Roma zagrała słaby mecz i przegrała z francuskim zespołem.
AS Roma zaliczyła pierwszą porażkę w fazie grupowej Ligi Europy 2025/26, przegrywając 0:1 z Lille na Stadio Olimpico. O losach spotkania zadecydował gol Haraldssona w 6. minucie po błędzie Tsimikasa, a w samej końcówce doszło do sytuacji bez precedensu: Roma otrzymała jeden rzut karny, ale wykonywała go trzy razy – dwa razy Artem Dowbyk i raz Matías Soulé – i za każdym razem górą był bramkarz Ozer.
Przebieg meczu
1. połowa: Błąd Tsimikasa i prowadzenie Lille
Spotkanie rozpoczęło się od wysokiego pressingu Romy, jednak już w 6. minucie goście objęli prowadzenie. Piłkę w strefie obronnej stracił Tsimikas, a Haraldsson z zimną krwią uderzył pod poprzeczkę nie dając szans Svilarowi. Roma próbowała odpowiedzieć, lecz ofensywa Gasperiniego była mało konkretna. El Aynaoui spróbował szczęścia strzałem z dystansu, ale niecelnie, a Sahraoui po stronie Lille omal nie podwyższył wyniku groźnym uderzeniem lewą nogą.
W końcówce pierwszej połowy Roma miała szansę na wyrównanie, i to potrójną. Najpierw próbował Tsimikas (głową i nogą), potem Soulé, a wreszcie El Aynaoui – jego strzał z linii bramkowej wybił Verdonk. Do przerwy utrzymało się 0:1 dla Lille.
2. połowa: Trzy niewykorzystane karne pogrążają Romę
Na drugą połowę Gasperini wprowadził Renscha za Tsimikasa, ale to Lille ponownie zaczęło lepiej, grożąc kontratakami. Najbliżej podwyższenia był Giroud, lecz Svilar w sytuacji sam na sam uratował Romę. Gospodarze próbowali odpowiedzieć stałymi fragmentami – Ferguson groźnie główkował po rogu Soulé, lecz minimalnie chybił.
Kluczowy moment nastąpił w 80. minucie. Po interwencji VAR sędzia podyktował rzut karny dla Romy za zagranie ręką Mandiego. Do piłki podszedł Dowbyk, ale Ozer obronił. Po chwili arbiter nakazał powtórkę z powodu zbyt wczesnego wejścia obrońcy w pole karne – jednak i tym razem Ozer obronił. Po kolejnej korekcie (tym razem za złamanie przepisów przez bramkarza) rzut karny wykonywał Soulé, lecz i on dał się zatrzymać francuskiemu golkiperowi. Olimpico zamarło – trzy podejścia i ani jednego gola.
W doliczonym czasie Roma próbowała jeszcze desperackich ataków, ale Lille skutecznie broniło się i dowiozło zwycięstwo.
Składy i szczegóły meczu
ROMA (3-4-2-1): Svilar; Celik, Hermoso (57′ Mancini), Ndicka; Wesley, Cristante (69′ Koné), El Aynaoui, Tsimikas (46′ Rensch); Soulé, Pellegrini (57′ El Shaarawy); Ferguson (78′ Dowbyk)
Trener: Gasperini.
LILLE (4-4-2): Ozer; Meunier, Mandi, Mbemba, Verdonk (69′ Perraud); Correia, Bouaddi, Bentaleb (53′ André), Sahraoui (63′ Mukau); Haraldsson (63′ Fernandez-Pardo), Giroud (63′ Igamane).
Trener: Genesio.
Strzelcy bramek: 6′ Haraldsson (Lille)
Żółte kartki: Verdonk (Lille), Bouaddi (Lille)
Sędzia: Lambrechts.
Roma pozostaje z trzema punktami po dwóch kolejkach fazy grupowej.
Komentarze
Tak jak za Ranieriego wróciła mi chęć oglądania Romy, tak teraz z meczu na mecz odchodzi. I tyle w temacie.
Rozumie że za pierwszym razem zawodnik który grał 15 minut nie miał siły strzelic ale już za drugim razem powinien przypierd..ić… Soule też dobry, mogł strzelać obrońca chociaż by strzelił mocniej
Fajnie że nie mamy ani jednego środkowego napastnika. Idziemy na jakiś rekord. Jest tak źle, że zaczynam tęsknić za Abrahamem.
