Zapowiedź: Genoa – Roma. Rossoblu widzą światełko w tunelu

Roma wybiera się do górzystej Ligurii, aby zdobyć cenne 3 punkty.

fot. © asroma.com

Tamto spotkanie z 29 grudnia w Rzymie miało szczególny smak. Po raz pierwszy Daniele De Rossi wrócił na Olimpico jako trener rywala i jego Genoa została wtedy mocno uderzona już na samym początku meczu. Roma rozstrzygnęła losy tamtego wieczoru błyskawicznie, bo trzy gole zdobyte w ciągu pierwszych trzydziestu minut ustawiły całe widowisko i pozwoliły spokojnie dowieźć zwycięstwo 3:1. Dziś jednak kontekst jest zupełnie inny. Wtedy Genoa była jeszcze drużyną w przebudowie, wychodzącą z fatalnego początku sezonu i dopiero uczącą się pomysłów nowego szkoleniowca. Teraz zespół De Rossiego wygląda stabilniej, lepiej rozumie własną grę i potrafi dłużej utrzymać intensywność. Nadal nie jest wolny od problemów, ale widać, że ten projekt zaczął oddychać. W Genui nikt nie ukrywa, że niedziela ma być próbą charakteru. De Rossi liczy na Ferraris, na agresywny początek i na drużynę, która nie odda Romie pola za darmo. Właśnie dlatego to spotkanie zapowiada się dużo trudniej niż grudniowy mecz na Olimpico.

Roma chce ruszyć w decydujący etap sezonu z dobrym sygnałem

Zespół Gasperiniego jest w środku walki o miejsce w Lidze Mistrzów i wciąż trzyma się czołówki, ale sytuacja zrobiła się ciasna. Como doskoczyło punktowo, a przed Romą trzy wyjazdy w krótkim czasie i bardzo intensywny rytm grania. To nie jest jeszcze moment ostatecznych rozstrzygnięć, ale już teraz łatwo wyczuć, że każda wpadka będzie bolała bardziej niż wcześniej. Po grudniowym meczu z Genoą Roma rozegrała dziesięć ligowych spotkań, w których zdobyła 18 punktów. Pięć zwycięstw, trzy remisy i dwie porażki to dorobek solidny, zwłaszcza jeśli spojrzeć na trudność terminarza. W tym czasie rzymianie mierzyli się przecież z Milanem, Napoli czy Juventusem, a mimo to utrzymali miejsce w czołowej czwórce. Poprawił się też atak. Do końca grudnia Roma strzelała zbyt mało jak na drużynę z takimi ambicjami, ale w kolejnych tygodniach widać było wyraźne odbicie. Duża w tym zasługa Donyella Malena, który od wejścia do zespołu dał więcej dynamiki, głębi i konkretu pod bramką. To właśnie na nim w dużej mierze opiera się dziś ofensywny ciężar drużyny.

Problemy kadrowe nie zniknęły, więc trzeba będzie kombinować

Gasperini wchodzi w ten mecz z mocno ograniczonym polem manewru, zwłaszcza z przodu. W decydującym momencie sezonu brakuje mu dwóch z trzech klasycznych napastników, a do tego nie może korzystać z obu lewonożnych trequartistów. Matías Soulé ma wrócić stosunkowo szybko, ale wciąż nie wiadomo, na ile będzie gotowy. Dybala, Ferguson i Dowbyk oczywiście pozostaną poza składem jeszcze przez długi czas. To sprawia, że trener znów musi szukać rozwiązań trochę obok głównego planu. Malen jest dziś punktem odniesienia, ale wokół niego trwa układanie reszty ataku niemal z tygodnia na tydzień. Coraz głośniej mówi się o szansie dla Venturino byłego gracza Genoi, który w ostatnich dniach był testowany w treningach i może dostać dużą rolę od pierwszej minuty właśnie na Ferraris. To byłby odważny ruch, ale Gasperini nieraz pokazywał, że nie boi się stawiać na młodych, jeśli widzi w nich energię i gotowość.

