Już jutro Roma zagra w Bergamo o kolejne punkty.
Nowy rok zaczyna się dla Romy od razu od wyjazdu z gatunku tych, które ważą więcej niż zwykłe trzy punkty. W sobotę, 3 stycznia o 20:45, giallorossi zagrają na Gewiss Stadium w Bergamo z Atalantą (transmisja w Eleven Sports 1). To mecz, w którym emocje są oczywiste, ale nie mogą przykryć faktu, że to spotkanie bardzo „konkretne” w tabeli: Roma po ważnym zwycięstwie z Genoą chce utrzymać tempo czołówki i nie wypaść z toru prowadzącego do Ligi Mistrzów, a Atalanta pod wodzą Raffaele Palladino potrzebuje mocnego otwarcia roku 2026, bo dziesiąte miejsce i dystans do strefy europejskiej nie brzmią jak standard ostatnich lat w Bergamo. Dla gospodarzy to także moment, w którym „trzeba” wreszcie dowieźć punkty w meczu z rywalem z górnej półki, o czym Palladino mówił wprost, podkreślając wagę detali i pojedynków.
Największą historią wieczoru jest postać Gian Piero Gasperiniego. Dziewięć sezonów w Atalancie to w realiach Serie A cała epoka, a nie tylko dłuższa kadencja: klub, który kiedyś był solidny i niewygodny, stał się drużyną z tożsamością tak wyraźną, że rozpoznawało się ją po kilku akcjach. Intensywność, odwaga, duże ryzyko w pressingu, krycie jeden na jednego, wahadła lecące wysoko, środkowi obrońcy wypychający linię, a do tego ten charakterystyczny rytm, w którym Atalanta potrafiła zamienić mecz w serię sprintów, starć i natychmiastowych przejść do ataku. Gasperini w Bergamo nie tylko wygrywał mecze, a zmienił oczekiwania: z zespołu, który cieszył się z utrzymania w Serie A, stworzył klub, który zaczął traktować Europę jak naturalne środowisko. Dlatego jego powrót będzie miał w sobie coś z powrotu „twórcy” na miejsce, które ukształtował, i jednocześnie coś z testu, czy pamięć o metodzie potrafi pomóc Atalancie nawet wtedy, gdy stoi po drugiej stronie.
Napięcie buduje też kontekst rozstania: w Bergamo wciąż jest dużo wdzięczności i szacunku, ale pozostał też cień niedosytu, że finał tej historii nastąpił w momencie, gdy wielu kibiców widziało jeszcze przestrzeń na kolejny rozdział. To jednak będzie ważne tylko na początku, przy pierwszych gwizdkach i pierwszym kontakcie z trybunami. Potem liczy się już wyłącznie boisko, a tam sentymenty nie bronią pola karnego i nie wygrywają drugich piłek.
Drugi plan jest równie ciekawy: Atalanta Palladino kontra Roma Gasperiniego, czyli „dziedzictwo” przeciwko „nowemu wcieleniu”. Palladino podkreśla, że nie traktuje tego meczu jak teatralnej opowieści o byłym trenerze, tylko jak spotkanie z zespołem świetnie zorganizowanym, trudnym do skruszenia i regularnie wygrywającym detale. I w tym tkwi klucz do obecnej Romy. Gasperini w Rzymie zachował swoje DNA (pressing, agresja w odbiorze, szybkie pionowe granie), ale jednocześnie wprowadził więcej równowagi. Roma bywa mniej fajerwerkowa niż jego najlepsza Atalanta, za to jest dojrzalsza, bardziej pragmatyczna i częściej „domyka” mecze strukturą. W tym sezonie widać to szczególnie w liczbach i wrażeniu z gry: giallorossi oddają rywalom mało przestrzeni, rzadko tracą kontrolę nad własnym polem karnym, a kiedy prowadzą, potrafią dociągnąć wynik do końca, nawet jeśli nie jest to najbardziej widowiskowy futbol.
