Raport meczowy: Roma – Como 1:0

Dzięki bramce Wesleya, Roma zaliczyła niezwykle istotne zwycięstwo nad drużyną prowadzoną przez Fabregasa.

fot. © asroma.com

Roma wróciła do ligowego zwyciężania, pokonując Como 1:0 w poniedziałkowy wieczór na Stadio Olimpico. Zespół Gian Piero Gasperiniego narzucił rywalowi swoje warunki, wygrał pojedynek intensywnością i organizacją gry, a trzy punkty zdobył dzięki precyzyjnemu uderzeniu Wesleya po akcji z udziałem Matíasa Soulé i Renscha. To był mecz „o sześć punktów” z bezpośrednim rywalem w tabeli. Roma zdała ten test na czwórkę z plusem, zanim w sobotę czeka ją kolejna taka batalia: wyjazd na Juventus Luciano Spallettiego.

Przebieg meczu

1. połowa: dominacja bez nagrody i „cud” Svilara na koniec
Spotkanie od pierwszych minut miało wyraźnie taktyczny charakter. Roma grała pressingiem, próbując odbierać piłkę wysoko i natychmiast przyspieszać po przechwycie. Już w pierwszym kwadransie gospodarze mieli dwie obiecujące sytuacje po akcjach Wesleya i Evana Fergusona, ale brakowało finalizacji, tego ostatniego kroku, który odróżnia przewagę od konkretu.

W 16. minucie Mario Hermoso dograł w pole karne do Gianluki Manciniego, jednak obrońca Como zdążył z interwencją w ostatniej chwili. Dziewięć minut później Wesley znalazł się w znakomitej sytuacji – Butez był poza bramką – ale Brazylijczyk nie trafił w światło bramki. W 30. minucie zrobiło się nerwowo: Evan Ndicka upadł w polu karnym po kontakcie z Ramonem, a chwilę później Rensch musiał ratować zespół świetnym powrotem, gdy Diao wyszedł sam na sam ze Svilarem. Po analizie nie było ani karnego, ani przewinienia.

Roma dalej przyspieszała pionowo. Manu Koné wypuścił Fergusona w sytuacji na 1:0, lecz Baturina uratował Como. Po niespełna minucie Wesley ponownie dośrodkował idealnie do Irlandczyka, ale i tym razem zabrakło skutecznego wykończenia. W końcówce pierwszej połowy Como mogło z kolei ukłuć w najbardziej bolesny sposób, ale Svilar fenomenalnym wyjściem zatrzymał Douvikasa i do przerwy na tablicy wciąż widniało 0:0.

2. połowa: gol Wesleya i nerwowe minuty obrony wyniku
Druga część zaczęła się w tym samym rytmie – intensywnie i bez taryfy ulgowej. Roma szybko trafiła do siatki za sprawą Bryana Cristante, ale gol został anulowany, bo Lorenzo Pellegrini znajdował się na pozycji spalonej. Chwilę później gospodarze odsłonili się w defensywie, a akcję Como z Nico Pazem zakończył strzał Addaia, który został przytłumiony przez Ndickę.

Przełom przyszedł po godzinie gry. Soulé przerzucił ciężar na Renscha, Holender wygrał pojedynek i dograł w pole karne. Tam Soulé zagrał jeszcze do Wesleya, a Brazylijczyk uderzył perfekcyjnie w dalszy róg, nie dając Butezowi szans. Było 1:0.

Gasperini zaczął rotować w poszukiwaniu świeżości: w 73. minucie wszedł Stephan El Shaarawy za zmęczonego Pellegriniego, a później na boisku pojawił się też Leon Bailey. Wraz z upływem czasu Roma cofnęła się nieco głębiej, a Como, korzystając ze zmęczenia gospodarzy, przejęło inicjatywę w końcówce. W 84. minucie Ndicka zanotował kluczową interwencję, blokując groźną próbę Rodrígueza, a w doliczonym czasie gry Posch uderzył w boczną siatkę. Iskrzyło też między Mancinim a Ramonem po starciu bez piłki. Po sześciu minutach doliczonego czasu Roma dowiozła wygraną.

