W poniedziałkowy wieczór spotkanie Romy z Fiorentiną zwieńczy zaskakującą 35. kolejkę Serie A.
Remis Como z Napoli, porażka Milanu z Sassuolo i szokujący remis Juventusu ze zdegradowanym już Hellasem sprawiły, że dyskusja o powrocie Romy do Ligi Mistrzów wróciła z pełną siłą. Tabela znów zostawiła otwarte drzwi: Napoli ma 70 punktów, Milan 67, Juventus 65, Como 62, a Roma 61 z meczem mniej. Zwycięstwo z Fiorentiną przesunęłoby Giallorossich na 64 punkty, czyli dwa ponad Como, jeden za Juventusem i trzy za Milanem. Warunek jest prosty: Roma nie może już tracić punktów.
Zwycięstwo 2:0 w Bolonii przywróciło Romie oddech. Giallorossi nie tylko przerwali wyjazdową niemoc, ale też pokazali, że w decydującej fazie sezonu potrafią zareagować na presję. Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej konkretna: po potknięciach rywali zespół Gian Piero Gasperiniego dostał kolejną szansę, by wrócić do gry o czołową czwórkę.
Do końca sezonu zostały cztery mecze. Jeśli Roma wygra z Fiorentiną, a potem z Parmą, Lazio i Veroną, minimum piąte miejsce będzie zależeć wyłącznie od niej. To oznaczałoby Ligę Europy jako zabezpieczenie, ale przy komplecie zwycięstw można jeszcze realnie naciskać na Juventus i Milan. Obie drużyny mają przed sobą mecze, w których punkty nie są oczywistością. Dlatego poniedziałkowy wieczór nie jest tylko kolejną kolejką. To początek finałowego odcinka sezonu.
Roma ma za sobą serię trzech spotkań, w których zdobyła siedem punktów: wygrała z Pisą i Bologną, a po drodze zremisowała z Atalantą. To wynik solidny, ale w kontekście pościgu za Ligą Mistrzów niewystarczający, jeśli nie zostanie podparty kolejnymi zwycięstwami. Olimpico ma być w tym finiszu największym sprzymierzeńcem Romy. Stadion znów ma być pełny, a Giallorossi są niepokonani u siebie w lidze od listopada. Teraz ten atut musi przełożyć się na konkrety, bo Fiorentina nie przyjedzie do stolicy jako drużyna przestraszona.
Najważniejsze wiadomości z Trigorii dotyczą Manu Koné i Paulo Dybali. Francuz wrócił do treningów z grupą po kontuzji mięśnia dwugłowego uda i jest realnym kandydatem do gry od pierwszej minuty. Jeśli Gasperini zdecyduje się na ostrożniejsze rozwiązanie, w środku pola może ponownie pojawić się Niccolò Pisilli, a Koné wejdzie w trakcie meczu. Na ten moment bardziej prawdopodobny wydaje się jednak powrót Francuza do wyjściowego składu obok Bryana Cristante.Jeszcze więcej emocji budzi sytuacja Dybali. Argentyńczyk wrócił na boisko w Bolonii, gdzie dostał kilkanaście minut po trzech miesiącach przerwy. To zbyt mało, by mówić o pełnej gotowości na całe spotkanie, ale w ostatnich dniach mocno pracował nad formą i coraz poważniej brana jest pod uwagę jego obecność od pierwszej minuty. Dla Romy byłaby to ogromna zmiana jakościowa. Dybala może dać drużynie to, czego w ostatnich tygodniach często brakowało: błysk między liniami, przyspieszenie akcji, ostatnie podanie i łatwość tworzenia przewagi przy nisko ustawionym rywalu.
W treningach dobrze wyglądały jego wymiany z Malenem, a ten duet kibice zdążyli zobaczyć jedynie w zarysie. Teraz może stać się jednym z najważniejszych argumentów Romy w walce o końcówkę sezonu. Gasperini raczej nie będzie forsował wariantu z trzema ofensywnymi gwiazdami naraz, dlatego główny dylemat dotyczy wyboru między Dybalą a Matíasem Soulé. Obaj nie dają dziś gwarancji pełnych 90 minut, ale każdy z nich może odmienić sposób gry Romy. Malen wydaje się pewny miejsca w ataku, a za jego plecami trzeba będzie znaleźć równowagę między kreatywnością, intensywnością i zabezpieczeniem środka pola.
Poza grą pozostają Artem Dowbyk i Lorenzo Pellegrini, którzy pracowali indywidualnie i najpewniej nie będą ryzykowani w tym spotkaniu. Zabraknie też zawieszonego El Aynaouiego. Gasperini odzyskuje więc ważne elementy, ale wciąż musi układać zespół bez kilku zawodników, którzy w normalnych warunkach mogliby mieć duży wpływ na mecz.
