Po remisie 1:1 w pierwszym spotkaniu na Dall’Ara rewanż z Bologną na Olimpico po prostu trzeba wygrać albo przetrwać do rzutów karnych, jeśli drużyna Gasperiniego chce zostać w grze o ćwierćfinał i podtrzymać europejskie marzenia.
Ostatnie dni nie były dla Romy łatwe. Słabsze wyniki sprawiły, że wokół zespołu zrobiło się dużo nerwowości, a kalendarz nie dawał chwili oddechu. Gasperini nie uciekał od tego klimatu, ale jednocześnie jasno zaznaczał, że jego drużyna nie może patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat potknięć. „Rozegraliśmy mnóstwo meczów w ostatnich tygodniach. W niektórych wypadliśmy lepiej, w innych gorzej, ale nie sądzę, żeby drużyna źle podchodziła do spotkań” – podkreślał szkoleniowiec. Właśnie dlatego ten rewanż wygląda trochę jak test charakteru. Roma wciąż ma o co grać, a Europa League pozostaje drogą, która może nadać sens bardzo wymagającej końcówce sezonu. Na Olimpico potrzebna będzie jednak lepsza wersja tej drużyny niż ta, którą widzieliśmy w ostatnich ligowych występach. Nie wystarczy sam zryw, potrzebna będzie kontrola emocji, intensywność i większa jakość pod bramką.
El Shaarawy może zagrać, Koné pozostaje znakiem zapytania
Najwięcej uwagi skupia się wokół ustawienia Romy od środka pola w górę. Manu Koné nie jest w optymalnej dyspozycji i do samego końca pozostaje pod obserwacją, co sprawia, że Gasperini musi mieć przygotowany wariant awaryjny. Jednocześnie wiele wskazuje na to, że Stephan El Shaarawy może dostać kolejną szansę obok Donyella Malena, bo po powrocie znów daje drużynie konkretny impuls. Sam trener podkreślał, że teraz, kiedy znów jest dostępny, „może odegrać ważną rolę”. To zresztą dobrze oddaje cały sezon Romy w ofensywie. Gasperini praktycznie bez przerwy szukał najlepszego układu z przodu, a liczba różnych konfiguracji ataku rosła z miesiąca na miesiąc. Kontuzje i brak stabilności sprawiły, że nawet teraz trudno mówić o jednym żelaznym zestawieniu. Pewne jest właściwie tylko to, że Malen stał się dla tej drużyny punktem odniesienia. Holender już w pierwszym meczu z Bologną miał ogromny udział przy golu Pellegriniego, a teraz znów to od jego dynamiki i wejść w tempo może zależeć bardzo dużo.
Lepsze wiadomości są z tyłu, bo Roma może odbudować defensywę. Wiele wskazuje na to, że przed Svilarem zobaczymy znowu bardziej podstawowy układ, z Mancinim, Ndicką i Hermoso. To ważne, bo przy tego typu meczu doświadczenie w obronie i umiejętność wytrzymania pojedynków jeden na jednego mogą okazać się decydujące.
Bologna przyjechała bez kompleksów
Bologna nie przyjeżdża do Rzymu z nastawieniem, że ma tylko przetrwać. Vincenzo Italiano od początku mówił jasno, że jego zespół chce zagrać odważnie, nie dać się przytłoczyć atmosferze i spróbować sprawić Romie realne problemy. „Zrobimy wszystko, by postawić ich w trudnej sytuacji” – zapowiedział trener. Italiano starał się też zdjąć z meczu trochę histerii, ale nie ukrywał, że jest to bardzo ważny moment sezonu. „Jesteśmy dopiero w 1/8 finału i przed nami jeszcze bardzo długa droga, ale bardzo zależy nam na awansie, tak samo jak Romie” – mówił. Jednocześnie przyznał, że intensywność może tu zrobić różnicę, bo starcia z drużynami Gasperiniego wymagają grania na maksymalnych obrotach od pierwszej do ostatniej minuty.
Bologna ma też konkretny plan na boisko. Skorupski nie zagra, więc między słupkami stanie Ravaglia, który sam przyznał, że to dla niego ogromna szansa i szczególny wieczór. Przed nim najpewniej ustawi się czwórka z João Mário, Lykogiannisem, Vitíkiem i Lucumím, a z przodu Rossoblù mają postawić na Castro wspieranego przez Odgaarda oraz skrzydłowych. To nie jest zespół, który zamierza się cofać na własną połowę i tylko czekać.
To może być mecz bardziej fizyczny niż efektowny
Pierwsze spotkanie w Bolonii pokazało, że między tymi drużynami nie ma dużej różnicy. Było dużo walki, sporo drugich piłek i mało komfortu dla zawodników ofensywnych. Gasperini sam przyznawał, że oba zespoły są dziś na podobnym poziomie. „Nie ma między nimi wielkiej różnicy, to dwie drużyny o zbliżonej wartości” – tak można streścić klimat tego dwumeczu.
To oznacza, że Roma raczej nie wygra tego spotkania samą reputacją ani samym pchnięciem trybun. Będzie musiała być dokładniejsza w polu karnym, mocniejsza w odbiorze i bardziej zdecydowana w momentach przejściowych. Bologna umie wejść w mecz z wysoką energią i ma zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę jednym ruchem, ale też sama bywa wrażliwa, gdy rywal narzuci jej serię agresywnych ataków. Dla Romy to sygnał, że trzeba uderzyć mocno, ale mądrze.
Dla gospodarzy jest w tym wszystkim jeszcze jeden potężny argument: Olimpico. W takich wieczorach stadion potrafi naprawdę ponieść drużynę, ale działa to w obie strony. Jeśli Roma dobrze wejdzie w spotkanie, trybuny mogą ją nieść przez cały mecz. Jeśli nie, presja zrobi się jeszcze cięższa.
