Zapowiedź: Roma – Genoa. Powrót De Rossiego na Olimpico

AS Roma zakończy 2025 rok domowym spotkaniem z Genoą, którą obecnie prowadzi Daniele De Rossi. Legenda Romy musi wyjątkowo odłożyć sentymenty na bok.

fot. © asroma.com

Po świątecznej przerwie Serie A wraca w scenerii, która zawsze podnosi temperaturę wydarzenia: wieczorne Stadio Olimpico, poniedziałek, godzina 20:45. Roma zamknie 2025 rok domowym spotkaniem z Genoą, ale to nie tabela i punkty będą pierwszym skojarzeniem kibiców. Na ławce gości zasiądzie Daniele De Rossi, legenda giallorossich, która po raz pierwszy w życiu wejdzie na swój stadion jako rywal.

To powrót nietypowy, bo De Rossi nigdy nie budował swojej historii na „rozliczeniach”. W ostatnich wypowiedziach konsekwentnie odcinał się od motywu rewanżu, podkreślając, że jego cel jest jeden: utrzymać Genoę. I choć wiara piłkarska w jego przypadku jest oczywista dla każdego, profesjonalizm nie zostawia miejsca na sentymenty. Trudniej wyobrazić sobie bardziej paradoksalny tydzień pracy niż ten, w którym człowiek, który przez lata był uosobieniem Romy, przygotowuje plan, by Roma nie wygrała.

Jednocześnie De Rossi nie zamierza udawać, że to zwykły mecz. Przyznawał, że dopiero moment wejścia na Olimpico w innych barwach pokaże, co naprawdę poczuje. To napięcie, między sercem a obowiązkiem,  jest osią całej historii tego spotkania. I sprawia, że poniedziałkowy wieczór ma ciężar większy niż standardowe ostatnie ligowe granie roku.

Genoa De Rossiego: organizacja, odporność i gra na przetrwanie

Ostatni obraz Genoi sprzed przerwy to mecz z Atalantą, który długo wyglądał jak manifest odporności. Czerwona kartka dla bramkarza już w 3. minucie narzuciła scenariusz „będziemy cierpieć”, ale Genoa potrafiła utrzymać strukturę, bronić nisko i – co ważne – wciąż szukać swoich momentów. Były okazje Vitinhi, była piłka w słupku tuż po przerwie, była też seria obron rezerwowego golkipera, który wszedł w tryb „ratunkowy” i długo trzymał wynik przy życiu. Ostatecznie decydujący cios padł dopiero w doliczonym czasie, po stałym fragmencie gry. Taki finał, choć bolesny, w pewnym sensie potwierdził, że Genoa potrafi być niewygodna nawet w warunkach skrajnych.

De Rossi po tamtym spotkaniu zwracał uwagę, że nie chce sprowadzać wszystkiego do jednego zdarzenia czy pojedynczego błędu. Ważniejsza była całość: dyscyplina, organizacja w defensywie i gotowość do walki: fundamenty drużyny, która ma się utrzymać. I właśnie te fundamenty będą kluczowe również w Rzymie, bo Genoa na Olimpico nie przyjedzie po „piękny mecz”. Przyjedzie po wynik.

W praktyce może to oznaczać kilka konkretnych założeń:

  • przetrwać pierwszą falę pressingu i nie dać Romie szybkiej przewagi,
  • grać na drugą piłkę, wykorzystywać pojedynki w środku pola,
  • szukać kontr i stałych fragmentów, gdy Roma przesadzi z ryzykiem w rozegraniu.

Personalnie: Sommariva w bramce, Thorsby ma być gotowy, w obronie znak zapytania

Kwestie kadrowe Genoi układają się w jasną opowieść o konieczności improwizacji. Leali pauzuje po czerwonej kartce, więc między słupkami ponownie powinien stanąć Sommariva. De Rossi może natomiast skorzystać z Thorsby’ego – według deklaracji trenera problem z barkiem nie powinien wykluczyć go z dyspozycji na mecz. To istotne, bo Norweg daje intensywność, pracę bez piłki i „brudne metry”, które w takich spotkaniach są bezcenne. Największy dylemat ma dotyczyć defensywy. Do gry wraca Ostigard, ale równocześnie ostatnie występy i treningowe sygnały kilku innych opcji sprawiają, że De Rossi ma o czym myśleć. W grę wchodzą różne profile zawodników (różne role w trójce/czwórce obrońców), a decyzja ma zapaść dopiero na finiszu przygotowań. Tego typu wahanie nie musi być słabością – może być też próbą dopasowania ustawienia do konkretnych zachowań Romy w ataku pozycyjnym.

