Wejście Wesleya w drugiej połowie rozpędziło Romę, która awansowała na 3. miejsce w tabeli.
AS Roma długo biła głową w mur, ale w końcu dopięła swego. W meczu z dobrze zorganizowanym Sassuolo giallorossi przez ponad 70 minut bili się z nieskutecznością, własną nerwowością i rosnącą frustracją trybun. Gdy jednak wydawało się, że spotkanie może zakończyć się bezbramkowym remisem, decydujący cios zadali Manu Koné i Matías Soulé. Dzięki temu zwycięstwu zespół Gian Piero Gasperiniego awansował do 39 punktów i – przynajmniej tymczasowo – wyprzedził Napoli w ligowej tabeli.
Przebieg meczu
1. połowa: nerwowość, błędy i Svilar na posterunku
Roma rozpoczęła spotkanie z dużą intensywnością. Już w pierwszej minucie Soulé oddał strzał lewą nogą, zablokowany przez defensywę Sassuolo, a chwilę później Dybala spróbował szczęścia z dystansu – czujny był jednak Consigli. Gospodarze długo utrzymywali się przy piłce, ale wysoki pressing i odważne wyjścia sprawiały, że narażali się na kontry.
Jedna z nich mogła skończyć się katastrofą. Błąd Ghilardiego otworzył drogę Laurienté, którego w ostatniej chwili powstrzymał ofiarny interwencją Mancini. Jeszcze groźniej było w 16. minucie: po idealnym podaniu Maticia Ismael Koné znalazł się sam przed Svilarem, lecz bramkarz Romy popisał się fenomenalnym wyjściem. Dobitka Laurienté również nie znalazła drogi do siatki.
Im dalej w mecz, tym więcej było nerwów. W krótkim odstępie czasu żółte kartki zobaczyli Koné i Hermoso, a Gasperini został upomniany za protesty. Roma próbowała odpowiedzieć – Ferguson główkował nad poprzeczką, Soulé strzelał minimalnie obok, lecz tuż przed przerwą przyszło kolejne osłabienie: irlandzki napastnik doznał urazu pleców i musiał opuścić boisko. Do szatni zespoły schodziły przy stanie 0:0, a wrażenie było jedno: Roma dominuje, ale balansuje na cienkiej linie.
2. połowa: przełamanie i nokaut w trzy minuty
Po zmianie stron Roma ruszyła z jeszcze większą determinacją. Szybko zamknęła Sassuolo w jego polu karnym, jednak brakowało zimnej krwi. Kluczowa sytuacja miała miejsce w 53. minucie: po akcji Dybali piłka trafiła do Tsimikasa, który przy pustej bramce posłał ją wysoko nad poprzeczką. Olimpico jęknęło z niedowierzania.
Chwilę później wydawało się, że Roma wywalczy rzut karny – Soulé został sfaulowany przez Muricia po minięciu bramkarza – jednak analiza VAR wykazała pozycję spaloną Argentyńczyka. Gasperini zareagował, wpuszczając Wesleya, i to właśnie od tego momentu tempo Romy jeszcze wzrosło.
Decydujący cios przyszedł w 76. minucie. Dośrodkowanie Soulé z lewej strony idealnie odnalazło Koné, który wyskoczył najwyżej w polu karnym i precyzyjnym strzałem głową przełamał opór rywali. Stadion eksplodował. Sassuolo nie zdążyło się podnieść, bo dwie minuty później było już po meczu: świetna akcja prawą stroną, sprytne przepuszczenie piłki przez El Shaarawy’ego i Soulé dopełnił formalności, trafiając do pustej bramki.
Końcówka była już formalnością. Roma mogła nawet podwyższyć wynik, ale gol El Shaarawy’ego nie został uznany. Ostatecznie giallorossi dowieźli zwycięstwo 2:0.
—
Składy i szczegóły meczu
ROMA (3-4-1-2):
Svilar; Ghilardi, Mancini (87’ Ziółkowski), Hermoso; Çelik (87’ Rensch), Pisilli, Koné, Tsimikas (63’ Wesley); Dybala, Soulé (87’ Romano); Ferguson (38’ El Shaarawy).