Sędzia zawodów
István Kovács
Dzisiejszy mecz poprowadzi rumuński arbiter István Kovács. Dla Romy to nazwisko budzące raczej dobre skojarzenia, bo bilans spotkań prowadzonych przez tego sędziego jest korzystny, a najważniejsze wspomnienie wiąże się oczywiście z finałem Conference League przeciwko Feyenoordowi.
Forma przeciwnika
Bologna przyjeżdża na Olimpico po solidnym, choć nierównym ostatnim okresie. W pięciu poprzednich meczach wygrała trzy razy, raz zremisowała i raz przegrała, a w pierwszym starciu z Romą w 1/8 finału EL potrafiła utrzymać mecz na styku. Zespół Vincenzo Italiano jest groźny szczególnie wtedy, gdy może narzucić wysokie tempo i wejść w swoje przejścia, ale ma też swoje braki kadrowe – przede wszystkim w bramce, gdzie za Skorupskiego ma zagrać Ravaglia. Dla rossoblù to wieczór o dużej wadze, ale na wyjeździe czeka ich zupełnie inna atmosfera niż ta z Dall’Ara.
15.03.26, Serie A, Bologna – Sassuolo 1:0
12.03.26, EL, Bologna – AS Roma 1:1
08.03.26, Serie A, Bologna – Verona 1:2
02.03.26, Serie A, Bologna – Pisa 1:0
26.02.26, EL, Bologna – Brann 1:0
Ostatnie bezpośrednie starcia
12.03.26, EL, Bologna – AS Roma 1:1
23.08.25, Serie A, AS Roma – Bologna 1:0
12.01.25, Serie A, Bologna – AS Roma 2:2
10.11.24, Serie A, AS Roma – Bologna 2:3
22.04.24, Serie A, AS Roma – Bologna 1:3
Przewidywane składy
Roma (3-4-1-2): Svilar – Mancini, Ndicka, Hermoso – Çelik, Pisilli, Koné, Wesley – Cristante – El Shaarawy, Malen.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Dowbyk, Dybala, Ferguson (kontuzje), Venturino, Żelezny (poza listą).
Uwagi: Koné nie jest w pełni sił, ale wiele wskazuje na to, że zaciśnie zęby i wyjdzie od 1. minuty; jeśli jednak nie da rady, możliwy wariant z duetem Cristante–Pisilli w środku i Pellegrinim wyżej; z przodu duża szansa na potwierdzenie El Shaarawego obok Malena, a Cristante jest najczęściej typowany do roli trequartisty.
Bologna (4-2-3-1): Ravaglia – João Mario, Vitik, Lucumí, Lykogiannis – Ferguson, Freuler – Bernardeschi, Odgaard, Rowe – Castro.
Trener: Vincenzo Italiano
Niedostępni: Skorupski, De Silvestri (kontuzje), Miranda (kartki), Bonifazi, Fauske Helland (poza listą).
Uwagi: za Skorupskiego między słupkami stanie Ravaglia; na bokach ofensywy spodziewani są Bernardeschi i Rowe, a Odgaard ma operować za Castro; Italiano nie powinien odchodzić od 4-2-3-1, stawiając na intensywność i szybkie atakowanie przestrzeni.
Komentarze
Czy samo dopuszczanie scenariusza, że w 1/8 LE musimy przetrwać do rzutów karnych, by pozostać w grze, nie jest wystarczającym dowodem, że lepiej nie pokazywać się w LM? xd
Czysto sportowo – na zwycięstwo w LM większych szans nie ma, a zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest kolejne 7:1.
Ale przy aktualnym formacie LM spokojnie można zagrać te minimum 8 meczów + zapewne 2-4 kolejne. Pieniądze większe, prestiż i widownia również. Jeśli mamy rosnąć, to właśnie tam.
Takie są te wewnątrz krajowe pojedynki w Europie, jakoś w ostatnich latach w LE przegrywaliśmy głównie pechowo w fazie pucharowej, no Leverkusen nas gniotło ale to był już półfinał, a i tak wynik był na styku. Mimo wszystko co nam to dało, droga do lepszej przyszłości i stabilności finansowej prowadzi przez LM, gdzie możesz się ośmieszać jak Napoli czy inne włoskie ekipy, ale wychodzisz na tym lepiej niż nasza walka do końca sezonu w LE, tylko nabijamy punktów dla ligi.
Nie tylko dla ligi – Roma jest na 13. miejscu w rankingu klubowym
Panowie, oczywiście rozumiem kwestię kasy i prestiżu.
Chodziło mi tutaj o poziom czysto sportowy i widmo kolejnego srogiego wpie.dolu :D
A takie widmo czycha obojętnie gdzie i z kim gramy 😅 Bodo, Fiorentina w pucharze Włoch nigdy nie wiesz kiedy to nastąpi, więc niech chociaż będą z tego lepsze pieniądze.
Liczę na 6 punktów w dwóch najbliższych meczach i powrót wysokich morale.
Nie przesadzajmy z tymi obawami w LM – bez niej nigdy nie będziemy tak mocni, jakbyśmy chcieli. Nie chodzi tu tylko o kasę, ale przede wszystkim o piłkarzy, którzy mogliby do nas dołączyć.
Sto siedemdziesiąty ósmy wieczór prawdy. Sam już nie wiem, czy lepiej żeby ta prawda była wypełniona szczęściem, co i tak oznaczałoby że to gówno prawda, niż żeby ta prawda była okraszana goryczą ale otworzyłaby w końcu oczy niedowiarkom.
Prawda futbolu