Roma była bardzo blisko wielkiego zwycięstwa w bezpośrednim starciu o Ligę Mistrzów, ale w końcówce wypuściła z rąk dwubramkowe prowadzenie. Giallorossi po golach Wesleya, Ndicki i Malena prowadzili 3:1, jednak Juventus odpowiedział trafieniami Bogi i Gattiego, ratując remis w doliczonym czasie gry.
Roma długo miała ten mecz pod kontrolą i po godzinie gry wydawała się na najlepszej drodze do cennego zwycięstwa nad bezpośrednim rywalem w walce o Ligę Mistrzów. Zespół Gasperiniego prowadził 3:1, ale w końcówce stracił koncentrację przy dwóch dośrodkowaniach i pozwolił Juventusowi wrócić do spotkania.
Przebieg meczu
1. połowa: Wesley trafia po świetnym początku Romy
Roma rozpoczęła spotkanie z dużą energią i już w 3. minucie mogła objąć prowadzenie. Pisilli przejął piłkę, wpadł w pole karne z lewej strony i uderzył po ziemi na dalszy słupek. Perin zdołał odbić futbolówkę, a Pellegrini przy dobitce z bliskiej odległości nie trafił w bramkę.
Juventus z czasem zaczął lepiej odnajdywać się w meczu i szukał przestrzeni po odbiorach. W 12. minucie Yildiz dostał piłkę po stracie Cristante, ruszył środkiem i uderzył z okolic pola karnego, ale posłał futbolówkę nad poprzeczką. Kilka minut później bianconeri znów próbowali przyspieszyć, a Roma musiała bronić się przy akcjach Conceição i Yildiza.
W 24. minucie Giallorossi stworzyli bardzo dobrą okazję. Mancini zgrał piłkę głową na dalszy słupek do Malena, który uderzył z bliskiej odległości, lecz Perin skrócił kąt i odbił strzał na rzut rożny. Juventus odpowiedział groźnie po dośrodkowaniu Kalulu, kiedy McKennie dobrze wyskoczył do piłki i głową uderzył tuż obok bramki Svilara.
W 36. minucie Roma znów zaatakowała prawą stroną. Rensch dośrodkował w tempo do Cristante, ale pomocnik Romy nie zdołał skierować strzału głową w światło bramki. Trzy minuty później Giallorossi dopięli swego. Pisilli wygrał pojedynek z Kalulu i uruchomił Wesleya, który zszedł z prawej strony do środka, przełożył piłkę na prawą nogę i kapitalnym uderzeniem po dalszym słupku pokonał Perina. Do przerwy Roma prowadziła 1:0.
2. połowa: Roma ucieka na 3:1, Juventus wraca w końcówce
Druga połowa rozpoczęła się dla Romy najgorzej jak mogła. W 47. minucie Juventus wykorzystał stały fragment gry. Po dośrodkowaniu Koopmeinersa piłka została wybita zbyt krótko, Bremer zgrał ją w okolice pola karnego, a Conceição uderzeniem z powietrza posłał futbolówkę w okienko bramki Svilara.
Roma odpowiedziała bardzo szybko. W 54. minucie po rozegraniu rzutu rożnego Pellegrini miękko dośrodkował w pole karne, a Ndicka urwał się obrońcom Juventusu i strzałem z bliska przywrócił Giallorossim prowadzenie. Zespół Gasperiniego wykorzystał dobry moment i w 65. minucie zadał kolejny cios. Koné zagrał idealną prostopadłą piłkę do Malena, Holender ruszył za plecy obrońców, wytrzymał presję Kelly’ego i delikatnym podcięciem pokonał wychodzącego Perina.
Przy stanie 3:1 Roma miała przewagę i mogła korzystać z przestrzeni zostawianych przez Juventus. Bianconeri próbowali odpowiedzieć strzałem Koopmeinersa z dystansu, ale Svilar poradził sobie bez większych problemów. Gasperini w 74. minucie wprowadził Ghilardiego i El Aynaouiego za Renscha oraz Cristante, chcąc odświeżyć zespół na ostatni fragment spotkania.
Końcówka przyniosła jednak nagły zwrot. W 78. minucie Juventus zmniejszył straty po akcji prawą stroną. Po długim dośrodkowaniu Çelik nie zdołał skutecznie oddalić zagrożenia, a Boga dopadł do piłki i strzałem z powietrza pokonał Svilara. Roma zaczęła cofać się coraz głębiej, a Juventus uwierzył, że może jeszcze uratować wynik.
