Ziółkowski zdał egzamin w Turynie? Solidny występ mimo porażki

AS Roma wróciła z Turynu bez punktów, jednak występ młodego Polaka był jednym z nielicznych jasnych punktów wieczoru na Allianz Stadium.

fot. © asroma.com

Przed meczem w Turynie wielu kibiców miało obawy, jak Jan Ziółkowski poradzi sobie w pierwszym składzie. Owszem, wcześniej już zanotował solidną drugą połowę przeciwko Interowi, ale wciąż pamiętano też jego słabszy fragment meczu z Viktorią Pilzno, gdzie w krótkim czasie stracił pewność siebie i wyraźnie wypadł z rytmu. Sam Gasperini miał z kolei zastrzeżenia do jego stylu gry, zwłaszcza częstego wchodzenia wślizgiem i ryzyka niepotrzebnych kartek.

Z powodu absencji podstawowych stoperów wychowanek Legii musiał wejść w rolę Evana Ndicki, przejmując odpowiedzialność za środek defensywy. Grał jako ostatni obrońca, często ustawiany blisko Opendy, z którym Gasperini świadomie kazał mu mierzyć się w pojedynkach w otwartej przestrzeni. Ziółkowski dobrze czytał grę, zachowywał właściwe odległości i wygrał kilka istotnych starć, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy Roma przez długie minuty utrzymywała porządek w tyłach mimo wysokiego tempa Juventusu. Przy pierwszym golu trudno czynić go głównym winowajcą: akcja rozwinęła się szybciej niż reakcja całej linii obrony, zabrakło doskoku w bocznym sektorze i asekuracji w polu karnym, co pozwoliło rywalowi znaleźć przestrzeń. Ziółkowski był w strefie i próbował skrócić kąt, jednak mógł jedynie spóźnioną interwencją ograniczyć straty. Więcej do poprawy było przy drugim trafieniu, gdy przegrał ważny pojedynek powietrzny, a dalszy ciąg akcji potoczył się już bardzo niekorzystnie dla Romy. To moment, w którym doświadczenie i szybsze czytanie kolejnej fazy akcji mogły zrobić różnicę.

Mimo porażki wrażenie po jego występie pozostaje wyraźnie pozytywne. Ziółkowski nie pękł mentalnie po straconych golach, nie schował się i do końca spotkania grał odpowiedzialnie, coraz lepiej zarządzając ryzykiem. Widać było, że wyciąga wnioski w trakcie meczu: rzadziej decydował się na wślizgi, lepiej kontrolował dystans do rywala i spokojniej wyprowadzał piłkę spod pressingu. Potwierdzają to liczby: 90 procent celnych podań (52 na 58), pięć odzyskanych piłek oraz komplet udanych interwencji w odbiorze. W szerszym kontekście był to dla niego prawdziwy crash test, który zdał. To ważny krok w rozwoju i sygnał także dla sztabu szkoleniowego. Jeśli zarówno Janek, jak i Daniele Ghilardi będą regularnie zbierać minuty, Roma może realnie liczyć na to, że bez względu na absencje podstawowych obrońców, defensywa zespołu pozostanie konkurencyjna i powinna sobie poradzić z większością ligowych rywali.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • hako
    21 grudnia 2025, 19:16

    Spytacie jak poszło Ziółkowi. Nie jest dobrze. Co prawda nie jest też źle. Można powiedzieć, że jest średnio.

    • Felek
      23 grudnia 2025, 16:26

      To chyba super? :D

  • PunioLP
    21 grudnia 2025, 19:48

    Ciężko grać przeciwko takim gościom jak Openda z powodu zwinność i startu do piłki. Lepszy niclz Ghilardi który jest mega kołkiem i chyba bledem z naszej strony.
    Los i decyzje gaspa nie sprawiły ze nasza obrona grała jak trzeba. Celik w trójce grał by lepiej w środku niż Holender który tez jest po prostu słaby.
    To nie był poprawny mecz Janka mimo wszystko choc moim zdaniem byl najlepszy z trójki obrońców .
    Dalej za wysoko wychodzi przy próbie odbioru. Zbyt odważnie chociaż podobnie robił i Calafiori i Hujsen czyli talenty które zbyt pochopnie wypuścilismy z ręki

  • takitam
    21 grudnia 2025, 22:16

    Ah, kolejne moralne zwycięstwo ekipy z Rzymu.