Roma wraca na Olimpico po bardzo trudnym tygodniu i nie ma już wielkiego marginesu na kolejne potknięcie. Mecz z Lecce ma znaczenie nie tylko dla tabeli, ale też dla tego, w jakim nastroju Giallorossi wejdą w przerwę reprezentacyjną.
Po odpadnięciu z Europa League atmosfera wokół Romy zrobiła się ciężka, a niedzielne spotkanie wygląda jak obowiązkowa odpowiedź drużyny Gian Piero Gasperiniego. Lecce przyjeżdża jednak do stolicy z własnym planem i własną presją, bo dla zespołu Eusebio Di Francesco każdy punkt może mieć ogromne znaczenie w walce o utrzymanie.
W Trigorii ostatnie dni musiały zostawić ślad. Odpadnięcie z Europy zabolało podwójnie, bo przyszło niedługo po wcześniejszym rozczarowaniu w Coppa Italia i znów zostawiło wrażenie, że Roma nie udźwignęła momentu, w którym trzeba było pokazać pełnię jakości. Dlatego mecz z Lecce nie jest zwykłym ligowym obowiązkiem. To spotkanie, w którym drużyna ma pokazać, czy naprawdę zrozumiała, jak mocno skomplikowała sobie ostatnie tygodnie. W klubie doszło też do krótkiego spotkania z Ryanem Friedkinem, który miał przypomnieć wszystkim o potrzebie większej odpowiedzialności i wspólnego kierunku. Tego typu sygnały zwykle pojawiają się wtedy, gdy w środku czuć, że coś zaczęło się rozjeżdżać. Dla Romy najważniejsze jest teraz jedno: nie pogłębić chaosu i przed przerwą reprezentacyjną złapać choć trochę spokoju.
Gasperini znów musi liczyć straty
Problem w tym, że Roma dalej jest poobijana kadrowo. Manu Koné wypada na około miesiąc, Wesley pauzuje za kartki, a z przodu nadal brakuje Paulo Dybali, Matíasa Soulé, Artema Dowbyka i Evana Fergusona. Do tego dochodzi zmęczenie po 120 minutach z Bologną, więc Gasperini znowu musi trochę sklejać skład z tego, co mu zostało. Wiele wskazuje na to, że z tyłu większych rewolucji nie będzie i przed Mile Svilarem znów zobaczymy blok z Mancinim, Ndicką i Hermoso. Na wahadłach sytuacja jest już mniej komfortowa, bo przy nieobecności Wesleya i problemach Çelika swoje szanse mają dostać Rensch i Tsimikas. To nie jest idealny moment na eksperymenty, ale Roma nie bardzo ma dziś luksus szerokiego wyboru.
W środku pola więcej odpowiedzialności spadnie na Niccolò Pisilliego. Młody pomocnik urósł w ostatnich miesiącach i z rezerwowego stał się piłkarzem, na którego Gasperini naprawdę patrzy jak na jednego z ważniejszych ludzi drugiej linii. Właśnie teraz, przy urazie Koné i słabszej formie niektórych bardziej doświadczonych zawodników, jego energia, ruchliwość i jakość z piłką mogą być dla Romy bardzo potrzebne.
Malen znów liderem ataku
W ataku punkt wyjścia pozostaje ten sam: Roma musi oprzeć się na Donyellu Malenie, który od pierwszego meczu w Romie zaczyna w pierwszym składzie. Holender od przyjścia zimą dał drużynie coś, czego brakowało jej przez długie fragmenty sezonu: dynamikę, bezpośredniość i konkret pod bramką. Przy tylu nieobecnościach znów będzie tym, od którego zaczyna się myślenie o tym, jak zrobić różnicę z przodu. Spekuluje się o debiucie w pierwszym składzie Robinio Vaza, który mógłby ustawić się obok Holendra. Jeśli jednak tak się nie stanie, obok niego może pojawić się Lorenzo Pellegrini, który przeciwko Bologni pokazał kilka naprawdę dobrych momentów, a o trzecią rolę w ofensywie ma walczyć przede wszystkim Venturino. To byłby dla niego ważny wieczór, bo właśnie teraz Roma potrzebuje od piłkarzy drugiego planu czegoś więcej niż tylko wypełnienia miejsca w składzie. Gasperini nie może już czekać, aż sytuacja kadrowa sama się naprawi. Kto wychodzi dziś na boisko, musi być gotowy dać drużynie realny impuls.
Lecce przyjeżdża z presją, ale i z trenerem, który dobrze zna ten stadion
Lecce znajduje się w trudnym położeniu i potrzebuje punktów w walce o utrzymanie, dlatego nie przyjedzie do Rzymu wyłącznie po to, żeby przetrwać. Dla Eusebio Di Francesco ten mecz zawsze będzie miał szczególny smak, bo wraca na Olimpico jako były piłkarz, były trener i człowiek mocno związany z Romą. Di Francesco ma z Romą długą historię pełną ważnych chwil, od mistrzostwa Włoch jako zawodnik po pamiętny marsz do półfinału Champions League jako trener. Dziś jednak sentyment musi odłożyć na bok. Lecce potrzebuje punktów i dla niego to też jest mecz, w którym nie ma miejsca na romantyzm. Statystyki nie są dla niego łaskawe, bo przeciwko Romie jeszcze nie wygrał, ale takie liczby przed pierwszym gwizdkiem niewiele znaczą. Bardziej liczy się to, że jego drużyna będzie miała jasną motywację: wykorzystać moment słabości gospodarzy, wejść im pod skórę i spróbować zrobić z tego spotkania mecz nerwów.