W 90. minucie Gasperini wpuścił Zaragozę za Pellegriniego, ale Roma nie utrzymała prowadzenia. W doliczonym czasie gry Zhegrova dośrodkował z rzutu wolnego, piłka została w polu karnym, a Gatti wykorzystał zamieszanie i z bliska doprowadził do remisu. Giallorossi zakończyli spotkanie z punktem, choć po golu Malena byli bardzo blisko zwycięstwa, które pozwoliłoby im mocno odskoczyć Juventusowi w tabeli.
Składy i szczegóły meczu
Roma (3-4-2-1): Svilar – Mancini, Ndicka, Çelik – Rensch (74′ Ghilardi), Cristante (74′ El Aynaoui), Koné, Wesley – Pisilli, Pellegrini (90′ Zaragoza) – Malen.
Trener: Gasperini
Juventus (3-4-2-1): Perin – Kalulu, Bremer (88′ Gatti), Kelly – McKennie, Thuram (73′ Miretti), Koopmeiners, Cambiaso (89′ Openda) – Conceição (72′ Zhegrova), Yildiz – David (63′ Boga).
Trener: Spalletti
Strzelcy bramek: 39′ Wesley, 54′ Ndicka, 65′ Malen (Roma) — 47′ Conceição, 78′ Boga, 90+3′ Gatti (Juventus)
Żółte kartki: Wesley (Roma)
Sędziowie: Sozza (główny), Costanzo, Lo Cicero (asystenci), Sacchi (IV sędzia). VAR: Di Bello. AVar: Di Paolo.
Frekwencja: 65 870
Komentarze
Przeklęta drużyna. Przedłużajmy dalej kontrakty z ikonami niedojebstwa.
Smutne w CH..
Gdybyśmy mieli dziś obrońców to byśmy to lekko wygrali. Kompromitacja obrońców i całkiem fajnie w ofensywie. I za cholerę nie zrozumiem co Gasp widzi w Pellegrinim? Cristante dziś słabo, ale czasem coś tam mu wyjdzie, Pelle? gramy w 10.
To jest właśnie ta różnica. Nawet zajechany jak kuń po westernie Juventus gra nam na nosie. Albo się to ma, albo się tego nie ma. Mamy gen przegrywów i tyle.
Liga mistrzów nie dla nas, bo żadni z nas mistrzowie a zwykli frajerzy
Długo by gadać. Idiotyczne i niepotrzebne faule po których opadły gole z wolnych to kryminał
pozostaje dostać w pizde za dwa tygodnie od como i wylecieć poza top4
Nienawidzę ich po prostu. Marnują mój czas
Najbardziej szczelna obrona w TOP5 dzisiaj robi głupie błędy i puszcza 3 gole. Słabe to
Graliście kiedyś w taką grę PES6? Czasem się trafiło, że silnik gry wylosował taki mecz, że nawet jak miałeś 100 okazji do zdobycia gola to i tak nie trafisz (nawet z karnego), a na końcu oni strzelali bramkę. Można było zajechać pada lub klawiaturę, nie da się strzelić i Ch…
No i z tym mi się Roma kojarzy. Tak czy tak nie wygrasz z topem, tak już jest mecz zaprogramowany.
Grałem… Mecz trwał dopóki komp nie strzelił gola 🤭
Nasi przegrali wszystkie najważniejsze pojedynki po wrzutkach w pole karne… W pierwszej połowie nie weszło, a w drugiej już tak…
Remis jak przegrana , no cóż chyba się już do tego przywykłem niestety
Przypomina mi się mecz z Juve co Pellegrini strzelił z Wolnego i też wtedy wygrywaliśmy i wypuściliśmy zwycięstwo z Rąk tak jak teraz historia lubi się powtarzać i zatoczyła koło wtedy było 3-3 i teraz takim samym wynikiem się skończyło . Ta drużyna ma niestety gen Frajerstwa w sobie , i z mocnymi jak wygrywa to wypuszcza zwycięstwo z rąk.
Ta bramka na 3:3 to bramka imienia Ndicka i el aynaoui, remis to jak przegrana a kalendarz nie rozpieszcza
Pochodzę z najbardziej frajerskiego piłkarsko miasta w Polsce, 0 tytułów. Kiedy widzę jak w końcówce meczu wybijanie byle jak i cofanie się to już mi śmierdzi stratą gola i pamiętam finał Pucharu Polski w Wisłą xd
Jeszcze ten zjeb El Ajnałiłi, zamiast podawać prostopadłą do Malena, to robi jakieś kółeczka. No kur#a debil. Byłoby po meczu
Szkoda strzępić… Gen frajerstwa wiecznie żywy. 7 lat bez LM, 7 lat z Cristante w składzie. A na stole nowy kontrakt <3
i 7:1 w pizde. Nasz ulubiony wynik
Kluczowy mecz i takie frajerstwo, Juve zajechane po Galacie i to trzeba bylo wykorzystać, nam zaraz dojdzie LE i się zacznie zmęczenie i pewnie durne straty punktów.
