Raport meczowy: Roma – Torino 0:1

Pierwsza porażka w tym sezonie stała się faktem.

fot. © asroma.com

AS Roma poniosła pierwszą porażkę pod wodzą Gian Piero Gasperiniego, przegrywając na własnym boisku z Torino 0:1. O losach spotkania zadecydował gol Giovanniego Simeone tuż po godzinie gry. Giallorossi, ospali i pozbawieni pomysłu, zaprezentowali się znacznie słabiej niż w dwóch pierwszych kolejkach.

Przebieg meczu

1. połowa: przewaga w posiadaniu, brak konkretów
Roma od początku próbowała narzucić swoje tempo, jednak ofensywne ustawienie z Dybalą jako jedynym napastnikiem nie przyniosło oczekiwanego efektu. Torino czekało cierpliwie i groziło kontratakami – już w 10. minucie Vlasić był blisko otwarcia wyniku. Najlepszą okazję dla gospodarzy miał Cristante, który uderzał głową ponad bramką. Próby Dybali i Mancini’ego nie zaskoczyły Israela, a goście dobrze zamykali przestrzenie. Po 45 minutach na tablicy wciąż widniał wynik 0:0.

2. połowa: Simeone karci ospałą Romę
Na drugą część meczu Gasperini wprowadził Fergusona i Baldanziego, jednak poprawa była minimalna. Torino wykorzystało słabość rywali w 59. minucie – po stracie Romy przy stałym fragmencie gry Simeone popędził na bramkę, minął Koné i precyzyjnym strzałem pokonał Svillara. Roma odpowiedziała groźnym uderzeniem Soulé, ale bez efektu. Kolejne minuty należały do gości – Aboukhlal i Vlasić zmusili Svillara do interwencji. W końcówce Roma próbowała jeszcze sił w ataku – swoje szanse mieli Pisilli, Soulé i El Shaarawy, lecz bramkarz Torino nie dał się zaskoczyć. Ostatecznie trzy punkty pojechały do Turynu, a Roma musi przełknąć gorzką lekcję.

Boisko z urazem opuścił Dybala, występ w derbach może być zagrożony.

Składy i szczegóły meczu

ROMA (3-4-2-1): Svilar; Hermoso (79′ Celik), Mancini, Ndicka; Wesley, Cristante (65′ Pisilli), Koné, Angeliño (79′ El Shaarawy); Soulé, El Aynaoui (46′ Ferguson); Dybala (46′ Baldanzi).
Trener: Gasperini.

TORINO (3-4-3): Israel; Ismajli, Maripan, Coco; Biraghi, Casadei (64′ Ilic), Asllani (80′ Tameze), Lazaro; Ngonge (64′ Aboukhlal), Simeone (64′ Adams), Vlasic (83′ Anjorin). Trener: Baroni.

Strzelec bramki: 59′ Simeone (Torino) Żółte kartki: Asllani (Torino), Ismajli (Torino), Wesley (Roma), Angeliño (Roma), Aboukhlal (Torino) Sędziowie: Ayroldi (główny), Di Giacinto–Cortese (asystenci), Perenzoni (IV sędzia). VAR: Di Bello, AVAR: Aureliano.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • Totnik
    14 września 2025, 14:29

    Czar szybko prysł :) tak zmaździć dorobek Cladio. Liczyłem na Ranieri Ball a tu wychodzi Mourinho Ball albo nawet Juric Ball.
    Ale oczywiście nie ma co skreślać po jednym meczu. Wprawdzie Gasp w żadnym toksycznym klubie jak nasz nic nie pokazał ale w Atlalancie też trochę to trwało zanim zrobił robotę.

