W sobotę o 18:00 Roma wraca na Olimpico po zwycięstwie w Lecce i chce dopisać kolejny krok w pościgu za czołówką. Sassuolo przyjeżdża po zimnym prysznicu z Juventusem, ale wciąż z poczuciem, że w środku tabeli ma czym oddychać.
W Lecce Roma dostała to, czego najbardziej potrzebowała: czyste, dojrzałe zwycięstwo i kilka sygnałów, że zespół potrafi wygrać także wtedy, gdy kadrę trzeba łatać. Spokoju jednak nie ma, bo zmieniła się tylko oś problemów. Do składu wracają Gianluca Mancini i Mario Hermoso po pauzie za kartki, więc obrona odzyskuje bardziej „normalny” kształt. Wypada za to Bryan Cristante, zawieszony po kartce z Lecce, a to piłkarz wykorzystywany przez Gasperiniego niezwykle elastycznie, również jako narzędzie do neutralizowania kluczowego punktu rozegrania rywala.
To właśnie bez Cristantego pojawia się najciekawsza zagadka taktyczna. Gasperini tłumaczył na konferencji, że przy takim kalendarzu i takiej liczbie absencji nie wolno nikogo lekceważyć, bo to właśnie takie mecze wymagają „wejścia w nie we właściwy sposób”. Podkreślał też, że odpowiedź zespołu w Lecce mimo osłabień była znacząca, a drużyna pracuje z energią i daje dobre reakcje. Jednocześnie nie ukrywał, że wciąż jest to czas „emergency”, bo Roma traci Dovbyka przez uraz i Cristantego przez zawieszenie, a Ndicka oraz El Aynaoui pozostają poza zespołem z powodu Pucharu Narodów Afryki. Do tego dochodzą znaki zapytania w ofensywie i na bokach: Soulé jest w kadrze meczowej mimo wcześniejszych drobnych dolegliwości, natomiast Wesley wypadł z listy powołanych (mocna infekcja), a Baldanzi nadal nie wrócił do pełnego treningu.
W praktyce oznacza to, że Roma wciąż będzie opierać się na jakości duetu Dybala–Soulé i na tym, co ich ruch między liniami potrafi „otworzyć” w defensywie przeciwnika. Ponieważ Dovbyk nie jest do dyspozycji, rola napastnika znów spada na Fergusona, ocenianego nie tylko przez pryzmat goli, ale też pressingu, pracy bez piłki i umiejętności utrzymania rywala plecami do bramki. W takim układzie bramki częściej rodzą się z cierpliwości, stałych fragmentów i jakości w półprzestrzeniach niż z czystej, klasycznej dominacji w polu karnym.
Słaba forma Sassuolo
Sassuolo przyjeżdża na Olimpico z bilansem, który nie wygląda groźnie w tabeli, ale mocno uwiera w styczniu. Neroverdi mają 23 punkty i bezpieczny dystans od strefy spadkowej, jednak ostatnie tygodnie wyraźnie wyhamowały. Od wyjazdowego zwycięstwa w Bergamo 9 listopada drużyna Fabio Grosso wygrała już tylko raz, z Fiorentiną 6 grudnia, a pięć kolejnych spotkań ligowych przyniosło zaledwie trzy punkty (trzy remisy i dwie porażki). We wtorek Sassuolo dostało mocny cios od Juventusu, przegrywając 0:3 na Mapei, a mecz znów obnażył problem, który wraca jak echo: gdy rywal podkręca tempo, błędy w defensywie robią się kosztowne.
Do formy dochodzą kłopoty kadrowe. Kristian Thorstvedt wypadł po urazie barku i niemal na pewno nie zagra w Rzymie, a pod znakiem zapytania stoi też występ Cristiano Volpato, wychowanka Romy, który zmaga się z problemem mięśniowym. Grosso nie chce ryzykować, bo przy tak krótkiej kołdrze każda kolejna strata kadrowa może zdefiniować następne tygodnie. Mimo tego Sassuolo ma narzędzia, by zagrozić w przejściu do ataku. Laurienté i Fadera potrafią przyspieszyć na skrzydłach, a Pinamonti daje punkt odniesienia w polu karnym. Problem polega na konsekwencji w obu „szesnastkach” i na tym, że w tym sezonie Neroverdi nie potrafili jeszcze wygrać z drużynami z ligowej czołówki.
W środku tej historii stoi Nemanja Matić, który wraca na Olimpico jako przeciwnik i ma być sercem rozegrania Sassuolo. Jego powrót ma też kontekst pozaboiskowy: Serb wprost mówił o rozczarowaniu obietnicami kontraktowymi i poczuciu, że w Romie wciąż był „na próbę”. Nie należy spodziewać się owacji, ale też nic nie wskazuje na to, by został potraktowany jak „wróg publiczny”. Raczej chłodno, z szacunkiem do jakości, jaką kiedyś dawał w Europie.
