AS Roma zainauguruje swój udział w Coppa Italia 2025/2026 meczem z Torino, z którym zmierzy się ponownie kilka dni później w ramach Serie A. Transmisja w Polsat Sport 3 o 20:55
Wtorkowy wieczór na Olimpico to dla drużyny Gasperiniego test z gatunku tych najbardziej konkretnych. W środku styczniowego maratonu trzeba wygrać mecz bez marginesu błędu, bez kalkulacji i bez komfortu rotacji. Torino jest o tyle niewygodne, że już raz w tym sezonie uciszyło Rzym na tym stadionie, wygrywając ligowe spotkanie 1:0 po trafieniu Simeone. Tamten wieczór był pierwszą porażką Gasperiniego w roli trenera Romy i choć dziś kontekst jest inny, pamięć o tym wyniku działa jak zimny prysznic.
Stawka i kontekst: jeden mecz, jeden bilet dalej
Jeśli po dziewięćdziesięciu minutach będzie remis, od razu decydują rzuty karne. To pierwszy prawdziwy styczniowy rozjazd sezonu, bo noc po meczu rozdzieli scenariusze na dwa światy. Albo Roma utrzyma przy życiu komplet celów na drugą część rozgrywek, albo pożegna się z jednym z nich zanim puchar na dobre się zacznie.
Roma i Torino dopiero co grały ligę, a po pucharze wrócą do siebie jeszcze w Serie A, tym razem w Turynie. W teorii to dwa różne mecze, w praktyce wszystko się przenika. Zarządzanie siłami, krótka regeneracja, decyzje kadrowe podejmowane z braku wyboru, a nie z komfortu. Właśnie dlatego Gasperini podkreślał, że nie wolno zlekceważyć żadnego przeciwnika, bo w takich meczach najważniejsze jest wejście w spotkanie we właściwy sposób. W jego ocenie odpowiedź drużyny w Lecce, mimo braków, była znacząca, ale teraz potrzebna jest powtórka tej samej mentalności.
Roma: kadra na styk i przód zrobiony z konieczności
Największym znakiem rozpoznawczym przed tym spotkaniem nie jest sama taktyka, tylko lista nazwisk, których Gasperini nie ma do dyspozycji. Absencji jest dużo, a wiele z nich dotyczy graczy, którzy normalnie dają rotację i konkret w ofensywie. Poza grą pozostają między innymi Gollini, Angeliño, Baldanzi, Pellegrini, Dowbyk i Ferguson, a dodatkowo pauzuje Mancini. W takich realiach plan meczowy zaczyna się od prostego pytania. Skąd wziąć jakość w polu karnym i zmianę rytmu, jeśli ławka jest krótka, a klasycznej dziewiątki brakuje.
Dobra wiadomość to powrót Ndicki, który wraca po Pucharze Narodów Afryki i znów jest w kadrze. Najpewniej zacznie jednak na ławce, bo po takiej przerwie trudno od razu wrzucać go w pełne obciążenie. Z tyłu wybór jest w dużej mierze wymuszony, a wśród możliwych ustawień przewija się wariant z Ziółkowskim i Ghilardim, przy czym Rensch ma być faworytem do gry kosztem Hermoso, który nie jest w optymalnej dyspozycji.
Z przodu Roma będzie musiała zagrać na automatyzmach, które już zna, bo alternatyw jest niewiele. Dybala ma być punktem odniesienia, a za jego plecami pracować mają Soulé i El Shaarawy. To układ, który daje technikę i ruch między liniami, ale wymaga dwóch rzeczy. Po pierwsze, trzeba utrzymać wysoką intensywność pressingu, żeby nie zostawiać Torino czasu na spokojne budowanie akcji. Po drugie, trzeba wreszcie przekuć posiadanie w realne okazje, bo w pucharze jeden moment może zdefiniować cały wieczór. W trakcie meczu Gasperini ma bardzo ograniczone pole manewru. W razie potrzeby do gry mogą wejść Bailey oraz młody Arena i to właściwie tyle, jeśli chodzi o ofensywne rozwiązania.
W środku pola możliwa jest rotacja, bo Koné ma szansę zacząć na ławce. W takim scenariuszu ciężar gry i odpowiedzialność przechodzą na Cristante i Pisillego. To daje strukturę i kontrolę, ale jednocześnie wymaga konsekwencji w reakcji po stracie, ponieważ Torino lubi wykorzystywać moment, w którym rywal rozciąga się w ataku, a potem zostawia przestrzeń za plecami.
Torino: potrzeba reakcji i pomysł na szybkie uderzenie
Granata przyjeżdżają do Rzymu po dwóch ligowych porażkach z rzędu, z Udinese i Atalantą, co zepchnęło ich do środka tabeli. Dla Baronie puchar to szansa na reset nastroju, ale też okazja, żeby zbudować sobie serię w rozgrywkach, które w ostatnich latach nie przynosiły Torino żadnych wielkich historii. W erze Urbano Cairo klub ani razu nie doszedł do półfinału Coppa Italia, a najlepszym wynikiem były ćwierćfinały, osiągane tylko kilka razy. To tłumaczy, dlaczego wokół Torino krąży pytanie, czy klub w ogóle traktuje te rozgrywki jak realną szansę, skoro puchar może dawać drogę do Europy i budować tożsamość sezonu.
