Jan Ziółkowski błyszczy w reprezentacji Polski i coraz śmielej puka do pierwszego składu Romy. Obrońca z rocznika 2004 zdobywa uznanie Gasperiniego i kolegów z drużyny.
„Brawo – byłeś najlepszy na boisku”. Gdy takie słowa padają z ust Zbigniewa Bońka, trudno traktować je inaczej niż jako nobilitację. Jan Ziółkowski, młody obrońca Romy z rocznika 2004, w ciągu kilku godzin stał się jednym z najgorętszych nazwisk w polskim futbolu po debiucie w seniorskiej reprezentacji w wygranym 1:0 meczu z Nową Zelandią.
90 minut w podstawowym składzie, solidny i dojrzały występ – to wystarczyło, by przekonać selekcjonera i zwrócić na siebie uwagę. Środkowy obrońca, który latem przeszedł z Legii Warszawa za ponad 6 milionów euro, szybko potwierdza trafność inwestycji Romy.
W Trigorii Ziółkowski zdążył już zyskać uznanie trenerów i kolegów. Polak przeskoczył w klubowej hierarchii Hermoso i Ghilardiego, a na treningach imponuje pewnością siebie i dojrzałością w grze, co zwróciło uwagę m.in. Gianluki Manciniego.
To ważne wyróżnienie, które potwierdza trafność decyzji dyrektora Massary i daje Romie obrońcę, w którym drzemie ogromny potencjał.
Komentarze
Bardzo dobry mecz zagrał Janek z Zelandią, biorąc pod uwagę także fakt, że w linii miał u boku takiego cyrkowego tuza, jak Kędziora. Swoją drogą, szacunek mam wielki do Janka Urbana ale z tym Kedziorą w kadrze to mocno odleciał. Równie dobrze mógł wystawić Panią Małgosię z Lidla.
Kedziora sie nie nadaje do reprezentacji , tak samo jak Piotrowski. I tyle. A Ziolkowski? No jeszcze musi poczekac zeby wygryzc Manciniego czy Ndicke . Takze chlodzcie glowy
Ziolkowski jest 2005
Nie dmuchajmy balonika zagrał jeden mecz z Nową Zelandią – rywal z nie najwyższej półki a w Romie jakieś ogony. Za wcześnie na podnietę.
Jasne ale gra dobrze i na tle kolegów z reprezentacji, zwyczajnie się wyróżniał. W klubie gra ogony ale imponuje dojrzałością. Osobiście jestem nim, póki co, pozytywnie zaskoczony.