Jak w tym roku nie wywalczymy miejsca w LM to szkoda gadać.
Poniedziałkowy poranek po takim meczu to podwójny strzał w pysk mokrą szmatą. No nic, niby człowiek wiedział a jednak się łudził. Dobranoc
Ch.j dupa ci.a piz.a
Klątwa top 5, czy nawet top 6, no nie idzie wygrać …
Żenujące.
Czasami wygląda to tak, jak w pewnej pierwszoligowej polskiej drużynie. Zawodnicy wiedzą, że w przypadku awansu do ekstraklasy, miejsca w składzie dla nich nie będzie – więc po co awansować.
Nie posądzam zawodników o celowe sabotowanie (chociaż bym się nie zdziwił), ale patrząc na grę niektórych, to ciężko by mi było wytłumaczyć komuś kto nie oglądamy Romy, co oni tutaj robią. Pelle to musi mieć jakiś układ z zarządem, inaczej tego nie widzę.
Klasyk mawia, że są plusy dodatnie i ujemne, w tym meczu były, z kolei, minusy dodatnie i ujemne. Te dodatnie minusy to bardzo dobra postawa Pisillego, który dwoił się i troił w środku pola i jest sto razy lepszym wyborem niż Brajan "the strata" Cristante, ale wiadomo, że i tak będzie grywał nasz "Capitano". Drugi plus ujemny, to brak porażki z zespołem z czołówki, tylko czy się z tego cieszyć?
Dawno się tak nie cieszyłem jak po golu Malena na 3-1, wierząc, że już po meczu. Juventus, poza pierwszymi 15-20 minutami spotkania, nic kompletnie nie gral, a jednak trzy gole strzelił. To jest dopiero parodia westernu. Wszystko padło po wrzutakch z wolnych. Najpierw mierny piłkarz, jakim jest Conceicao, oddal strzał życia (chłop strzelił dwa gole Romie w tym sezonie, bo przecież nam nie strzeli Yildiz, Vlahovic czy Mckennie tylko takie Conceicaa. Brakowalo jeszcze trafienia Zegrovy xD, kosowskiego Messiego). Potem przebitkę przegrał Celik, ale on swoje zadanie wykonał, bo nie dal strzelić swojemu rodakowi. Kto natomiast kryl Bogę? A trzecia bramka? Cóż, taka zawsze może paść i wszędzie, trzeba wygrywać zawsze pierwszą główkę w tych sytuacjach.
Przegraliśmy to na własne życzenie. Marokańczyk, którego chce Real (dobre, dobre) sfaulował bez sensu, a po bramce na 3-3 z kolegami z zespołu kłócił się Mancini.
Tak tak, Orzeszek, który jest z Brajanem i Pellegrinim symbolem kolekcjonerstwa szóstych miejsc. Chłop, co od stanu 3-1, wybił cztery razy piłkę gdzieś w pizdu w powietrze, gdy nie byl naciskany na 30-40 metrze od bramki. Zamiast przytrzymać piłkę, to Celik, Mancini, Nadicka, Hermoso, Ghilardi czy Cristante mają taką nagminną tendencję, że wywalają w pizdu piłkę pod nogi rywali. Prym w tym, popatrzcie sobie uważnie w meczach, wiedzie Orzech. To też jedna z naszych bolączek.
Szkoda, bo ten remis to jak porażka.
Gasp ma taką wizję żeby wysyłać jednego ze środkowych, najczęściej Manciniego, w głąb boiska aby zrobić przewagę. Tylko że potem o główkę po kontrze często walczą wracający lub asekurujący gracze, którzy nie grają głową zbyt dobrze, a do tego są w nieprzygotowanej pozycji… To nie pierwszy taki mecz… To pierwszy w którym tak bardzo się to zemściło.
Rensz nie gra przez pół sezonu i nagle podstawa w takim meczu… Zagrał bardzo dobrze ale co to znaczy? Aż tak polegamy na dyspozycji dnia poszczególnych zawodników?
Liczy się powtarzalność. Przynajmniej jesteśmy bliżej kolejnego okazu do kolekcji nie muszę pisać jakiej…
Mam wrażenie, że zmiany nie pomogly zespołowi i chlopaki nie zalapali, że po zmianach trzeba sie inaczej ustawiać. Zszedl Resnch, a gdyby byl, to on raczej krylby Boge albo Boge krylby Celik, bo Rensch krylby kogos innego. Wszedl Ghilardi, ale na druga strone i Mancini chyba nie zalapal, że trzeba inaczej kryć.