Roma i klątwa prawego obrońcy: ile porażek po Cafu

Karsdorp, Kristensen i Celik nie przekonali, a drużyna z Rzymu nadal ma problem z obsadzeniem prawej obrony. I to nie pierwszy raz...

fot. © asroma.com

(Francesco Balzani-La Gazzetta dello Sport) Od czasów Cafu, a najwyżej od pierwszego sezonu Maicona, prawa strona Romy regularnie zawodzi. Nie chodzi tu o politykę, ale o prawą flankę drużyny. Klub chce odwrócić tę tendencję i zapewnić sobie przynajmniej jednego prawego obrońcę, który utrzyma tę pozycję przez najbliższe pięć lat. Powinien to być zawodnik poniżej 25. roku życia, z perspektywami, ale jednocześnie gotowy od razu poprawić poziom gry w porównaniu do ostatnich sezonów. Obecnie De Rossi ma prawie całkowitą pustkę na prawej stronie z powodu wykluczenia Karsdorpa (trenuje osobno i może wkrótce opuścić klub za darmo), odrzucenia Kristensena, niepełnej niezawodności Celika oraz niewielkiego doświadczenia Sangaré, który może trafić do drużyny młodzieżowej. Ale wcześniej też nie było lepiej.

Bezsprzecznie najlepszym prawym obrońcą w historii Romy był Marcos Cafu, którego De Rossi znał bardzo dobrze. Brazylijski dwukrotny mistrz świata i zdobywca mistrzostwa Włoch z Romą opuścił stolicę w 2003 roku, przenosząc się do Milanu. Po jego odejściu Capello próbował różnych zawodników na tej pozycji: najpierw Amantino Mancini (który później został przesunięty do ataku), potem Panucci, który jednak często musiał grać na lewej stronie, i wreszcie Zebina, który był pierwotnie środkowym obrońcą. W ostatnich latach ery Sensi jedynie Marco Cassetti zdobył uznanie kibiców. Zawiedli natomiast: Cicinho, Marco Motta i Aleandro Rosi. Tak więc upadek prawej strony już się rozpoczął. Największy kryzys na tej pozycji nastał z przyjściem Jamesa Pallotty. Chociaż na innych pozycjach dyrektor sportowy Walter Sabatini potrafił znaleźć wartościowych graczy, problem prawego obrońcy pozostał, a może nawet się nasilił. W pierwszym roku jego kadencji klub próbował dać kolejną szansę Rosiemu, ale Luis Enrique szybko musiał przystosować Taddeia do tej roli. Z marnym skutkiem. Następny rok był jeszcze gorszy.

W erze drugiej kadencji Zemana, Roma zainwestowała w Ivana Pirisa, Paragwajczyka, który przybył z São Paulo na wypożyczenie z opcją wykupu za 4 miliony euro. Opcja ta nigdy nie została wykorzystana. Piris spędził w Romie tylko jeden sezon, często popełniając rażące błędy w obronie. W końcówce sezonu, pod wodzą Andreazzoliego, na tej pozycji częściej grał Marquinhos, który był udanym transferem, ale grał na zupełnie innej pozycji. Pirisa zobaczymy ponownie w barwach Udinese kilka lat później, gdzie również nie zostawił większego śladu. Obecnie gra w Club Libertad w Paragwaju.

W następnym sezonie pojawiła się wielka nadzieja. Do Romy przybył Maicon, znany brazylijski obrońca. Początek jego gry był imponujący, prawie na poziomie z czasów, gdy grał w Interze. Roma pod wodzą Garcii wygrała pierwsze dziesięć meczów i zajęła pierwsze miejsce w tabeli. W drugiej części sezonu jego forma jednak spadła. Po Mistrzostwach Świata, z powodu kontuzji i nieporozumień, również Maicon wpadł w kryzys, a jego miejsce na prawej obronie często zajmował Vasillis Torosidis, który, mimo zaangażowania, nie spełniał oczekiwań kibiców.

Latem Roma próbowała zyskać nowego prawego obrońcę, sprowadzając z Torino Bruno Peresa, jedną z rewelacji poprzedniego sezonu. Transfer był znaczący: wypożyczenie za 1 milion euro z obowiązkiem wykupu za 12,5 miliona plus bonusy. Jednak w Rzymie Bruno Peres nigdy nie osiągnął poziomu gry, który prezentował w Torino. Był bardziej znany z wypadków drogowych i incydentów poza boiskiem niż z gry. Spalletti musiał, podobnie jak Capello wcześniej, przystosować środkowego obrońcę (Rudigera) do gry na prawej stronie. Po dwóch sezonach z więcej cieniami niż blaskami, Peres wrócił do Brazylii na wypożyczenie na dwa sezony, po czym ponownie pojawił się w Romie w sezonie 2020-2021.

„Nowy Dani Alves”, według Waltera Sabatiniego. Entuzjazm wobec Alessandro Florenziego na pozycji prawego obrońcy sprawił, że ówczesny dyrektor sportowy Romy porównywał go do brazylijskiej legendy, co było przesadą. Trzeba przyznać, że pierwszy sezon Florenziego na tej pozycji był całkiem udany, z piękną bramką przeciwko Barcelonie jako momentem przełomowym. Jednak z biegiem czasu pojawiły się błędy wynikające z tego, że grał na pozycji, do której nie był przystosowany. Z „nowego Dani Alvesa” Florenzi stał się obiektem krytyki kibiców, którzy go skrytykowali także za spory kontraktowe. W końcu odszedł w atmosferze konfliktu.

Wśród nieszczęśliwych prawych obrońców znalazł się również Davide Santon, który grał na prawej i lewej stronie, ale z marnymi wynikami. Przybył z Interu w ramach transferu Radja Nainggolana. Po obiecującym początku w Interze, gdzie wydawało się, że będzie dominować na prawej stronie, jego kariera nie rozwinęła się zgodnie z oczekiwaniami. W Romie nie udało mu się odzyskać formy i szybko trafił na margines, robiąc miejsce dla Karsdorpa, który także nie spełnił oczekiwań. W 2021 roku, pod wodzą Friedkinów, sprowadzono nieznanego zbytnio zawodnika z USA, Bryana Reynoldsa, za około 6 milionów euro. Mourinho szybko go odrzucił i dziś gra w Westerloo. W erze „The Special One” próbowano na tej pozycji również Zalewskiego i Calafioriego. Pozostałe to już współczesne czasy, w których Roma musi znaleźć rozwiązanie na prawą stronę, która nie może żyć jedynie wspomnieniami.

Komentarze

  • Quattro
    10 lipca 2024, 16:58

    Panucci dawał radę na prawej, coś tu bzdury pismak pisze.

  • Totnik
    10 lipca 2024, 17:12

    A Casetti !?

  • Omen
    10 lipca 2024, 17:57

    Marco Motta też miał niezły sezon. Panucci, Kaseta, Maicon – wszystkich ich miło wspominam.
    No i takie typy jak Torosidis czy Floras wcale nie byli tragiczni – ot, przyzwoite przeciętniaki.

  • RobAs
    10 lipca 2024, 17:58

    Był jeszcze po drodze dr. Xavier. Yyy tzn. Abel Xavier :D

    • MMACieciu
      10 lipca 2024, 18:55

      Właśnie, ten to był dobry agent:)

  • Canis
    10 lipca 2024, 18:20

    Spróbowałbym sprowadzić Kabore z City. Ciężko o kogoś sensownego w normalnej cenie.