Zapowiedź: Como – Roma. Mecz za sześć punktów

Como wchodzi w ten mecz po bardzo dobrej serii, Roma szuka powrotu na zwycięską ścieżkę. Obie drużyny mają po 51 punktów, a po sobotnim zwycięstwie Juventusu nad Udinese stawka niedzielnego spotkania tylko jeszcze bardziej wzrosła.

fot. © asroma.com

Roma jedzie nad jezioro na mecz, który naprawdę pachnie bezpośrednim starciem o Ligę Mistrzów. Z jednej strony jest rozpędzone Como, które w ostatnich tygodniach potrafiło ograć Juventus, Lecce i Cagliari, z drugiej Roma, która po remisie z Juventusem i porażce z Genoą nie może już pozwolić sobie na kolejne potknięcie.

Jeszcze rok temu można było mówić o sympatycznym projekcie Fabregasa, który próbuje przebić się w Serie A z własnym stylem. Dziś to już za mało. Como przestało być ciekawostką i stało się realnym kandydatem do miejsca w czołowej czwórce. Pięć kolejnych meczów bez porażki, coraz większa pewność siebie i wyniki z mocnymi rywalami sprawiły, że ta drużyna naprawdę uwierzyła, że może sięgnąć po coś dużego. To zresztą widać także po wypowiedziach Cesca Fàbregasa. Hiszpan nie pompuje niepotrzebnie atmosfery, ale nie ucieka też od ciężaru tego spotkania. „To są mecze, do których trzeba podejść we właściwy sposób, dając coś ekstra. Gramy przeciwko świetnemu trenerowi, mocnym piłkarzom i drużynie, która narzuca wysokie tempo. Musimy zagrać spokojnie, pewnie i pozostać sobą, a potem boisko wyda wyrok” – powiedział przed meczem.

Fabregas wie, że jego zespół urósł, ale nie chce, by wokół Como pojawiła się przesadna euforia. „To ważne trzy punkty, ale nie patrzę na ten mecz jak na coś ostatecznego. To po prostu kolejne bardzo ważne spotkanie. Chcemy wygrać, ale potrzebny będzie mecz perfekcyjny” – przyznał. To brzmi jak chłodna analiza, ale między wierszami słychać też przekonanie, że Como naprawdę może uderzyć w Romę.

Roma przyjeżdża zmęczona, ale pod ścianą

Dla zespołu Gian Piero Gasperiniego to nie jest komfortowy moment. Roma ma za sobą trudniejsze tygodnie, bo obok walki w lidze musi godzić intensywny kalendarz z problemami kadrowymi. Wystarczy spojrzeć na ostatnie dni: porażka z Genoą, potem wyjazd do Bolonii w europejskich rozgrywkach i teraz od razu kolejny mecz o dużym ciężarze. Tego nie da się całkiem od siebie odsunąć. W dodatku ofensywa Romy przez cały sezon była układanką, którą Gasperini musiał składać na nowo niemal co tydzień. Sam jeszcze latem mówił, że bardzo wiele będzie zależało od tego, co drużyna da z przodu. Problem w tym, że właśnie tam najczęściej brakowało stabilności. Kontuzje, absencje, nierówna forma i zimowe korekty kadry sprawiły, że trener nieustannie mieszał w ustawieniu. W samej lidze i pucharach uzbierało się już ponad dwadzieścia różnych konfiguracji ofensywnych.

To najlepiej pokazuje, z czym Roma musi się mierzyć także dziś. Donyell Malen stał się punktem odniesienia i piłkarzem, który realnie ożywił atak po zimowym przyjściu, ale wokół niego cały czas trzeba szukać najlepszego układu. Niewykluczone, że tym razem zobaczymy rozwiązanie wcześniej niewypróbowane od początku, z Lorenzo Pellegrinim i Stephanem El Shaarawym za plecami Holendra. Sam fakt, że to wciąż brzmi jak eksperyment, dużo mówi o sezonie Romy.

Malen, pressing i szukanie przewagi

Jeśli Roma chce wygrać ten mecz, musi wrócić do tego, co przez długie fragmenty sezonu dawało jej przewagę. Chodzi o intensywność, agresję bez piłki i szybkie odbiory wysoko pod bramką rywala. Zespół Gasperiniego najlepiej wygląda wtedy, gdy przeciwnik nie ma czasu na spokojne budowanie akcji, a mecz zaczyna się toczyć w tempie, które odpowiada właśnie Romie. Tu jednak pojawia się problem, bo Como nie jest drużyną, którą łatwo zepchnąć do prostego bronienia. Fabregas chce, by jego piłkarze byli odważni, wychodzili spod pressingu i grali swoje, nawet pod presją. „Chcę zobaczyć Como proaktywne, z jasnym pomysłem, mocną mentalnością i odwagą. Roma pressuje wysoko, jest bardzo fizyczna i dokładnie wie, jak chce grać. To będzie bardzo dobry mecz” – zapowiedział trener gospodarzy.

