Roma i ostatnia kolejka: historia zna już podobne wojny nerwów

Od Interu w 1928 roku po pożegnanie Francesco Tottiego w 2017 roku, Roma wielokrotnie stawała przed decydującą ostatnią kolejką. Teraz Giallorossi znów muszą zrobić swoje, by wrócić do Champions League.

fot. © asroma.com

Ostatnia kolejka i mecz o wszystko to dla Romy nic nowego. Historia klubu od pierwszych lat istnienia pełna jest spotkań, w których zwycięstwo miało gwarantować utrzymanie, europejskie puchary, bezpośredni awans do Champions League albo podtrzymanie marzeń o scudetto. Niedzielny scenariusz wpisuje się więc w długą romanistyczną tradycję: trzeba wygrać i nie oglądać się na resztę.

Pierwszy raz już w 1928 roku

4 marca 1928 roku kończyła się grupa B Divisione Nazionale, a dopiero co powstała Roma nie miała jeszcze pewności, że w kolejnym sezonie zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej. Żeby ją sobie zapewnić, musiała pokonać Internazionale na Motovelodromo Appio. Obiekt wypełnił się kibicami, a zespół trenera Garbutta nie zawiódł: wygrał 3:0. Tamten mecz przeszedł do historii również przez gest Fulvio Bernardiniego, ówczesnego gracza Interu. Już wtedy krążyły pogłoski, że najlepszy rzymski piłkarz w następnym sezonie zagra w nowej drużynie z Wiecznego Miasta. Po końcowym gwizdku Bernardini zdjął koszulkę Interu i założył tę Romy. Zwycięstwo dało Giallorossim nie tylko utrzymanie, ale także udział w Coppa CONI, która w lipcu stała się pierwszym trofeum zdobytym przez klub.

Takich momentów było później więcej. Roma musiała wygrywać ostatnie mecze również wtedy, gdy na szali leżały mistrzostwa, jak 14 czerwca 1942 roku z Modeną czy 17 czerwca 2001 roku z Parmą. 17 czerwca 1951 roku zwycięstwo nad Milanem nie wystarczyło do utrzymania, ale rok później remis w Weronie dał Romie triumf w Serie B i natychmiastowy powrót do Serie A.

Gdy Roma robiła swoje, ale zależała też od innych

Roma wykonywała swoje zadanie także w ostatnich kolejkach sezonów 1935/1936, 2007/2008 i 2009/2010, kiedy matematycznie wciąż mogła zdobyć scudetto. Problem w tym, że równolegle wygrywali rywale: w pierwszym przypadku Bologna, w dwóch kolejnych Inter. Zwycięstwa Giallorossich nie wystarczyły więc do odwrócenia losów mistrzostwa. Podobnie było w 1981 roku. Tytuł pozostawał matematycznie możliwy, a gdy Falcao strzelił gola w Avellino, Roma dogoniła Juventus. Bramka Bianconerich w meczu z Fiorentiną praktycznie zamknęła jednak sprawę, choć w pamięci romanistów tamten sezon i tak pozostał związany przede wszystkim z niesłusznie anulowanym golem Turone.

Nie brakowało też ostatnich kolejek decydujących o europejskich pucharach. Gdy w grę wchodziła kwalifikacja do Pucharu UEFA, Roma nie dała rady w 1971, 1972 i 1987 roku, ale jej szanse były wtedy obiektywnie bardzo małe. Kiedy zwycięstwo mogło realnie zmienić sytuację, często przychodziło. W 1989 roku wygrana 2:1 z Fiorentiną dała baraż, później przegrany właśnie z Violą. W 1994 roku zwycięstwo 2:0 nad Torino zapewniłoby Puchar UEFA, gdyby sprawy nie skomplikowała zaskakująca wygrana Napoli z Foggią. Podobnie wyglądały sezony 1982 i 1992. Wtedy wygrane odpowiednio z Udinese i Bari oznaczały awans do Pucharu UEFA. Roma zwyciężyła w obu przypadkach. W 1996 roku pokonała natomiast bezpośredniego rywala, Inter, odsyłając Nerazzurrich do Intertoto. Tamtego dnia transparenty i flagi były jednak poświęcone przede wszystkim Carlo Mazzone i Giuseppe Gianniniemu, którzy kończyli swoją przygodę z Romą. Kapitan oglądał mecz z boku, bo był zawieszony po poprzednim spotkaniu z Fiorentiną.

Totti, Champions League i rzymska hierarchia

Najbardziej symboliczny współczesny przykład to sezon 2016/2017. Ostatni mecz Francesco Tottiego w Romie był jednocześnie spotkaniem o drugie miejsce i bezpośrednią kwalifikację do Champions League. Zwycięstwo dawało cel, porażka oznaczała grę w eliminacjach. Gol Diego Perottiego na 3:2 w ostatnich chwilach pozwolił Romie dopiąć swego i przeżyć wzruszającą ceremonię pożegnania Tottiego ze znacznie spokojniejszą głową. Rok później Roma znów zabezpieczyła bezpośredni awans do Champions League w ostatniej kolejce, pokonując Sassuolo po golu Manolasa. Zakończyła sezon na trzecim miejscu, przed Interem, który w tym samym czasie wyrzucił Lazio z Champions League, wygrywając 3:2 na Olimpico.

Ostatnia kolejka bywała też dla Romy momentem przywracania naturalnej rzymskiej hierarchii. W 2013 roku Giallorossi pokonali Napoli, Lazio przegrało z Cagliari, a Roma finiszowała przed lokalnym rywalem. W 1991 roku w Pizie Flora Viola, żegnająca się z klubem po śmierci męża Dino, przypomniała piłkarzom, że za jego prezydentury Roma zawsze kończyła rozgrywki nad Lazio. Gol Roberto Muzziego pozwolił utrzymać tę tradycję.

Tym razem sprawa wyższości w mieście została rozstrzygnięta z dużym wyprzedzeniem. Romie zostaje więc konkretny cel: zdobyć trzy punkty, których brakuje do powrotu do Champions League.

Komentarze