Roma długo szukała sposobu na dobrze ustawione Sassuolo, ale w końcówce przełamała rywala, a pierwszoplanową rolę odegrał Soulé. Sprawdźcie, jak włoskie dzienniki oceniły giallorossich po drugim ligowym zwycięstwie z rzędu.
Roma pokonała Sassuolo 2:0, choć przez ponad 70 minut musiała mierzyć się zarówno z dobrze zorganizowanym rywalem, jak i własną nieskutecznością. Giallorossi od początku próbowali przejąć inicjatywę, ale długo brakowało im precyzji pod bramką. W pierwszej połowie ważną rolę odegrał Svilar, który świetnie zatrzymał Ismaela Koné i nie pozwolił gościom objąć prowadzenia.
Po przerwie Roma wyraźnie przyspieszyła, a dodatkowy impuls dało wejście Wesleya. Przełamanie przyszło w 76. minucie, gdy dośrodkowanie Soulé wykorzystał Manu Koné. Zaledwie trzy minuty później Argentyńczyk sam trafił do siatki po akcji prawą stroną i sprytnym przepuszczeniu piłki przez El Shaarawy’ego. Soulé był najwyżej ocenionym piłkarzem spotkania, a wysokie noty zebrali również Koné, Svilar i Wesley. Roma zasłużenie zgarnęła trzy punkty, powiększając swój dorobek do 39 oczek.
Oceny dzienników
Najgorszy Tsimikas (5.2)

Komentarze
Wejście Wesleya mocno zaburza obraz meczu, bo do tej 63 min graliśmy takie gówno, że mi oczy krwawiły. Pierwsza połowa to już w ogóle dramat. Zrozumiałem dlaczego Pisilli tak mało gra. Ghilardi też jest w tej chwili dużo słabszy od Ziółkowskiego. Bardzo denerwował mnie też Celik, bo zagrywał niedokładne piłki (w tym do Pisillego), a potem machał łapskami, że czemu nie ruszył do podania. Tsimikas był najsłabszy na boisku, ale to jeszcze nie ten poziom dna, który ostatnio pokazał nam Rensch. Bym zapomniał o Fergusonie… Ale to już mie się chyba nawet nie chce jednak komemtować.
Po wejściu Weszleya odblokowali się Soule i Kone. Nie wiem czy z przebiegu meczu jest to wynik całkowicie sprawiedliwy, ale strzeliliśmy ładne bramki i Sassuolo chyba po prostu zabrakło sił. Więc kolejne bardzo ważne 3 punkty w meczu z niżej notowanym rywalem. Oby tak dalej, choć gra powinna wyglądać zdecydowanie lepiej przez całe 90 min.
Wesley dla mnie to motor napędowy tej drużyny, bez niego wyglądamy słabo, jak Brazylijczyk jest na boisku to i Soule i Kone od razu wrzucili wyższy bieg w graniu piłką. Patrząc na ten wczorajszy obrazek jak Gasp całuje Wesleya nasuwa się tylko jedno – potrzeba nam więcej szybkich zawodników, liderów którzy pociągną ten wóz z węglem który w pierwszej połowie aż raził po oczach. Nie wiem czy właśnie dlatego taki Zirkzee bardziej by nam się nie przydał bo ja dobrze pamiętam on był zawsze piekielnie szybki i w pojedynkach 1 na 1 potrafił ośmieszać obrońców.
No taki ten styl gry drużyn Gasperiniego, że wahadłowi robią robotę a my mamy jednego. A powinniśmy mieć minimum czterech. Szukamy do ataku a wahadła do bani. Dużo tej drużynie jeszcze potrzeba.