Wypowiedzi po zwycięstwie nad Lecce

Gian Piero Gasperini stracił głos, lecz po spotkaniu wypowiadali się też pozostali uczestnicy spotkania.

fot. © asroma.com

Trener Romy nie udzielił żadnej wypowiedzi po końcowym gwizdku z powodu problemów z głosem. Jak przekazano po meczu, chodziło wyłącznie o jego wyraźne przeciążenie po spotkaniu przeżywanym bardzo intensywnie przy linii bocznej.

Wypowiedzi pomeczowe:

Robinio Vaz
– Czuję wielkie emocje i dużą satysfakcję. Dziękuję kibicom za wsparcie.
– Moim idolem jest Zidane.
– Chcę podziękować Hermoso za perfekcyjne dośrodkowanie w pole karne. Staram się pomagać drużynie. Cieszę się z mojego pierwszego gola tutaj i mam nadzieję, że będę szedł dalej tą drogą oraz trzymał wysoko głowę także w trudnych momentach, żeby jeszcze mocniej się rozwijać.

Niccolò Pisilli
– To był bardzo trudny mecz, przede wszystkim dlatego, że przychodziliśmy po wyczerpującym spotkaniu z czwartku. Kiedy dodatkowo przegrywasz taki mecz, tracisz też dużo energii mentalnej i po trzech dniach nie gra się łatwo. Byliśmy bardzo dobrzy, że potrafiliśmy dowieźć zwycięstwo.
– Cieszymy się, że Angeliño wrócił. To bardzo mocny piłkarz i wspaniały człowiek, świetny chłopak, który zawsze starał się pracować najlepiej jak potrafi. Jest bardzo pozytywny dla grupy, a w okresie, kiedy nie mógł grać, nigdy nie sprawiał problemów. Naprawdę bardzo się cieszę, że dziś znowu był z nami, i mam nadzieję, że od teraz będzie zbierał coraz więcej minut do końca sezonu.
– Tak, musimy być pewni siebie. Jesteśmy Italią i nie możemy bać się niczego. Italia zasługuje na grę na mundialu. Zawsze byłem przyzwyczajony do Italii na mistrzostwach świata i mam nadzieję, że od tego lata znowu tak będzie i że tak już zostanie.

Mario Hermoso
– Nie było łatwo zareagować po porażce z Bologną, ale takie mecze dają ci szansę, żeby znów zacząć wygrywać. Ludzie nam pomogli, a najważniejsze jest to, żeby nigdy nie odpuszczać.
– Dla Vaza nie było łatwo zmienić kraj i drużynę. Musimy się cieszyć, że jest z nami, bo każdego dnia zachowuje się jak prawdziwy mężczyzna. Może jeszcze bardzo się rozwinąć, bo talent ma.
– Oczywiście, wiemy, że trudno jest ruszyć od nowa zwłaszcza w takich okolicznościach. To nie jest idealna sytuacja dla nikogo z nas, bo chcieliśmy awansować do ćwierćfinału w Europie. Drużyna pokazała jednak, że jest w dobrej formie fizycznej nawet po 120 minutach z Bologną, także dzięki tym, którzy weszli w trakcie meczu. Miło patrzeć, jak młodzi, tacy jak Venturino, Vaz czy Ghilardi, wchodzą i dają wszystko. To samo dotyczy Angeliño. To ważne i piękne rzeczy, kiedy młodzi dają swój wkład.

