Raport meczowy: Lecce – Roma 0:4

W piknikowej atmosferze Roma urządziła sobie na Via del Mare kolejne strzeleckie popołudnie.

fot. © asroma.com

Roma od początku narzuciła Lecce swoje warunki i mimo dość piknikowego charakteru spotkania bezlitośnie wykorzystywała słabość gospodarzy. Giallorossi zdobyli trzy bramki jeszcze przed przerwą, a po zmianie stron pierwszego gola w nowych barwach dołożył Rodrigo Mora.

2. kolejka Serie A · 31 sierpnia 2026
Lecce
0:4
Roma
Malen 3’, 22’, Soulé 24’, Mora 64’

Przebieg meczu

1. połowa: Malen show, Roma rozbija Lecce w nieco ponad 20 minut

Lecce rozpoczęło spotkanie od wysokiego pressingu, ale wystarczyła pierwsza poważniejsza akcja Romy, aby gospodarze znaleźli się na kolanach. W 3. minucie Hermoso posłał znakomite zagranie w kierunku Dybali, po czym po zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Malena. Holender błyskawicznie wbiegł w pole karne i mocnym, precyzyjnym strzałem prawą nogą pokonał Falcone.

Roma szybko przejęła pełną kontrolę. W 8. minucie Malen próbował skierować do siatki dośrodkowanie Dybali ręką, za co obejrzał żółtą kartkę. Cztery minuty później Koné uciekł prawą stroną i wyłożył piłkę Soulé, ale Argentyńczyk z dogodnej pozycji uderzył zbyt centralnie i Falcone zdołał interweniować.

Przewaga Giallorossich była coraz większa i w 22. minucie przyniosła drugiego gola. Wesley wdarł się w pole karne i posłał niskie zagranie do Malena, który delikatnym podcięciem przerzucił piłkę nad bramkarzem. Holender po raz drugi wpisał się na listę strzelców i już po nieco ponad 20 minutach miał na koncie dublet.

Roma potrzebowała zaledwie dwóch kolejnych minut, aby praktycznie zamknąć mecz. Soulé otrzymał piłkę w polu karnym, jego pierwszą próbę odbił Falcone, ale Argentyńczyk natychmiast dopadł do futbolówki i skutecznie dobił ją do siatki. Po 24 minutach było już 3:0.

Giallorossi nadal tworzyli okazje. W 31. minucie Lulli dobrze zaatakował prawą stroną i dokładnie dośrodkował do Malena, ale tym razem Falcone zatrzymał strzał Holendra. Lecce stworzyło swoją najlepszą okazję w 38. minucie, kiedy Geubbels ruszył samotnie w kierunku bramki Romy. Svilar świetnie skrócił jednak kąt i zatrzymał napastnika gospodarzy.

Końcówka należała ponownie do Romy. Soulé z dystansu minimalnie chybił, a w doliczonym czasie Malen stanął przed znakomitą szansą na hat-tricka. Holender znalazł się sam przed Falcone, lecz tym razem lewą nogą uderzył obok bramki. Roma schodziła na przerwę z prowadzeniem 3:0, choć przy liczbie wykreowanych okazji wynik mógł być jeszcze wyższy.

2. połowa: Malen marnuje hat-tricka, Mora strzela pierwszego gola dla Romy

Gasperini nie dokonał zmian w przerwie, natomiast Di Francesco wprowadził N’Driego oraz Maleha. Roma szybko mogła zdobyć czwartą bramkę. W 50. minucie Malen ponownie znalazł się w świetnej pozycji, lecz źle trafił w piłkę lewą nogą i posłał ją obok bramki. Była to kolejna znakomita okazja Holendra na skompletowanie drugiego hat-tricka z rzędu.

Lecce próbowało odpowiedzieć. N’Dri dwukrotnie ruszał w kierunku pola karnego Romy, a po godzinie gry gospodarze byli najbliżej zdobycia gola. Po rzucie rożnym piłka trafiła w słupek, a następnie Dybala i Hermoso wspólnie uratowali Romę przed stratą bramki.

W 59. minucie Gasperini wprowadził Molinę i Rodrigo Morę w miejsce Wesleya oraz Soulé. Portugalczyk potrzebował zaledwie kilku chwil, aby pokazać swoją jakość. Najpierw kapitalnym podaniem wystawił piłkę Dybali, który z bliskiej odległości i przy leżącym już Falcone uderzył jednak nad poprzeczką.

