Raport meczowy: Juventus – Roma 2:1

Bramki Conceição oraz Opendy sprawiły, że Juve pokonało Romę na własnym stadionie i zbliżyło się w tabeli do rzymian na 1 punkt. Pełne spotkanie rozegrał Jan Ziółkowski.

fot. © asroma.com

Roma po raz trzeci w czterech ostatnich ligowych występach w Serie A schodzi z boiska pokonana. W Turynie zespół Gian Piero Gasperiniego długo nie potrafił przełożyć posiadania piłki na realne zagrożenie, a gdy Juventus podkręcił tempo pod koniec pierwszej połowy, zapłacił skutecznością. Po przerwie bianconeri dołożyli drugiego gola, a dopiero wtedy Roma złapała kontakt i spróbowała jeszcze wrócić do meczu. Ostatecznie zabrakło jednak konkretów w końcówce.

Przebieg meczu

1. połowa: cios Conceição tuż przed przerwą
Początek należał do Juventusu, który szybko przejął inicjatywę i od razu sprawdził czujność Romy. Po ryzykownym zagraniu Bryana Cristante sędzia podyktował rzut wolny, a Manuel Locatelli oddał pierwszy strzał w meczu. Mile Svilar nie miał problemów z interwencją, ale sygnał był czytelny: gospodarze chcą narzucić warunki.

Roma odpowiedziała w 11. minucie akcją Paulo Dybali. Argentyńczyk poprosił o szybkie rozegranie w polu karnym z Manu Koné, po czym uderzył, lecz piłka poleciała zbyt lekko i Michele Di Gregorio spokojnie ją zebrał, nawet mimo rykoszetu. Z czasem spotkanie stawało się coraz bardziej „poszarpane”, z dużą liczbą pojedynków w środku pola i mniejszą płynnością w grze obu drużyn.

Kluczowy moment pierwszej części przyszedł w 21. minucie, gdy Juventus stworzył ogromną okazję. Loïs Openda wyszedł w sytuacji bramkowej, ale Svilar kapitalnie skrócił kąt i swoim wyjściem wymusił na napastniku dogranie do partnera.

Po pół godzinie Roma spróbowała odpowiedzieć po stałym fragmencie. Lorenzo Pellegrini uderzył po dobitce z rzutu rożnego, ale wysoko nad poprzeczką. W kolejnych minutach giallorossi starali się przesunąć grę wyżej, natomiast brak „ciężaru” w środku ataku utrudniał im budowanie czystych sytuacji. Dybala jeszcze raz doszedł do piłki po niskim dośrodkowaniu Wesleya, jednak nie trafił w bramkę.

Końcówka pierwszej połowy znów należała do Juventusu i znów na pierwszym planie był Svilar. Najpierw obronił strzał Francisco Conceição z bliska, a chwilę później próbował jeszcze Openda, lecz po rykoszecie piłka poszybowała na rzut rożny. Ten napór okazał się zapowiedzią gola. Akcja poszła znaną już ścieżką: Kenan Yıldız napędził atak i podał do Conceição, a Portugalczyk przyjął w polu karnym i uderzył w narożnik. Tym razem Svilar był bez szans i Juventus schodził do szatni z prowadzeniem 1:0.

2. połowa: Baldanzi daje kontakt, ale Roma nie dopina remontady
Po przerwie oba zespoły wyszły bez zmian. Roma próbowała od razu przesunąć grę pod pole karne rywala, lecz za każdym razem, gdy traciła piłkę, Juventus umiał skontrować i robił to groźnie. W 52. minucie Yıldız uderzył z kontrataku w sposób bardzo podobny do akcji bramkowej z pierwszej połowy, tym razem minimalnie obok słupka. Chwilę później Svilar musiał popisać się kolejną ważną interwencją, gdy Andrea Cambiaso huknął z woleja. Strzał był mocny, ale leciał centralnie, a bramkarz Romy sparował piłkę.

Gasperini, niezadowolony z obrazu gry, sięgnął po zmiany w ofensywie. Najpierw wprowadził Leona Baileya za Pellegriniego, a po kolejnych minutach dokonał podwójnej korekty. Na boisku pojawili się Tommaso Baldanzi i Evan Ferguson, a zeszli Dybala oraz Matías Soulé. Roma odświeżyła atak, ale długo nie przełożyło się to na klarowne sytuacje.