Fiorentina jeszcze kilka miesięcy temu patrzyła na tabelę z zupełnie innej perspektywy. Zespół, który przed sezonem miał myśleć o europejskich pucharach, został wciągnięty w walkę o utrzymanie. Pierwsza część rozgrywek była dla Violi bardzo trudna, ale przyjście Paolo Vanoliego uporządkowało drużynę i dało jej stabilność.Efekty są widoczne. Fiorentina jest niepokonana w lidze od siedmiu kolejek. W tym czasie wygrała z Cremonese, Veroną i Lazio oraz zremisowała z Parmą, Interem, Lecce i Sassuolo. To seria, która praktycznie wyprowadziła ją z najgroźniejszej strefy sezonu. Utrzymanie, które jeszcze niedawno nie było oczywiste, dziś wydaje się już bardzo blisko.
Roma ma jednak za sobą dobre domowe wspomnienia z tym rywalem. Nie przegrała u siebie z Fiorentiną od kwietnia 2018 roku. Bilans domowych meczów z Violą jest bardzo wyrównany liczbowo, ale korzystny dla Romy: 100 spotkań, 50 zwycięstw, 31 remisów i 29 porażek. W ostatnich 10 meczach na Olimpico Roma wygrała z Fiorentiną siedem razy, dwa razy zremisowała i tylko raz przegrała.
Przyszłość Vanoliego nadal nie jest jednak przesądzona. Trener po remisie z Sassuolo powiedział: „O mojej ewentualnej dalszej pracy mówią liczby”. Liczby poprawiły sytuację Fiorentiny, ale mogą nie wystarczyć. Fabio Paratici, który od lutego pełni funkcję dyrektora sportowego Violi, ma plan otwarcia nowego etapu, prawdopodobnie z innym szkoleniowcem. Wśród potencjalnych następców wymieniani są Fabio Grosso, Daniele De Rossi i Domenico Tedesco.
Największym problemem Fiorentiny przed meczem na Olimpico jest atak. Moise Kean nie znalazł się w kadrze. Napastnik wciąż dochodzi do siebie po problemach z kością piszczelową, a dodatkowo otrzymał zgodę klubu na nieobecność z powodów osobistych. Kean i jego partnerka spodziewają się narodzin drugiego dziecka, dlatego zawodnik pozostaje poza drużyną w dniach od 1 do 4 maja.Nieobecny będzie również Roberto Piccoli, który zmaga się z urazem przywodziciela lewej nogi. Wcześniej wydawało się, że może przynajmniej usiąść na ławce, ale ostatecznie także jego zabrakło w kadrze meczowej. To zmusza Vanoliego do przebudowania ofensywy i najprawdopodobniej postawienia na Alberta Guðmundssona w roli fałszywej dziewiątki.
Fiorentina może więc zagrać bez klasycznego środkowego napastnika. Na skrzydłach spodziewani są Harrison i Solomon, a Guðmundsson ma schodzić między linie, wiązać obrońców i robić miejsce wbiegającym pomocnikom. Dla Romy będzie to inne wyzwanie niż krycie typowego napastnika. Mancini, Ndicka i Hermoso będą musieli uważać nie tylko na ruch w polu karnym, ale też na momenty, w których Islandczyk cofnie się po piłkę i spróbuje wyciągnąć któregoś ze stoperów.
W obronie Violi wraca Marin Pongračić, który pauzował za kartki. Powinien stworzyć duet z Ranierim przed Davidem de Geą. Po bokach defensywy najpewniej zobaczymy Dodô oraz Robina Gosensa. W środku pola Vanoli ma mniej znaków zapytania: Nicolò Fagioli ma prowadzić grę, a obok niego jako mezzale wystąpią Ndour i Mandragora.
Roma wie, że dostała prezent od rywali, ale takie prezenty w końcówce sezonu mają wartość tylko wtedy, gdy samemu potrafi się wykonać zadanie. Poniedziałkowy mecz nie będzie spacerem. Fiorentina jest w formie, gra bez większego ciężaru psychicznego i pod wodzą Vanoliego nauczyła się regularnie punktować. To drużyna, która potrafi spowolnić mecz, wykorzystać jakość De Gei, Fagioliego czy Guðmundssona i cierpliwie czekać na swoje momenty.
Dla Giallorossich najważniejsze będzie utrzymanie intensywności i niepozwolenie rywalowi na zbyt wygodne rozgrywanie w środku pola. Powrót Koné może być tu bardzo istotny, bo Francuz daje Romie fizyczność, odbiór i możliwość szybkiego przejścia do ataku. Z kolei Dybala, jeśli wyjdzie od początku, może przesunąć środek ciężkości meczu bliżej bramki Fiorentiny.
Gasperini na konferencji mówił o „pierwszym torze”, czyli boisku, i właśnie ten tor staje się dziś najważniejszy. Sprawy przyszłości, rozmów z właścicielami i planowania kolejnego sezonu muszą zejść na bok, bo Roma ma przed sobą cztery mecze, które mogą odmienić ocenę całych rozgrywek. Olimpico będzie oczekiwać zwycięstwa, bo po takim weekendzie trudno o inne nastawienie. Roma znów może mówić o Lidze Mistrzów, ale tylko pod jednym warunkiem: musi wygrać. Wszystko inne sprawi, że nadzieje, które wróciły tak nagle, mogą równie szybko zniknąć.