Nie brakuje też innych znaków zapytania. Wesley pauzuje, więc trzeba będzie na nowo ułożyć wahadła, a w środku boiska niemal pewne wydaje się postawienie na duet Pisilli–Koné. Z tyłu Roma powinna oprzeć się na bardziej sprawdzonych nazwiskach, bo ten mecz może wymagać przede wszystkim cierpliwości i koncentracji, nie efektowności. Sam Gasperini stara się nie budować wokół absencji wygodnych wymówek. Po ostatnim ligowym rozczarowaniu zwracał uwagę, że wszystko zależy od punktu widzenia: „Można patrzeć tylko na to, że daliśmy sobie odebrać wynik, ale można też spojrzeć na to, jak doszliśmy do prowadzenia 3:1 i jakie rzeczy robiliśmy dobrze. Wszystko zależy od tego, co chce się zobaczyć.” To zdanie dobrze oddaje klimat wokół Romy przed wyjazdem do Genui. Z jednej strony jest niedosyt, z drugiej świadomość, że drużyna nadal ma argumenty, by wrócić na właściwy tor.

Genoa rośnie, choć też ma swoje ograniczenia

De Rossi wykonał z Genoą krok naprzód i widać to nie tylko po punktach. Drużyna zdobyła w ostatnich tygodniach 13 punktów w dziesięciu meczach, oddaliła się od najgorszego scenariusza i zaczęła wyglądać na zespół, który może się utrzymać bez panicznego oglądania się za siebie do ostatniej kolejki. Przewaga nad strefą spadkową nadal nie jest komfortowa, ale Genoa przestała sprawiać wrażenie drużyny pogubionej. Także ofensywa wygląda lepiej niż w pierwszej części sezonu. Do formy wrócił Lorenzo Colombo, swoje dają Frendrup i Norton-Cuffy, a w defensywie pewniejsi stali się Ostigard i Vázquez. De Rossi próbował w tygodniu różnych wariantów, dużo pracował nad intensywnością i przejściami do ataku, bo właśnie tam widzi szansę na sprawienie Romie problemów. Jednocześnie gospodarze też nie są wolni od braków. Baldanzi wypada z meczu, a nieobecności w formacjach ofensywnych zmuszają trenera do bardziej bezpośrednich rozwiązań. Wszystko wskazuje na to, że za plecami napastników będzie poruszał się Ekuban, a duet z przodu mogą stworzyć Vitinha i Colombo. To ustawienie ma dać Genoi więcej ruchu, więcej ataku na wolne przestrzenie i więcej obecności w polu karnym.

Ferraris ma w tym wszystkim odegrać bardzo ważną rolę. De Rossi otwarcie liczy, że stadion pomoże jego piłkarzom wejść w mecz agresywnie i od pierwszych minut narzucić odpowiednie tempo. Dla niego to będzie spotkanie szczególne, ale trudno się spodziewać, by sentyment miał tu jakiekolwiek znaczenie po pierwszym gwizdku.

To może być bardziej szarpany mecz, niż chciałaby Roma

Roma ma po swojej stronie więcej jakości, lepszą pozycję w tabeli i większe doświadczenie w graniu pod presją. Problem polega na tym, że Marassi rzadko daje komfort, a Genoa De Rossiego potrafi już zamieniać takie mecze w walkę o każdy metr. Właśnie dlatego rzymianie muszą być gotowi nie tylko na granie piłką, ale też na spotkanie, w którym dużo będzie drugich piłek, starć i momentów wymuszających cierpliwość. Dla Romy ważne będzie, by nie powtórzył się scenariusz z niektórych meczów, w których po dobrych fragmentach brakowało zabicia spotkania. Dla Genoi najważniejsze będzie przetrwać momenty naporu i utrzymać mecz w stanie, w którym stadion może zacząć naprawdę nieść gospodarzy. Im dłużej wynik będzie otwarty, tym bardziej to spotkanie może iść w stronę nerwowego, twardego widowiska. Ostatnie lata pokazują, że Roma potrafiła grać w Genui dobrze, choć Ferraris nigdy nie było dla niej terenem wygodnym. Są więc argumenty za optymizmem, ale są też powody, by podchodzić do tego wyjazdu z pełną powagą. Zwłaszcza że dla obu drużyn to mecz o coś więcej niż tylko trzy punkty: dla jednej o Ligę Mistrzów, dla drugiej o spokój w końcówce sezonu.