Składy i szczegóły meczu

ROMA (3-4-2-1): Svilar Mancini, Ndicka, Hermoso Wesley, Cristante, Koné, Rensch Soulé (82’ Bailey), Pellegrini (73’ El Shaarawy) Ferguson.
Trener: Gian Piero Gasperini

COMO (4-2-3-1): Butez Smolčić, Ramon, Kempf, Valle Caqueret (65’ Posch), Da Cunha Addai (65’ Rodríguez), Baturina, Diao (37’ Douvikas) Nico Paz.
Trener: Cesc Fàbregas

Strzelec bramki: 62’ Wesley (Roma)
Żółte kartki: 55’ Addai (Como), 58’ Mancini (Roma), 59’ Paz (Como), 88’ El Shaarawy (Roma), 89’ Wesley (Roma), 96’ Ramon (Como)
Sędzia: Feliciani
Asystenci: Scatragli, Palermo
IV sędzia: Massimi
VAR: Mariani | AVAR: Giua

📈 Roma wraca na właściwe tory w lidze, wygrywa mecz z bezpośrednim rywalem i dopisuje trzy punkty przed kolejnym „spotkaniem o sześć punktów” – w sobotę czeka ją starcie z Juventusem Luciano Spallettiego.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • abruzzi
    15 grudnia 2025, 22:46

    Pewne zwycięstwo nad kopaczami po kostkach fabrefarcelonasa. Dziś to my zamieniliśmy się w nich. Pressing przez 90 minut i innego wyniku być nie mogło. Szkoda tylko tych wszystkich akcji, które zmaściliśmy w pierwszej połowie. I szkoda też, w kontekście tego meczu, że nie zagraliśmy tak z takim Cagliari, gdzie oddaliśmy im wiele pola i przestrzeni. Mam nadzieję, że zagramy takim pressingiem z Juventusem.
    Ten mecz pokazuje, że Gasperini jest prawdziwym fachowcem, a jakości brakuje wśród samych piłkarzy. Inter z tych kontr, które mieliśmy w pierwszej połowie, wsadziłby trzy gole i do domu.

  • mold
    15 grudnia 2025, 23:04

    Chciałbym widzieć tak grającą pressingiem Rome u siebie co tydzień. Nie wiem czy to jest do utrzymania, pewnie nie. Na Olimpico nie powinniśmy mieć pełnych gaci i grać zachowawczo.
    Reakcja po Cagliari to dwa spotkania, w których wsiedliśmy na rywali. To się ceni, bo istniało ryzyko że się wykoleimy. Wróciliśmy na właściwe tory i nie bójmy się wyjazdu do Turynu. To nie jest już ten sam Juventus. Z jajem i do przodu. Forza!

  • majkel
    15 grudnia 2025, 23:11

    Brak Ndicki będzie maga odczuwalny. Orzeszek dzisiaj został ładnie objechany w swoim stylu, gdzie jeszcze dał się wyprzedzić i przed golem uratowała nas przytomność Ndicki. On daje spory spokój, drużyna czuła się pewniej mając go z tyłu. A Macio to elektryk wysokich napięć. Dałoby się tę stratę jeszcze pogodzić, gdyby był mocny atak, który nadrabiałby golami ewentualne wylewy w obronie. A tak? Ciężko to widzę.

    • samber
      16 grudnia 2025, 08:49

      Tylko wielkoduszności sędziego Mancini zawdzięcza brak wykluczenia. Te jego prowokacje to już trochę przesada.

  • samber
    16 grudnia 2025, 08:53

    Fajnie tak cisnąć pressingiem, ale to ma też swoje minusy. Rywale się męczą ale my też. Como porobiło zmiany i coś w końcówce próbowali, podczas gdy my już mieliśmy dość grania. Niestety nasza ławka jest za słaba. Druga rzecz to mecz z Napoli, gdzie są lepsi piłkarze niż Como. Kiedy mamy wielu graczy na ich połowie wystarszy jedna dobra piłka i młyn gotowy, tym bardziej, że często atakujemy jednym środkowym obrońcą, a jakość w obronie też nie powala. Słowem: trzeba mieć plan B, a czasem mi się wydaje, że Gasp jak nie może grać swego to nie ma innej opcji.

    • Youngpusseydon
      16 grudnia 2025, 11:17

      Bo to często wygląda tak, że ruszamy do presingu ale jeden z kołaczy przysypia i w tym jednym momencie tworzy się dziura przez która przechodzi kontra rywali. Nie wiem czy to kwestia zgrania, złej komunikacji czy po prostu słabego boiskowego IQ, ale często z perspektywy telewizora widać taką sytuację.

    • xKisiu
      16 grudnia 2025, 11:17

      Taki ma styl, w pół roku nauczył naszych pressować najlepiej w lidzę, wielu skreślonych na wstępie graczy odrestaurował, najlepszy przykład to Hermoso, który ostatnio bardzo imponuję i dzięki jego progresowi mamy Manciniego na boku, gdzie pozwala się mu na więcej niż na środku i Ndicke w centrum który jest najlepszy w bronieniu. No i mamy Svilara, który według mnie wspiął się u nas na jeszcze wyższy poziom niż Szczęsny czy Alisson (chodzi mi o czas w Rzymi), po prostu od Mile biję znacznie większy spókoj, a każdy z nich grał w podobnym wieku u nas.