W 70. minucie Juventus podwyższył prowadzenie. Žhegrova dośrodkował, Weston McKennie wyskoczył do główki, Svilar obronił, lecz piłka wróciła pod nogi Amerykanina. Ten dołożył jeszcze krótkie zagranie, a Openda z bliska dopełnił formalności. Roma znalazła się w bardzo trudnym położeniu, a trener natychmiast szukał kolejnego impulsu. Bailey, który nie wniósł oczekiwanego przełomu, po niespełna kwadransie opuścił murawę, a zastąpił go Stephan El Shaarawy.

Odpowiedź Romy przyszła szybko. W 75. minucie Ferguson uderzył, Di Gregorio odbił piłkę, a Baldanzi był tam, gdzie powinien być. Dobitka dała kontakt i przez chwilę w Turynie zrobiło się nerwowo. Juventus mógł jednak zamknąć mecz, gdy Yıldız trafił w słupek po uderzeniu prawą nogą.

W końcówce Roma spróbowała jeszcze docisnąć, lecz jej natarcie było zbyt mało konkretne. Najlepszym przykładem była sytuacja Fergusona, który zamiast wejść w pole karne, zdecydował się na strzał z dystansu. Di Gregorio złapał piłkę bez większego trudu. Po pięciu minutach doliczonego czasu gry arbiter zakończył spotkanie. Juventus wygrał 2:1, a Roma pozostała trzy punkty za liderem.

Składy i informacje dodatkowe

JUVENTUS (3-4-2-1): Di Gregorio Kalulu, Bremer, Kelly McKennie, Locatelli, Thuram, Cambiaso (89′ Kostić) Conceição, Yıldız (89′ Miretti) Openda. Trener: Luciano Spalletti

ROMA (3-4-2-1): Svilar Mancini, Jan Ziółkowski, Rensch Zeki Çelik, Cristante, Koné, Wesley Soulé (54′ Baldanzi), Pellegrini (51′ Bailey) (73′ El Shaarawy) Dybala (54′ Ferguson). Trener: Gian Piero Gasperini

Bramki: 44′ Conceição (J), 70′ Openda (J), 75′ Baldanzi (R)

Żółte kartki: Soulé (R), Koné (R), Cristante (R); Conceição (J), McKennie (J)

Sędzia: Sozza | Asystenci: Baccini, Perrotti | Sędzia techniczny: Sacchi | VAR: Ghersini | AVAR: Mazzoleni

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • matekson
    20 grudnia 2025, 22:39

    Może to tylko dla mnie ale ten który miał zagrać najlepiej w obronie zagrał najgorzej ?

    • samber
      20 grudnia 2025, 22:45

      W obronie to dziś naprawdę Ziółkowski dostał dużą odpowiedzialność i zagrał nieźle, tylko że często był zupełnie sam jak przy pierwszym golu. Miał jeden wylew (podanie głową na rywala). Przy bramce dał się przepchać, ale bym powiedział, że to nie była tragedia, chociaż przegrał pojedynek i to go jakoś obciąża (gol jednak padł bo nikt nie pomógł).

  • Canis
    20 grudnia 2025, 22:40

    Trzeba szczerze sobie powiedzieć, że gówno mamy a nie drużynę. W dawaniu dupy czołówce to jesteśmy najlepsi od lat. Pozytywów na boisku nie widzę. Nie gramy już na takiej kokainie, jak na początku sezonu, to i wróciła Roma na miarę swoich możliwości.

    • samber
      20 grudnia 2025, 22:43

      Nie mów że nie mamy zespołu. Powalczyli do końca, chociaż pomysłu nie mieli żadnego. Serce do grania tu jest i nie przegrali tego w szatni tylko na boisku. Jedyna cipa na boisku to był wiadomo kto (tradycyjnie), pozostali po prostu nie umieli lepiej, albo nie wiedzieli jak.

    • Canis
      20 grudnia 2025, 22:48

      Dobrymi chęciami i samą ambicją, to wiesz co jest wybrukowane. Mnie chodzi o to, że nie mamy jakości. Szczególnie to widać w ataku, choć dzisiaj i w obronie nie umieliśmy.

    • Omen
      20 grudnia 2025, 23:27

      Nasz atak to jawne pośmiewisko, tu się nic nie zmieniło i jeszcze wiele meczów przez to przegramy. Drużyna jest, ale nie umie ukąsić. Samą ładną grą i niezłą obroną do LM się nie dopchamy. Bez natychmiastowych wzmocnień z przodu to można sobie z góry odpuścić oglądanie rundy wiosennej bo i tak wuj z tego będzie.