Kadrowo goście również mają swoje ubytki. W Rzymie nie powinni pojawić się Ilić i Pedersen. Baroni ma natomiast skłaniać się ku ustawieniu z trójką z tyłu i dwójką napastników, w lustrzanym odbiciu tego, co często robi Roma. W przewidywaniach pojawia się powrót Simeone i Adamsa od pierwszej minuty, a za ich plecami Vlasić jako łącznik. To sugeruje intencję bardzo prostą. Grać bez zbędnych ozdobników, szybko przenosić ciężar na te sektory boiska, gdzie Roma może zostać złapana po stracie, a przy okazji wykorzystać fakt, że gospodarzom brakuje naturalnych zmian w ataku.
Coppa Italia i Roma: trofeum, które kiedyś było „nasze”, a dziś jest głodem
Coppa Italia zawsze była dla Romy rozgrywkami z emocjonalnym ciężarem. Z tego turnieju przychodziły wielkie wieczory, ale też rozczarowania, a sam fakt dziewięciu triumfów mówi, jak bardzo klub przez dekady był znaczący w tych rozgrywkach. Ten dorobek trzyma Romę wysoko w tabeli wszech czasów, tylko że ten obraz ma dziś drugą stronę. Osiemnaście lat bez trofeum zamienia historię w głód, a każdy kolejny pucharowy wieczór przestaje być dodatkiem do sezonu i zaczyna być pytaniem o ambicję.
Z Torino te rozgrywki mają wręcz osobny rozdział. To właśnie z granatą Roma grała finały, które weszły do klubowej mitologii, rozstrzygane po dogrywkach i karnych, z Tancredim w roli bohatera i z chwilami, które dla romanistów są częścią rodzinnej pamięci.
Spotkanie poprowadzi Kevin Bonacina, po raz pierwszy w roli arbitra meczu Romy. Na liniach pomogą mu Cipressa i Politi, czwartym arbitrem będzie Marinelli. Za VAR odpowiada Mazzoleni, a asystentem VAR będzie Paganessi.
Forma przeciwnika
Torino wchodzi w puchar po dwóch ligowych porażkach, ale w ostatnich tygodniach potrafiło też wygrać na wyjeździe wysoko i punktować w meczach o innym rytmie. To zespół, który nie zawsze trzyma powtarzalność, za to w pojedynczych spotkaniach bywa bardzo „konkretny” — szczególnie kiedy może oprzeć się na dobrze ustawionej defensywie i szybkich przejściach.
10.01.26, Serie A, Atalanta – Torino 2:0
07.01.26, Serie A, Torino – Udinese 1:2
04.01.26, Serie A, Verona – Torino 0:3
27.12.25, Serie A, Torino – Cagliari 1:2
21.12.25, Serie A, Sassuolo – Torino 0:1
Ostatnie bezpośrednie starcia
Ten dwumecz w krótkim odstępie czasu zaczyna się od faktu, który w Rzymie wciąż uwiera: we wrześniu Torino wygrało na Olimpico 1:0, a Roma długo nie umiała znaleźć sposobu na przełamanie dobrze ustawionego rywala.
14.09.25, Serie A, Torino – AS Roma 1:0
25.05.25, Serie A, Torino – AS Roma 0:2
31.10.24, Serie A, AS Roma – Torino 1:0
26.02.24, Serie A, AS Roma – Torino 3:2
24.09.23, Serie A, Torino – AS Roma 1:1
Przewidywane składy
Roma (3-4-2-1): Svilar – Ghilardi, Ziółkowski, Rensch – Çelik, Cristante, Pisilli, Wesley – Soulé, El Shaarawy – Dybala.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Mancini (pauza), El Aynaoui (Puchar Narodów Afryki), Gollini, Angeliño, Baldanzi, Pellegrini, Dowbyk, Ferguson.
Uwagi: Ndicka wraca do kadry i może wejść z ławki; Hermoso nie jest w pełni gotowy, dlatego Rensch ma przewagę w trójce z tyłu; w ataku ograniczone zmiany, awaryjnie do dyspozycji Bailey i młody Arena.
Torino (3-4-1-2): Paleari – Ismajili, Maripan, Coco – Lazaro, Tameze, Gineitis, Aboukhlal – Vlasic – Simeone, Adams.
Trener: Marco Baroni
Niedostępni: Ilic, Pedersen.
Uwagi: możliwy wariant z Casadei i Ilkhanem w środku pola; alternatywą dla duetu w ataku jest Ngonge, a Zapata może wejść z ławki, jeśli mecz będzie wymagał bardziej fizycznej gry w polu karnym.
Komentarze
Może dzisiaj wygramy.
Jaki będzie wynik?🙂
Ciężkie spotkanie, ale serce mówi że do przodu, daje ❤️💛
Wolałbym dzisiaj przegrać, żeby w weekend wygrać.
Podobnie uważam, wszystkie siły na Serie A, tam musimy regularnie punktować i LM w tym sezonie to mus.