Sabatini: „Roma–Bologna to moja sportowa tragedia. Malen jest fenomenalny, Cristante nie do zastąpienia”

Były dyrektor sportowy Romy, emocjonalnie rozdarty między Wiecznym Miastem a Bolonią, ocenia losowanie w Europie i tłumaczy, dlaczego Malen zdjął z Giallorossich ofensywne kajdany.

fot. © salernitana.it

Walter Sabatini, były dyrektor sportowy Romy, skomentował w rozmowie z włoskimi mediami wylosowanie dwumeczu Roma–Bologna, nazywając go swoim osobistym dramatem. W swoim stylu, pełnym obrazowych porównań i piłkarskich obserwacji, opowiedział o aktualnej sile obu zespołów, wpływie Gian Piero Gasperiniego na drużynę Giallorossich, a także zachwycił się Malenem i podkreślił znaczenie Bryana Cristante. Oto jego słowa.

Jak zareagowałeś na losowanie i fakt, że znów czeka nas Roma–Bologna?
– O nie… Zrobiłem pauzę, bo akurat notowałem kilka rzeczy i nawet nie zauważyłem. Naprawdę? Kiedy już to wiem, czuję złość i ogromny dyskomfort. Bologna–Roma jest dla mnie starciem bratobójczym, sportową tragedią.

Jesienią mówiłeś, że Roma i Bologna mogą nawet wygrać scudetto. Podtrzymujesz tamte słowa?
– Jasne: wtedy mówiłem to, co czułem, patrząc na grę i rozwój obu drużyn. To nie była żadna gadka pod publiczkę. Bologna grała piłkę znakomitą, wydawała mi się wręcz nie do ruszenia, robiła wszystko świetnie i byłem pod ogromnym wrażeniem. Roma z kolei robiła wielkie postępy, a Gasp już wykonywał fantastyczną pracę. Uważałem tylko, że trzeba poprawić fazę ofensywną. I właśnie dlatego teraz, z Malenem…

To kto dziś jest minimalnym faworytem w tej parze?
– W październiku powiedziałbym, że to Bologna, ale dziś mam wrażenie, że nieznacznie, dosłownie odrobinę, przeważa Roma. To jest odczucie na tu i teraz. Tak czy inaczej to paskudny dwumecz, bo ktoś na tym ucierpi, a ja tego nie lubię.

Co dokładnie daje Romie Malen?
– On robi iskrę. Jego ruchy to coś jak ludzki algorytm: działanie naukowe, konkretne, chirurgiczne. Malen ma świetne poruszanie się i wrażliwość techniczną. To był fenomenalny transfer, bo uwolnił Romę z ofensywnej klatki, z której wcześniej nie potrafiła się wydostać.

Ile jest Gasperiniego w dzisiejszej Romie?
– Widać piłkarską punktualność, charakter i szatnię, która jest solidna oraz współpracująca. To czyni go jeszcze mocniejszym i ważniejszym. Widzę w Romie twardy rdzeń z Mancinim, Pellegrinim i Cristante, którzy robią bardzo dużo: pomagają sobie i ciągną kolegów. I to jest wspólny punkt z Bologną. Gdy przychodzą trudne momenty, grozi rozklejenie, ale mocne grupy wytrzymują wszystko. Spójrzcie tylko na pracę, jaką od lat wykonuje Lollo De Silvestri, razem z tymi, którzy są w Bolonii od dawna.

Co jeszcze szczególnie rzuciło ci się w oczy w Bolonii?
– Zobaczyłem coś, co podnosi temperaturę całemu zespołowi. Poczułem niezwykle silną symbiozę między miastem a drużyną, naprawdę potężną. Właśnie na to pracują wszyscy w klubie: na szczęście ludzi. Mam wrażenie, że Bologna od dłuższego czasu żyje w bańce szczęścia.

Kogo nie sprzedałbyś nigdy z Romy i Bologni?
– Cristante jest nie do ruszenia. Bywał ofiarą szeptów trybun, ale ma zdolność robienia wszystkiego. A Castro… kiedy pierwszy raz zobaczyłem go w akcji, wysłałem wiadomość do Marco Di Vaio i napisałem mu: wzięliście grzechotnika. Uderza bez litości. A przy tym gra z hojnością godną mistrza.

Twój syn Santiago od pięciu miesięcy pracuje w Bolonii jako skaut przy akademii. Jak to u was wygląda, biorąc pod uwagę twoją historię z Romą?
– Zobaczymy. On jest romanistą chorobliwie zakochanym w klubie, ale Bolognę będzie szanował, co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

Jaką wiadomość wysłałbyś do Sartoriego i Massary?
– Pełną podziwu, jestem całkowicie po ich stronie. A nawet powiem więcej: być może Sartori zbliża się do daru nieomylności, który wydawało mi się, że wciąż mam ja.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • Totnik
    28 lutego 2026, 19:17

    Kochany palacz

  • Omen
    1 marca 2026, 11:48

    ❤️