się na futbolu? Czy nie czas przywrócić priorytetowość drużynie, szanując miliony kibiców, którzy są skarbnicą klubu?

Komentarze

  • Totnik
    26 marca 2024, 11:30

    Z całym szacunkiem dla kobiet ale poza wyjątkami jak Rosella Sensi to raczej w klubach na tym poziomie nie biorą się za zarządzanie….

  • jamtaicho
    26 marca 2024, 14:06

    Pamiętam w Chelsea za Abramowicza jakaś kobieta zarządzała transferami i umowami i robiła to genialnie przez lata. Odeszła z musu i spuścili klub na psy.