To może być właśnie najciekawszy fragment tego spotkania: starcie dwóch drużyn, które nie chcą tylko reagować, ale próbują narzucać własne warunki. Como opiera się na płynności, jakości technicznej i odwadze w rozegraniu, Roma na intensywności, pojedynkach i wejściu w mecz z dużą energią. Kto lepiej narzuci swoje warunki, ten zrobi wielki krok w stronę czołowej czwórki.

Fabregas ma swoje problemy, ale też coraz więcej rozwiązań

Oczywiście nie jest tak, że Como wchodzi w ten mecz bez znaków zapytania. Największy dotyczy Máxima Perrone. Fabregas otwarcie przyznał, że jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania: „Na tę chwilę powiedziałbym 60 do 40, że nie zagra. Dostał uderzenie, czuł ból, pojawiła się opuchlizna. To nic poważnego, ale zobaczymy, jak zareaguje organizm”. To ważna informacja, bo Perrone jest dla Como jednym z tych piłkarzy, którzy nadają rytm i porządek grze. Niepewna była też sytuacja Diao, choć tutaj nastroje są lepsze. Fabregas tłumaczył, że zawodnik zatrzymał się wcześniej na jednym z treningów, ale potem wrócił do pracy z grupą i jeśli nic się nie wydarzy, powinien znaleźć się w kadrze meczowej. Nawet jeśli nie od pierwszej minuty, to jako opcja na drugą część spotkania może mieć znaczenie.

W ataku Como ma dziś więcej argumentów niż kilka miesięcy temu. Douvikas daje obecność w polu karnym, Nico Paz potrafi jednym zagraniem przyspieszyć akcję, a Baturina i pozostali ofensywni gracze coraz lepiej rozumieją, kiedy grać szeroko, a kiedy schodzić do środka. Fabregas podkreślał też, że jego zespół urósł jako całość. „Z nowymi piłkarzami poziom się podniósł. Przez ciągłość pracy i coraz wyraźniejszy pomysł na grę zrobiliśmy krok do przodu. Teraz musimy dalej iść tą drogą”.

Nerwowy wieczór czeka też Manciniego

Dodatkowy podtekst ma ten mecz dla Gianluki Manciniego. Po jesiennym spotkaniu z Como to właśnie jego spięcie z Fabregasem zostało zapamiętane najmocniej poza samym wynikiem, dlatego na Sinigaglii można się spodziewać, że obrońca Romy będzie traktowany wyjątkowo „serdecznie”. W Como zapowiada się gorące przyjęcie, a to tylko dokłada emocji do meczu, który i bez tego miałby wysoką temperaturę. Dla Romy ważne będzie więc, by nie dać się wciągnąć w poboczne wojny. Na takim stadionie i w takim momencie sezonu bardzo łatwo stracić koncentrację, zwłaszcza kiedy rywal jest napędzony wynikami, publicznością i przekonaniem, że to jego chwila. Gasperini będzie potrzebował drużyny chłodnej, ale jednocześnie odważnej. Jeśli Roma da się ponieść chaosowi, może mieć duży problem.

To może nie być piękny mecz, ale na pewno będzie ważny

Ten mecz ma wszystko, by być szarpany, intensywny i momentami wręcz nerwowy. Como jest dziś zespołem bardziej dojrzałym niż przy pierwszym starciu, a Roma przyjeżdża w momencie, w którym każda strata punktów boli mocniej niż miesiąc temu. Dlatego trudno się spodziewać spokojnego widowiska, w którym jedna z drużyn długo będzie kontrolować wydarzenia bez odpowiedzi drugiej strony. Dla Romy to spotkanie może być odpowiedzią na pytanie, czy po słabszych dniach nadal jest gotowa utrzymać miejsce w ścisłej czołówce. Dla Como to okazja, by pokazać, że nie jest już drużyną z ładną historią, tylko zespołem, który naprawdę potrafi wejść do walki z największymi. Właśnie dlatego określenie „mecz za sześć punktów” wcale nie brzmi tu przesadnie.

