Raport meczowy: Roma – Verona 2:0

Roma pokonała Veronę 2:0 i dopisała kolejne trzy punkty w Serie A, choć wynik był dla Giallorossich korzystniejszy niż sam przebieg spotkania. Drużynę Gasperiniego uratowały skuteczność Dowbyka i Soulé oraz świetne interwencje Svilara.

fot. © asroma.com

Roma szybko objęła prowadzenie po golu Dowbyka, ale przez długie fragmenty musiała odpierać ataki Verony. Goście stworzyli kilka bardzo groźnych sytuacji, jednak Svilar utrzymał czyste konto, a w końcówce Soulé zamknął mecz trafieniem na 2:0.

Przebieg meczu

1. połowa: Dowbyk trafia, Verona odpowiada groźnymi okazjami

Gasperini po meczu w Nicei wprowadził kilka zmian i od pierwszej minuty postawił między innymi na Dowbyka, Pellegriniego, Cristante, Wesleya i Angeliño. Roma zaczęła konkretnie i już w 7. minucie objęła prowadzenie. Çelik precyzyjnie dośrodkował z prawej strony, a Dowbyk uprzedził rywala i strzałem głową skierował piłkę do dalszego rogu bramki Montipò.

Po szybkim golu Roma nie przejęła jednak pełnej kontroli nad meczem. Verona zaczęła coraz odważniej wychodzić do przodu i w 15. minucie była bardzo blisko wyrównania. Giovane obsłużył Orbana, a ten uderzył z bliskiej odległości, lecz Svilar popisał się kapitalną interwencją i zatrzymał strzał twarzą przy wyjściu z bramki.

Giallorossi odpowiedzieli próbą Koné z dystansu oraz akcją Dowbyka z Pellegrinim, po której pomocnik Romy został uprzedzony w polu karnym przez Núñeza. Najwięcej zagrożenia nadal tworzyła jednak Verona. Orban najpierw nieznacznie pomylił się z rzutu wolnego, a w 27. minucie miał przed sobą niemal pustą bramkę po niskim dośrodkowaniu z lewej strony, ale trafił tylko w poprzeczkę.

Końcówka pierwszej połowy była nerwowa. Akpa-Akpro, który miał już żółtą kartkę za faul na Koné, ostro zatrzymał Pellegriniego na połowie Verony, ale sędzia Feliciani nie pokazał mu drugiego napomnienia. W doliczonym czasie kartkę obejrzał jeszcze Núñez za przytrzymanie Pellegriniego. Po dwóch dodatkowych minutach Roma schodziła do szatni z prowadzeniem 1:0, choć Verona miała powody, by żałować niewykorzystanych szans.

2. połowa: Svilar trzyma wynik, Soulé zamyka spotkanie

Po przerwie Zanetti natychmiast zdjął z boiska Akpę-Akpro, wprowadzając Gagliardiniego. Verona szybko stworzyła kolejne zagrożenie. W 48. minucie Mancini zagrał zbyt lekko do Svilara, piłkę przejął Giovane, ale z dobrej pozycji uderzył wysoko nad poprzeczką. Roma znów miała sporo szczęścia i musiała się otrząsnąć po kolejnym ostrzeżeniu.

W 59. minucie Gasperini dokonał potrójnej zmiany. Na boisku pojawili się Hermoso, Tsimikas i Ferguson, a zeszli Wesley, Angeliño oraz Dowbyk. Mimo tych roszad Verona nadal potrafiła przedostawać się pod pole karne Romy. Belghali uderzył z dystansu, lecz Svilar spokojnie złapał piłkę, a chwilę później Orban uciekł Manciniemu i zmusił bramkarza Giallorossich do kolejnej bardzo dobrej interwencji.

W 70. minucie na murawie pojawił się Ziółkowski, który zmienił Ndickę i zanotował debiut w barwach Romy. Gospodarze wciąż grali nierówno, ale w 79. minucie potrafili wykorzystać jedną z nielicznych okazji po przerwie. Ferguson ruszył lewą stroną i zagrał w pole karne do Koné. Po rykoszecie piłka trafiła pod nogi Soulé, a Argentyńczyk z bliska nie dał szans Montipò.

