Lany poniedziałek dla kibiców i piłkarzy Romy przyszedł tym razem szybciej, bo Inter wylał na Giallorossich aż pięć kubłów zimnej wody. Na San Siro zespół Gasperiniego został rozbity, a marzenia o Champions League oddaliły się jeszcze bardziej.
Wieczór Wielkanocy miał przynieść Romie impuls w walce o czołówkę, ale skończył się bolesnym laniem na San Siro. Inter obnażył wszystkie słabości Giallorossich, szczególnie po przerwie, i wygrał aż 5:2, nie pozostawiając większych wątpliwości, która drużyna była tego dnia lepsza.
Przebieg meczu
1. połowa: szybki cios Interu, odpowiedź Manciniego i gol do szatni
Roma fatalnie weszła w spotkanie i już po minucie musiała odrabiać straty. Thuram uciekł Ndicce po prawej stronie, dograł w pole karne, a Lautaro Martinez idealnie wbiegł na bliższy słupek, wyprzedził Celika i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Svilara. Inter od razu narzucił wysokie tempo, a Giallorossi przez pierwsze minuty byli kompletnie zagubieni. W 5. minucie gospodarze mogli prowadzić już 2:0, gdy najpierw Calhanoglu zmusił Svilara do świetnej interwencji, a po chwili Dimarco posłał piłkę minimalnie obok słupka.
Svilar długo utrzymywał Romę przy życiu i kilka minut później znów uratował zespół po groźnym uderzeniu Lautaro przy bliższym słupku. Z czasem Roma zaczęła jednak odzyskiwać grunt pod nogami. Najpierw Malen zagroził po strzale głową ponad Dumfriesem, ale Sommer popisał się dobrą obroną. Chwilę później Holender ponownie spróbował szczęścia, tym razem niskim uderzeniem, które przeleciało minimalnie obok bramki.
Wraz z upływem czasu mecz się wyrównał. Roma częściej utrzymywała się przy piłce i w 41. minucie dopięła swego. Rensch posłał znakomite dośrodkowanie, a Mancini wbiegł zza pleców Thurama i precyzyjnym strzałem głową doprowadził do remisu. Wydawało się, że goście zdołają dowieźć ten wynik do przerwy, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy Inter zadał kolejny cios. Calhanoglu huknął z około trzydziestu metrów, a jego potężny strzał kompletnie zaskoczył Svilara i wpadł do siatki. Roma schodziła do szatni przegrywając 2:1, choć jeszcze chwilę wcześniej wydawało się, że najgorsze ma za sobą.
2. połowa: całkowity rozpad po przerwie i bezlitosny Inter
Po zmianie stron problemy Romy tylko się pogłębiły. Mancini nie wrócił na boisko z powodu urazu łydki, a jego miejsce zajął Ghilardi. Już sam początek drugiej połowy okazał się dla gości katastrofalny. W 52. minucie Inter wyprowadził prosty i zabójczy kontratak. Po błędzie Renscha Thuram napędził akcję, a Lautaro spokojnie wykończył ją płaskim strzałem, podwyższając na 3:1.
Roma kompletnie się rozsypała, a zaledwie trzy minuty później było już 4:1. Po rzucie rożnym Thuram najwyżej wyskoczył na pierwszym słupku i pokonał Svilara kolejnym uderzeniem głową. Giallorossi nie reagowali ani w pressingu, ani w obronie własnego pola karnego, a Inter wykorzystywał każdą oznakę chaosu. W 63. minucie gospodarze zdobyli piątego gola. Barella ruszył z piłką, wygrał jeszcze rykoszet i bez większego oporu przedarł się w pole karne, po czym pokonał bramkarza Romy, pieczętując nokaut.
Dopiero przy stanie 5:1 Roma pokazała cień reakcji. Malen miał jeszcze okazję po szybkim przełożeniu piłki, ale uderzył nad poprzeczką. Gasperini próbował coś zmienić z ławki, między innymi wpuszczając El Shaarawego, lecz obraz gry praktycznie się nie zmieniał. Jedyny pozytywny moment dla Romy w drugiej połowie przyszedł w 70. minucie, gdy Pellegrini lewą nogą precyzyjnie uderzył przy słupku i zmniejszył straty na 5:2.
Na tym jednak emocje dla gości się skończyły. Inter był bliżej szóstego gola niż Roma trzeciego. Dumfries nie wykorzystał sytuacji sam na sam, gdy jego podcinka minęła bramkę, a chwilę później Svilar popisał się jeszcze świetną interwencją po strzale Pio Esposito. Po rzucie rożnym znów groźnie główkował Dumfries, ale i tym razem zabrakło centymetrów. Po trzech minutach doliczonego czasu gry Sozza zakończył spotkanie. Roma została rozbita 5:2 i poniosła jedną z najbardziej bolesnych porażek w sezonie.
