Wyzwania Gasperiniego

Gian Piero Gasperini jeszcze nie zadebiutował jako trener Romy, a już staje przed ogromnymi oczekiwaniami: awans do Ligi Mistrzów, rozwój młodzieży i przywrócenie blasku zawodnikom takim jak Lorenzo Pellegrini.

fot. © asroma.com

Pagine Romaniste (A. Leopardi) | Przygoda Gasperiniego na ławce trenerskiej Romy jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęła, a już staje przed koniecznością zdobycia Everestu, by podbić serca kibiców, którzy na starcie go nie darzą sympatią. Trener z Grugliasco musi w odpowiedniej kolejności spełnić szereg oczekiwań: powrót do Ligi Mistrzów – najlepiej z Pucharem Ligi Europy uniesionym w górę – rozwój młodych zawodników, takich jak Pisilli, Rensch i Gourna-Douath, oraz przywrócenie do życia piłkarzy, którzy popadli w zapomnienie. Przede wszystkim chodzi o Lorenzo Pellegriniego.

Zagubiony, przygaszony i nieustannie w centrum kontrowersji, Pellegrini stoi na rozdrożu. Gdyby nie uraz, taki dylemat by nie istniał. Jego sezon, zakończony przedwcześnie z powodu kontuzji, sprawia, że obecnie pewny transfer wydaje się praktycznie niemożliwy – przynajmniej w tym oknie transferowym. Uraz, który go dotknął, mimowolnie daje numerowi 7 nową szansę.

Gasperini to magik, jeśli chodzi o tchnienie nowego życia w piłkarzy – przypadek De Ketelaere mówi sam za siebie: spalony w Milanie, odrodzony w Bergamo. Sytuacja z Pellegrinim jest jednak inna. Lorenzo to rzymianin i romanista, co sprawia, że praca do wykonania jest jeszcze bardziej złożona – chodzi bowiem o piłkarza, który zbliża się do trzydziestki (urodziny w 2026 roku). W tym sezonie kapitan stał się zawodnikiem, który potrafi dzielić opinię publiczną – podobnie jak trener z Grugliasco w momencie ogłoszenia jego zatrudnienia.

To naprawdę jego ostatni zakręt w tej koszulce. W tej najcięższej, o której marzył całe życie. Koszulce, która zaczyna mu się wymykać – podobnie jak opaska kapitańska, która dziś bardziej pasuje do Manciniego. Gol w derbach nie może być jedynym punktem zaczepienia całego sezonu. Nie może być ostatnim pięknym wspomnieniem Pellegriniego. Zawodnika, który nie jest jeszcze gotowy, by pożegnać się z Romą. A przynajmniej nie w ten sposób. Bo jeśli coś w nim wciąż płonie, to znaczy, że ma jeszcze wiele do zaoferowania żółto-czerwonej sprawie.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • jamtaicho
    2 czerwca 2025, 15:37

    Podkreślmy, że on 9 lat w Atalancie pracował. W pierwszym sezonie może nie być fajerwerków. Pellegrini jeszcze rok kontraktu. Będzie wzlot przed przedłużeniem umowy, czy pożegnanie?

  • Janek1996
    3 czerwca 2025, 05:36

    Dobre pytanie