Gol na 2:0 wyraźnie uspokoił Romę. W końcówce Giallorossi mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie. El Shaarawy przedarł się prawą stroną i uderzył po skosie, ale Montipò obronił nogami. Chwilę później Cristante mocno strzelił z pola karnego, a bramkarz Verony znów uratował swój zespół.

W doliczonym czasie Verona zdołała trafić do siatki, gdy Orban wykorzystał zamieszanie pod bramką Romy. Radość gości trwała jednak krótko, bo po analizie VAR gol został anulowany z powodu zagrania ręką napastnika. Roma utrzymała wynik 2:0 do ostatniego gwizdka i odniosła kolejne zwycięstwo, choć musiała na nie ciężko zapracować w defensywie.

Składy i szczegóły meczu

Roma (3-4-2-1): Svilar Çelik, Mancini, Ndicka (70′ Ziółkowski) Wesley (59′ Hermoso), Cristante, Koné, Angeliño (59′ Tsimikas) Soulé (81′ El Shaarawy), Pellegrini Dowbyk (59′ Ferguson).
Trener: Gasperini

Verona (3-5-2): Montipò Núñez (83′ Bella-Kotchap), Nelsson, Frese Belghali, Serdar, Akpa-Akpro (46′ Gagliardini), Bernede (89′ Kastanos), Bradarić (83′ Cham) Giovane (73′ Sarr), Orban.
Trener: Zanetti

Strzelcy bramek: 7′ Dowbyk, 79′ Soulé (Roma)
Żółte kartki: Akpa-Akpro, Núñez, Gagliardini (Verona)
Sędziowie: Feliciani (główny), Capaldo, Cavallina (asystenci), Crezzini (IV sędzia). VAR: Ghersini. AVar: Abisso.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • buker7
    28 września 2025, 16:57

    Orban piłkarz meczu 😅 co za typ…

    • samber
      28 września 2025, 16:58

      Orban facet zasłużony dla Romy :) gigant!

  • samber
    28 września 2025, 16:58

    Słaby mecz. Rewelacyjny (i niezasłużony) wynik. Ziółkowski miła niespodzianka – taki rodzynek w całym tym meczu.

  • matekson
    28 września 2025, 16:58

    Wynik lepszy niż gra, Na plus Pelle i Cristante, na minus Kone, Angela.

  • mike
    28 września 2025, 16:59

    Roma najsilniejszą obroną w Serie A??
    Brawo Svilar! :D

  • jamtaicho
    28 września 2025, 16:59

    Chaos, kryminał w obronie i 3 punkty. W tym meczu było prawie wszystko oprócz porządku w naszej grze. Jak długo damy radę wygrywać w ten sposób? Celik/Svilar MVP. Większość ataków po stronie Ndicki i Mancia szła.

  • Canis
    28 września 2025, 17:21

    Intensywność Gaspa skończyła się w tym meczu po 15 minutach. Kone był bardzo wolny a Brajan schowany, choć truchtał dużo. Drużyna dzisiaj wyglądała, po całości, na zmęczoną. Obrona nie nadążała. Może trzeba więcej rotacji po meczach pucharowych w tygodniu albo na te właśnie mecze. Mimo wszystko chylę czoła, bo chłopcy wygrali mecz, mimo że fizycznie nie wyglądali dobrze. No i miły akcent, ten debiut Janka. Zresztą bardzo udany.

  • PunioLP
    28 września 2025, 18:30

    Coś jest na rzeczy gdy Kone jest jednym z najsłabszych a Dovbyk i Pellegrini jednymiz wyróżniających się graczy.

    • samber
      28 września 2025, 18:54

      Pellegrini był wyróżniającym się, ale Dovbyk? Ukrainiec zagrał to co zawsze. Farta miał że mu idealne dośrodkowanie siadło. Chwała mu za gola i tyle w temacie jego gry. Kone był zmęczony i wolny, ale też swoje na boisku powalczył. Nie błyszczał to prawda. Brazylijski wynalazek to dziś pokazał się z naprawdę złej strony, ale ogólnie mieliśmy problemy na skrzydłach. Soule istniał dziś? Cristante? Nie, Kone nie był w tym towarzystwie najsłabszy.