Grecki obrońca, sprowadzony na roczne wypożyczenie z Liverpoolu, udzielił pierwszego wywiadu dla kanałów Romy. Opowiadział m.in o swojej decyzji, o Gasperinim i roli Torosidisa w transferze
Oto zapis wywiadu:
Wczoraj kibice przygotowali dla Ciebie gorące powitanie. Jak się czujesz?
– Jestem bardzo szczęśliwy, że tu trafiłem. Od samego początku, gdy dowiedziałem się, że Roma mnie chce, byłem podekscytowany. To nowy rozdział w moim życiu i w życiu mojej rodziny. Nie mogę się doczekać, by zacząć.
Co przekonało Cię do podjęcia tej decyzji?
– Kilka razy rozmawiałem w wideopołączeniu z dyrektorem sportowym, który wyjaśnił mi, jak wyjątkowe jest granie dla Romy. Chciałbym podziękować prezydentowi za to, że umożliwił ten transfer, a także wszystkim, którzy brali udział w negocjacjach. Kiedy taki klub jak Roma się zgłasza, nie trzeba długo się zastanawiać.
Pasujesz do systemu taktycznego Gasperiniego. Jak oceniasz współpracę z nim?
– Dwa lata temu grałem przeciwko Atalancie i bardzo podobał mi się sposób, w jaki prowadził drużynę. Zwłaszcza ten mecz na Anfield, zakończony 0:3 – jedna z najcięższych porażek Liverpoolu w europejskich pucharach. Od tamtej pory zawsze ceniłem styl Gasperiniego i pomyślałem, że to szkoleniowiec odpowiedni dla mnie. Lubię atakować, dośrodkowywać, nawet strzelać gole. On jest wyjątkowym trenerem, od którego można wiele się nauczyć.
Jak postrzegasz Serie A?
– Śledzę ten futbol od dawna. To liga pełna derbów i wielkich rywalizacji. W każdej drużynie grają znakomici piłkarze, więc czeka mnie bardzo konkurencyjny sezon. Nie mogę się doczekać, by w tym uczestniczyć.
Torosidis namawiał Cię do przyjścia do Romy. Jak wyglądała Wasza rozmowa?
– Jesteśmy przyjaciółmi od lat, graliśmy razem w Olympiakosie. Vasilis od kilku dni praktycznie nie dawał mi spokoju – dzwonił 15–20 razy, powtarzając, że Roma to idealny klub dla mnie. Zapewniał, że zna tu wszystko i pomoże mi, jeśli będę czegoś potrzebował. Dzięki niemu już czuję się jak w domu. Nasza relacja trwa od ośmiu, dziewięciu lat. To prawie jak brat.
Masz też świetne relacje z Manolasem.
– Tak, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Grałem z nim w reprezentacji Grecji, spędzałem u niego wakacje. To kolejna osoba, która zawsze mnie wspierała.
Opuszczasz Liverpool – klub z wielką pasją kibiców – i trafiasz do Rzymu, gdzie atmosfera jest równie gorąca. Co oznacza to dla Ciebie?
– Dla mnie kibice są najważniejsi. W Liverpoolu byli niesamowici, ale jednym z powodów, dla których wybrałem Romę, była właśnie pasja tutejszych fanów. Zawsze wspierają drużynę, zwłaszcza w trudnych chwilach. To daje siłę i motywację. Mam nadzieję, że jak najszybciej będę mógł zagrać na Stadio Olimpico i świętować razem z nimi.
Jak wyobrażasz sobie życie w Rzymie?
– Znam to miasto głównie z opowieści i zdjęć, raz byłem tu z reprezentacją, ale widziałem tylko lotnisko. Teraz w końcu będę miał czas, żeby poznać je naprawdę. Uwielbiam historię i tradycję, więc czekam z niecierpliwością, by zwiedzić każdy zakątek.
Komentarze
Obawiam się, że wejdzie do pierwszego składu i będziemy żałować gdy wróci do Anglii
Biorąc pod uwagę formę Angelino z ostatnich miesięcy to bardzo prawdopodobne.
A ja mam wrażenie, że z ewentualnym wykupem nie będzie wielkich kłopotów w razie gdyby się sprawdził i chciał u nas zostać. Z Liverpoolem ma kontrakt do 2027 roku, po wypożyczeniu zostanie mu tylko rok a będzie miał już 30 lat. Do tego Liverpool ma lewą obronę zabezpieczoną w postaci Kerkeza i Robertsona więc za rok miejsca dla niego tam nadal nie będzie. Zupełnie inna sytuacja niż z Saelemaekersem i Milanem.
Oj nie wiem, Robertsonowi kończy się kontrakt za rok, a już niespecjalnie domaga, więc w ogóle się nie zdziwię jak za rok chętnie zostawią Tsimikasa w obwodzie.
Pytanie, czy w przypadku dobrego sezonu nie pojawi się następnego lata ktoś, kto da Liverpoolowi i Grekowi więcej kasy. Szkoda, że nie ma opcji wykupu, ale na papierze to całkiem solidne uzupełnienie składu
A niech wymiata i zostanie top tier lewego wahadła w europie, musimy za wszelką cenę wbić się do LM, wtedy będzie inna rozmowa. Nie ma co się martwić co będzie za rok.