AS Roma zwyciężyła w pierwszym spotkaniu Ligi Europy i po raz pierwszy w tym sezonie zdobyła więcej niż jedną bramkę.
AS Roma udanie rozpoczęła sezon Ligi Europy 2025/26. Drużyna Gian Piero Gasperiniego pokonała na wyjeździe OGC Nice 2:1, a bohaterami zostali środkowi obrońcy – Evan Ndicka i Gianluca Mancini. W końcówce spotkania zrobiło się jednak nerwowo, bo gospodarze złapali kontakt po rzucie karnym sprokurowanym przez Niccolò Pisillego.
Przebieg meczu
1. połowa: niewiele okazji i gol anulowany
Na Allianz Riviera atmosfera była gorąca zarówno na trybunach, jak i poza stadionem, gdzie jeszcze przed meczem doszło do spięć kibiców. Sam początek spotkania był chaotyczny, obie drużyny grały ostrożnie, pilnując krycia indywidualnego. Pierwszy sygnał dał Mendy, lecz jego strzał z dystansu poszybował wysoko nad bramką Svillara.
Roma próbowała przejmować inicjatywę, ale dośrodkowania Ndicki, Celika czy Renscha były zbyt czytelne dla defensywy gospodarzy. Najgroźniej zrobiło się w 22. minucie, gdy po akcji Tsimikasa piłka trafiła do Koné, lecz jego strzał zablokował Dante. Chwilę później Koné został ukarany żółtą kartką za faul taktyczny.
W 37. minucie kibice Romy mogli już świętować – Soulé zagrał do Manciniego, a ten wpadł w pole karne i zdobył bramkę głową. Gol jednak nie został uznany z powodu pozycji spalonej, co potwierdził także VAR. Do przerwy wynik pozostał bezbramkowy, a obraz gry wskazywał na wyrównane spotkanie z lekką przewagą rzymian.
2. połowa: obrońcy bohaterami, Pisilli komplikuje końcówkę
Na drugą połowę Gasperini wprowadził Lorenzo Pellegriniego, co szybko okazało się kluczowe. Kapitan Romy już w 52. minucie dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Ndicki, a Iworyjczyk pewnym uderzeniem pokonał Dioufa. Trzy minuty później było już 2:0 – Tsimikas posłał dokładną piłkę w pole karne, a Mancini wyprzedził obrońców i efektownym wolejem podwyższył prowadzenie.
Nicea odpowiedziała zmianami – na boisko weszli Clauss, Moffi i Diop, którzy ożywili ofensywę gospodarzy. Roma przez długi czas kontrolowała jednak mecz, aż do 77. minuty. Wtedy to Niccolò Pisilli, dopiero co wprowadzony na boisko, popełnił fatalny błąd – nieostrożnie zahaczył Mendy’ego we własnym polu karnym. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr, a Moffi pewnym strzałem dał Nicei kontakt.
Końcówka spotkania to nerwowa obrona Romy i kilka niebezpiecznych dośrodkowań ze strony Francuzów, jednak linia defensywna Gasperiniego, wsparta świeżymi siłami Hermoso, wytrzymała napór. Ostatecznie rzymianie dowieźli zwycięstwo i rozpoczęli przygodę w Lidze Europy od trzech punktów.
Składy i szczegóły meczu
NICE (3-4-2-1): Diouf; Mendy, Bah, Dante; Louchet, Vanhoutte, Boudaoui (62′ Clauss), Bard (80′ Cho); Sanson (62′ Diop), Boga (80′ Abdi); Kevin Carlos (62′ Moffi).
Trener: Haise.
ROMA (3-4-2-1): Svilar; Celik, Mancini, Ndicka; Rensch (83′ Hermoso), El Aynaoui, Koné (69′ Cristante), Tsimikas; Soulé (69′ Pisilli), El Shaarawy (46′ Pellegrini); Dowbyk (69′ Ferguson).
Trener: Gasperini.
Strzelcy bramek: 52′ Ndicka (Roma), 55′ Mancini (Roma), 77′ Moffi (Nicea, karny)
Żółte kartki: Koné (Roma), El Aynaoui (Roma), Ndicka (Roma), Tsimikas (Roma), Hermoso (Roma)
Sędzia: Cuadra Fernandez. Asystenci: Naranjo, Masso Granado. IV arbiter: Busquets Ferrer. VAR: del Cerro Grande, AVAR: Soto Grado.
Komentarze
Pierwsza połowa przeciętna ale oba zespoły nic nie grały. Bardzo dobre pierwsze 25-30 min drugiej gdzie zdominowaliśmy rywala i zasłużenie wyszliśmy na prowadzenie. Potem niestety wylew Pisilliego i dopiero gol z karnego trochę ożywił francuzów. Mimo tego kolejny dobry mecz w defensywie. Na plus Ndicka (standardowo), Mancio, Kone, Tsimikas i Pellegrini. Fatalne wejście Pisilliego, nie wiem co się z chłopakiem stało ale od dłuższego czasu wygląda tragicznie jak wchodzi na boisku, banalne straty, głupie faule, zero kontroli nad piłką.
U Pisilliego obstawiam problem mentalny. Zagrał parę fajnych meczy, dostał pochwały, dostał kontrakt i?…. i kupa. Teraz jest zwyczajne życie. Trzeba żeby mu szkoleniowcy pomogli przez to przejść i zbudować odporność na presję. Cierpliwość – tego dziś trzeba żeby go nie stracić. To nasz chłopak!
Albo po prostu my znowu nabraliśmy się na kolejnego wonderkida. Chłopak zaliczył już 47 występów w barwach Romy (sam się zdziwiłem, że aż tyle), a w nich takie na prawdę pozytywne można policzyć na palcach jednej ręki, w większości wchodząc na boisko nic nie wnosił. Może poza walecznością, tego akurat mu odmówić nie można. Mam niestety coraz większe wrażenie, że skończy się jak z większością tych wielkich talentów z naszej primavery. Czyli po kolejnych nijakich 2-3 latach na Serie B albo w klubach z dołu tabeli Serie A. Oczywiście chciałbym się mylić.
Dobrze że dostał tylko 2mln za sezon z tego co pamiętam. Mógł dostać 5 i bujali byśmy się z nim do końca świata
Po za wpadką z Torino (oby to była wpadka) jest ciągłość punktowania jak za Cladio. To mnie cieszy. Na styl nie ma co narazie liczyć.
Te drugie momenty, kiedy presowali bramkarza i obrońców Nice – to juz szkola Gaspa. Ogromna rzadkość oglądać coś takiego w Romie.