Wygrana z Udine i efekty dobrego zarządzania. Dziś lider, rok temu zwalnialiśmy Juricia

Roma wygrała z Udinese 2:0 i zrównała się punktami z Interem. Przed nami dwa tygodnie przerwy, które przyniosą chwilę oddechu. Rok temu o tej porze nie było jednak tak kolorowo.

fot. © asroma.com

Wczoraj na Olimpico wszystko było na swoim miejscu: rzut karny pewnie egzekwowany przez Lorenzo Pellegriniego po interwencji VAR, a po przerwie chłodne wykończenie Zekiego Çelika po akcji rozpracowanej prawą stroną, który chciał zmazać tym samym swoje pudło na Ibrox. W tabeli ścisk, 24 punkty, tyle co Inter Christiana Chivu, prowadzący jedynie lepszym bilansem bramkowym. Istotniejsze od arytmetyki jest jednak wrażenie: Roma gra jak zespół, który rozumie, co robi, i dlaczego to robi. Pressing ma rytm, odbiór piłki odbywa się wysoko, przejścia są uporządkowane, a nie nerwowe.

To zwycięstwo nie było wyjątkowym zrywem, lecz kolejnym rozdziałem tej samej opowieści o porządku. Bryan Cristante zamykał korytarze i czyścił przedpole, Mario Hermoso z Evanem Ndicką prowadzili linię obrony bez rozgłosu, a Mile Svilar znów bronił z pożytkiem, nie dla kamery. Gianluca Mancini, odważny w wyjściu z piłką i czujny w półprzestrzeni, dopisywał metry, które Gasperini tak ceni. A Zeki Çelik — i to jest detal, którego nie wolno zgubić — pracuje dziś na szerokości i w trzeciej tercji boiska z taką pewnością, że wygląda, jakby przeszedł przyspieszony kurs u Maicona. To nie metafora na wyrost, tylko opis jakości decyzji i timingu, jakie wnosi na prawej flance.

W tle są przeciwności, które nadają wynikowi właściwą wagę. Ofensywni gracze zatrzymani przez kontuzje, a wczoraj także Artem Dowbyk zszedł jeszcze przed przerwą z problemem mięśniowym. Mimo tego Roma nie traci struktury, nie gubi porządku w fazach przejściowych, nie rozpada się w końcówkach. To nowa cecha tej drużyny — powtarzalność.

Jeśli porównać dzisiejszy obraz z ubiegłym rokiem, skala zmian jest uderzająca. Wówczas zespół zaczynał sezon z Daniele De Rossim na ławce i Greczynką Liną Soulokou w roli CEO. Po słabym starcie De Rossi ustąpił miejsca Ivanowi Juriciowi. Gasperini pracował wtedy w Atalancie i rywalizował o tytuł. Dziś De Rossi wchodzi do Genoi z jasnym celem utrzymania w Serie A. Soulokou kieruje Nottingham Forest, które po niespodziewanym awansie do pucharów ugrzęzło w strefie spadkowej Premier League po burzliwym rozstaniu z architektem wcześniejszego sukcesu, Nuno Espírito Santo. Historia Juricia zatoczyła koło: dokładnie 10 listopada 2024 roku został zwolniony po 2:3 z Bologną, a teraz Atalanta rozstała się z nim i szykuje stery dla Raffaele Palladino; po drodze Chorwat zaliczył jeszcze krótką i nieudaną przygodę w Southampton. W rok zatem Roma przebyła drogę od najgorzej pukntującej od lat do najlepiej punktującej od lat i w dosłownym sensie zamieniła się nastrojami i trenerami z Atalantą.

W tym kalejdoskopie zmian Roma wyróżnia się cierpliwością i konsekwencją. To efekt Gasperiniego, ale także dobrych decyzji właściciela Dana Friedkina oraz pracy Claudio Ranieriego — „ojca” obecnej transformacji. Ranieri najpierw dźwignął zespół jako trener, a potem pomógł miękko wprowadzić Gasperiniego w rzymskie realia. Zaufanie i czas to dwie waluty, które rzadko spotyka się w tym biznesie; tu zainwestowano obie.

W liczbach ten postęp widać jeszcze wyraźniej. Dwadzieścia cztery punkty po jedenastu kolejkach to dla Gasperiniego najlepszy start ligowy. Tylko raz wcześniej, w sezonie 2022/23 z Atalantą, zdobył tyle samo na tym etapie. W pozostałych latach jego Atalanta nie punktowała tak zawzięcie, ale i tak zazwyczaj kończyła w strefie Ligi Mistrzów. Skoro więc przysłowie głosi, że „jaki poranek, taki dzień”, to poranek Romy jest wyjątkowo obiecujący, a szkoleniowiec śrubuje własny rekord punktowy w jesiennym otwarciu.

Wczorajszą noc można by spuentować głośnym hasłem, ale lepiej zatrzymać się na jednym, chłodnym wniosku. Inter ma tyle samo punktów i prowadzi bilansem, jednak Roma coraz rzadziej reaguje emocją, a coraz częściej planem. Przerwa reprezentacyjna przychodzi w porę: pozwoli doleczyć urazy, domknąć automatyzmy i robić podchody pod styczniowe korekty kadry. Nie potrzeba już nam rewolucji; potrzeba jednego-dwóch dopasowanych profili, by rotacja w przodzie i na bokach dawała ten sam poziom powtarzalności, co gra bez piłki. Scudetto? Spokojnie. W obecnym układzie jedna wpadka przy wygranych rywali mogłaby nas zrzucić na piąte miejsce.

Na razie najważniejsze, że w Rzymie muzyka gra równo. I że od wczoraj znów wybrzmiewa w tonacji zwycięstwa. Jeśli ten rytm się utrzyma, Roma po przerwie wróci nie tylko w roli uczestnika wyścigu, lecz kogoś, kto zaczyna nadawać mu swój własny rytm.

 

https://redazione.forzaroma.info/wp-content/uploads/202511/ee030832d5e3d8596c546bd131ec468b.jpeg
fot. © forzaroma.info

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • delvecchio
    10 listopada 2025, 11:46

    Dziś o tej porze z Kucem nadal u steru bylibyśmy w środku tabeli ale Serie B :)

  • Quattro
    10 listopada 2025, 12:24

    Kurmwa, wykres na osi x opisany z prawa do lewa…

  • hako
    10 listopada 2025, 12:38

    Szansy na sukces krajowy nie upatruję w Romie, tylko w nierównych formach przeciwników. Trzymam kciuki za włoskie ekipy w Europie żeby zamęczyły materiał na wiosnę. Inter wygląda obecnie najrówniej, trzeba liczyć na jakieś zacięcie się ekipy Rumuna. No, ale nie mamy jeszcze 1/3 sezonu więc wciaż wróżymy z fusów. Równie dobrze Roma może przestać dowozić jednobramkowe prowadzenia i zaczniemy odstawać. In Gasp we trust

    • delvecchio
      10 listopada 2025, 12:53

      Inter jak zawsze kadrowo najmocniejszy więc nawet przy naszej równej formie walka pewnie do ostatniej kolejki

  • Totnik
    10 listopada 2025, 15:57

    U Nas w tym 2 i 3 sezonie by już poleciał 😃