Sędzia zawodów

Davide Massa

Niedzielne spotkanie poprowadzi właśnie Davide Massa, a na liniach pomagać mu będą Meli i Alassio. Sędzią technicznym będzie Sozza, a za VAR odpowiadać ma Fabbri, wspierany przez Gariglio. Dla Romy to arbiter dobrze znany, ale bilans z nim nie daje większego komfortu. W dotychczasowych meczach prowadzonych przez Massę rzymianie notowali wyniki mocno w kratkę, a co szczególnie wymowne, nie wygrali z nim od października 2022 roku.

Forma przeciwnika

Drużyna Cescà Fabregasa ma za sobą serię pięciu meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach, w tym ligowe zwycięstwa z Juventusem, Lecce i Cagliari, a do tego remis z Milanem. Lariani są dziś na równi punktowej z Romą, a po sobotnim zwycięstwie Juventusu nad Udinese obie ekipy wiedzą, że stawką jest nie tylko utrzymanie kontaktu z czołówką, ale też realna przewaga nad bezpośrednim rywalem. Como ma tydzień pracy za sobą, pełny stadion przy Sinigaglii i coraz większą pewność w meczach z dużymi przeciwnikami.

07.03.26, Serie A, Como – Cagliari 2:1
03.03.26, CI, Como – Inter 0:0
28.02.26, Serie A, Como – Lecce 3:1
21.02.26, Serie A, Como – Juventus 2:0
18.02.26, Serie A, Milan – Como 1:1

Ostatnie bezpośrednie starcia

15.12.25, Serie A, AS Roma – Como 1:0
02.03.25, Serie A, AS Roma – Como 2:1
15.12.24, Serie A, Como – AS Roma 2:0
25.01.03, Serie A, Como – AS Roma 2:0
06.11.02, Serie A, AS Roma – Como 2:1

Przewidywane składy

Roma (3-4-1-2): Svilar Ghilardi, Mancini, HermosoÇelik, Cristante, Koné, Wesley Pellegrini El Shaarawy, Malen.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Dovbyk, Dybala, Ferguson, Soulé (kontuzje), Ndicka (kartki).
Uwagi: trwa węzeł wokół Hermoso – jeśli Hiszpan nie będzie gotowy od 1. minuty, możliwe cofnięcie Çelika do trójki obrońców i wejście Renscha lub Tsimikasa na wahadło; w ataku Malen jest pewniakiem, a partnerem może zostać El Shaarawy lub Vaz; możliwy też odpoczynek dla Pisilliego, przez co środek stworzą Cristante i Koné.

Como (4-2-3-1): Butez Smolcic, Ramon, Kempf, Valle Caqueret, Da Cunha Vojvoda, Nico Paz, Baturina Douvikas.
Trener: Cesc Fabregas
Niedostępni: Addai (kontuzja), Perrone (wątpliwy), Diao (wątpliwy).
Uwagi:
Perrone to duży znak zapytania i według Fabregasa jego występ stoi pod znakiem zapytania; jeśli nie zagra od początku, środek mają stworzyć Caqueret i Da Cunha; Diao może znaleźć się w kadrze i dostać minuty po wejściu z ławki, a Morata pozostaje opcją na drugą połowę.

Komentarze

  • Ariel
    15 marca 2026, 12:04

    Niestety, ale patrząc na nasze ostatnie mecze, to każdy wynik inny niż wygrana Como uznam za miłą niespodziankę.

  • Totnik
    15 marca 2026, 13:49

    Teraz to każdy mecz jest jak o 6 pkt. No chyba że kilka przegramy to już można spuścić z pośladków bo będzie czekał Nas puchar pocieszenia

  • Wilus
    15 marca 2026, 14:40

    Faworytem będzie Como, więc nie mamy nic innego jak trzymać kciuki, żeby bardziej im się chciało powalczyć o 4 miejsce. Chyba, że tak bardzo przyzwyczaili się do 6 miejsca i zaspokaja to ich ambicje.

  • Marcin1990
    15 marca 2026, 15:02

    Ciężki mecz biorąc pod uwagę w jakiej formie jest Como ale jak przypominam sobie to w meczu na jesień to wygraliśmy z nimi dość łatwo, pamiętam, że zniszczylismy ich ostrym pressingiem w stylu Atalanty z czasów Gaspa, to może teraz też się uda ich poskładać

  • samber
    15 marca 2026, 15:04

    Como ma dobry okres, my słaby – czas na zmiany :) Wolę środek Kone-Cristante (o ile będą w formie). Pellegrini Malenowi niewiele ma do zaoferowania, więc dlaczego nie Pisilli? Pytanie brzmi Szary czy Vaz? Obaj to niewiadoma, ale chyba bym wolał Szarego. Jak pozwolimy im na dominację to nas zjedzą. Forza Roma!