Roma wraca do ligowego grania po kadrze i jedzie do 60-tysięcznego miasteczka nad rzeką Pad, gdzie czeka ją mecz z beniaminkiem groźnym w powietrzu i w stałych fragmentach. Czy Giallorossi przełamią swój niepokojący trend meczów po przerwach?
Serie A wraca po rozczarowującej dla Włochów przerwie reprezentacyjnej. Drużyna Azzurrich, której przewodził kapitan Cristante a liderem defensywy był Gianluca Mancini, została obnażona przez Norwegię i zagra w barażach o awans do finałów mistrzostw świata (co akurat było przesądzone przed zgrupowaniami). O bilet do Ameryki Italia zawalczy z Irlandią Północną i w dalszej fazie ze zwycięzcą meczu Walia – Bośnia. Trzon kadry Romy musi jednak szybko otrząsnąć się i skoncentrować na klubie: Roma uda się do Cremony, miasta leżącego u styku regionów Lombardii i Emilii Romanii i o godz. 15:00 w niedzielę rozegra mecz z lokalnym US Cremonese. Tegoroczny beniaminek radzi sobie nieźle, jest w środku tabeli z bilansem 3-5-3, przy czym ma na koncie zwycięstwo z AC Milan i szereg remisów z ligowcami.
Największym nazwiskiem i gwiazdą Cremonese jest Jamie Vardy – legendarny angielski napastnik, który po wieloletnim stażu w Leicester City przeniósł się do spokojnego włoskiego miasteczka i próbuje zwojować Serie A. To właśnie on strzelił niedawno bramkę Juventusowi, przypominającą jego najlepsze gole, które zdobywał podczas mistrzowskiego sezonu z Claudio Ranierim jako trenerem.
Jamie Vardy odnalazł drugą młodość w barwach Cremonese: najpierw trafił w remisie z Atalantą, a potem, po solowej akcji, wpakował piłkę do bramki Di Gregorio, wprawiając stadion Zini w szał radości. Włoska prasa widzi w nim „agenta chaosu”: potrafi spóźnić się w wejściu w mecz, by po chwili nagle wygrać pojedynek bark w bark i skończyć akcję chirurgicznym strzałem. To jego drugi gol w trzech kolejkach i sygnał, że Anglik wciąż ma paliwo na mecze z wielkimi.
Cremonese to jednak nie tylko Vardy. Zespół Davide Nicoli (najlepszy start sezonu u tego trenera) zbudował mocny fundament w grze powietrznej i na stałych fragmentach. Tylko Inter ma więcej goli głową; Cremonese ma już cztery takie trafienia, a przy tym aż pięć bramek po sytuacjach pochodzących z rzutów rożnych – mimo że bije ich w lidze najmniej. Klucz leży w jakości dośrodkowań (Vandeputte) i w organizacji przy SFG: grigiorossi nie stracili w tym sezonie gola po kornerze. Jednocześnie statystyka obnaża słaby punkt: w obronie akcji dośrodkowywanych w ruchu z „słabego” boku – tu padała większość goli straconych głową.
Forma ostatnich tygodni? Po porażce z Juventusem przyszła przegrana z Pizą – to było pierwsze zwycięstwo beniaminka z miasta Krzywej Wieży w sezonie. Mimo tego Cremonese trzyma się solidnie w środku stawki (3–5–3) i ma w CV udane wieczory: wygrana z Milanem oraz seria remisów z solidnymi ligowcami. Dylematy składowe: tercet Terracciano–Baschirotto–Bianchetti bez konkurencji, po bokach Barbieri (prawa) i powracający Pezzella (lewa). W środku bez zmian, z przodu faworyzowany duet Vardy–Bonazzoli, choć Tony Sanabria – po golu dla kadry – puka do drzwi.
Z kolei Roma rzeczywiście ma o co się martwić – nie tylko ze względu na fatalne wejścia w rytm meczowy po przerwach reprezentacyjnych, ale także przez specyficzną historię starć z Cremonese. Ekipa Gasperiniego w tym sezonie przegrała oba takie „powroty” po kadrze 0:1 (z Torino i Interem na Olimpico), a w ostatnich dwóch latach jej bilans w spotkaniach tuż po przerwach to zaledwie jedno zwycięstwo, cztery porażki i jeden remis. Do tego dochodzi wyjątkowo nieprzyjemna dla romanistów pamięć o sezonie 2022/23, kiedy to Cremonese sprawiło jedne z największych sensacji tamtej kampanii – najpierw 1 lutego 2023 roku wyeliminowała drużynę Mourinho z Coppa Italia na Stadio Olimpico (1:2 po golu Dessersa i samobóju Çelika), a niecały miesiąc później ograła ją ponownie, tym razem w lidze na Zini (1:2 po trafieniach Tsadjouta i Ciofaniego). Był to jednocześnie pierwszy ligowy triumf Cremo w tamtej edycji, podkreślający skalę tamtego wstydu.
Wieści z Trigorii są mieszane. Leon Bailey nadal poza kadrą (ciągnąca się kontuzja mięśniowa), podobnie Paulo Dybala i Artem Dowbyk. Za to odzyskani zostali Evan Ferguson i Evan Ndicka – obaj trenowali z zespołem i są gotowi. W ataku zapowiada się realny dylemat: Ferguson mocno naciska na pierwszy skład, ale alternatywą pozostaje lżejszy, bardziej kombinacyjny wariant z Tommaso Baldanzim. Właśnie jego sytuacja stała się jednym z tematów dni poprzedzających wyjazd do Cremony.
