Wielkie Derby Rzymu dla Romy. Gol Lorenzo Pellegriniego zapewnił zwycięstwo w meczu z Lazio.
AS Roma pokonała Lazio 1:0 w pierwszym derbowym starciu tego sezonu. Decydującego gola zdobył Lorenzo Pellegrini, który w swoim pierwszym występie w sezonie od razu zapewnił drużynie Gian Piero Gasperiniego trzy punkty. Spotkanie rozgrywane na Stadio Olimpico miało dramatyczny przebieg – Roma dominowała, Lazio walczyła do końca, a emocje sięgały zenitu zwłaszcza w samej końcówce.
Przebieg meczu
1. połowa: Pellegrini trafia i daje przewagę Romie
Atmosfera na Olimpico od pierwszej minuty była elektryczna. Efektowna choreografia Curvy Sud pod hasłem Lupus Dentibus Petit (tłum. „wilk atakuje zębami”) rozpaliła trybuny, a zawodnicy od razu narzucili wysoki rytm. Roma szybko stworzyła pierwszą okazję – Koné uruchomił Renscha, który posłał piłkę w pole karne, ale Pellegrini nie opanował jej właściwie i szansa przepadła. W 12. minucie Sarri musiał dokonać pierwszej wymuszonej zmiany: kontuzjowanego Dele-Bashiru zastąpił Belahyane.
Lazio odpowiedziała pierwszym strzałem – kombinacja Belahyane, Rovelli i jednego z ofensywnych pomocników zakończyła się próbą lewą nogą, która jednak poszybowała nad poprzeczką. Roma atakowała głównie prawą stroną – Soulé często szukał Renscha, ale też Celika, budując przewagę liczebną. Lazio próbowała grozić po lewej flance – niecelnie uderzał Nuno Tavares.
Pierwszy strzał Romy oddał Ferguson, lecz jego próba nie sprawiła problemów Provedelowi. Chwilę później Zaccagni zmusił Svillara do interwencji, a Romagnoli z rzutu rożnego chybił głową. Najgroźniejszą okazję Lazio miała w 33. minucie – Rovella urwał się spod krycia Pellegriniego, wbiegł w pole karne i zagrał mocno wzdłuż bramki, ale nikt nie zdołał zamknąć akcji na dalszym słupku.
Przełom nastąpił w 37. minucie. Rensch odebrał piłkę Tavaresowi, wycofał ją do Soulé, a ten zagrał na 16. metr do Pellegriniego. Kapitan Romy huknął celnie w róg bramki, dając swojemu klubowi prowadzenie. Pellegrini utonął w objęciach kolegów i wysłał pocałunek w stronę Curvy Sud. Do przerwy Roma mogła jeszcze podwyższyć – Soulé uderzał z wolnego, a Pellegrini zmarnował szansę bliźniaczo podobną do tej bramkowej. Najlepszą okazję miał jednak Rensch, którego strzał z bliska Provedel instynktownie wybronił.
2. połowa: Lazio walczy, Roma dowozi zwycięstwo
Po przerwie Sarri zareagował zmianami – na boisku pojawili się Luca Pellegrini i Cataldi. Roma szybko mogła podwyższyć – Angeliño huknął z lewej strony, ale Provedel kolejny raz popisał się świetnym refleksem. W 53. minucie Lazio dostała wielką szansę – Dia znalazł się sam na sam ze Svilarem, jednak fatalnie spudłował, marnując najlepszą okazję gości.
Na godzinę gry Sarri zdjął niepewnego Dię i wpuścił Castellanosa. Argentyńczyk próbował od razu strzału, ale bez powodzenia. Gasperini odpowiedział, wprowadzając Artema Dowbyka za Fergusona. Lazio złapała inicjatywę, lecz nie potrafiła stworzyć poważnego zagrożenia. Trener Romy w 73. minucie dokonał podwójnej zmiany – zeszli bohater Pellegrini oraz Soulé, a ich miejsce zajęli Baldanzi i Pisilli.
W 76. minucie Castellanos był bliski wyrównania – jego uderzenie minęło słupek o centymetry. Roma była nerwowa, co Gasperini starał się głośno temperować z ławki. Baldanzi spróbował uspokoić gospodarzy, oddając strzał z pola karnego, lecz minimalnie się pomylił.