Sędzia zawodów

Niedzielne spotkanie poprowadzi Andrea Colombo i dla Romy to wiadomość raczej uspokajająca. To arbiter młodego pokolenia, który ma opinię sędziego pozwalającego grać i starającego się nie rozbijać meczu nadmiarem gwizdków. Taki styl może mieć znaczenie właśnie na Ferraris, gdzie łatwo o spotkanie poszarpane, pełne stykowych sytuacji i dużych emocji. Bilans Romy z Colombo wygląda bardzo dobrze. Prowadził jej mecze dziewięć razy i rzymianie nie przegrali ani jednego z nich, notując cztery zwycięstwa i pięć remisów. Co ważne, były wśród nich także spotkania z silnymi rywalami, więc nie jest to statystyka napompowana na łatwiejszych przeciwnikach.

Forma przeciwnika

Genoa podejdzie do meczu z Romą w znacznie lepszym momencie niż wtedy, gdy przyjechała na Olimpico pod koniec grudnia i została rozbita już w pierwszych trzydziestu minutach. Drużyna Daniele De Rossiego wygląda dziś stabilniej, lepiej rozumie własną grę i potrafi dłużej utrzymać intensywność, choć wciąż nie jest wolna od ograniczeń.

22.02.26, Serie A, Genoa – Torino 3:0
07.02.26, Serie A, Genoa – Napoli 2:3
25.01.26, Serie A, Genoa – Bologna 3:2
12.01.26, Serie A, Genoa – Cagliari 3:0
03.01.26, Serie A, Genoa – Pisa 1:1

Ostatnie bezpośrednie starcia

29.12.25, Serie A, AS Roma – Genoa 3:1
15.09.24, Serie A, Genoa – AS Roma 1:1
28.09.23, Serie A, Genoa – AS Roma 4:1
21.11.21, Serie A, Genoa – AS Roma 0:2
08.11.20, Serie A, Genoa – AS Roma 1:3

Przewidywane składy

Roma (3-4-2-1): Svilar Mancini, Ndicka, GhilardiÇelik, Koné, Cristante, Rensch Pellegrini, Pisilli Malen.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Wesley (kartki), Dybala (kontuzja), Soulé (kontuzja), Hermoso (kontuzja), Ferguson (kontuzja), Dowbyk (kontuzja).
Uwagi: Rensch jest faworytem do gry na lewym wahadle pod nieobecność Wesleya, choć wariant z Tsimikasem też był rozważany; w obronie od 1. minuty ma wrócić Ghilardi; za plecami Malena spodziewani są Pellegrini i Pisilli, ale Zaragoza pozostaje opcją do wejścia lub nawet do składu, a Venturino był testowany do większej roli w trakcie tygodnia.

Genoa (3-5-2): Bijlow Marcandalli, Ostigard, Vasquez Norton-Cuffy, Malinovskyi, Frendrup, Messias, Martin Colombo, Vitinha.
Trener: Daniele De Rossi
Niedostępni: Baldanzi (kontuzja).
Uwagi:
jest ostrożny optymizm w sprawie Norton-Cuffy’ego, ale jeśli nie będzie gotowy od początku, możliwy jest wariant z Messiasem jako mezzalą i przesunięciem Ellertssona na wahadło; z przodu najbardziej prawdopodobny pozostaje duet Vitinha–Colombo, a Ekuban może być rozwiązaniem alternatywnym do gry bliżej napastników.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • mike
    8 marca 2026, 12:08

    Mam nadzieję, że tym razem już się nie podłożą… Przykro się to oglądało.

    • hako
      8 marca 2026, 14:03

      Co ty, gdyby ktoś z piłkarzy doniósł, że trener kazał im sie podłożyć to by Daniel wyleciał na zbity pysk. Genoa aktualnie potrafi płatać figle

  • Adamus
    8 marca 2026, 14:17

    Wuefista vs Trener