Roma przyjeżdża do Bergamo po cennym zwycięstwie z Genoą i bez długiego celebrowania. W Trigorii od razu zaczęło się przełączanie myślenia na Atalantę, bo terminarz nie daje oddechu, a to wyjazd, który w ostatnich latach był dla Romy wyjątkowo niewygodny. Kadrowo giallorossi wchodzą w 2026 z mieszanką dobrych wiadomości i stałych ograniczeń. Dybala wygląda coraz lepiej fizycznie i to istotne, bo w meczach, gdzie trudno o „czyste” sytuacje, jedna decyzja Argentyńczyka potrafi rozstrzygnąć przebieg akcji. Soulé zszedł ostatnio z boiska po stłuczeniu kolana, ale sygnały są uspokajające, a jego dynamika i umiejętność wygrywania pojedynków będą potrzebne, jeśli Roma będzie chciała regularnie wychodzić spod pressingu i atakować przestrzeń za wahadłami Atalanty. Ferguson po ostatnich występach zbiera plusy za pracę bez piłki i za to, że daje zespołowi punkt odniesienia, a Gasperini lubi napastników „użytecznych” również w pressingu i w pierwszej fazie obrony. Do tego wraca temat Dowbyka, który ma być coraz bliżej pełniejszej dyspozycji i może dać opcję klasycznej dziewiątki z ławki, gdyby mecz wymagał zmiany profilu ataku.
Są też straty, które w takim meczu czuć bardziej. W tle wciąż jest Puchar Narodów Afryki: Roma musi radzić sobie bez Ndicki i El Aynaouiego, czyli dwóch piłkarzy, którzy w normalnych warunkach dawali trenerowi i jakość, i stabilność w newralgicznych strefach. Do tego Pellegrini wypada na dłużej, a Baldanzi nie jest dostępny. W skrócie: Roma ma swoją strukturę i swoje mechanizmy, ale nie ma pełnego komfortu rotacji. To z kolei sprawia, że Gasperini najpewniej postawi na sprawdzony szkielet, bo nie ma sensu rozmontowywać czegoś, co daje punkty i czyste konto.
Atalanta z kolei wchodzi w rok po nieprzyjemnym ciosie z Interem, co jest ważnym kontekstem mentalnym. Takie mecze potrafią działać jak zimny prysznic: albo rozbijają pewność siebie, albo mobilizują do reakcji. Palladino mówi o potrzebie „właściwej intensywności” i o tym, że w spotkaniach z topem decydują szczegóły, co często bywa kodem na „lepiej bronimy własne pole karne i lepiej zarządzamy momentami po stracie”. Kadrowo gospodarze też mają swoje „europejskie” przesunięcia: Lookman jest poza drużyną z powodu AFCON, a przy Kamaldeenie pojawiał się znak zapytania, choć trenował z grupą. Jeśli nie zacznie w pierwszym składzie, Atalanta ma alternatywy, a Palladino nie ukrywa, że lubi rozwiązania elastyczne (wspominał choćby o możliwości grania czwórką z tyłu w trakcie meczu). W ofensywie kluczowe będą role De Ketelaere i Scamacci, a w tle jest jeszcze temat Samardzicia, którego trener widzi coraz bliżej wyjściowej jedenastki. Fundament środka pola pozostaje jednak bardzo „atalantowy”: de Roon i Ederson to duet od pracy w odbiorze, tempa i drugich piłek, czyli dokładnie tego, co w starciu z Romą będzie walutą o najwyższym kursie.
W praktyce o wyniku mogą zdecydować rzeczy „gaspowe” w najczystszej postaci, tylko że rozłożone symetrycznie po obu stronach. Po pierwsze tempo pojedynków: jeśli mecz od początku wejdzie na poziom ciągłych starć jeden na jednego, wygra ten, kto dłużej utrzyma intensywność bez tracenia organizacji. Po drugie presja po stracie i zarządzanie pierwszym podaniem: Roma będzie chciała dusić rywala w środku pola, tak jak robiła to ostatnio u siebie, ale Atalanta spróbuje wypchnąć grę na boki, gdzie wahadła i boczni stoperzy mogą tworzyć przewagi w bocznych korytarzach. Po trzecie jakość w ostatnich 25 metrach: Roma ma momentami problem z produkcją bramek, więc każde „złamanie” krycia, każde zejście Dybali między linie czy jeden drybling Soulé może być warte więcej niż pięć ataków pozycyjnych. Atalanta z kolei będzie szukała serii wejść w pole karne i sytuacji po dośrodkowaniach, bo przy takim typie meczu często wystarczy jeden moment zawahania w kryciu.
