Raport meczowy: Roma – Napoli 0:1
Niedokładności, mało sytuacji bramkowych i pełna kontrola meczu przez drużynę Conte. Punkty pojechały do Neapolu.
W meczu, który miał być testem na mistrzowskie aspiracje, AS Roma rozczarowała. Na wypełnionym po brzegi Stadio Olimpico giallorossi przegrali 0:1 z Napoli po trafieniu Davida Neresa w 36. minucie. Zespół Gian Piero Gasperiniego był przez całe spotkanie bezbarwny i pozbawiony konkretów w ofensywie, nie potrafiąc przebić się przez szczelną defensywę drużyny Antonio Conte. Po tej porażce Roma spada na czwarte miejsce w tabeli Serie A, ustępując Napoli, Interowi i Milanowi.
Przebieg meczu
1. połowa: Neres karze nieuważną Romę
Atmosfera na Stadio Olimpico była elektryzująca — Curva Sud przygotowała efektowną oprawę z napisem: „La vertigine non è paura di cadere ma voglia di volare… crediamoci insieme” (Zawroty głowy to nie strach przed upadkiem, lecz pragnienie latania… wierzmy w to razem), cytatem z piosenki Jovanottiego. Jednak to Napoli szybciej wzbiło się w powietrze.
Roma zaczęła z dużą intensywnością, ale jej pressing nie przynosił efektu. Już w 8. minucie Ndicka popełnił błąd w wyprowadzeniu piłki, co otworzyło drogę do kontrataku dla Lang–Neres–Højlund. Svilar uratował zespół, broniąc podwójny strzał, najpierw Langa, potem Duńczyka. Napoli jednak coraz śmielej przesuwało grę pod pole karne Romy.
W 14. minucie Hermoso ofiarnie uprzedził McTominaya, a chwilę później Di Lorenzo uderzył z woleja w boczną siatkę. Roma próbowała odpowiedzieć: Mancini spróbował szczęścia z dystansu, ale jego strzał wylądował w rękach Milinkovicia-Savicia. Napoli dominowało w posiadaniu piłki i wykorzystywało każdy błąd rywali.
W 36. minucie goście dopięli swego. Koné stracił piłkę na połowie rywala, a błyskawiczny kontratak Napoli zakończył się wymianą podań między Højlundem i Neresem. Brazylijczyk wbiegł w lukę między obrońcami i spokojnym strzałem lewą nogą pokonał Svilara. 0:1. To gol, który całkowicie wybił Romę z rytmu.
Do końca pierwszej połowy gospodarze próbowali odpowiedzieć, lecz jedynym zagrożeniem był rajd Pellegriniego, zatrzymany przez defensywę Napoli. Do przerwy goście prowadzili zasłużenie 1:0.
2. połowa: Napoli kontroluje, Roma bez pomysłu
Na drugą część spotkania Gasperini wprowadził Tommaso Baldanziego za Evana Fergusona, ale obraz gry się nie zmienił. Roma była statyczna i przewidywalna, grała szeroko, lecz bez przyspieszenia. Napoli natomiast broniło nisko, kompaktowo i skutecznie neutralizowało każdą próbę rozegrania gospodarzy.
W 60. minucie szkoleniowiec Romy sięgnął po Dybala i El Aynaouiego, ściągając bezbarwnych Cristante i Soulé. Argentyńczyk wniósł nieco ruchu, lecz nie potrafił znaleźć partnerów do gry kombinacyjnej. Jedyny poważniejszy strzał oddał Pellegrini, ale piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.
W końcówce Gasperini spróbował jeszcze wprowadzić świeżość — na murawie pojawili się Bailey i El Shaarawy — lecz również bez efektu. Napoli grało perfekcyjnie w obronie, a Milinković-Savić tylko raz musiał interweniować, gdy w 89. minucie odbił mocny strzał Baldanziego po akcji z Dybalą.
Po sześciu minutach doliczonego czasu sędzia Massa zakończył spotkanie. Roma przegrała zasłużenie. Zespół był bez polotu, bez dynamiki i bez liderów, którzy potrafiliby przełamać solidny blok defensywny Napoli.