Jak Celik jest drugi mecz z rzędu najbardziej klasowym piłkarzem na boisku obok, rzecz jasna, Svilara, to wiedz, że coś się dzieje.
Co to w ogóle było? Obok wspomnianej dwójki nie ma tu piłkarza, który by zagrał nawet przeciętnie. Napastników mamy na ławkę do ósmoligowego Żniwiarza Protasy. W ogóle jakie są schematy ofensywne tej drużyny? Wie o tym tylko… nikt nie wie…
Ja do defensywy w szerokim pojęciu nie mam jakiegoś wielkiego żalu, bo gola straciliśmy po wylewie Tsimikasa, a inne szansy Lille wynikały z kontr, po nieudolności piłkarzy w pomocy i ataku, gdzie nawet pięciu podań nie są w stanie wymienić.
Nieźle wyglądaliśmy kondycyjnie w pierwszych dwóch meczach sezonu, a potem, ze spotkania na spotkanie, jest coraz większy dramat. Jedynie światełko w tunelu to to, że może przygotowania były za mocne i to zaskoczy za kilka tygodni. Jednak czy na pewno tak jest? To tylko takie dywagacje.
A te trzy karne… Cóż… Jak pisał na chacie Canis… Trzeba iść jutro do ZUS-u po rentę za oglądanie tej drużny przez tyle lat i wszystkie te pośmiewiska…
– trzy niewykorzystane karne
– 2-2 przy prowadzniu 2-0 11 na 9,
– różne 7-1 i 6-1, w tym z mocarną Fiorentiną,
– i wiele, wiele, mnóstwo innych tego typu radości.
Żal nie wspomnieć również o deficytach finansowych, z których ratujemy się opłacaniem absurdalnie dla nas drogich zawodników, którzy albo leżą w szpitalu, albo po nietrafieniu karnego uderzają ponownie w dokładnie identyczny, chujowy sposób, albo w półfinale LE nie potrafią wbić prostej piłki do pustej bramki.
Do tego cyrki wokół nowego stadionu, w którego budowie przeszkadza wyrosły w kilka dni niewidzialny las czy inny tego typu farmazon; na którym miał zagrać Totti, a szczęściem będzie jeśli w ogóle dożyje jego powstania.
I nie sięgając pamięcią tak daleko, boiskowe kompromitacje 1:6 z Bodo, 2:4 i 6 zmian ze Spezią czy przejebane 3 goli w 7 minut i nietrafienie karnego z Juventusem w '22.
Pozostaje po raz kolejny znosić czas, gdy pół internetu szydzi z klubu, który kochasz, nawet jeśli beznadziejną miłością.
Znowu cały internet będzie się z nas śmiał
Eldor przy tych dwóch kołkach to był mistrz.
Dokładnie. Biegał jak Ferguson i czasami coś nawet strzelił.
Hej, odwincie sobie początki Ranieriego z zeszłego sezonu. Tez bylo narzekanie i narzekanie.
W końcu załapią, chyba że Gasp umie tylko w jednej drużynie
Tęsknię za Paredesem
Z Romy odeszli Eldor , Saelemakers , Paredes a w to miejsce nawet pół piłkarza nie przyszło , wszystkie transfery na tę chwilę to kompletne dno !! Nie wiem czy Massara powinien dostać szansę w kolejnym okienku transferowym.
Muzyczka z Benny Hilla pod te karne i bedzie hit tik toka
W końcu musiało to p…dolnac. Żeby nie Svillar to byśmy znowu byli na dole tabeli. Obrona gra słabo, atak jeszcze gorzej.
Najbardziej to się właśnie boję tego, że Gasperini umie tylko w jednej drużynie. No ale potrzeba czasu, by to potwierdzić, lub temu zaprzeczyć. Na razie to ta drużyna gra gównopiłkę. Nie mam pojęcia o co chodzi w naszej taktyce i jakie mamy atuty? Ten mecz-mem, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że zmierzamy do nikąd, choć przysięgam że bardzo bym się chciał mylić.
Tylko żeby się nie okazało z tą taktyką, że nasi trenerzy siedzą teraz przy dobrym winie i się zastanawiają: "k* o co tu chodzi, dlaczego nie działa? – przecież na PlayStation wychodziło".