W Trigorii nie wszystko jest idealne, ale to nie moment na rozliczenia. Teraz liczy się tylko jedno: wrócić na właściwe tory i uratować sezon.
Czy w Trigorii wszyscy żyją w zgodzie i harmonii? Nie. Ale to jeszcze nie moment na sądy i wyroki. Na dziś priorytet jest jasny i bardzo konkretny: najbliższy mecz, najbliższe 90 minut, najbliższe punkty. Lecce przyjeżdża na Olimpico już za chwilę i to tam skupia się cała uwaga. Rozmowy o przyszłości, o planowaniu kolejnego sezonu, muszą poczekać.
Tak wygląda rzeczywistość dzień po bolesnym odpadnięciu z Bologną. W Trigorii był to piątek pracy, ale też piątek rozmów. Najpierw szybkie, niemal symboliczne spotkanie Gasperiniego z Ranierim i Massarą w obecności Ryana Friedkina, który wrócił do ośrodka po dłuższej nieobecności związanej z zimowym mercato. Potem rozmowa trenera z drużyną. Ta druga była już bardziej bezpośrednia.
„Musimy się natychmiast podnieść, bo wciąż jest o co walczyć” — taki był sens przekazu Gasperiniego do zawodników. Co istotne, mimo ostatnich wyników, trener nadal publicznie bronił swoich piłkarzy. I to nie przeszło bez echa w szatni. Owszem, są tarcia. Trudno, żeby ich nie było w grupie ponad dwudziestu różnych charakterów. Ale mimo wszystko zespół idzie za swoim trenerem.
Bo choć moment jest trudny, to sezon jeszcze się nie skończył. Dziewięć kolejek do końca. Dziewięć szans, by odwrócić trend, nadrobić straty i spróbować wrócić do gry o Ligę Mistrzów. Juventus i Como są w zasięgu. A Gasperini, nawet teraz, nie rezygnuje z celu, który sam sobie postawił.
Równolegle trwało drugie spotkanie, to w „pokoju decyzyjnym”. Ryan Friedkin, który dzień wcześniej był świadkiem porażki w Europie, potwierdził zaufanie do trenera. Klub widzi w Gasperinim początek długiego projektu, być może nawet wykraczającego poza trzyletni kontrakt podpisany latem.
Nie oznacza to jednak, że wszystko jest idealne. Napięcia są. Różnice zdań między Gasperinim a duetem Ranieri–Massara pojawiały się w ostatnich miesiącach i nie są tajemnicą nawet wewnątrz klubu. Rynek transferowy, zarządzanie kontuzjami, komunikacja — to wszystko było źródłem tarć. Ale dziś nie ma miejsca na rewolucję. Tym bardziej, że według właścicieli ta rewolucja już trwa od czerwca, prowadzona właśnie przez tę trójkę.
Na razie wszyscy pozostają na swoich miejscach. I wszyscy mają jeden cel: zamknąć sezon najlepiej, jak się da. Potwierdził to także szybki, nieformalny szczyt z udziałem Friedkina, Ranieriego, Massary i Gasperiniego. Bez dramatów, bez rozliczeń, bez podpisywania jakichkolwiek paktów. Wniosek był prosty: iść dalej tą drogą do końca sezonu, a bilans sportowy podsumować później.
Roma od miesiąca nie wygrała meczu. Ostatnim zwycięstwem było to z Cremonese. Teraz trzeba natychmiast wrócić do wygrywania, zaczynając od Lecce, by zamknąć najgorszy okres sezonu. Kalendarz nie pomaga, zwłaszcza w porównaniu z rywalami w walce o Ligę Mistrzów. Tylko seria zwycięstw pozwoli utrzymać realne nadzieje na czwarte miejsce. Gasperini musi też odzyskać swoich kluczowych zawodników. Mancini i Hermoso są wyczerpani fizycznie i zmagają się z urazami. W ataku sytuacja jest jeszcze trudniejsza: kadra jest okrojona, Koné znów wypadł, a występy Dybali w końcówce sezonu stoi pod znakiem zapytania.
Jest natomiast nadzieja związana z powrotem Matíasa Soulé. Argentyńczyk ma wrócić do treningów po przerwie reprezentacyjnej i Gasperini liczy, że będzie dostępny już na mecz wielkanocny z Milanem na San Siro, gdzie mógłby wesprzeć Malena w ofensywie. Nie ma dziś wielkich deklaracji, nie ma przełomowych decyzji. Jest coś prostszego i trudniejszego jednocześnie: jedność na czas kryzysu. Najpierw boisko. Potem wszystko inne.
Komentarze
Wietrzenie szatni jest niezbędne, ale nie chciałbym znowu wielu zmian na górze. Gasp musi zostać, zmiana Massary na koniec sezonu znowu ustawi kolejnego DS w trudnej sytuacji, więc mimo wszystko lepiej żeby tu wszystko zostało po staremu.
Zgoda. Panowie musza sie po prostu dogadac co do kierunku, w ktorym idzie klub. Albo walka o lige mistrzow i zakupy pilkarzy gotowych albo promocja mlodych talentow bez spiny i niepotrzebnych emocji. Jak wyjasni sie kierunek, skalibruje sie oczekiwania to wszystkim bedzie sie zylo znacznie latwiej, bez niepotrzebnych żali i polowan na czarownice.
Blablabla dla naiwnych.
Nie bedzie żadnej LM.
Jedyny co nas czeka to zrzut balastu na koniec sezonu i przymusowe sprzedaże.
Mam nadzieje ze odstawi gang 6 miejsca począwszy od Pellegriniego, a Massara z Ranierim będą tę decyzję respektować. Póki co jesteśmy tam gdzie zawsze, ale robimy te wyniki znacznie młodszym składem i z ciągłymi kontuzjami w ataku, więc można powiedzieć że jakis progres w tym wszystkim jest.
Teoretycznie wszystko się zeszmaciłi w 2 tygodnie, sytuacja w tabeli taka że naprawić też można w 2-3 tygodnie. Nie ma co chować się do trumny. Można jeszcze powalczyć.
Oczywiście że nie ma co panikować tylko trzeba wygrywać. Mnie bardziej od odpadnięca w LE wk* ta bezsensowne dogrywka – tych dodatkowych minut najmniej nam trzeba było obecnie.
Kim mamy niby naprawić i wygrywać? Przecież tutaj nie ma nikogo poza Malenem z przodu. Reszta w szpitalu albo do niczego się nie nadaje.