Powrót klubowej legendy do Romy znów stanął pod znakiem zapytania. Propozycja władz nie spełniła oczekiwań Francesco Tottiego, a rozmowy w ostatnich tygodniach wyraźnie wyhamowały. W tle narasta napięcie, które może wymusić kolejne ruchy właścicieli.
Choć sobotnie spotkanie z Atalantą jest już bardzo blisko, w Trigorii najwięcej mówi się o napięciach na linii Ranieri–Gasperini. W tej sytuacji temat ewentualnego powrotu Francesco Tottiego do klubu zszedł na dalszy plan.
Dan Friedkin zaproponował byłemu kapitanowi roczny kontrakt, obowiązujący wyłącznie z okazji stulecia klubu, a także funkcję ambasadora Romy. Oferta ta nie przekonała jednak byłej „dziesiątki”, która oczekiwała bardziej znaczącej roli w strukturach organizacyjnych.
W ostatnich tygodniach kontakt między stronami wyraźnie osłabł – brak nowych informacji i rozmów telefonicznych tylko potwierdza impas. Atmosfera w Trigorii zrobiła się na tyle napięta, że Dan Friedkin może w najbliższych godzinach zdecydować się na niespodziewaną wizytę w ośrodku treningowym Fulvio Bernardini.
Jak informuje „La Repubblica”, dla amerykańskich właścicieli Totti pozostaje przede wszystkim postacią symboliczną, bez realnego wpływu na funkcjonowanie klubu. Sam zainteresowany nie jest jednak skłonny przyjąć wyłącznie reprezentacyjnej funkcji i liczył na bardziej konkretną rolę – na przykład przy zespołach młodzieżowych lub u boku pierwszej drużyny, z perspektywą budowy projektu sportowego w ciągu najbliższych dwóch lat.
„Nie wracam, żeby być Romulusem” – miał powiedzieć były kapitan w rozmowie z przyjaciółmi. Z kolei Gasperini widziałby dla niego miejsce blisko sztabu szkoleniowego, w bezpośrednim otoczeniu trenera.
Pierwsze działania zmierzające do nawiązania współpracy z Tottim rozpoczęły się w pionie komercyjnym – zespół Michaela Gandlera skontaktował się z byłym piłkarzem w kontekście obchodów stulecia, nie informując o tym właścicieli. Ten ruch skłonił Amerykanów do bezpośredniej interwencji w celu uporządkowania sytuacji, a w razie potrzeby – do rezygnacji z całego projektu.
Komentarze
Ja pomału zmierzałbym w kierunku naprawdę sprawnych menadżerów profesjonalistów: chłodna kalkulacja i mniej romantyzmu.