Trener: Gian Piero Gasperini.
SASSUOLO (4-3-3):
Muric; Walukiewicz, Idzes, Muharemović, Doig; Lipani (72’ Vranckx), Matic, Koné (83’ Moro); Fadera (72’ Cheddira), Pinamonti (83’ Iannoni), Laurienté (83’ Pierini).
Trener: Fabio Grosso.
Strzelcy bramek: 76’ Koné (Roma), 79’ Soulé (Roma)
Żółte kartki: Koné, Hermoso (Roma); Muric, Matic (Sassuolo)
Sędzia: Marcenaro
Komentarze
Od wejścia Wesleya zupełnie inny mecz, zupełnie inna Roma. Tak jakby nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce. To pokazuje jak bardzo potrzebujemy dobrych graczy na kluczowe dla gry Dżepetta pozycje.
Wes to najlepszy piłkarz z pola w tym sezonie, dziś to było widać czarno na białym. Jak zrobi dobre wrażenie na mundialu to szybko się z nim pożegnamy.
Gaps wzmocnił oba wahadła i to miało znaczenie.
Wesley pracuje na kupno koszulki z jego nazwiskiem :) mój ulubieniec w tym sezonie
Smieszne jak jeszcze miesiac dwa temu ktos tutsj pisal ze wesley wcale nie przekonuje, a robi swietna robote od samego poczatku. Jeden z lepszych trsnsferow ostatnich lat
Nie no pierwsze mecze miał przeciętne, co jest zrozumiałe ze względu na zmianę ligi. Przynajmniej ja od razu mówiłem że to ciekawy chłopak i będzie z niego pożytek. Zresztą potem też miewał słabsze występy, ale to zupełnie normalne na wahadle i zależy od gry rywali. Chłopak pracuje za dwóch.
@Mikesss, bez przesady, Wesley w pierwszych meczach biegał chaotycznie i przewracał się o własne nogi. Gdzie mu do dziadka Maicona póki co
Nie było gładko, ale kontrolowali. Kondycyjnie świetne wytrzymali. W sumie to mi się podobało i tak naprawdę to by mogło/powinno być 4-0. Ale git.
Ważne że wygraliśmy.😁
Są różne mecze w sezonie, ale mnie cieszy że nasza indolencja z wielkimi i porażki nie kończą się popadnięcie w kilkukolejkowy kryzys. Tylko bierzemy się w garść i golimy ogórki z drugiej części tabeli.
Wesley nam się mocno zwraca, pewnie już napalone angielskie kluby ustawiają się w kolejce po niego.
To prawda, mentalnie są mocni. Tu się nikt nie opierd* gra lepiej albo gorzej ale dają z siebie wszystko.
Od zdechnięcia Sassuolo zaczęło się. Rozegraliśmy chyba najgorszą pierwszą połowę w tym sezonie i weszliśmy na obroty w 70 minucie, gdzie przeciwnik już nie istniał. Mimo wszystko brawa za 20 minut dobrej gry. Mnie się ciągle ta Roma nie podoba ale podobają mi się wyniki, jakie ten zespół wyciąga. Brawa dla Svilara dzisiaj ale też podobała mi się praca Dybali w drugiej połowie.
To właśnie jest siła tego zespołu w meczach ze słabszymi: bierzemy ich na wycieńczenie… chyba że pierwsi stracimy gola, wtedy jest inna historia :) Drużyny z dolnej części tabeli przeważnie nie wytrzymują intensywności naszego grania.
Mecz zacząłem oglądać zaraz po 70 minucie i nasi grali nieziemsko 😁 Pierwszy raz poczułem że to jest piłka Gaspa.
Żałuj że nie oglądałeś od początku 😄
No czytałem na czacie że Tzatziki kot 😅 i reszta też nie lepiej
Ja bym pochwalił Pisiiliego bo widać ze im więcej gra tym więcej lapie pewności. Jeżeli miałbym znowu dać kontrakt brajankowi to wolałbym go wywalić i grać młodym.
Svilar nas utrzymał w grze.