    • Canis
      21 grudnia 2025, 01:03

      Omen. To oczywiste co napisałeś. Jesteśmy jednak w piłkarskim średniowieczu, również dzięki Cristante, Manciniemu czy Szaremu. Zgadzam się że ta drużyna kroczy dobrą ścieżką ale materiał jest słaby a perspektyw nie widać. Trzeba wycofywać się z tych graczy w każdym okienku transferowym, bo apogeum możliwości ta drużyna ma za sobą. Ten sezon to nie jest żaden przełom. Żaden awans do Ligi Mistrzów nam nie grozi. To sezon rozpoznawczy, który da cenne wskazówki. Trener jest dobry, kilku obrońców i pomocników jest i jest Soule. To trochę za mało, nawet na tak przeciętną ligę.

  • samber
    20 grudnia 2025, 22:41

    Mecz jak mecz. Jufki zagrali mądrzej a nie dużo lepiej. Skuteczniejsi byli i groźniejsi w ofensywie więc wygrali. Chyba ostatecznie pożegnaliśmy dziś Bayleja i dobrze. Cóż, przegrywamy z każdym z "wielkich" i w sumie w podobnym stylu, my biegamy, oni kąsają.

    • matekson
      20 grudnia 2025, 22:47

      Kilka wniosków po tym meczu można wyciągnąć, z przodu to prawie z każdym możemy się pożegnać i strata nie będzie żadna.

  • Youngpusseydon
    20 grudnia 2025, 22:47

    Nasz magiczny il capitano był na boisku? Ten którego według prasy Gasperini tak odrestaurował że już będzie walczył o złotą piłkę.

    • samber
      20 grudnia 2025, 22:55

      hehe był był i zdążył się zbłaźnić. tylko nie wiem z kogo dziś jest większa beka z Pellego czy Jamajczyka. tu konkurencja jest spora :)

    • riss
      20 grudnia 2025, 23:13

      Tylko w prasie Rzymskiej był odrestaurowany, Gasp jakoś nigdy tego nie powiedział.

  • adrian
    20 grudnia 2025, 23:02

    Gasp trochę przekombinowal ze składem. Zamiast Renscha dać na wahadło a Celika cofnąć do obrony gdzie już grał i dobrze się spisywał to dokoptowal do Manciniego dwóch swiezakow. Ziółkowski mimo wszystko uważam że dobrze się zaprezentował. Wystawianie Dybali na 9 to jest sabotaż, było to już próbowane wiele razy i praktycznie bez żadnych pozytywnych sygnałów. Zresztą Dybala przez cały rok strzelił 2 gole w SerieA. Ranieri go nawet nie wystawiał bo dobrze wie że nie ma sensu na takiej łamadze budować drużyny. Bailey, Dybala, Pellegrini, Baldanzi, Dowbyk są do odstrzału natychmiast, najlepiej już w styczniu. Trzeba znaleźć napastnika i kogoś na lewe skrzydło. Fergusona bym zostawił do czerwca bo jednak coś tam umie, nie przegrywa każdego pojedynku tyłem do bramki jak Dowbyk a ktoś na ławce musi siedzieć. To samo Szary, na ławke do końca sezonu bo wiadomo że nie sprowadzimy w styczniu 5 nowych zawodników.

    • matekson
      20 grudnia 2025, 23:09

      Problem ani nie było dwóch obrońców, tj Rensch i Ziółek zagrali dobrze. Szkoda że zawiedli Celik i Mancini pierwszy zagrał słabo w ofensywie a drugi w defensywie. Chyba najlepszym rozwiązaniem było wstawienie Wesley na prawą a Celika na prawy środkowy Mancini na lewo albo center.

    • adrian
      20 grudnia 2025, 23:20

      Przecież o tym właśnie pisze, Celik na prawą w trójce a Rensch na wahadło. Jeszcze bym zapomniał – wrócił mój ulubieniec Brajan – przy obu bramkach jest chyba najbliżej poza Ziółkowskim i klasycznie nie robi nic. Wiem że tam zawiedli też inni ale dla Cristante to jest firmowe zagranie – przyglądanie się jak tracimy gola. Zawsze patrzę co Brajan robił jak przeciwnik strzelał gola i on nigdy nie zawodzi.

    • Junkhead
      20 grudnia 2025, 23:21

      Ferguson coś umie? Takiego śmieca piłkarskiego w Romie nie pamiętam od czasów Gyombera. xd

    • adrian
      20 grudnia 2025, 23:26

      W porównaniu do Dowbyka to tak, on coś umie, choćby przyjąć tyłem do bramki i kopnąć w jej światło. Jak uważasz że Ukrainiec jest lepszy to znaczy grubo się bawisz.