Na pięć minut przed końcem spotkanie wymknęło się Lazio spod kontroli – Belahyane, sfrustrowany, brutalnie nadepnął na nogę Koné. Sozza nie miał wątpliwości i pokazał czerwoną kartkę. Biancocelesti kończyli w dziesiątkę. Roma mogła zamknąć mecz – Dowbyk trafił w boczną siatkę. Lazio w ostatnich minutach niemal doprowadziła jednak do remisu – Cataldi trafił w sam róg, ale piłka odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką.
Po sześciu minutach doliczonego czasu gry Sozza zakończył derby. Roma wygrała 1:0, a bohaterem został Lorenzo Pellegrini – po raz kolejny udowodnił, że derby to jego terytorium.
Składy i szczegóły meczu
LAZIO (4-3-3): Provedel; Marusic, Gila, Romagnoli, Nuno Tavares (46′ Pellegrini); Guendouzi, Rovella, Dele-Bashiru (14′ Belahyane); Pedro (79′ Noslin), Dia (62′ Castellanos), Zaccagni.
Trener: Sarri.
ROMA (3-4-1-2): Svilar; Celik, Mancini, Ndicka; Rensch, Cristante (80′ El Aynaoui), Koné, Angeliño (80′ Tsimikas); Pellegrini (73′ Pisilli); Soulé (73′ Baldanzi), Ferguson (66′ Dowbyk).
Trener: Gasperini.
Strzelec bramki: 37′ Pellegrini (Roma)
Żółte kartki: Ndicka (Roma), Cataldi (Lazio)
Czerwone kartki: Belahyane (Lazio)
Sędziowie: Sozza (główny), Baccini–Vecchi (asystenci), Ayroldi (IV sędzia). VAR: Di Paolo, AVAR: Massa.
Komentarze
Emocje były. Poziom mocno średni. Ważne że wygraliśmy ale drużyny nie mamy.
poziom średni, ale w dużej mierze przez walenie w mur w pierwszej połowie. Druga sprawa to brak przebojowości w ataku. Trzeba dłubać i dłubać, a bramki nie ma. Mógłby się Ferguson czasem przepchnąć, Soule coś podryblować żeby zrobić dziury w obronie (od Dovbyka to raczej niczego nie wymagam, bo wiadomo). Fajnie że siadali pressingiem z czego zresztą padł gol. Tu widać robotę Gasperiniego.
Mówiłem, że ich rozejdziemy 1:0? Mówiłem :p
Może i nienajlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale najfajniejszy do oglądania z tego sezonu, a przy tym wygrany. Brawo!
Po Cladiuszowsku, kupka na boisku ale cyk 1-0 i tre punti, lacze 14 My 4 coś pięknego 🥳
Oj nie nie. U Caludio to było poukładane, bo to jest gra taktyczna, bardzo zdyscyplinowana – taki był Ranieri. Tu też jest duży akcent na dyscyplinę boiskową, ale tak nie bardzo to funkcjonuje. Jest jednak szansa że ta maszynka odpali… zobaczy się.
Pierwsza połowa kosztowała nas bardzo dużo i nie dziwne że siedli. Dobrze że mieliśmy już wynik. Natomiast zmiennicy to naprawdę kupę grali. Zasłużyliśmy na zwycięstwo bo laczki to straszne dno, ale tak grając daleko nie zajedziemy.
Szkoda tego Torino z przed tygodnia. Ale z dwojga to lepiej było wygrać dzisiaj. Grazie!
Nie ma co oceniać poziomu meczu. Lazio w 10 gryzło murawę, ale mieliśmy furę szczęścia i dowieźliśmy wynik. Grazie Roma!
Bardzo dużo szczęścia, niestety jesteśmy mocno czerstwi pod bramką rywala. Oby to zwycięstwo pchnęło naszych do lepszej gry.
W naszych warunkach punkty są najważniejsze. Styl to bedzie miły dodatek, ale może w rundzie wiosennej. Z reszta ta kadra nie ma za specjalnego stylu od dawna, Gasp to jest gosc jednego konkretnego stylu, do którego ta kadra nie pasuje, więc na styl możemy czekać jeszcze dłużej
Derby do przodu. Styl nieważny.
Kone profesor, dobry Rensch. Mam nadzieję, że Gasp uwolni talent Baldanziego bo chłopak może zrobić krzywdę krok do przodu i następcę Dybały możemy mieć bliżej i taniej niż myliśmy. Poziomu Argentyńczyka raczej nie osiągnie ale też może być z niego spory pożytek.
Ferguson grał słabo ale Artem coraz bardziej poza grą i to wstyd, że mając takie gabaryty dawał się przepychać i przegrywał główki z opadających pilkek