Zapowiedź: Lecce – Roma. Via del Mare i mecz, który trzeba wygrać.

Jeszcze nie opadł kurz po meczu z Atalantą, ale Serie A wraca do gry. Lecce wraca do domu z punktem wywalczonym w Turynie, Roma przyjeżdża do Apulii po bolesnym początku roku i z defensywą w trybie awaryjnym.

fot. © asroma.com

We wtorek 6 stycznia o 18:00 na Via del Mare giallorossi zmierzą się z zespołem Eusebio Di Francesco w ostatniej kolejce pierwszej części sezonu. Dla obu stron to spotkanie z kategorii nieprzyjemnych: gospodarze złapali wiatr w żagle po remisie z Juventusem, a Roma musi odpowiedzieć charakterem po porażce, mimo że układanie trójki z tyłu zaczyna się od braków kadrowych.

Lecce: remis w Turynie, Falcone w roli tarczy

Remis 1:1 na Allianz Stadium to dla Lecce nie tylko punkt, ale sygnał, że w trybie „przetrwaj i ukąś” ta drużyna potrafi wytrzymać nawet najbardziej jednostronny mecz. Juventus długo grał na jednej połowie, a mimo to salentini dowieźli wynik dzięki obronie pola karnego i bramkarzowi, który w ostatnich tygodniach regularnie przesuwa granicę tego, co „da się wyjąć” z bramki. Forma Falcone nie jest tu dodatkiem, a jest planem, który wyrywa ważne w kontekście utrzymania punkty.

W tabeli Lecce wciąż stoi na kruchym gruncie: 16. miejsce i 17 punktów to przewaga, która nie gwarantuje niczego, zwłaszcza gdy w kalendarzu po Romie czają się Parma, Milan, Lazio i Torino. W takim kontekście każdy remis z „wielkim” jest jak dopłata do budżetu na wiosnę. Zwłaszcza, że Di Francesco nadal nie będzie na ławce – zawieszenie trwa, więc strukturą meczu znów musi zarządzać sztab bez pierwszego trenera przy linii.

Kadrowo gospodarze nie mają wielkiej listy braków, ale są to absencje znaczące: Coulibaly jest na Pucharze Narodów Afryki z Mali, Berisha ma wrócić dopiero w połowie stycznia, wypada też Marchwiński, a Morente ma szansę się wykurować. To o tyle ważne, że Lecce ofensywnie żyje z momentów: jednej straty rywala, jednego źle zagranej piłki, jednego spóźnionego doskoku. Banda i Pierotti są tu naturalnymi zapalnikami kontr, a w roli „dziewiątki” coraz głośniej mówi się o wariancie z Camardą – rozwiązaniu bardziej nastawionym na atakowanie przestrzeni po odzysku niż na długie utrzymanie przy piłce.

Jest jeszcze detal, który dodaje temu meczowi smaku: Falcone, romanista z deklaracji, po meczu w Turynie żartował, że jego rodzina przyjedzie i będzie kibicować Romie, ale on „da 100% dla Lecce”.

Roma: absencje w obronie

Gasperini przyjeżdża do Lecce z jednym, bardzo konkretnym problemem: jego najbardziej powtarzalny i komplementarny blok – Mancini, Ndicka, Hermoso – nie zagra. WKS wciąż liczy się w grze o PNA, a Mancini i Hermoso, wykartkowali się faulując Zalewskiego. W praktyce oznacza to, że Roma, mająca dotąd najlepszą defensywę ligi (12 straconych goli), musi poskładać trójkę z tyłu z elementów, które w normalnych warunkach są planem B.

Paradoksalnie jedyną „pewną” twarzą w tym rebusie jest Janek Ziółkowski. Nawet jeśli w Bergamo miał momenty nerwowe i został zmieniony w przerwie, w Salento jego nazwisko jest w zasadzie pierwszym wpisem w rubryce wyjściowego składu. Pytanie brzmi: kto obok? Rozważany jest wariant najmniej rewolucyjny – cofnięcie Çelika i Renscha do ról pomocników po bokach Polaka, choć po Bergamo pojawiają się wątpliwości, czy Rensch w takim meczu będzie w pełni kontrolować pojedynki i przestrzenie.

