Roma wróciła do gry w Lidze Europy po wyjazdowym triumfie 2:0 nad Rangers. Drużyna Gasperiniego kontrolowała spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty, prezentując dojrzałość, intensywność i wyraźną poprawę stylu.
Giallorossi.net (A. Fiorini) | Roma podnosi głowę z autorytetem, w najlepszy możliwy sposób: wygrywając i przekonując. Na stadionie Ibrox giallorossi pokonali Rangers 2:0, wracając na zwycięską ścieżkę w Lidze Europy po dwóch porażkach u siebie i przywracając właściwy kurs swojej europejskiej kampanii. Spotkanie było kontrolowane od początku do końca, a jego losy rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie dzięki bramkom Soulé i Pellegriniego.
Zespół Gasperiniego, mimo problemów kadrowych w ataku i braku swoich najbardziej utalentowanych zawodników (szczególnie widoczny był brak Angelino), pokazał charakter i zgranie. Wysoki pressing, nieustanna intensywność oraz klarowność w przejściach – Roma biega i gra jak prawdziwy zespół, z jasnymi pomysłami i wiarą we własne możliwości.
Rangers, zajmujący czwarte miejsce w szkockiej lidze i ostatnie w grupie, próbowali zrekompensować mniejsze umiejętności tempem i siłą fizyczną, jednak różnica techniczna była wyraźna. Giallorossi trafili w odpowiednim momencie, a następnie zdołali utrzymać kontrolę nad meczem z dojrzałością, będąc blisko zdobycia trzeciego gola po przerwie, gdy Celik trafił w poprzeczkę.
Gasperini po meczu bił brawo nie tylko za trzy punkty, ale także za oznaki stałego rozwoju drużyny w aspekcie gry. Roma stała się bardziej płynna, odważniejsza i bardziej świadoma. Choć Dovbyk nie zdobył bramki, jego praca na rzecz zespołu była niezwykle cenna.
Teraz uwaga skupia się na meczu z Udinese, ostatnim przed przerwą. Zwycięstwo w niedzielę na Stadio Olimpico oznaczałoby utrzymanie kontaktu z czołówką i pełne wykorzystanie efektu wieczoru w Glasgow. Jak się oczekuje, Gasperini będzie mógł wkrótce odzyskać kilku kluczowych zawodników. Ta Roma pokazała, że ma wyraźną tożsamość i wreszcie zaczyna zachowywać się jak wielki klub.
Komentarze
Nie wiem w którym momencie wczoraj, Roma "pokazała, że ma wyraźną tożsamość i wreszcie zaczyna zachowywać się jak wielki klub", no ale niech będzie. Wczoraj ten "wielki klub" zmierzył się z drużyną o potencjale Legii czy tam Lecha i gdyby mocno przeciętny Rangers miał graczy solidnego Como czy tam Udinese, to podejrzewam że ten mecz skończyłby się kastracim śpiewem naszej drużyny. Mnie Roma trochę ujęła w pierwszej połowie, gdzie punktowała rywala jak rasowy bokser, nie ustrzegając się przy tym błędów (min.świetna okazja Chernitiego po babolu Hermoso i Tsimikasa). W drugiej już trochę farta mieliśmy. Nad czym tu walić konia? Nie wiem?
Rangersi może budzili respekt w czasach, gdy oglądało się do niedzielnych obiadów Celtic z Borucem w bramce na Polsacie Sport, ale aktualnie to zdecydowanie najsłabszy uczestnik Ligi Europy. Super że udało się wygrać bez zamęczeń i kontuzji, ale więcej o naszej formie bez 3 napastników powie mecz z Udine, który jest rywalem ze zdecydowanie wyższej półki
Stalowa Roma niczym Tytanowy Janusz i Molibdenowy Mateusz;)
Wścieknięty Wąż jest najlepszy :P gdzie Romie do Węża…
Stalowe to muszą być nerwy kibiców, że tyle wyrwaliśmy z tym klubem ^^