Składy i szczegóły meczu
ROMA (3-4-2-1): Svilar; Mancini, Ndicka, Hermoso; Çelik, Koné, Cristante (61′ El Aynaoui), Wesley (82′ El Shaarawy); Soulé (61′ Dybala), Pellegrini (80′ Bailey); Ferguson (46′ Baldanzi).
Trener: Gian Piero Gasperini (na ławce: Gritti).
NAPOLI (3-4-3): Milinković-Savić; Beukema, Rrahmani, Buongiorno; Di Lorenzo, Lobotka, McTominay, Olivera; Neres (85′ Lucca), Højlund (80′ Elmas), Lang (69′ Politano).
Trener: Antonio Conte.
Strzelec bramki: 36’ Neres (N)
Żółte kartki: Cristante (R), Ndicka (R), Baldanzi (R), El Shaarawy (R); Lobotka (N), Beukema (N), Olivera (N)
Sędzia: Massa
VAR: Aureliano | AVAR: Di Bello
Komentarze
Najsłabszy mecz w sezonie, w ogóle bez jaj… Jedna dobra okazja to zdecydowanie za malo.
Niestety ale kilku zawodników przedreptalo większość meczu, ciężko wskazać kogos kto zagral dobry mecz. Może poza Mile ale on też nie mial jakoś wiele roboty tak naprawdę skrzydłowi Napoli robili robotę a nie są to jakieś tuzy typu Kvicha tylko wiatraki.
Bezradność eunucha. Przetrwaliśmy. Jeśli celem tego meczu było minimalnie przegrać, to plan zrealizowany w 100 procentach. Bo wygrać i zremisować się tego nie dało. No nie wiem czy Napoli miało jakiegoś łatwiejszego przeciwnika w tym sezonie? Chyba nie. Wracamy gdzie nasze miejsce.
Canis chyba dziś u ciebie szklanka do połowy pusta, był najsłabszy mecz w sezonie ale takie też się trafiają.
Wiesz, po Milanie to mi było żal, bo tam można było coś przytulić. Po Napoli mam dość, bo nie można w meczu, nawet z Napoli, nie zrobić nic. W ogóle nie umiem sobie wytłumaczyć, jak przez 90 minut nie można niczego nie wymyślić? Gdybym pił, to bym sobie tą szklankę napełnił w stu procentach.
Tu problemem jest to o czym mówi Gasp na początku sezonu, to nie jest drużyna na mistrzostwo, oni potrafią grać jak są pod kreską ale jak jesteś na szczycie to jest dużo większą presją i wtedy potrzebujesz prawdziwych liderów, mistrzów my takich nie mamy, może poza Svilarem który mimo swojego wieku już takim się staje, ale on nie strzeli goli, swoje robi bo straciliśmy tylko 7 goli, z tym że my tych liderów potrzebujemy na boisku. Szkoda że taki gość jak Kone gra tak "słabo" bo ma predyspozycje ale nie wskakuje na ten poziom.
Nie zgadzam się tym razem z tobą. Pokaż mi tych mistrzów w Napoli. Napoli zagrało futbol totalny od pierwszej do ostatniej minuty. Szybki atak i powrót do defensywy. I tak w koło Macieju. Nie potrafiliśmy z tym zrobić nic, bo nie potrafiliśmy nadążyć za pletami. Nie mamy szybkich skrzydłowych i silnego, bramkostrzelnego napastnika. Graliśmy to, co Napoli chciało żebyśmy grali. Zółwi atak bez polotu, czyli nic, czym byśmy to swietnie zorganizowane Napoli, mogli zaskoczyć. Wina piłkarzy i trenera. Piłkarzy, bo wykazali się bojaźnią i całkowitym brakiem kreatywności i mobilności, trenera, bo nie potrafił odmienić tego stanu rzeczy na boisku. Napoli ma dobrą drużynę ale ja tam jakiś mistrzów nie widzę. Zagrali szybko, konsekwentnie, twardo i bezbłędnie taktycznie. Conte to menda niesamowita ale fachowiec pierwsza klasa.