Stąd w tle przewija się Ghilardi: logiczny profil na papierze, ale piłkarz, który w tym sezonie pojawiał się rzadko, więc stawianie go od pierwszej minuty byłoby ruchem z kategorii zaufania „na kredyt”. Jest też rozwiązanie najcięższe taktycznie, czyli cofnięcie Cristante na stopera. Roma zyskuje wtedy w środku obrony zawodnika czytającego grę i ustawienie, ale płaci w środku pola: rotacje robią się symboliczne, a obok Koné od razu musiałby wskoczyć Pisilli. Dodatkowo Cristante jest zagrożony pauzą, więc każdy spóźniony wślizg czy taktyczny faul będzie wisiał w powietrzu jak żółta kartka „w ratach”.

Na papierze liczby mają uspokajać: najlepsza obrona kontra najgorszy atak ligi (Lecce ma 12 goli w 17 meczach). Tyle że improwizowana trójka stoperów i przeciwnik nastawiony na wykorzystanie jednego błędu to mieszanka, która nie wybacza braku komunikacji. A w takich meczach nie przegrywa się serią akcji – przegrywa się jedną, źle obronioną.

Gdzie może rozstrzygnąć się mecz

Lecce nie potrzebuje wielu kontaktów w polu karnym, żeby wyrządzić krzywdę. Wystarczy przechwyt i szybkie uruchomienie skrzydeł, zwłaszcza jeśli Roma będzie wysoko i agresywnie doskakiwać improwizowaną linią obrony. W takich warunkach każdy spóźniony doskok stopera, każde złe ustawienie przy drugiej piłce i każda nieporozumiana asekuracja mogą dać gospodarzom tę jedną akcję, której szukają. A Roma ma w tym sezonie problem fundamentalny: gdy traci pierwsza bramkę, niezwykle rzadko potrafi odwrócić wynik. Dlatego priorytetem staje się nie tyle „zdominować” za wszelką cenę, co nie wpuścić meczu w scenariusz gonienia, w którym rośnie nerwowość, ryzyko i liczba strat.

Drugi wątek to stałe fragmenty i ciężar pierwszego gola. W meczu, który może być zamknięty i ubogi w klarowne okazje, jedna dobra wrzutka i jedna wygrana walka w polu karnym ważą więcej niż długie posiadanie bez puenty. Lecce miewało w ostatnich tygodniach chwile dekoncentracji po rzutach rożnych, a Roma nawet wtedy, gdy nie błyszczy w grze otwartej, potrafi uczynić z nich realny argument. I tu wraca specyfika obecnej Romy: jeśli wyjdzie na prowadzenie, zazwyczaj umie dowieźć mecz; jeśli pierwsza dostanie cios, wpada w najbardziej niewygodny dla siebie reżim, bo musi atakować coraz bardziej przewidywalnie, a czas pracuje przeciwko niej.

Ostatnie bezpośrednie starcia

Ostatnie sezony układają ten pojedynek pod Romę: giallorossi są niepokonani w pięciu kolejnych meczach z Lecce, a na wyjazdach potrafili tu także „przepchnąć” wynik na swoją stronę. To jednak nie musi wiele znaczyć we wtorek, bo obecna stawka i kłopoty kadrowe Romy w obronie tworzą zupełnie nowy kontekst.

29.03.25, Serie A, AS Roma – Lecce 1:0
07.12.24, Serie A, AS Roma – Lecce 4:1
01.04.24, Serie A, AS Roma – Lecce 0:0
05.11.23, Serie A, AS Roma – Lecce 2:1
11.02.23, Serie A, AS Roma – Lecce 1:1

Przewidywane składy

Roma (3-4-2-1): Svilar Çelik, Cristante, ZiółkowskiRensch, Koné, Pisilli, Wesley Soulé, Dybala Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Ndicka (Puchar Narodów Afryki), Mancini (pauza za kartki), Hermoso (pauza za kartki), Pellegrini (uraz), Baldanzi (problem mięśniowy).
Uwagi: obrona w trybie awaryjnym, możliwe przesunięcia personalne w trójce stoperów; w ataku ciężar kreacji spoczywa na Dybali i Soulé przy ograniczonych opcjach rotacji.

Lecce (4-3-3): Falcone Veiga, Gaspar, Tiago Gabriel, Gallo Kaba, Ramadani, Maleh Pierotti, Stulic, Banda.
Trener: Eusebio Di Francesco (na ławce Del Rosso)
Niedostępni: Berisha (uraz), Coulibaly (Puchar Narodów Afryki); wątpliwi: Sottil, Pierret, Morente.
Uwagi: Możliwy wariant w ataku z Camardą jako „dziewiątką” zamiast Stulicia.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • Totnik
    5 stycznia 2026, 16:47

    Banda z Lecce Nas rozniecie 😁