Według włoskich mediów absencje Dybali i Baileya otwierają Baldanziemu szansę na większe minuty, być może już od początku. To byłby dopiero jego drugi występ od 1. minuty w sezonie: dotychczas Gasperini wystawił go w podstawie jedynie we Florencji, a poza tym młody pomocnik częściej pojawiał się z ławki. Jego przyszłość pozostaje niepewna: po trzech miesiącach ograniczonej gry możliwe jest zimowe wypożyczenie, z Hellasem Verona wciąż żywo zainteresowanym. Gasperini deklarował jednak po zamknięciu letniego okna, że „musi odzyskać Baldanziego” – i mecz z Cremonese może być kolejnym etapem tego procesu. W kontekście Cremony włoska prasa wskazuje, że Baldanzi jest rozważany zarówno jako starter, jak i jako pierwsza opcja z ławki, konkurując z Pellegrinim, Soulé i Fergusonem.
W drugiej linii przewidywany duet to Cristante–Koné lub – częściej wskazywany na Cremonę – Cristante–El Aynaoui. Na bokach powinni zagrać Çelik i Wesley, choć po lewej nie można wykluczyć obecności Tsimikasa. Z tyłu Roma wraca do standardowej trójki, w której obok Manciniego zobaczymy powracającego Ndickę oraz Hermoso lub Ziółkowskiego – Hiszpan zgłaszał dyskomfort mięśniowy i dziś ma zostać podjęta decyzja w sprawie jego występu.
Kontekst tabeli sprzyja ambicji: tydzień po przerwie może ustawić morale na jesień. Media w Rzymie piszą wprost, że to moment, by skapitalizować potknięcia bezpośrednich rywali i „odskoczyć”, bo terminarz reszty czołówki wygląda w teorii trudniej. Fiorentina z nowym trenerem zrobi wszystko, by w końcu wygrać spotkanie w tym sezonie, a debiut Paolo Vanoliego wypada na mecz z Juventusem. W podobnym nastroju jest Atalanta, która po zwolnieniu Juricia zmierzy się Napoli. W derbach Mediolanu ktoś na pewno straci punkty. W takim układzie kluczowa będzie koncentracja przy stałych fragmentach – Roma nie straciła w tym sezonie gola głową i musi tę serię dowieźć na stadionie, gdzie gospodarze żyją z dośrodkowań.
Na niewielkim stadionie Zini Roma będzie mogła liczyć na potężne wsparcie. Spodziewanych jest około 5 tysięcy kibiców Giallorossich. Temperatury spadną w okolice zera, ale bez opadów, ma być sucho, choć jak na włoski klimat o tej porze roku bardzo zimno, więc klub apeluje: ubrać się ciepło. Tifosi wypełnią nie tylko sektor gości, ale także sąsiednie trybuny.
Mecz z Cremonese poprowadzi Giovanni Ayroldi, który w tym sezonie już raz gwizdał Romie – właśnie z nim Giallorossi zanotowali pierwszą porażkę ery Gasperiniego przeciwko Torino. Bilans z Ayroldim to 3 zwycięstwa, 1 remis i 2 porażki, przy czym wszystkie wygrane padły na Olimpico, a na wyjeździe Roma jeszcze z nim nie zwyciężyła. Dla Cremonese to szóste spotkanie z tym arbitrem, ale pierwsze w trwającym sezonie.
Ostatnie bezpośrednie starcia
03.01.24, Puchar Włoch, AS Roma – Cremonese 2:1
28.02.23, Serie A, Cremonese – AS Roma 2:1
01.02.23, Puchar Włoch, AS Roma – Cremonese 1:2
22.08.22, Serie A, AS Roma – Cremonese 1:0
Przewidywane składy
Cremonese (3-5-2): Audero; Terracciano, Baschirotto, Bianchetti; Barbieri, Payero, Bondo, Vandeputte, Pezzella; Bonazzoli, Vardy.
Trener: Davide Nicola. Niedostępni: Collocolo, Faye, Grassi, Zerbin.
Roma (3-4-2-1): Svilar; Mancini, Ndicka, Hermoso; Çelik, Koné, Cristante, Wesley; Soulé, Pellegrini; Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini. Niedostępni: Angeliño, Dybala, Bailey, Dowbyk.
Uwagi: Baldanzi alternatywą do ataku; Tsimikas możliwy na lewe wahadło, Hermoso ma mikro uraz, możliwe że wystąpi Ziółkowski lub Ghilardi.
Komentarze
Nasi kaci. Oby przerwać trend muchomorami.
zajebista zapowiedz 💪 rozwalic cremone i jest szansa na lidera
Tekstów źródłowych użyłem sporo i włożyłem w to troche pracy, więc miło mi ze sie podoba, dziękuję
Mecz koniecznie do wygrania, chodź uważać trzeba na Vardiego, nasi obrońcy będą musieli za Anglikiem sporo biegać, a wszyscy wiemy że Jamie się nie męczy.