Zakaz wyjazdów dla kibiców Romy i Fiorentiny do końca sezonu. Decyzja po ustawce na autostradzie

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podjęło najostrzejszy możliwy krok po niedzielnych zamieszkach w okolicach Bolonii. Fani Romy i Fiorentiny nie pojadą na żaden mecz wyjazdowy do końca rozgrywek.

fot. © asroma.com

Zapadła ostateczna decyzja w sprawie wydarzeń, do których doszło 18 stycznia na autostradzie A1, w rejonie węzła Casalecchio di Reno. Po poważnych starciach pomiędzy grupami ultrasów Romy i Fiorentiny Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wprowadziło całkowity zakaz wyjazdów dla obu grup kibicowskich do końca sezonu, obejmujący również spotkania rozgrywane poza granicami Włoch.

Początkowo sprawą zajmowało się Krajowe Obserwatorium ds. Wydarzeń Sportowych, które jednak zdecydowało się przekazać odpowiedzialność bezpośrednio ministrowi Matteo Piantedosiemu. Taki ruch od początku był czytelnym sygnałem, że rozważany jest wariant najbardziej restrykcyjny. Identyczną procedurę zastosowano już w styczniu 2023 roku, gdy po brutalnych zajściach na autostradzie w rejonie Badia al Pino wstrzymano wyjazdy kibiców Romy i Napoli na okres dwóch miesięcy.

Tym razem skala sankcji jest jeszcze większa. Zakaz obowiązuje do końca obecnych rozgrywek i dotyczy kibiców Romy i Violi. Obie decyzje zostały zakomunikowane klubom jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży biletów, z jasnym poleceniem jej wstrzymania lub zwrotu wejściówek, jeśli zostały już nabyte.

Co wydarzyło się na autostradzie A1

Do zamieszek doszło w niedzielne południe na pasie awaryjnym autostrady A1, na wysokości 195. kilometra. Dziesiątki samochodów zatrzymały się, a z pojazdów wysiadły zamaskowane osoby uzbrojone w pałki, kaski i metalowe pręty. Według wstępnych ustaleń w bezpośredniej konfrontacji brało udział ponad sto osób. Rzymscy kibice byli w drodze do Turynu na ligowy mecz z Torino, natomiast kibole Fiorentiny zmierzali do Bolonii na spotkanie rozgrywane na stadionie Dall’Ara. Dwa niezależne przejazdy zbiegły się na tym samym odcinku trasy, co doprowadziło do gwałtownej eskalacji. W trakcie starć uszkodzonych zostało również kilka samochodów postronnych kierowców. Nie odnotowano osób rannych. Na miejscu interweniowała policja drogowa oraz funkcjonariusze wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej. Trwa analiza nagrań z monitoringu oraz materiałów wideo krążących w sieci, które mają pomóc w identyfikacji uczestników zamieszek.

Konsekwencje sportowe i wizerunkowe

Dla Romy decyzja oznacza, że drużyna Gian Piero Gasperiniego przez całą końcówkę sezonu będzie pozbawiona wsparcia swoich kibiców na stadionach rywali. To uderzenie nie tylko w atmosferę wokół zespołu, ale również w wizerunek klubu, który już wcześniej zmagał się z konsekwencjami zachowań części swoich sympatyków. Równie dotkliwe skutki ponosi Fiorentina. Obie strony zapłaciły cenę zbiorowej odpowiedzialności, która w ocenie władz państwowych była jedynym sposobem na wysłanie jasnego sygnału, że podobne incydenty nie będą tolerowane. Decyzja ma charakter prewencyjny, ale jej ciężar sportowy i społeczny będzie odczuwalny aż do zakończenia sezonu.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • hako
    20 stycznia 2026, 23:37

    Nie popieram tej decyzji. To sprawa dla śledczych i prokuratury żeby wyłapała łbów i postawiła im zarzuty.

    • Totnik
      21 stycznia 2026, 05:12

      Jak zawsze idą na łatwiznę i stosują leninowską zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

  • takitam
    21 stycznia 2026, 07:45

    Grubo

  • PunioLP
    21 stycznia 2026, 09:23

    Ech makarony…zamaskowani jak ninja. Ze sprzętem rzucający w siebie czym popadnie na odległość z pojedynczymi starciami. Włoski synonim ustawki. Przez takie bic jesteśmy bez dopingu do końca sezonu. Debile

    • hako
      21 stycznia 2026, 10:37

      najgorsze w tej karze na wyjazdy jest to, że jak jesteś łbem sprowadzającym ryzyko spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, to nie za bardzo jesteś w stanie połączyć wątki z precedensami, więc takie sytuacje będa mialy nadal miejsce za rok czy za kilka lat jeśli nie dostaną paru miesięcy paki albo prac społecznych. Nie mogli urządzić sobie szlachetnych walk w lesie, tylko nawyzywać się na autostradzie. Tam nawet nie odnotowano ostatecznie rannych, to co oni tam w ogóle robili?

  • Canis
    21 stycznia 2026, 19:31

    Ludzie Kochani! Co za czasy? Nawet kibice się przy drodze nie mogą ponapierdalać, jak normalne chłopy 😥