Dziewięćdziesiąt minut dzieli Romę od powrotu do Ligi Mistrzów po siedmiu latach przerwy. Giallorossi jadą na Bentegodi z jasnym celem: wygrać i zamknąć sezon w najlepszy możliwy sposób.
Roma wreszcie ma swój los we własnych rękach. Spotkanie z Hellasem Verona to dla klubu z Wiecznego Miasta coś znacznie więcej niż zwykły mecz ostatniej kolejki. Stawką jest nie tylko awans do Champions League, ale również około 60 milionów euro wpływów, które mogłyby mieć ogromne znaczenie dla przyszłości sportowej i finansowej klubu.
W Weronie zespół Gian Piero Gasperiniego ma zagrać odważnie i ofensywnie. Tak, jak lubi tego szkoleniowiec Giallorossich. Wszystko wskazuje na to, że trener ponownie postawi na ofensywne trio Paulo Dybala – Matías Soulé – Donyell Malen.
Malen liderem ofensywy Romy
Holender stał się w ostatnich tygodniach główną siłą napędową ofensywy Romy. Od momentu przeprowadzki do Trigorii były piłkarz Borussii Dortmund zdobył 14 bramek w 19 spotkaniach, notując imponującą średnią 0,74 gola na mecz.
Jego pojawienie się wyraźnie zmieniło oblicze drużyny w ataku. Przed transferem Malena Roma zdobywała średnio 1,2 gola na spotkanie, natomiast obecnie liczba ta wzrosła niemal do dwóch trafień co 90 minut.
Przeciwko Veronie, która broni ustawieniem z trójką stoperów, Gasperini chce wykorzystać przede wszystkim ataki za linię obrony i pojedynki jeden na jednego. Ważną rolę ma odegrać także Dybala, odpowiedzialny za kreowanie gry między liniami oraz uruchamianie partnerów prostopadłymi podaniami.
Cała grupa rusza do Werony
Roma nie zamierza opierać swojej gry wyłącznie na ofensywnym tercecie. Pod nieobecność Wesleya większą rolę w fazie ataku mają odegrać również pomocnicy oraz boczni stoperzy. Bryan Cristante i Manu Koné będą regularnie wbiegać bez piłki w pole karne, a Gianluca Mancini oraz Mario Hermoso mają wspierać rozegranie i tworzyć przewagę liczebną.
Jedną z najgroźniejszych broni Romy pozostają także stałe fragmenty gry. Dośrodkowania Dybali, Soulé i Niccolò Pisilliego regularnie sprawiają rywalom problemy, co było widoczne również w wygranym derbowym meczu z Lazio.
Według informacji z Trigorii atmosfera przed spotkaniem jest bardzo skoncentrowana. Gasperini nie musiał dodatkowo mobilizować zespołu, bo piłkarze doskonale zdają sobie sprawę ze stawki tego meczu. Szkoleniowiec poprosił, by do Werony pojechała cała grupa, łącznie z zawodnikami kontuzjowanymi i zawieszonymi. W kadrze znaleźli się więc również Lorenzo Pellegrini, Evan Ndicka i Wesley. Jedynym pewnym nieobecnym pozostaje Ferguson, który od dłuższego czasu przebywa poza Rzymem. Zabraknie także Kostasa Tsimikasa, wyłączonego z gry przez wysoką gorączkę i zapalenie migdałków.
Razem z drużyną do Werony uda się również Ryan Friedkin, który odgrywa coraz większą rolę w projekcie budowanym wspólnie z Gasperinim. W klubie panuje przekonanie, że starcie na Bentegodi może okazać się nie tylko ostatnim meczem sezonu, ale jednocześnie początkiem nowego etapu dla Romy.
Komentarze
Zapracujcie wreszcie na swoje pensje ….
Muszą się dobrze skoncentrować i nakręcić na ten mecz. Biegać na 110% i rzucić się na rywala jak wygłodniałe wilki, jak dobrze przycisną to mecz może być już rozstrzygnięty w pierwszej połowie. Tutaj na miejscu Gaspa bym nie kalkulował tylko cisnąć ile fabryka dała.
Tez tak uwazam. Agresywne nastawienie. To jest Verona a nie Inter gdzie nie byliby w stanie ich zdominowac.
Jeszcze dobić ten zasrany hellas i wejść do LM! FORZA MAGICA!
7:0, Malen Il capocannoniere, i można ruszać na wakacje. Ale na 1:0 też się nie obrażę.
Ja to widzę tak, przez 90 minut jest bezbramkowy remis, sędzia dolicza 7 minut, na zegarze wybija 96 minuta, Roma ma rzut rożny z prawej strony boiska, leci centra na 16 metr, a tam Zeki Celik przewrotką niczym Cristiano Ronaldo pakuje piłkę prosto w okienko bramki Hellasu. Werona płacze, Rzym płacze ale z zupełnie innych powodów. Z tej okazji pózniej Turek dostaje swój pomnik przed nowo budowanym stadionem Romy. Tak będzie, róbcie skriny.
Hahahaha