Do tego dochodzą problemy zdrowotne i ograniczony komfort rotacji: część piłkarzy dopiero wracała do treningów w okolicach świąt, inni wciąż są poza grą. Genoa, nawet jeśli zmobilizowana, nie ma luksusu budowania planu „na dwa tempa”. To raczej mecz, w którym trzeba dobrze rozpocząć i umieć cierpieć do końca.

Roma: agresja w DNA, ale kadrowe ubytki realnie zmieniają układ sił

W Romie tło jest równie konkretne: przerwa świąteczna nie kasuje konsekwencji kalendarza. AFCON zabrał dwóch ważnych zawodników – El Aynaouiego i Ndickę. To podwójny cios, bo jeden daje środkowi pola „oddech” i dynamikę, drugi jest filarem linii obrony. Jakby tego było mało, dochodzi absencja Pellegriniego, który ma wypaść na około miesiąc. A to z kolei uderza w coś, co w systemie Gasperiniego jest kluczowe: łączenie intensywnej pracy bez piłki z jakością w ostatniej tercji.

W poniedziałek będzie to więc test elastyczności trenera. Roma pod Gasperinim jest drużyną agresywną, grającą wysoko i odważnie. De Rossi zresztą sam podkreślał, że to zespół, który „nie czeka na nikogo”. Problem w tym, że przy brakach w środku pola i w defensywie trzeba ważyć ryzyko. Genoa będzie polować na straty w pierwszej fazie rozegrania, bo właśnie tam Roma bywa najbardziej narażona, gdy przesadzi z odwagą i zbyt szybko „otworzy” mecz.

Pytanie o to, kto ma dźwignąć ofensywę Romy, wraca regularnie – i nie zniknie także teraz. Wariant z klasycznym punktem odniesienia (Ferguson) jest dyskutowany, ale przy ubytkach kadrowych Roma często sięga po rozwiązania prostsze, oparte na jakości między liniami i ruchu w półprzestrzeniach. Dybala ma mieć „pewne miejsce”, choć jego rola może się zmieniać w zależności od tego, jak Genoa ustawi blok defensywny. Może być fałszywą dziewiątką, może funkcjonować bardziej klasycznie jako zawodnik między liniami, w parze z Soulé.

Dla romanistów to będzie spotkanie z gatunku tych, które pamięta się dłużej niż wynikałoby to z samego wyniku. De Rossi – drugi po Tottim symbol wierności barwom, piłkarz, który przez lata reprezentował kibiców na boisku – wraca na Olimpico jako przeciwnik. Sam zapowiadał, że nie zamierza robić teatru: będzie pracował, protestował, reagował, a jeśli Genoa strzeli gola, będzie się z tego cieszył, choć z należnym umiarem i szacunkiem do trybun.

I właśnie w tym zawiera się cała sprzeczność poniedziałkowego meczu. Roma musi wygrać, by domknąć rok z punktem ciężkości po swojej stronie. Genoa musi grać o przetrwanie, bo w jej świecie każdy punkt jest argumentem. A De Rossi musi zrobić to, co w piłce jest najtrudniejsze: wejść do swojego domu i przez 90 minut zachowywać się tak, jakby był w nim gościem.

Ostatnie bezpośrednie starcia

17.01.25, Serie A, AS Roma – Genoa 3:1
15.09.24, Serie A, Genoa – AS Roma 1:1
19.05.24, Serie A, AS Roma – Genoa 1:0
28.09.23, Serie A, Genoa – AS Roma 4:1
12.01.23, Puchar Włoch, AS Roma – Genoa 1:0

Przewidywane składy

Roma (3-4-2-1): Svilar Mancini, Hermoso, Rensch Zeki Çelik, Koné, Cristante, Wesley Soulé, Dybala Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Ndicka (Puchar Narodów Afryki), El Aynaoui (Puchar Narodów Afryki), Pellegrini (uraz, około miesiąca przerwy).
Uwagi: możliwy wariant z Ziolkowskim lub Ghilardim w trójce obrony, jeśli Gasperini zdecyduje się przesunąć Çelika wyżej; w ofensywie rola Dybali może się wahać między „dziewiątką” a grą jako drugi trequartista obok Soulé.

Genoa (3-5-2): Sommariva Marcandalli, Ostigard, Vasquez Norton-Cuffy, Frendrup, Malinovskyi, Ellertsson, Martin Vitinha, Colombo.
Trener: Daniele De Rossi
Niedostępni: Leali (pauza), Cornet, Gronbaek, Messias, Siegrist; Thorsby (wątpliwości po urazie).
Uwagi: Genoa może zagrać bardzo zachowawczo w pierwszej fazie, szukając drugich piłek i kontr po stratach Romy; Ostigard po powrocie do składu daje De Rossiemu więcej stabilności w środku trójki obrońców.

.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • Totnik
    28 grudnia 2025, 17:18

    Powodzenia DDR! Ale po tym meczu :)