Wracamy do gry! Roma – Fiorentina 4-0

Giallorossi wykorzystali potknięcia rywali i wykonali swoje zadanie: rozbili Fiorentinę przed własną publicznością.

fot. © asroma.com

Roma rozegrała jeden z najlepszych meczów w sezonie i nie zostawiła Fiorentinie żadnych złudzeń. Zespół Gasperiniego narzucił tempo już w pierwszej połowie, zdobył trzy bramki, a po przerwie dołożył czwarte trafienie, zamieniając ważne spotkanie w pokaz siły przed własną publicznością.

Przebieg meczu

1. połowa: trzy ciosy Romy i pełna kontrola

Olimpico znów stworzyło wielką oprawę, ale przed pierwszym gwizdkiem Zufferliego cały stadion zatrzymał się na minutę ciszy ku pamięci Alexa Zanardiego. Lepiej zaczęła Fiorentina, która już po dwóch minutach wywalczyła rzut rożny po niebezpiecznej interwencji Manciniego przy dośrodkowaniu Harrisona. Był to jednak tylko krótki sygnał ze strony gości, bo z każdą minutą coraz mocniej rosła Roma.

Pierwsze ostrzeżenie wysłał Malen w 12. minucie. Holender dostał piłkę od Wesleya, ruszył na defensywę Fiorentiny i oddał strzał z pola karnego, który po rykoszecie zatrzymał się na poprzeczce. Chwilę później, po rzucie rożnym, Roma objęła prowadzenie. Pisilli dośrodkował z narożnika, a Mancini wygrał pojedynek w powietrzu i mocnym strzałem głową pokonał De Geę, otwierając wynik spotkania.

Na drugi gol Giallorossi czekali zaledwie cztery minuty. Akcja ruszyła prawą stroną po wymianie podań między Çelikiem i Soulé. Argentyńczyk wszedł w pole karne i zagrał do Hermoso, który mimo nieidealnego przyjęcia zdołał odegrać do Wesleya. Brazylijczyk uderzył z pierwszej piłki prawą nogą i trafił w sam róg bramki, nie dając De Gei szans. Po nieco ostrożnym początku Roma całkowicie przejęła kontrolę nad meczem.

Fiorentina miała coraz większe problemy z wyjściem spod pressingu i rzadko była w stanie przenieść grę pod pole karne Svilara. Roma natomiast swobodnie operowała piłką i w 34. minucie dołożyła trzecią bramkę po świetnej akcji. Po zagraniu Çelika na skrzydle ruszył Koné, minął rywala i posłał mocny, niski cross w pole karne. Hermoso zamknął akcję z bliska i skierował piłkę do siatki na 3:0.

Gospodarze mogli zdobyć jeszcze jednego gola przed przerwą, ale De Gea świetnie obronił kąśliwy strzał Malena. W końcówce pierwszej połowy Fiorentina spróbowała odpowiedzieć uderzeniem Fagiolego z dystansu, lecz Wesley dobrze zablokował strzał i wybił piłkę na rzut rożny. Po minucie doliczonego czasu Roma schodziła do szatni z prowadzeniem 3:0 po jednostronnej pierwszej połowie.

2. połowa: Pisilli dokłada czwartego gola, Malen znów błyszczy

Po przerwie Vanoli od razu dokonał trzech zmian, wprowadzając Comuzzo, Parisiego i Braschiego. Fiorentina chciała szybko wrócić do meczu i po niespełna dwóch minutach była blisko gola kontaktowego. Braschi oddał mocny strzał prawą nogą, ale piłka zatrzymała się na słupku przy bezradnym Svilarze. Roma odpowiedziała natychmiast i znów za sprawą Malena. Holender, podobnie jak w pierwszej połowie, sam zaatakował bramkę, oddał strzał, a po rykoszecie piłka ponownie odbiła się od poprzeczki.

Krótki zryw Fiorentiny nie wytrącił Romy z rytmu. W 58. minucie gospodarze zdobyli czwartego gola. Malen popisał się kolejnym świetnym zagraniem zewnętrzną częścią stopy, idealnie dośrodkowując na głowę Pisillego. Pomocnik Romy wygrał pojedynek w polu karnym i mocnym uderzeniem głową pokonał De Geę, podwyższając na 4:0. Była to akcja, która definitywnie zamknęła mecz.

Po godzinie gry Olimpico nagrodziło oklaskami Koné, który wrócił do wyjściowego składu po ponad miesiącu przerwy i opuścił boisko na rzecz El Shaarawego. Chwilę później Gasperini wprowadził także Dybalę i Ghilardiego za Soulé oraz Manciniego. Roma kontrolowała wynik, ale nie przestała atakować, a publiczność największą owację zgotowała Malenowi, gdy schodził z boiska po kolejnej znakomitej prestacji.