Wladimiro Falcone
– Zagraliśmy dobrze, z dużym zaangażowaniem, ale wracamy z zerem punktów. Tak samo było w Neapolu. Wszystko jest w porządku, ale jeśli chcesz się utrzymać, to taki mecz z dużą drużyną musisz czasem wygrać. Dziś była okazja, bo Roma nie przeżywa najlepszego momentu, a mimo to nam się nie udało. Jest duża gorycz. Cały czas mówimy, że trzeba wychodzić od występu, ale przy golu rywale byli dobrzy, choć my też mogliśmy zrobić więcej, zwłaszcza przy kryciu Vaza. Jeśli przeciwko wielkim drużynom zabraknie ci detali, od razu cię ukarzą.
– Reprezentacja? To miłe, że wiele osób tak dobrze mnie ocenia w kontekście reprezentacji. Nigdy jednak nie kontaktował się ze mną Gattuso, nigdy nie byłem brany pod uwagę i nie było żadnej kolacji. Ale nic się nie dzieje, wiem, kto tam jest, i pozostaję w stu procentach skupiony na sobie.
– Emocje przy pełnym Olimpico? Wczoraj byłem spokojny i mówiłem sobie, że może już mi to minęło, ale dziś miałem ściśnięty żołądek i nie mogłem jeść. Tutaj widzę kibiców Romy i to jest zawsze wyjątkowe uczucie. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek przestał to czuć. Ale muszę dawać sto procent dla mojej drużyny, jestem profesjonalistą i zawsze tak będzie.
– Myśl o powrocie tutaj w koszulce Romy wciąż istnieje i zawsze będzie istnieć, dopóki nie skończę kariery. Nigdy nie przestanę marzyć. Nie ma dla mnie Realu Madryt ani niczego innego, marzeniem mojego życia jest grać dla Romy, ale muszę na to zasłużyć, pokazując wysoki poziom w Lecce.

Daniele Ghilardi
– Graliśmy przeciwko drużynie trudnej do pokonania, byliśmy dobrzy w znalezieniu prowadzenia, a potem w utrzymaniu wyniku.
– W tym okresie może nie wygrywaliśmy dużo, ale występ zawsze był. Zawsze dawaliśmy z siebie maksimum i walczyliśmy do końca. Niestety rzeczy nie układały się tak, jak chcieliśmy, ale podnieśliśmy się i będziemy robić to dalej.
– Widziałem Manciniego spokojnego, powinien pojechać na zgrupowanie reprezentacji. Bardzo się cieszę z jego powołania i z powołań innych kolegów.
– To zwycięstwo daje nam bardzo dużo po słabszym okresie pod względem wyników. Moim zdaniem występy zawsze były, ale niestety nie potrafiliśmy wygrywać. Dużo pracowaliśmy w tygodniu i mieliśmy odpowiednią mentalność, żeby się nie załamać. Dziś nie straciliśmy gola i to ma bardzo duże znaczenie.
– Po odpadnięciu nie powiedzieliśmy sobie nic szczególnego. Musieliśmy się po prostu zjednoczyć, bo jesteśmy wielką grupą i pokazaliśmy wielką mentalność. Występ był, zawsze dawaliśmy maksimum, a fakt, że nie straciliśmy gola, jest bardzo ważny.
– Faza defensywna jest bardzo ważna dla całej drużyny. To od niej zaczyna się akcja i trzeba robić wszystko, żeby nie tracić bramek. W ostatnim czasie traciliśmy ich więcej niż zwykle, ale dalej pracowaliśmy i dziś było to widać, skoro zachowaliśmy czyste konto.
– Tak samo dobrze czuję się po prawej i po lewej stronie. Nie mam preferencji, najważniejsze, że gram. Może po prawej jest trochę lepiej przy wyprowadzeniu piłki.
– Bardzo się cieszymy z gola Vaza, tak samo jak z wygranej drużyny. Dał nam zwycięstwo, to skromny chłopak, z talentem i wielką chęcią pracy. Może zostać wielkim piłkarzem.