Wraca ten sam rywal, ale wokół Romy zmieniło się prawie wszystko
To ciekawe, że od wyjazdowego meczu z Lecce minęło zaledwie jedenaście kolejek, a w praktyce wiele zdążyło się odwrócić. Wtedy Roma była w zupełnie innym miejscu, jeszcze z poczuciem, że mimo problemów da się utrzymać kurs na czołówkę. Dziś po odpadnięciu z Europy i serii strat w lidze sytuacja wygląda dużo bardziej nerwowo. Juventus odskoczył, Como jest wyżej, a margines błędu stopniał niemal do zera. Tamten mecz z Lecce był też jednym z symbolicznych momentów zimy. Wtedy Gasperini nie pojawił się po spotkaniu przed kamerami, bo trwał gorący czas wokół mercato i trener coraz wyraźniej czuł, że ofensywa potrzebuje pomocy. Dziś, po kilku tygodniach i kolejnych urazach, tamte napięcia wracają jak echo. Roma znów szuka siebie, znów próbuje odbudować atak i znów opiera się bardziej na doraźnych rozwiązaniach niż na pełnej stabilności.
Pełny stadion tym razem nie oznacza wyłącznie wsparcia. Oczywiście kibice będą z drużyną, ale po tym, co wydarzyło się w czwartek, cierpliwość trybun jest dużo mniejsza. Jeśli Roma dobrze zacznie i szybko pokaże energię, Olimpico może ją ponieść. Jeśli jednak mecz od początku będzie ciężki, szarpany i pełen niepewności, stadion bardzo szybko może zamienić się w miejsce dodatkowej presji. To właśnie jest najważniejsze wyzwanie dla Gasperiniego i jego piłkarzy. Nie tylko wygrać, ale wygrać w taki sposób, by odzyskać choć odrobinę zaufania i poczucia kontroli. Nikt nie oczekuje dziś wielkiego spektaklu. W Rzymie bardziej chodzi o sygnał, że drużyna jeszcze się nie rozsypała i że w końcówce sezonu nadal ma o co walczyć.
Niedzielne spotkanie poprowadzi Juan Luca Sacchi. Dla Romy to arbiter dość dobrze znany, a dotychczasowe bilanse z jego udziałem wypadają raczej korzystnie, choć ostatnie wspomnienie nie jest już tak przyjemne, bo chodzi o wyjazdową porażkę z Udinese na początku lutego. Co ciekawe, będzie to już trzeci mecz Romy w tym sezonie prowadzony przez tego sędziego.
Forma przeciwnika
Lecce przyjeżdża na Olimpico w trudnym położeniu, ale nie bez argumentów. Zespół Eusebio Di Francesco walczy o utrzymanie i w ostatnich pięciu kolejkach zanotował dwa zwycięstwa oraz trzy porażki, pokazując, że potrafi punktować w meczach o dużej wadze, choć nadal ma spore problemy z regularnością. To drużyna, która raczej nie zamknie się wyłącznie nisko, tylko spróbuje wykorzystać przestrzenie i przejścia, zwłaszcza że Roma po czwartkowej klęsce z Bologną wchodzi w mecz mocno poobijana fizycznie i mentalnie.
14.03.26, Serie A, Napoli – Lecce 2:1
08.03.26, Serie A, Lecce – Cremonese 2:1
28.02.26, Serie A, Como – Lecce 3:1
21.02.26, Serie A, Lecce – Inter 0:2
16.02.26, Serie A, Cagliari – Lecce 0:2
Ostatnie bezpośrednie starcia
06.01.26, Serie A, Lecce – AS Roma 0:2
29.03.25, Serie A, Lecce – AS Roma 0:1
07.12.24, Serie A, AS Roma – Lecce 4:1
01.04.24, Serie A, Lecce – AS Roma 0:0
05.11.23, Serie A, AS Roma – Lecce 2:1
Przewidywane składy
Roma (3-4-1-2): Svilar – Mancini, Ndicka, Ghilardi – Çelik, Cristante, Pisilli, Tsimikas – Pellegrini – Vaz, Malen.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Dovbyk, Dybala, Ferguson, Koné, Soulé (kontuzje), Wesley (kartki).
Uwagi: po 120 minutach z Bologną Gasperini mocno liczy siły; Çelik nie jest w pełni zdrowy, ale ma wyjść od początku, podczas gdy na lewej stronie spodziewany jest Tsimikas; Venturino ma realną szansę na większą rolę, lecz według większości przewidywań minimalnie przed nim jest Vaz.
Lecce (4-2-3-1): Falcone – Danilo Veiga, Siebert, Tiago Gabriel, Gallo – Ramadani, Ngom – Pierotti, Gandelman, Banda – Stulic.
Trener: Eusebio Di Francesco
Niedostępni: Berisha, Camarda, Coulibaly, Gaspar, Sottil (kontuzje).
Uwagi: Di Francesco ma kilka wariantów w środku i między liniami: Gandelman jest typowany do gry za napastnikiem, ale Fofana pozostaje alternatywą do bardziej fizycznego ustawienia; z przodu trwa też stały wybór między Stuliciem a Cheddirą, choć tym razem wyżej stoi Stulic.
Komentarze
Falcone jako kibic Romy mógłby pomóc nam dziś wygrać i po sezonie zatrudniamy go jako zmiennika Svilara. A tak na serio Juve się potknęło, więc trzeba to wykorzystać i zgarnąć 3 punkty. Mimo słabej formy trzeba walczyć w każdym meczu i może jakimś cudem doczłapiemy do 4 miejsca, choć wśród Roma, Juve i Como to pewnie Como wydaje się być murowanym faworytem.