    • Junkhead
      20 grudnia 2025, 23:29

      To ja ma tak samo, jak uważasz, że Ferguson coś umie to znaczy, że się grubo bawisz.

    • samber
      21 grudnia 2025, 01:29

      Dovbyk to drewno, ale drewno strzelające gole (jakim cudem to nie wiem ale tak jest) do tego to drewno naprawdę potrafi oddać fajną piłkę i to mu wychodzi lepiej niż strzelanie. Ferguson takim drewniakiem nie jest, ale nie strzela i co najdziwniejsze, ustawia się jeszcze gorzej od Ukraińca, co wydawałoby się wręcz niemożliwe – a jednak!

    • adrian
      21 grudnia 2025, 10:17

      Dowbyk te gole to chyba na PS strzela bo na pewno nie na boisku w tym sezonie. Całe dwa gole strzelił, oba w lidze Ferguson trzy gole – jeden w lidze dwa w pucharach. Roznica taka że jeden to wypożyczony młodziak po kontuzji, który trafił do nowej ligi a drugi to dorosły koń za którego zapłaciliśmy kupę siana i który powinien być gwarantem a jest kompletnym paralitykiem.

    • samber
      21 grudnia 2025, 12:09

      @adrian w tym sezonie Dovbyk 323 min w Serie A, Ferguson – 532 minuty. Do tego Dovbyk po jednej asyście w obu ryzgrywkach, Ferguson 1 asysta w Serie A. Jakoś strasznie gorzej Ukrainiec nie wygląda :) NIe bronię go, ale bądźmy obiektywni bo liczny nie kłamią. Ferguson "ładniej" wygląda na boisku, ale wcale więcej nie daje. Do tego to nie nasz zawodnik i ma jakąś chorą kwotę odstępnego. Może Ferguson za 3 lata będzie fajny, ale napewno nie u nas, bo Angole nam go za garść gruszek nie dadzą a dziś tyle jest wart. Do tego my nie możemy czekać.

    • adrian
      21 grudnia 2025, 12:41

      @samber powiedz fanom Dybali że liczby nie kłamią ;) Ja się zgadzam że oboje są słabi i dlatego mówię że zostawiłbym Fergusona do końca sezonu a nie wykupił. Dowbyka teoretycznie można sprzedać i trzeba to zrobić jak najszybciej, Fergusona nie sprzedasz i to jest kluczowa roznica. Lepiej wziąć kasę za Dowbyka i ja jakoś zainwestować niż odesłać Fergusona i zostać dalej ze słabym Dovbykiem.

  • xKisiu
    21 grudnia 2025, 08:33

    Gasp poukladal, ale nie mamy jakosci a ataku, mozemy pressowac przejmowac inicjatywe ale bedziemy narazac sie na kontry, a skoro strzelic sami nic nie umiemy to bedziemy takie mecze przegrywac. Żal ogromny, bo wszystkie mecze z czolowka wygladaja tak samo i jak w styczniu nie przyjda gotowi gracze w ataku, to postepu nie zrobimy. Pelle nie bedzie produktywny w ataku u Gaspa, Dybala nie jest srodkowym napastnikiem, Bailey to juz skonczony pilkarz, itd itd. Jesli Baldanzi jest naszym jedynym ruchliwym pilkarzem z przodu to z czym do ludzi. Klepiemy przed tym polem karnym, ale nikt nie postraszy strzalem z daleka, bo kazdy wie ze tylko Soule trzeba sie bac wiec go tam pilnują i zagrozenie niemal zerowe. Wesley to tez agent, ale jesli inni daja mu pilke i czekaja az ten kogos objedzie to nie ma szans powodzenia, jest to typowy elektryk, ale przy szybkim meczu zrobi roznice, ale nie mozna liczyc ze przy deffensywnym ustawieniu przeciwnika on cos wyczaruje. Smutek.

  • Totnik
    21 grudnia 2025, 09:26

    Czyli klasycznie z mocnymi w papę. Jedyne co Gasp dobrze robi to kontynuuje punktowanie z leszczami. Czy na top4 wystarczy ?? Zobaczymy ….

  • ikswordyw
    21 grudnia 2025, 09:33

    Słabi wobec silnych, silni wobec słabych..

    • Junkhead
      21 grudnia 2025, 11:33

      Szczególnie silni wobec Torino i Cagliari. :)

    • Totnik
      21 grudnia 2025, 12:54

      Jakbyśmy wygrali te dwa mecze bylibyśmy liderem mimo dostawania w papę z każdym z czołówki lol :)