W końcówce Giallorossi mogli jeszcze podwyższyć. Çelik posłał mocną piłkę wzdłuż pola karnego, ale zabrakło zarówno celnego strzału, jak i partnera zamykającego akcję. Dybala także spróbował uderzenia, lecz jego próba była zbyt słaba, by zaskoczyć De Geę. Po dwóch minutach doliczonego czasu Zufferli zakończył spotkanie. Roma wygrała 4:0, awansowała na 64 punkty i zbliżyła się do czwartego miejsca na dystans jednego punktu.

Składy i szczegóły meczu

Roma (3-4-2-1): Svilar Mancini (71′ Ghilardi), Ndicka, Hermoso (83′ Ziółkowski) Çelik, Koné (63′ El Shaarawy), Cristante, Wesley Soulé (71′ Dybala), Pisilli Malen (83′ Vaz).
Trener: Gasperini

Fiorentina (4-3-3): De Gea Dodò, Pongracic (46′ Comuzzo), Ranieri, Gosens Ndour, Fagioli (75′ Fazzini), Brescianini (75′ Fabbian) Harrison (46′ Parisi), Guðmundsson (46′ Braschi), Solomon.
Trener:
Vanoli

Strzelcy bramek: 13′ Mancini, 17′ Wesley, 34′ Hermoso, 58′ Pisilli (Roma)
Żółte kartki: Hermoso, El Shaarawy (Roma), Pongracic, Parisi (Fiorentina)
Sędziowie: Zufferli (główny), Rossi, Ceccon (asystenci), Rapuano (IV sędzia). VAR: Di Paolo. AVar: Di Bello.
Frekwencja: 61 307

Komentarze

  • samber
    4 maja 2026, 22:43

    Moim zdaniem nie ma co mówić, że "wracamy do gry". Trzy mecze w któych Milan musi stracić 4 pkt albo Juve 2 pkt, przy komplecie z naszej strony. To naprawdę daleka droga. Dobre jest to, że jesteśmy przed Como. Co do meczu – pewna gra. To nie był najlepszy nasz mecz, bo tak graliśmy i wcześniej. To był mecz w którym rywal nie był w stanie nam się postawić, bo nie miał pomysłu, taktyki i zawodników. Nie łudzę się, że to samo granie będzie możliwe przeciwko laczkom.

    • Totnik
      5 maja 2026, 06:16

      A co mamy mówić skoro dalej gramy o LM? Nikt nie mówi że szanse są duże ale są. No to gramy co nie ? :)

  • Canis
    4 maja 2026, 22:49

    Takie trochę spóźnione przebudzenie. Mimo wszystko miło się grę Romy oglądało. Niesamowita skuteczność. Wynik daje znowu tą złudną nadzieję. Nie ma co za bardzo liczyć na innych i patrzeć na wyniki Jufków i Milanu. Trzeba robić swoje i próbować grać zawsze o pełną pulę. Co będzie to będzie.

  • jaws
    4 maja 2026, 22:56

    Nie dajcie się nabrać. To się co roku dzieje,
    I co roku jest dupa. Zdrówka

    • samber
      4 maja 2026, 23:13

      Co roku dostawaliśmy zadyszki pod koniec. Tym razem zadyszka już za nami. I jest mistrz finiszowania – Gasperini. Ale zgodzę się "nie dajmy się nabrać", bo tu od nas to już niewiele zależy.

  • Totnik
    5 maja 2026, 06:17

    Milan miał nie przegrać z Sassaulo a Juve zremisować z Hellas a jednak… w piłce nigdy nie mów nigdy :)

  • Amico71
    5 maja 2026, 08:02

    Ja jestem pełen optymizmu. To był fajny mecz. Teraz tylko utrzymać poziom i wiem ,że nie wszystko zależy od nas ale musimy dać sobie szansę. Gramy do końca. Liczę na niespodziankę walczącego o utrzymanie Lecce i Atalantę,że rozniesie Milan.

  • riss
    5 maja 2026, 09:37

    My musimy wygrać 3 mecze i koniec kropka, potem zobaczymy które miejsce zajmiemy, nie wszystko od nas zależy ale nie patrzę na innych. Wczorajszy mecz szczególnie w pierwszej połowie to była typowa Atalanta, idealnie taktycznie, precyzyjnie, no i akcje, bramki jak z PlayStation. Przez chwile gdyby nie kolor koszulek można by było rzec że to Atalanta z najlepszych czasów, piłka chodziła jak najlepszych szwajcarskim zegarku, ładnie to się oglądało.

  • Marcin1990
    5 maja 2026, 12:47

    Teraz drużyna nie powinna myśleć o CL tylko żeby wygrać ile się da do końca sezonu