  • mike
    14 września 2025, 14:30

    Ten mecz to tylko zasłona dymna przed Derbami; za tydzień rozejdziemy Lazio 1:0 xD

    • abruzzi
      14 września 2025, 14:40

      Sześć punktów po trzech meczach można było brać w ciemno, jak na nasze standardy z ostatnich lat, ale że mogło być dziewięć i dziś przyjechały do Rzymu takie drewniaki, to niedosyt jest. Okazało się, że po stronie Romy są jeszcze większe drewniaki.
      Pierwsza połowa katastrofa. Marokaniec na lewym ataku to jakieś nieporozumienie. Przypomina mi Pastore na tej pozycji w dwóch, trzech meczach na początku u DiFra.Graliśmy o jednego chłopa mniej 45 minut i bez środkowego napastnika. Nawet strzału, oprócz różnych, nie potrafiliśmy przez to oddać. Może i z Marokanca coś będzie, ale chyba nie na tej pozycji.
      W drugiej połowie nie było wcale o wiele lepiej. Widać dokładnie brak chłopa z prawa noga na lewym ataku. Dopiero coś tam w naszej grze dało wejście Celika w tym sensie, że atakowali w dwójkę z Wesleyem na skrzydle i w ogóle dzięki temu podchodziliśmy pod pole karne. Moim zdaniem trzecim obrońcą powinien być Turek lub Rensch, gdy gramy z przeciwnikami, których mamy atakować.
      Słabo to wyszło. Jedna prawdziwą sytuacja Pisillego i to z przypadku to osiągnięcie na miarę Pisy czy właśnie Torino, a nie drużyny, która chce grać o czwarte miejsce .

    • Totnik
      14 września 2025, 14:49

      Czy ja wiem poza Bolonia ale u siebie takie tuzy jak Pisa i Torino u siebie jest obowiązek wygrywać.

    • Omen
      14 września 2025, 15:57

      Dokładnie Abru

  • takitam
    14 września 2025, 14:31

    Wesley jest daremny jak na brazola w ataku. Oczy bolą od jego wrzutek.

  • Piotrek81
    14 września 2025, 14:31

    Najlepszym piłkarzem Romy w domowym meczu z Torino jest bramkarz. Claudio wróć!

  • jamtaicho
    14 września 2025, 14:33

    Kiepski mecz do zapomnienia. Naładować baterie i na derby z pełną mocą wejść.

  • Puaablo
    14 września 2025, 14:36

    Gasp zupełnie nie trafił z wyjściowym składem i jeszcze nie przewidział, ze Roma zagra typowe truchtanie z meczów w południe. Lekcja dla niego, co trzeba wyplenić. W Atalancie tez tak było , ze jak drużyna przestała biegać, to sie strasznie męczyli. U Gaspa intensywność musi być dla zasady, żeby wszystko inne działało.

  • Canis
    14 września 2025, 14:54

    To będzie bardzo burzliwy sezon. W tych trzech meczach graliśmy tak samo ch*jowo. Dwa wyżebraliśmy, trzeci już żałośnie przewaliliśmy. Za dwa tygodnie zaczniemy odliczać czas do rozstania z Siwym.

    • Cave Wolf
      14 września 2025, 14:56

      Bardzo dobra i słuszna analiza

    • rafo
      14 września 2025, 15:08

      Ditto…

  • Kreatos
    14 września 2025, 15:20

    Juric, czy to Ty?

  • hako
    14 września 2025, 15:34

    Zmarnowane 45 minut, gra bez napastnika była dokładnie taka jak można było się spodziewać. Niestety mecz bez polotu jak dwa poprzednie. Nie każdy mecz przepchniemy farfoclem.

    • Junkhead
      14 września 2025, 15:48

      Za to gra z napastnikiem też była taka jak można było się spodziewać. Czyli prawie taka sama. ;)

  • samber
    14 września 2025, 15:54

    Mecz przegrany przez Gasperiniego, któremu zachciało się kombinować. Nie ma sensu porównywać 1 i 2 połowy, bo w takim meczu my powinniśmy ich zdominować od początku, a tego nie było. Czym dalej tym większa frustracja u naszych i większa pewność siebie u rywali. To że w drugiej coś się lekko zmieniło to już było zbyt późno. Element psychologiczny jest bardzo ważny, a tu przewagę mili goście. Nie masz głowy to i nogi nie słuchają. Mam nadzieję, że Gasperini wyciągnie wnioski na przyszłość, bo ta porażka boli ale to jeszcze nie tragedia, jeszcze nie…