Zanim kibice zaczną marzyć o Lidze Mistrzów, Roma koncentruje się na solidnym starcie w Lidze Europy. Zespół Gian Piero Gasperiniego w ostatnich latach regularnie docierał do fazy finałowej tych rozgrywek i teraz pragnie ponownie potwierdzić swoją klasę. Włoski klub trafił do wymagającej grupy.
Roma ma w Lidze Europy wiele do udowodnienia. W ciągu ostatnich pięciu sezonów dwukrotnie dotarła do półfinału i raz do wielkiego finału, budując reputację drużyny, która zawsze jest groźna na europejskiej arenie. Gasperini, przejmując zespół, od razu postawił sobie ambitny cel – zapewnienie stabilności na krajowym podwórku oraz konkurencyjności w pucharach. Faza grupowa nie będzie spacerkiem, ale dla Rzymian liczy się tylko awans i jak najdłuższa droga w rozgrywkach.
Ostatnie dni okna transferowego wymusiły na sztabie szkoleniowym podjęcie trudnych decyzji przy kompletowaniu listy UEFA. Gasperini musiał wybrać między obrońcą Ziółkowskim a ofensywnym Baldanzim – ostatecznie postawił na polskiego defensora. To sygnał, że szkoleniowiec pragnie zbudować drużynę stabilną w obronie, gotową na intensywne mecze w Europie. Na liście znalazł się także nowy nabytek, Bailey, mimo że wciąż leczy kontuzję – klub wierzy, że w kluczowych momentach będzie do dyspozycji.
Największą niespodzianką jest obecność Golliniego, który został zgłoszony jako zmiennik Mile Svillara. Bramkarz wygryzł z tej roli Vazqueza i teraz ma szansę na odbudowę kariery w barwach Romy. W kadrze znalazło się również miejsce dla młodych zawodników – w Liście B pojawili się Pisilli, De Marzi i Romano. To jasny sygnał, że Gasperini nie boi się stawiać na przyszłość i pragnie, aby akademia miała realny wpływ na pierwszą drużynę.
Roma wchodzi w europejską jesień z mieszanką doświadczenia i świeżości. Kibice na Stadio Olimpico liczą, że ich drużyna znów stanie się postrachem Ligi Europy i krok po kroku zbliży się do marzeń o Lidze Mistrzów.
Komentarze
Leon Bailey to jamajczyk. Pisilli na liście B o_o To już nie zawodnik akademii, a pierwszej drużyny.