Eusebio Di Francesco
– Najpierw była interwencja bramkarza, a potem Hermoso wybił piłkę z linii. To była podwójna okazja w jednej sytuacji i szkoda, bo stworzyć coś przeciwko Romie nie jest łatwo, zwłaszcza przeciwko drużynie tak zwartej i mocnej w defensywie. To była bardzo ważna szansa. Roma przy golu zrobiła bardzo dobrą akcję, szczególnie Hermoso, który wyczuł moment i przed dośrodkowaniem poczekał, aż mój obrońca pójdzie w dół. Oni byli dobrzy, a my trochę naiwni, że tak łatwo dopuściliśmy do tego dośrodkowania. Oczywiście są też rywale. Mieliśmy okazję, żeby to jeszcze naprawić, bo przez cały mecz nie pozwoliliśmy Romie na zbyt wiele, ale być może sami za mało ją zaniepokoiliśmy.
– Gra Romy z linią czterech obrońców sprawia trudności, bo trzeba wracać na skrzydła i jednocześnie zachować agresję na zawodnikach między liniami. Przy takiej czwórce środkowy obrońca czasem ma problem z wyjściem, szczególnie gdy naprzeciwko ma napastnika takiego jak Malen, który szuka głębi. Starasz się tworzyć takie warunki, żeby jak najmniej rozrywać linię i zabezpieczać przestrzeń za plecami. Przy golu nie ma jednej winy konkretnego zawodnika, ale mogliśmy lepiej podążyć za ruchem rywala, bo Hermoso zbyt łatwo dostał możliwość zagrania i wejścia. Lepiej mógł się zachować także Danilo Veiga. Przy późniejszym kryciu mogliśmy mocniej poczuć zawodnika. To była spłaszczona piłka na linię, którą albo zagrywasz do tyłu, albo miękko, a Hermoso wykonał świetne zagranie. My mogliśmy zrobić więcej także z perspektywy tego, nad czym pracujemy na treningach.
– W ataku Stulić i Cheddira mają różne cechy. Dziś stworzyliśmy sytuacje, była ta podwójna bardzo klarowna okazja i jeszcze kilka innych momentów, w których mogliśmy zrobić więcej. Nad tym pracujemy. Teraz Cheddira trochę rzadziej zaczyna od pierwszej minuty, ale to nie znaczy, że z nim zawsze wygrywamy. Obaj walczą o miejsce, żeby sprawiać problemy rywalom. Dziś ze Stuliciem plan był taki, żeby wyciągać ich stoperów i atakować przestrzeń za nimi. Nie mieliśmy jednak wystarczająco czystego rozegrania. Roma zaskoczyła mnie fizycznie, bo spodziewałem się drużyny trochę bardziej zmęczonej, a zobaczyłem zespół pełen energii i bardzo zdecydowany. To reakcja mocnej drużyny, która potrafi wyciągnąć z siebie dodatkową dumę i siłę. Mimo to uważam, że moja drużyna też zagrała dobry mecz.
– Vaz chyba czekał właśnie na nas, żeby strzelić gola. Z Tiago Gabrielem stworzył ciekawy pojedynek. Ma dobrą dynamikę i dobrze osłania piłkę. Widać, że to młody zawodnik, który rośnie i dojrzewa, i że jeszcze potrzebuje lepiej wejść w nasz futbol, ale ma potencjał. Z tego, co widać, został też odpowiednio wyceniony, a ci, którzy go wybrali, zobaczyli to, co dziś było widać na boisku.
– Dziś byliśmy mniej konkretni niż w Neapolu, ale mieliśmy dwie wielkie okazje na gola. Byliśmy trochę pechowi i trochę naiwni przy straconej bramce. W kilku sytuacjach mogliśmy być bardziej groźni i bardziej klarowni z piłką.
– Bandzie daje więcej szybkości, a od Stulicia oczekujemy lepszego utrzymania piłki. Czasem potrzebna jest większa cierpliwość. Banda nie był w najlepszym stanie, a przy braku Sottilla nie miałem zbyt wielu alternatyw z przodu. Mogliśmy lepiej go uruchamiać, taki był cel i to wynikało z jego cech, które mogły bardziej zaszkodzić Romie.
