Po wygranej z Como Roma wraca na właściwe tory, ale formę odnalazł także Juventus Spallettiego. Czy Roma w końcu pokona rywala z topu?
| 16. kolejka Serie A 2025/26 | ||
|---|---|---|
![]() |
|
|
| 20.12.2025 godz. 20:45, transmisja w Eleven Sports 1 | ||
W sobotę 20 grudnia o 20:45 Roma zagra w Turynie z Juventusem na Allianz Stadium. To mecz, który w tabeli wygląda jak zwykły „big match”, ale w praktyce jest starciem dwóch projektów w punkcie zwrotnym. Roma ma cztery punkty przewagi nad Juve i może „zabetonować” miejsce w TOP 4, Juventus po zmianie trenera zaczął wreszcie iść do przodu i chce wejść w święta z poczuciem, że wrócił do gry. Transmisja w Eleven Sports.
Roma przyjeżdża po poniedziałkowym zwycięstwie z Como, w którym Roma znów pokazała to, co jest jej znakiem firmowym: wysoki pressing, dominację w środku pola i cierpliwe dociśnięcie rywala aż do momentu, w którym pęknie. Juventus wchodzi w to spotkanie po serii lepszych wyników, ale przede wszystkim po kilku tygodniach, w których zaczęło być widać charakterystyczne „spallettismo”: pracę nad detalem, korekty w strukturze gry i – co równie ważne – zmianę temperatury w szatni.
Spalletti w Juventusie: mniej hałasu, więcej treści
Zwolnienie Igora Tudora przyszło po przeciągającej się serii remisów i kilku porażkach. Juventus stał się zespołem, który niby nie przegrywał katastrofalnie często, ale nie umiał domknąć meczów, a w momentach presji wyglądał na drużynę bez kompasu. Spalletti został zatrudniony jako człowiek od „ponownego nadania znaczeń”. Nie tylko od poprawy wyników, ale od zbudowania na nowo tego, co w Turynie jest świętością: tożsamości, przekonania i jasnych zasad.
Początek nie był bajkowy. Po debiutanckiej wygranej przyszły trzy remisy z rzędu, a wokół drużyny kręciło się klasyczne pytanie: czy to naprawdę idzie w dobrą stronę, czy tylko zmieniły się dekoracje. Potem jednak coś drgnęło. W ostatnich sześciu meczach Juventus zanotował pięć zwycięstw: jedno w Pucharze Włoch (Udinese), dwa w Lidze Mistrzów (m.in. Pafos), dwa w Serie A (Cagliari i Bologna). Jedyną porażką w tym okresie była przegrana na Maradonie z Napoli, która paradoksalnie pomogła Spallettiemu „kupić” szatnię, bo wziął odpowiedzialność na siebie. W Turynie takie gesty działają, zwłaszcza kiedy idą w parze z konsekwencją w pracy.
Jak Spalletti zmienił Juventus?
Największa zmiana nie dotyczyła tablicy taktycznej, tylko ludzi. Spalletti zrobił coś, co potrafi najlepiej: na zewnątrz osłonił drużynę, wewnątrz wprowadził selektywną „bacchettę”, czyli wymagał i punktował błędy, ale bez publicznego upokarzania. W praktyce wygląda to tak, że więcej oczekuje od „senatorów” i zawodników, którzy najlepiej znają presję Juventusu. To oni mają być nośnikiem standardu, a nie jego hamulcem.
Jednocześnie umiał przejąć nowych i tych, którzy byli na rozdrożu. W materiałach z Włoch przewija się motyw, że kilku graczy dostało od niego bardzo konkretne wskazówki i szybko widać było odpowiedź na boisku. Cabal miał grać „czyściej” i lepiej wykorzystywać progresję. Vlahović i Yıldız zaczęli wyglądać na zawodników z jaśniejszą rolą w ataku. Openda zyskał w hierarchii, bo lepiej „pasuje” do intensywności i agresji bez piłki. Spalletti nie buduje wszystkiego wokół jednego nazwiska, tylko próbuje ustawić mechanizmy, w których zawodnicy mają prostsze decyzje i wyraźniejsze punkty odniesienia.
To tłumaczy, dlaczego w Turynie coraz częściej mówi się nie o pojedynczych przebłyskach, a o kierunku. Juventus nie jest jeszcze w wersji docelowej, ale wreszcie przestał sprawiać wrażenie drużyny, która czeka aż mecz sam się ułoży.
Taktyka: od doraźnej stabilizacji do planu na 4-2-3-1
Spalletti wchodził do Juventusu w trudnym momencie i w pierwszej fazie postawił na bezpieczeństwo. Nie próbował od razu przebudowywać wszystkiego, bo w Turynie taki eksperyment kończy się po jednym słabszym meczu natychmiastowym pożarem. Zamiast tego zaczął od uporządkowania dwóch rzeczy: odległości między formacjami i sposobu wyprowadzania piłki spod pressingu.
W tle pojawia się też jego docelowy plan. Spalletti chce mieć możliwość przejścia na 4-2-3-1, ale do tego potrzebuje właściwych profili w defensywie i pewności w zachowaniu linii. I tu ważny jest powrót Bremera, bo to stoper, który stabilizuje nie tylko pole karne, ale też wyprowadzanie i krycie w otwartej przestrzeni. Jego obecność daje trenerowi więcej opcji w ustawieniu i większą odwagę w skracaniu pola.
Sobotni mecz z Romą może być w tym sensie testem „na żywym organizmie”: czy Juventus potrafi utrzymać strukturę, gdy rywal gra wysokim pressingiem i narzuca pojedynki jeden na jednego w całym sektorze środkowym.
