Rodrigo Mora, czyli kiedy talent zmienia profil poszukiwań

Przez ponad rok Roma szukała bardzo konkretnego typu ofensywnego zawodnika. Rodrigo Mora na pierwszy rzut oka do tego profilu nie pasuje, ale właśnie dlatego jego transfer może powiedzieć o pomyśle Gasperiniego więcej niż wszystkie wcześniejsze nazwiska.

fot. © asroma.com

LaRoma24.it – M. Esposito | 6 czerwca 2025 roku Roma ogłosiła Gian Piero Gasperiniego nowym trenerem pierwszego zespołu. Niemal równolegle rozpoczęły się poszukiwania prawonożnego ofensywnego zawodnika, który miał dać drużynie cechy wyraźnie brakujące: dynamikę, zmianę rytmu i jakość w grze jeden na jednego. Chodziło o piłkarza, który będzie w stanie tworzyć przewagę liczebną, rozciągać przeciwnika i wyrwać ofensywę Romy z jednostajnego tempa.

Latem 2025 roku głównym celem był Jadon Sancho. Gasperini zabiegał o niego osobiście, kontaktował się z zawodnikiem i próbował przekonać go do projektu, ale Anglik nie wydawał się mentalnie gotowy na taki ruch. Późniejszy sezon w Aston Villi tylko wzmocnił podobne wrażenie. Massara przedstawiał trenerowi alternatywy, między innymi George’a, Domingueza czy Rowe’a, ale żaden z tych profili nie przekonał Gasperiniego. Poszukiwania zostały więc przesunięte na kolejne okno.

Zimą Roma pozostawała w pełnej walce o Ligę Mistrzów i sprowadziła Donyella Malena. Holender okazał się bardzo udanym ruchem: w pierwszych 20 występach zanotował 15 goli i trzy asysty. Nie był jednak zawodnikiem, którego szukano od początku. Teoretycznie ten brak miał wypełnić Bryan Zaragoza, wypożyczony z Bayernu, ale od początku wyglądał bardziej na rozwiązanie tymczasowe niż docelowe. Grał niewiele i nie zmienił przekonania, że właściwy transfer ma przyjść dopiero latem.

W międzyczasie Roma znów przebudowała strukturę. Najpierw odszedł Ranieri, później Massara, a klub po raz trzeci w ciągu trzech lat był zmuszony zaczynać od nowa. Nowym dyrektorem sportowym został Tony D’Amico, dobrze znany Gasperiniemu z Atalanty i mocno przez niego wspierany. Temat ofensywnego zawodnika wrócił natychmiast.

Najpierw pojawił się Greenwood. Później Summerville. Następnie Nusa. Nazwiska zmieniały się, ale założenie pozostawało praktycznie identyczne: zawodnik miał umieć odwrócić kierunek akcji, zaatakować przestrzeń, wydłużyć drużynę i stworzyć przewagę w ostatnich metrach.

9 sierpnia pojawiło się nazwisko Rodrigo Mory.

I tutaj zaczęły się wątpliwości, bo Portugalczyk na pierwszy rzut oka wygląda niemal jak przeciwieństwo wcześniejszego profilu. Ma 168 centymetrów wzrostu, nie jest klasycznym skrzydłowym i w dwóch pierwszych sezonach seniorskiej kariery w Porto najczęściej występował jako centralny trequartista albo lewa mezzala. Nie opiera gry na sile, nie żyje z długich sprintów przy linii i nie potrzebuje czterdziestu metrów wolnej przestrzeni, by stać się groźnym.

Roma mimo to zdecydowała się zainwestować w niego 25 milionów euro, pozostawiając Porto 50 procent udziału w przyszłej sprzedaży z możliwością wykupienia tej części za kolejne 25 milionów. To już samo w sobie pokazuje, że nie jest to transfer pomocniczy ani eksperyment. Klub traktuje Morę jako zawodnika o bardzo wysokim potencjale.

Liczby z pierwszego sezonu w portugalskiej ekstraklasie były imponujące. Jako siedemnastolatek zakończył rozgrywki 2024/25 z 10 golami i czterema asystami. Rok później jego sytuacja wyraźnie się zmieniła. Po przyjściu Francesco Fariolego częściej zaczynał na ławce i zakończył sezon z jednym golem oraz jedną asystą. W jego przypadku same statystyki nie mówią jednak wszystkiego.

José Mourinho, który dobrze zna zarówno portugalski futbol, jak i specyfikę gry w Rzymie, ocenił nowy nabytek Romy bardzo wysoko: „Jest bardzo mocny, to jeden z największych talentów portugalskiej piłki. Spodoba się romanistom”. Jeszcze więcej mówi charakterystyka Nuno Pimentela, jego trenera w Porto U-15. Podkreślał przede wszystkim inteligencję taktyczną, szybkość podejmowania decyzji, umiejętność tworzenia przestrzeni dla całej drużyny i wysoki poziom techniczny. Zwracał też uwagę na to, że mimo niewielkiego wzrostu Mora nie unika kontaktu fizycznego, dobrze wykorzystuje własne ciało i potrafi utrzymać pozycję w bezpośrednich pojedynkach.