– Nie próbowaliśmy po stracie gola grać dwoma napastnikami, bo nie mamy do tego odpowiednich cech. Być może najlepsze okazje stworzyliśmy właśnie z jednym napastnikiem, ale skoro nie wyszło, to pojawia się takie pytanie. Ja oceniam napastników, których mam, i uważam, że nie mamy profilu do takiej gry.
– Od czasu, gdy tu trenowałem, na pewno się zmieniłem. Dojrzałość zmienia cię pod wieloma względami, także jako człowieka. Wiem, kim jestem jako człowiek i jako trener, ale to zbyt złożone pytanie, żeby odpowiadać na nie w kilku sekundach. Najbardziej przeszkadza mi to, że ja po prostu lubię rozmawiać o piłce.
– W ostatnich meczach Lecce urosło. Także w Neapolu pokazaliśmy coś więcej, ale kiedy grasz dobrze przeciwko silnym drużynom, różnicę robi to, czy umiesz zamienić sytuacje na gole. Jesteśmy najsłabszym atakiem ligi i jakiś powód musi za tym stać. Musimy lepiej wykorzystywać okazje. W pewnym momencie dziś podeszliśmy wyżej i byliśmy skuteczniejsi. Gdyby udało się wywieźć korzystny wynik, wszystko wyglądałoby inaczej. Ja zabieram z tego meczu występ i będę próbował wyeliminować pewne błędy.
– Nie możemy szukać alibi w porażkach. Wiemy, że musimy walczyć o utrzymanie do samego końca, pokazaliśmy, że jesteśmy obecni i musimy iść dalej tą drogą. Musimy zachować spokój i jasność myślenia, żeby wykorzystać swoje środki. Byliśmy trochę zbyt nieśmiali, zbyt często graliśmy długą piłką, częściowo także dlatego, że Roma nas do tego zmuszała i wygrywała pojedynki. Mieliśmy trudności, ale nie cierpieliśmy aż tak mocno.
– Taktycznie Roma obniża dwóch pomocników, a Malen sprawiał nam problemy. Spóźnialiśmy się z pressingiem, a oni wyglądali świeżej niż my. Także przy ustawieniu Pierottiego, podobnie jak w Neapolu, ich szeroko ustawieni zawodnicy wymuszali na nas skracanie. Byliśmy gorsi w doskoku niż w meczu z Napoli. Chcieliśmy być ani za wysoko, ani za nisko. Oni ustawili się trochę inaczej i przez to nasze wyjścia do pressingu też się zmieniały.
– Oklasków na początku nie słyszałem, ale dziękuję za nie jak zawsze. Większość ludzi mnie szanuje, choć oczywiście nie da się podobać wszystkim. Szczerze mówiąc, chciałem zrobić Romie psikusa i przez pewien moment naprawdę wyglądało, że może się udać, ale wcześniej czy później w końcu mi się uda.

Komentarze

  • Romulus
    23 marca 2026, 00:34

    Fajnie gdyby ten Falcone kiedyś do nas trafił jako drugi bramkarz i spełnił marzenie o założeniu koszulki Romy, choćby raz czy dwa w Coppa

    • Marcin1990
      23 marca 2026, 00:59

      Ty tak nie pisz bo ktoś podchwyci i po sezonie puszczą Svilara za 40 baniek a kupią Falcone i będzie pierwszym xd

    • porezowy
      23 marca 2026, 07:10

      jak przyjdzie oferta 40-50mln to Svilara z nami nie będzie i trzeba się z tym pogodzić.

    • samber
      23 marca 2026, 09:15

      Na Svilara mogą sobie pozwolić tylko duże kluby, bo u nas dostał całkiem przyzwoity kontrakt. Ale prawda jest taka, że ci najbogatsi mogą skusić i Romę i samego zawodnika, a jak jeszcze podsmarują agentowi to sprawa załatwiona.

    • Daste
      23 marca 2026, 11:10

      Gdybyśmy puścili kiedykolwiek Svilara z powodu FFP czy innych, to Falcone naprawdę byłby solidnym zastępstwem.