Luca Zufferli
Poniedziałkowe spotkanie poprowadzi Luca Zufferli z Udine, a na liniach pomagać mu będą Rossi i Ceccon. Czwartym sędzią będzie Rapuano, za VAR odpowie Di Paolo, z Di Bello jako AVAR. Dla Zufferliego będzie to 23. mecz w sezonie, w tym 15. w Serie A. Romę sędziował dotąd 5 razy, a bilans giallorossich to 3 zwycięstwa i 2 porażki. W tym sezonie prowadził już 1 spotkanie Romy, przegrany wyjazdowy mecz z Cagliari z 7 grudnia. Fiorentinie sędziował 6 razy, a Viola zanotowała w tych meczach 4 zwycięstwa, 1 remis i 1 porażkę.
Fiorentina przyjedzie na Olimpico w znacznie lepszym momencie niż wskazywałaby na to pierwsza część sezonu. Zespół Paolo Vanoliego długo musiał oglądać się za siebie i walczyć o ucieczkę od strefy spadkowej, ale ostatnie tygodnie przyniosły wyraźną poprawę. Viola przegrała tylko 1 z ostatnich 11 spotkań ligowych, a w Serie A pozostaje niepokonana od 7 kolejek.
26.04.26, Serie A, Fiorentina – Sassuolo 0:0
20.04.26, Serie A, Lecce – Fiorentina 1:1
16.04.26, UECL, Fiorentina – Crystal Palace 2:1
13.04.26, Serie A, Fiorentina – Lazio 1:0
09.04.26, UECL, Crystal Palace – Fiorentina 3:0
05.10.25, Serie A, Fiorentina – AS Roma 1:2
04.05.25, Serie A, AS Roma – Fiorentina 1:0
27.10.24, Serie A, Fiorentina – AS Roma 5:1
10.03.24, Serie A, Fiorentina – AS Roma 2:2
10.12.23, Serie A, AS Roma – Fiorentina 1:1
Roma (3-4-2-1): Svilar – Mancini, Ndicka, Hermoso – Çelik, Cristante, Koné, Wesley – Soulé, Dybala – Malen.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Dowbyk, Ferguson, Pellegrini (kontuzje), El Aynaoui (kartki).
Uwagi: Koné wraca do dyspozycji i jest faworytem do gry obok Cristante, a alternatywą pozostaje Pisilli. Dybala ma szanse na pierwszy skład, choć jego rywalizacja z Soulé pozostaje jednym z głównych znaków zapytania. Gasperini nie powinien ryzykować Pellegriniego i Dowbyka, El Aynaoui pauzuje za kartki, a w defensywie możliwy jest wybór między Hermoso i Ghilardim. Na prawej stronie Çelik nie jest w pełni sił, więc w odwodzie pozostaje Rensch.
Fiorentina (4-3-3): De Gea – Dodô, Pongračić, Ranieri, Gosens – Ndour, Fagioli, Mandragora – Harrison, Guðmundsson, Solomon.
Trener: Paolo Vanoli
Niedostępni: Piccoli, Fortini, Lamptey (kontuzje), Kean (uraz i sytuacja rodzinna).
Uwagi: Kean i Piccoli są poza kadrą, dlatego Vanoli najpewniej ustawi Guðmundssona jako fałszywą dziewiątkę. Na skrzydłach rozważani są Harrison i Solomon. Pongračić wraca po zawieszeniu i powinien zagrać obok Ranieriego, a w środku pola Fagioli ma prowadzić grę przy wsparciu Ndoura i Mandragory.
Komentarze
Kolejny mecz o 6 pkt :)
Milan i Juve zagrały pod nas, więc warto to wykorzystać.
Pewniaki na poniedziałek:
ManCity wygrana z Evertonem
Roma wygrana z Violą
Jeśli będzie inaczej, to Arsenal mistrzem Anglii, a Stara Dama w LM.
aż poważnie puściłem kupon na City i Romę. :D
Ja tam nic nie kombinuję, na nic nie liczę. Po prostu trzeba zagrać dobry mecz i wygrać. Gasp musi im wyczyścić głowy od liczb i nadziei bo się zagotują. W ostatnich meczach emocje to największy przeciwnik. Stać nas na zwycięstwo jeśli podejdą poważnie i się nie obsrają ani nie zagotują.
Wygrać trzeba :d ale nawet jeśli wygramy to i tak dużo brakuje do lm
Daniele wyciągnął Genoę za uszy i od razu wskoczył na karuzelę nazwisk w Serie A. Ale skoro topowe kluby prowadzą stare wygi, a selekcjonerem został Gattuso, to widać jak bardzo w Italii brakuje dobrych trenerów z młodego pokolenia.