Tym razem to nie my przegraliśmy tylko Napoli wygrało. Rozpracowali nas i ograli. Trudno. Przykro tylko było oglądać frustrację bezsilnych piłkarzy Romy, ale taka jest piłka.
Zdecydowanie najgorsza Roma od początku sezonu, oczy krwawiły na bezradność naszych grajków. Naprawdę nie spodziewałem tak fatalnego widowiska w wykonaniu naszych kopaczy…
Smutno się oglądało tą bezsilną drugą połowę, jak jeszcze w pierwszej połowie było chociaż troszkę nadziei to w drugiej nie mieliśmy nic. Napoli po prostu wygrali ten mecz.
To że nie mamy napastnika, który może pomóc, to wiedzieliśmy. Ale ilość niedokładności i prostych błędów jednak porażająca. Zabrakło jakości, która sprawiła, że było również trudno o intensywność, bo Napili wytrzymało fizycznie i nie dało się ich po prostu zabiegać.
Z naszej gry pamiętam rajd skrzydłem Pellegriniego i strzał Baldanziego. Nic więcej w ofensywie nie zagraliśmy. Porażka po jednej udanej kontrze, znowu. Nasz blok obronny strasznie powoli wraca do własnej bramki. Jeszcze dodajmy, że oni bez kilku filarów grali, a i tak byliśmy bezsilni.
Styczniowe mercato zadecyduje o reszcie sezonu
Nie jesteśmy drużyną na Scudetto i drużyna z top (mimo ostatniego dmuchania balona). Z topem standardowo bęcki ale punktowanie z resztą. Tego się trzymajmy bo LM to cel jak najbardziej realny. Samo osiągnięcie LM będzie sukcesem. Na pokonywanie topowych rywali jak widać jeszcze za wcześnie.
Napoli grało swój mecz we wtorek, a my w czwartek i to było widać. Tak, jak dotychczas potrafiliśmy zabiegać wszystkich, to wczoraj już tej pary zabrakło. Poza tym uważam, że z Gaspem na ławce tego meczu byśmy nie przegrali. To tyle z analizy życzeniowej, a po zejściu na ziemię uważam, że Conte rozpracował nas perfekcyjnie, zabił nasze atuty i wykorzystał swoje. Przegraliśmy zasłużenie, choć do sędziego można mieć spore pretensje, zwłaszcza za sporą pobłażliwość w kartkowaniu. Moim zdaniem był faul na Kone przy golu, ale brak gwizdka w tej sytuacji to wina samego Francuza, który już leżąc próbował jeszcze kopnąć piłkę, czyli utrzymać się w grze. U nas na plus klasycznie Svilar i moim zdaniem Pellegrini, na minus cała reszta, ze szczególnym wskazaniem na Cristante, Celika i Baldanziego.
P.s. Czy wy również macie wrażenie, że N'Dicka przy główkowaniu zamyka oczy i wybija proste piłki byle gdzie? Wczoraj głównie do Lobotki i McTominaya, którzy nawet nie musieli o te drugie piłki walczyć, bo Iworyjczyk w sumie im je pięknie zgrywał. W drugiej połowie zauważyłem, że obrońcy Napoli po prostu kopali piłkę daleko, bo wiedzieli, że główkę wygra Evan, ale piłkę zgarną pomocnicy z Neapolu.
Nasi piłkarze ogólnie bardzo niecelnie podają głową w polu. Po ziemi ostatnio też celność spadła ;/
Wybijali do przodu, bo raz, wszyscy wiedzą, że jak mamy grać pozycyjne to chuja gramy, a dwa, wiedzieli że jak ta piłka pofrunie do przodu to przy takim ustawieniu jakie było na boisku i tak zbiorą druga piłkę. Nadal brakuje nam porządnego środkowego pomocnika który będzie grał box-2-box jak to robił Radja. Poza tym Kone ma umiejętności i talent ale już w zeszłym sezonie pokazywał, że potrafi być chimeryczny i dzisiaj trochę tak to wyglądało. No chyba, że ta kostka mu przeszkadzała po meczu z Duńczykami.