Nowa twarz Juve
Jest jeszcze jedna rzecz, po której naprawdę widać rękę Spallettiego: stałe fragmenty i schematy przygotowane pod konkretnych rywali. W meczu z Bologną Juventus pokazał rożne rozegrane w sposób znacznie bardziej nieprzewidywalny, z dograniem „po ziemi”, ruchem kilku zawodników na limicie pola karnego i wejściem w tempo dopiero w drugim momencie akcji. To klasyczny u Spalla detal: nie tylko „wrzucamy w pole karne”, ale tworzymy sytuację, w której obrona traci orientację.
To ważne w kontekście Romy, bo w meczach na styku często decyduje jedna piłka, jeden rzut rożny, jedno złe krycie przy dośrodkowaniu. Juventus, mając Bremera i kilku mocnych w powietrzu zawodników, próbuje uczynić z tego regularną broń, a nie loterię.
Roma: wygrana z Como dała tlen, ale PNA zabiera dwie ważne karty
Roma przyjeżdża do Turynu po bardzo „dojrzałym” zwycięstwie z Como, gdzie kluczowy był środek pola. Gasperini minimalnie rotował, oszczędzając kilku piłkarzy w drugiej połowie, co wyglądało jak świadome zarządzanie energią pod Juventus.
Problem w tym, że kalendarz i Puchar Narodów Afryki wprowadzają do układanki brutalny element. Ndicka i El Aynaoui wylatują na turniej i nie zagrają w Turynie. Dla Romy to realne osłabienie, bo Ndicka jest filarem trójki stoperów, a El Aynaoui dawał trenerowi alternatywę w środku pola oraz możliwość manipulowania intensywnością bez spadku jakości.
Juventus w tym aspekcie ma przewagę, bo nie traci kluczowych piłkarzy na AFCON. To nie przesądza meczu, ale podnosi wagę detali: Roma musi lepiej trafić wyborem zastępstw i utrzymać równowagę w defensywie bez jednego z najpewniejszych elementów.
W Trigorii pojawia się za to dobra wiadomość: wraca Zeki Çelik po pauzie za kartki. To o tyle istotne, że może zostać przesunięty do trójki obrońców jako prawy stoper, co pozwala utrzymać znaną strukturę bez wymyślania systemu od zera.
Rośnie też nadzieja na powrót Paulo Dybali do pierwszego składu. La Joya w ostatnich tygodniach cztery razy z rzędu zaczynał mecze na ławce, a przeciwko Como cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych, co tylko podkręciło oczekiwania przed starciem z byłym klubem. Kibice liczą, że w Turynie utrze nosa Juventusowi i zagra wreszcie na wysokim poziomie przeciwko wielkiemu rywalowi, tym bardziej że bilans Romy na Allianz Stadium pozostaje brutalny: 11 porażek, 2 remisy i tylko jedno zwycięstwo, odniesione w 2020 roku, w ostatniej kolejce sezonu.
Mały paradoks
Roma nie zremisowała w tym sezonie ani razu na ponad 20 meczów. Juventus z Romą w ostatnich latach remisował często i trzy ostatnie bezpośrednie mecze kończyły się podziałem punktów. W Turynie ktoś w końcu będzie musiał przechylić szalę. Roma nie pokonała Juventusu od 5 marca 2023 roku, a takie serie w meczach o dużą stawkę zawsze wracają jako tło psychologiczne.
Dodatkowo z tyłu głowy jest świadomość tabeli: Roma ma cztery punkty przewagi nad Juve. Jeśli wygra, różnica stanie się już naprawdę znacząca w kontekście TOP 4. Jeśli przegra, Juventus dostanie w prezencie wiarę i rozpęd, których w Turynie nigdy nie należy lekceważyć.
Ostatnie bezpośrednie starcia
06.04.25, Serie A, AS Roma – Juventus 1:1
01.09.24, Serie A, Juventus – AS Roma 0:0
05.05.24, Serie A, AS Roma – Juventus 1:1
30.12.23, Serie A, Juventus – AS Roma 1:0
05.03.23, Serie A, AS Roma – Juventus 1:0
Sędzią spotkania będzie Simone Sozza, arbiter z Seregno, dla którego Juve – Roma będzie już szesnastym meczem z udziałem giallorossich: zespołu, który prowadził najczęściej w swojej karierze. Bilans Romy pod jego okiem jest korzystny (8 zwycięstw, 3 remisy, 4 porażki), choć ostatnie wspomnienia są ambiwalentne: od wygranego derbów z Lazio po spięcie z Ranierim w Bergamo i krytyczne słowa Mourinho. Na VAR-ze pracować będą Ghersini i Mazzoleni, a warto pamiętać, że Sozza prowadził już Juve – Roma 30 grudnia 2023 roku, zakończone zwycięstwem bianconerich 1:0.
Przewidywane składy
Roma (3-4-2-1): Svilar – Zeki Çelik, Mancini, Hermoso – Wesley, Koné, Cristante, Rensch – Soulé, Pellegrini – Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Ndicka (Puchar Narodów Afryki), El Aynaoui (Puchar Narodów Afryki), Bove (kontuzja), Dowbyk (wątpliwy).
Uwagi: Çelik może wejść do trójki stoperów po wyjeździe Ndicki; Dybala i Bailey jako opcje na zmianę profilu ataku w drugiej połowie.
Juventus (3-4-2-1): Di Gregorio – Kalulu, Bremer, Kelly – McKennie, Locatelli, K. Thuram, Cambiaso – Conceicao, Yildiz – Openda.
Trener: Luciano Spalletti
Niedostępni: Koopmeiners (pauza), Gatti (kontuzja), Vlahovic (kontuzja), Pinsoglio (wątpliwy).
Uwagi: David alternatywą w ataku; schematy przy stałych fragmentach są coraz większym elementem planu Spallettiego.

Komentarze