Smaczku dodaje historia bezpośrednich spotkań: Atalanta przez długi czas miała na Romę wyraźny patent i giallorossi czekali na przełamanie w tym zestawieniu dłużej niż z jakimkolwiek innym krajowym rywalem. Tyle że teraz ten „patent” stoi po drugiej stronie i jest nim sam trener Romy. To prawdopodobnie najbardziej piłkarski aspekt całej narracji: Gasperini wraca do miejsca, które go ukształtowało, ale wraca już z zespołem, który zaczął mówić jego językiem, tylko odrobinę inaczej akcentuje słowa.
Ostatnie bezpośrednie starcia
Atalanta jest dla Romy jednym z najbardziej niewygodnych rywali ostatnich sezonów: giallorossi nie wygrali z nią w Serie A od 05.03.22, a od tamtej pory bilans to porażki i remisy. To również oznacza, że z żadnym innym krajowym przeciwnikiem Roma nie czeka obecnie dłużej na ligowe przełamanie. Czy teraz mając Gaspa po swojej stronie, uda się zmienić tę złą passę?
12.05.25, Serie A, Atalanta – Roma 2:1
02.12.24, Serie A, Roma – Atalanta 0:2
12.05.24, Serie A, Atalanta – Roma 2:1
07.01.24, Serie A, Roma – Atalanta 1:1
24.04.23, Serie A, Atalanta – Roma 3:1
Sędzią spotkania będzie Michael Fabbri, a to też detal wart odnotowania przy meczu pełnym kontaktu: Roma ma z nim generalnie korzystne wspomnienia, a jeśli linia kartek pojawi się wcześnie, może to szybko wpłynąć na odwagę pojedynków w pressingu i na intensywność krycia jeden na jednego.
Przewidywane składy
Roma (3-4-2-1): Svilar – Mancini, Ziółkowski, Hermoso – Celik, Koné, Cristante, Wesley – Soulé, Dybala – Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini
Niedostępni: Ndicka (Puchar Narodów Afryki), El Aynaoui (Puchar Narodów Afryki), Pellegrini (uraz), Baldanzi (problem mięśniowy).
Uwagi: Soulé po stłuczeniu kolana nie powinien wypaść; Dovbyk wraca do gry i może dać zmianę charakteru ataku w drugiej połowie; Dybala w wyraźnie lepszej dyspozycji fizycznej.
Atalanta (3-4-2-1): Carnesecchi – Djimsiti, Hien, Kolasinac – Zappacosta, de Roon, Ederson, Bernasconi – De Ketelaere, Kamaldeen – Scamacca.
Trener: Raffaele Palladino
Niedostępni: Lookman (Puchar Narodów Afryki), Bellanova (uraz).
Uwagi: Kamaldeen oceniany do końca (w razie problemów możliwe wejście Samardzicia lub Maldiniego); Atalanta może przejść w trakcie meczu na wariant z czwórką z tyłu.
Komentarze
Jeśli z Gaspem po swojej stronie tego nie wygramy, to można będzie mówić o wpadce? Wszystkie te ostatnie porażki to efekt przygotowania przez Gaspa. Zna ich na wylot. Jestem dobrej myśli.
Czyli walka o 0-0 i xG z obu stron 0,00001 😁
Radził bym się obłąkanym optymistom zaopatrzyć w maść na ból dupy. W sobotę może się wam przydać.
Rzymska Rzyć od czasów Muchomorków trwada jest niczym ze stali od doświadczeń kopania także spokojnie. Jesteśmy zaprawieni 😅
Pięknie opisane ale można zamknąć jednym zdaniem. "Standardowo z mocniejszym rywalem będzie łomot :)"
"mocniejszym rywalem"? W czym oni są mocniejsi?
Jak się ogarną to traktuje ich jako klub z top 5 top 4 a od tych zawsze dostajemy w papę. No oby tym razem było inaczej.
Moim zdaniem dziś wygramy na spokojnie.