Chwilę później Mora sam wpisał się na listę strzelców. Mancini znalazł go podaniem w polu karnym, a Portugalczyk spokojnym strzałem wewnętrzną częścią prawej stopy umieścił futbolówkę przy słupku. Był to jego pierwszy gol w barwach Romy i trafienie na 4:0.

W 67. minucie boisko opuścili Koné oraz Malen, którego zastąpili Pisilli i Castro. Holender zakończył więc spotkanie z dwoma golami, choć przy większej skuteczności spokojnie mógł skompletować kolejnego hat-tricka. Roma nadal szukała następnych trafień. Dybala uderzył nieznacznie nad poprzeczką, a Castro mocnym strzałem lewą nogą nie trafił w światło bramki.

W końcówce Gasperini dał jeszcze kilka minut De Roonowi, który zastąpił Dybalę. Lecce miało ostatnią okazję w 87. minucie po indywidualnej akcji N’Driego, lecz jego uderzenie minimalnie minęło słupek. Roma spokojnie dowiozła wysokie prowadzenie i po raz drugi z rzędu wygrała 4:0.

Składy i szczegóły meczu

Roma (3-4-2-1): Svilar Ghilardi, Mancini, Hermoso Lulli, Koné (67′ Pisilli), Cristante, Wesley (59′ Molina) Dybala (84′ De Roon), Soulé (59′ Mora) Malen (67′ Castro).
Trener: Gasperini

Lecce (5-3-2): Falcone Veiga, Siebert, Gaspar, Tiago Gabriel (46′ N’Dri), Ndaba Coulibaly, Ngom (70′ Ilić), Gorter (46′ Maleh) Pierotti (70′ Fatah), Geubbels (53′ Štulić).
Trener: Di Francesco

Strzelcy bramek: 3′, 22′ Malen, 24′ Soulé, 64′ Mora (Roma)
Żółte kartki: Malen (Roma)
Sędziowie: Chiffi (główny), Imperiale, Cecconi (asystenci), Di Bello (IV sędzia). VAR: Di Paolo. AVar: Paganessi.
Frekwencja: 27 031

Komentarze

  • prim21
    31 sierpnia 2026, 20:38

    Moja Roma taka piękna, chciałbym to granie oglądać jak najdłużej, niech to trwa!

  • Roman
    31 sierpnia 2026, 20:43

    Pięknie, oby tak dalej. FORZA ROMA!

  • michU23
    31 sierpnia 2026, 20:45

    Trzeba czekać na starcia z lepszymi. Już w sobotę Atalanta. Zobaczmy jak się zaprezentują.
    A tak swoją drogą to murawa na tym stadionie fatalna. Dobrze, że kontuzji nie było.
    Franca słabo zagrał, zero przebojowości ataków, strzałów. Soule szkoda chłopa. Mam nadzieję że zostanie i to on powinien zostać jako zmiennik i też czasem starter za Pawełka. Widać że ta lewa strona mu nie siedzi kompletnie.

    • Kattolik
      31 sierpnia 2026, 21:33

      Oglądam właśnie Atalantę która kompletnie nic nie pokazuje. Według mnie Mora może być podobny do Dybali,Soule nie dojdzie do takiego poziomu

    • samber
      31 sierpnia 2026, 21:58

      Atalanta nadal potrafi grać pressingiem tak jak grała z nami w poprzednim sezonie, a my sobie nie radziliśmy. Tak, to będzie dobry test na wyprowadzenie piły pod presją.

  • majkel
    31 sierpnia 2026, 20:47

    Rywale nam sporo pomogli w tych dwóch pierwszych meczach. Zarówno Viola, jak i Lecce, można powiedzieć, że momentami nam wręcz asystowali. Trzeba jednak potrafić to wykorzystać. Imponujący początek. Ale na razie tylko początek. Zobaczymy, jak będziemy wyglądać na tle bardziej wymagającego rywala.

  • hako
    31 sierpnia 2026, 20:49

    Optymizm można studzić. Pamiętam identyczny start z Mourinho: rozwalenie Fiorentiny na inauguracje, a w drugiej kolejce rozwalcowanie Salernitany 0:4 i pizza w pociągu jako nagroda. Potem przyszły schody.
    Po tym meczu pochwaliłbym Ghilardiego. Komentatorzy w Eleven przywykli do zestawiania go z Jankiem, ale moim zdaniem Daniele jest znacznie lepiej zorganizowany taktycznie, dziś po raz kolejny dobra praca w defensywie i zero nerwowości.