Dla Romy mecz zaczyna się więc od pytania: jak ograniczyć wpływ Maticia na pierwsze podanie i wyprowadzanie piłki. Właśnie tutaj brak Cristantego widać najmocniej, bo Roma traci zawodnika, który łączył agresję w doskoku z zabezpieczeniem po stracie. Gasperini rozważa alternatywy: jedną z nich jest Pisilli wyżej, bliżej Dybali i Soulé, ale wtedy trzeba spiąć środek obok Koné i nie dopuścić do prostych kontr po odbiorze. Druga opcja to ustawienie, w którym ciężar „gaszenia” Maticia bez piłki przejmuje jeden z zawodników z przodu, kosztem tego, że w fazie ataku pozycyjnego Roma będzie miała mniej klasycznej „dziesiątki” w centrum.
Drugim polem bitwy będą boki. Sassuolo w 4-3-3 lubi rozciągać grę i szukać dośrodkowań do Pinamontiego, a Roma, gdy dobrze pracują skrzydła i zabezpieczenia, zwykle broni pole karne bardzo solidnie. W tym meczu brak Wesleya może przesunąć akcenty na lewej stronie, bo wariant z Tsimikasem oznacza więcej gry na dośrodkowanie i podanie po ziemi niż ciągłe sprinty w głąb pola. To może być istotne, jeśli Sassuolo spróbuje „zaparkować” mecz na wahadle dośrodkowań i drugich piłek.
Wreszcie trzeci element, typowo dla Gasperiniego, to reakcja po stracie. Sassuolo ma piłkarzy, którzy potrafią zagrać na jeden kontakt i uciec w wolną przestrzeń, a Roma buduje swoją siłę na tym, że takich autostrad stara się nie otwierać. Jeśli gospodarze będą czyści w podaniu i cierpliwi w ataku pozycyjnym, mecz powinien łamać się pod ich kontrolą. Jeśli pojawi się nerwowość w pierwszej fazie budowy, Sassuolo dostanie dokładnie to, czego na wyjazdach szuka najbardziej: okazje „z niczego”.
Forma przeciwnika
Sassuolo wchodzi na Olimpico bez zwycięstwa od pięciu kolejek, z serią trzech remisów i dwóch porażek. Ostatnie 0:3 z Juventusem było najbardziej bolesne, bo przyszło po meczu, w którym błędy w obronie zostały natychmiast ukarane, a uraz Thorstvedta dodatkowo podciął stabilność środka pola. Jednocześnie trzeba pamiętać, że mimo słabszego miesiąca Neroverdi potrafili w tym sezonie dobrze punktować na wyjazdach i utrzymywać strukturę przez długie fragmenty spotkań. To nie jest rywal „rozsypany”, raczej taki, który zgubił ciągłość i teraz szuka jednego meczu, który przywróci mu pewność.
06.01.26, Serie A, Sassuolo – Juventus 0:3
03.01.26, Serie A, Sassuolo – Parma 1:1
28.12.25, Serie A, Bologna – Sassuolo 1:1
21.12.25, Serie A, Sassuolo – Torino 0:1
14.12.25, Serie A, AC Milan – Sassuolo 2:2
Ostatnie bezpośrednie starcia
Jesienią Roma znalazła sposób na Sassuolo na Mapei Stadium, wygrywając 1:0 po szybkim golu Dybali i kontrolując tempo spotkania bez zbędnego ryzyka. W ostatnich latach ten duet potrafił dawać mecze z dużą liczbą zwrotów akcji, ale jeśli Roma narzuci swoją organizację i odbierze Sassuolo komfort w środku, gospodarze mają argumenty, by znów przepchnąć wynik na swoją stronę.
26.10.25, Serie A, Sassuolo – AS Roma 0:1
17.03.24, Serie A, AS Roma – Sassuolo 1:0
03.12.23, Serie A, Sassuolo – AS Roma 1:2
12.03.23, Serie A, AS Roma – Sassuolo 3:4
09.11.22, Serie A, Sassuolo – AS Roma 1:1
Przewidywane składy
Roma (3-4-2-1): Svilar – Mancini, Ziółkowski, Hermoso – Çelik, Pisilli, Koné, Tsimikas – Dybala, Soulé – Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Evan Ndicka (Puchar Narodów Afryki), El Aynaoui (Puchar Narodów Afryki), Cristante (pauza za kartki), Dowbyk (uraz), Wesley (infekcja), Baldanzi (uraz), Pellegrini (uraz).
Uwagi: brak Cristante komplikuje wybór „dziesiątki” do pracy bez piłki przy Maticiu; możliwy wariant z Pisillim wyżej i korektą ustawienia, Wesley wypadł z powodu choroby.
Sassuolo (4-3-3): Murić – Walukiewicz, Idzes, Muharemovic, Doig – Lipani, Matic, Koné – Fadera, Pinamonti, Laurienté.
Trener: Fabio Grosso
Niedostępni: Thorstvedt (uraz barku), Candé; wątpliwy: Volpato (problem mięśniowy).
Uwagi: w środku pola możliwe rotacje przy roli trzeciego pomocnika (alternatywy dla Lipaniego); Grosso musi łatać skład po urazach, ale rdzeń 4-3-3 pozostaje bez zmian.
Komentarze
Punktujemy jak w 2025 :)
Kiedyś 36×2 = 72 punkty wystarczały do w-ce mistrzostwa Włoch teraz mogą dać nam 5 miejsce
Sezon temu 4 miejsce wymagało 70 pkt. Zobaczymy. Do tych 70 i tak daleka jeszcze droga :)