Właśnie na tym poziomie różnica między Morą a pierwotnym profilem Gasperiniego zaczyna się zmniejszać. Portugalczyk nie przyspiesza Romy w taki sposób jak klasyczny skrzydłowy. Nie musi za każdym razem wygrać pojedynku przy linii i nie bazuje na przewadze motorycznej. Potrafi jednak osiągnąć podobny efekt poprzez decyzję, ustawienie i jakość pierwszego kontaktu. Tworzy przestrzeń, przyspiesza grę podaniem, znajduje wolne sektory i potrafi wprowadzić piłkę tam, gdzie wcześniej nie było miejsca.

To może być klucz do zrozumienia całej operacji. Gasperini przez ponad rok szukał zawodnika, który zmieni sposób funkcjonowania ofensywy, ale najwyraźniej nie zamknął się na jeden typ rozwiązania. Mora może dać mu przewagę innymi środkami. Nie dzięki fizyczności, ale dzięki technice. Nie dzięki długiemu sprintowi, ale dzięki temu, że wcześniej widzi przestrzeń. Nie poprzez siłę, ale przez szybkość myślenia.

Jednocześnie Roma nie porzuciła pierwotnego planu. Trener nadal chce kolejnego zawodnika do tej strefy boiska, a najczęściej wskazywanym nazwiskiem pozostaje Fofana, czyli profil znacznie bliższy temu, którego poszukiwano od czerwca 2025 roku: bardziej dynamiczny, atletyczny, zdolny atakować przestrzeń i zdobywać metry prowadzeniem piłki.

To sprawia, że transfer Mory staje się jeszcze bardziej interesujący. Nie wygląda na zamiennik klasycznego skrzydłowego, lecz raczej na drugi rodzaj narzędzia. Roma może budować ofensywę z zawodników, którzy rozwiązują podobne problemy na różne sposoby. Jeden rozciąga przeciwnika biegiem, drugi przyciąga go między liniami. Jeden tworzy przewagę szybkością, drugi jakością decyzji. W systemie Gasperiniego taka różnorodność może być szczególnie cenna.

Mora jest przy tym zawodnikiem bardzo nowoczesnym i jednocześnie trochę staromodnym. Nowoczesnym, bo szybko interpretuje sytuacje i dobrze rozumie przestrzeń. Staromodnym, bo jego największym atutem pozostaje relacja z piłką. Nie imponuje warunkami fizycznymi, ale potrafi nadać akcji sens jednym kontaktem. W czasach, gdy tak wiele mówi się o sprintach, intensywności i parametrach motorycznych, przypomina, że futbol wciąż potrafi być rozstrzygany przez technikę i inteligencję.

Gasperini chciał zawodnika, który zmieni twarz ofensywy Romy. Przez ponad rok wyobrażał go sobie przede wszystkim jako szybkiego i dynamicznego skrzydłowego. Mora pokazuje, że ten sam problem można rozwiązać inaczej. I właśnie dlatego jego transfer może okazać się czymś więcej niż zmianą nazwiska na liście życzeń. Może być zmianą sposobu myślenia o tym, jak ma wyglądać nowa Roma.

Komentarze

  • Youngpusseydon
    20 sierpnia 2026, 11:40

    Oby Gasperinim znalazł w osobie Mory swojego kolejnego Papu Gomeza, Josipa Ilicicia albo Charlesa De Ketelaere.

  • Marcin
    20 sierpnia 2026, 12:33

    Może rzeczywiście ten nominalny skrzydłowy jest zbędny gdy gramy dobrej jakości wahadłowymi w osobach Wesleya i Moliny.

  • Totnik
    20 sierpnia 2026, 18:13

    Oby okazał się zMorą na rywli

  • samber
    20 sierpnia 2026, 21:36

    Zobaczymy jak takie kurdupel poradzi sobie w SerieA, gdzie będą go pchać i kosić zanim jeszcze dotknie piłki. Pytanie czy po 5 takich faulach nie odejdzie mu ochota do grania i nie zacznie się machanie łapami i takie tam, bo właśnie taki jest cel napierd* po nogach technicznych zawodników. Lekko nie będzie miał i jeśli da radę w SerieA to da radę wszędzie :) Moim zdaniem w żadnej lidze faul nie jest tak przemyślanym zabiegiem taktycznym jak we Włoszech, a w Como szczególnie. P.S. Widzieliśmy Zaragozę w Romie, ale bądźmy szczerzy, Zaragoza to słaby zawodnik w któego Bavaria się władowała.