    • adrian
      31 sierpnia 2026, 20:53

      Jest trochę elektryczny ale dobrze się ustawia i dobrze wchodzi w zwarcia. Jak się nie wywróci o własne nogi jak w końcówce to ciężko go minąć natomiast dla mnie dzisiaj dzielił i rządził Manu Kone.

    • samber
      31 sierpnia 2026, 21:54

      Powtórzę się, para Cristante-Kone to jest niezwykle stabilna konstrukcja. Oczywiście wiele zależy od tego kogo mają za plecami, ale ich naprawdę trudno przejść (chyba że Kone ma te "swoje dni" i ch* gra, bo tak bywa).

    • adrian
      31 sierpnia 2026, 22:13

      Nie no z tym Cristante to Cię poniosło 😀 akurat dzisiaj był słaby, tracił piłkę i niecelnie podawał

  • Kreatos
    31 sierpnia 2026, 21:28

    Soule jeszcze nie dojechał na sezon, mimo gola słaby mecz. Mora jest na lewej na pewno lepszy. Reszta na plus, Svilar znowu czujny. Lulli bardzo aktywny, aby się dalej rozwijał.

  • michU23
    31 sierpnia 2026, 21:45

    Raczej za wcześnie mówić o Morze że osiągnie poziom Dybali, tak samo nie może niedocenić tego co zrobił Solue. Uważam że racjonalnie byłoby go zostawić bo liczby ma dobre. Nawet jak jest pod formą a teraz nie gra na 100% swojego potencjału to powinien zostać. W sytuacjach potrafi się odnaleźć. Dla mnie jeśli nie przyjdzie oferta powyżej 40 mln to nawet bym nie zaczął rozmawiać. Dziś po wprowadzeniu tego młodego Portugalca nie było niego mocnego na rezerwie. Więc niech przyjdzie ten lewy ofensywny i można zamykać okienko

    • samber
      31 sierpnia 2026, 21:51

      I nikt nie zacznie rozmawiać, bo połowę musimy oddać Porto. Nam sprzedaż zacznie się jakoś opłacać od 60 mln. Chłopak przyszedł do Romy aby zaistnieć i pójść na głębokie wody za 80 mln albo i lepiej – tak ocenił Mendes, a to poważna agencja :)

    • ToruSek
      31 sierpnia 2026, 22:13

      @samber Przeciez on pisał o Soule z tymi 40mln

    • samber
      31 sierpnia 2026, 22:44

      No, jak się wczytałem to faktycznie :) W poprzednim zdaniu jest mowa o dwóch zawodnikach i nie złapałem o którego z nich chodzi w następnym. Czas spać :)

  • samber
    31 sierpnia 2026, 21:47

    Malen błyszczy. Mora daje duże nadzieje. Wile dobrych rzeczy widzieliśmy, ale to nie znaczy że nie mamy problemów. Nadal nie umiemy wyjść spod pressingu, a jak siądą silniejsi to może być dramat. Oczywiście, jak się ma 0-3 to zawsze gra się trochę luźniej, ale jednak tu mam zastrzeżenia. Malen bawi się może aż za bardzo, ale to właśnie jest jego siła. Czy nie zbyt dobrze fizycznie wyglądają? To jednak początek sezonu. Fajnie, że na start mieliśmy słabe drużyny. Gasperini dostał dodatkowe poważne sparingi które dadzą mu sporo odpowiedzi.

  • raven
    31 sierpnia 2026, 21:51

    Od dawna z taką przyjemnością meczy Romy nie oglądałem. Wygląda to nieźle, ale weryfikacja będzie niedługo z Interem

  • Rostencja
    31 sierpnia 2026, 21:54

    Martwi mnie Soule
    Pomijając strzały na bramkę bez jakiegokolwiek pomyślunku to chyba każde jego podanie było nie w tempo przez co koledzy musieli wręcz cofać się po piłkę
    Parę ładnych wymian z wasleyem

    • samber
      31 sierpnia 2026, 22:00

      Nie wygląda na szczęśliwego.

  • APR
    31 sierpnia 2026, 22:26

    Idealnie zaczynamy

  • Totnik
    1 września 2026, 04:55

    Potężny start. Dawno takiego nie było. Nie ma co marudzić. FORZA ROMA !