Składy i szczegóły meczu
ROMA (3-4-2-1): Svilar – Mancini (46′ Ghilardi), Ndicka, Hermoso (81′ Ziolkowski) – Celik, Cristante, Pisilli, Rensch (61′ Tsimikas) – Soulé (64′ El Shaarawy), Pellegrini – Malen.
Trener: Gasperini
INTER (3-5-2): Sommer – Akanji, Acerbi, Bastoni (58′ Darmian) – Dumfries, Barella, Calhanoglu (66′ Sucic), Zielinski (76′ Mkhitaryan), Dimarco – Thuram (66′ Esposito), Lautaro (58′ Bonny).
Trener: Chivu
Strzelcy bramek: 41′ Mancini (Roma), 70′ Pellegrini (Roma), 1′ Martinez, 44+2′ Calhanoglu, 52′ Martinez, 55′ Thuram, 63′ Barella (Inter)
Żółte kartki: Pisilli (Roma)
Sędziowie: Sozza (główny), Costanzo, Lo Cicero (asystenci), Sacchi (IV sędzia). VAR: Di Bello. AVar: Di Paolo.
Komentarze
Mam gdzieś Ligę Mistrzów. Liczyłem, że w roku '27 wymęczymy chociaż tego wicemistrza Włoch.
Dzisiaj umarły ostatnie moje nadzieje.
Ok, mimo względnie łatwego kalendarza do końca rozgrywek spodziewałem się oklepu ze strony Interu i nie liczyłem nawet na punkt w Mediolanie, ale żeby dostać 5 goli? Nie wygląda to dobrze. Co się stało z najlepszą obroną w TOP5 lig? Oby się ogarnęli póki nie jest za poźno, bo przecież początek sezonu był obiecujący..
To się stało z obroną, że jej nigdy nie było. Mieliśmy szczęście, a do tego potrafiliśmy utrudniać rywalom pressingiem. Nie ma już ani pressingu ani szczęścia.
W sumie to nie było źle. Było bardzo źle. Na pewno jest coraz gorzej. Trenerzy się zmieniają, piłkarze się zmieniają, żywe legendy przedłużają kontrakty a mental pozostaje ten sam co zawsze. Ja nawet nie wiem czy jest sens coś zmieniać? Może tak, po prostu, musi być i już. Wesołych Świąt.
Może wreszcie jakaś rewolucja, a nie ewolucja i na siłę pudrowanie nosa brzydkiej babie.
Na początku sezonu graliśmy słabo, ale męczyliśmy jakieś 1-0 bo szczęście sprzyjało. Potem było trochę lepiej i wydawało się… i ktoś zaczął marzyć… a potem znowu zaczeliśmy grać gówno i czym dalej tym więcej tego gówna. Bardzo nas Inter zweryfikował. Oto "najlepsza" obrona Serie A dostaje 5. Osobiście jestem zdania, że obrońcy to tylko połowa problemu, tu nie ma pomocników dających wsparcie obronie. A co do skrzydeł i napędu ofensywnego, to wszyscy to wiedzą :)
Patrząc na skład, to tam jest z 3, w porywach 4 zawodników którzy mają dobry wpływ na zespół. Reszta to typowe zapchaj dziury i zbieranina kopaczy może i źle dopasowanych do siebie, ale za to w chuj przepłaconych.
Z jednej strony mówi się, że z gunwa bata nie ukręcisz, ale zmienianie trenera co pół roku też nie jest mądre. Zwłaszcza że to nie jest żaden początkujący szkoleniowiec tylko stary włoski lis. Roma go chciała, on chciał do Romy to teraz niech zarządza kryzysem. Rozliczymy go po pełnym sezonie. Na razie nie mamy zmiany kursu, czyli dalej kurs na 6. miejsce jak przez ostatnie lata.
Dla mnie sezon się skończył porażka w Como z Como. Liczyłem bardzo na LE ale tu też też Roma dostała GONGA. Ten mecz oglądałem bez emocji. Wypisaliśmy się z wyścigu o LM definitywnie. Niech od meczu z Pisa zagrają młodzi którym brakuje minut. Jestem ciekawy co teraz zrobi Gasp.
Spektakularna wtopa w Pucharze Włoch,kompromitacja z przeciętna Bologna w LE, standardowy oklep od top4 (dzisiaj wyjątkowy) co zrobił Gasp lepszego od pozostałych trenerów w ostatnich 5/6 latach ? Zupełnie nic bo niektórym udawało się chociaż dojść trochę dalej w europejskich pucharach, było pięknie na początku ale od najlepszej oborny w lidze staliśmy się chyba najgorszą (od meczu z juve straciliśmy chyba z 15 bramek)
Już dalej nie chce mi sie pisać co roku mamy te same problemy co roku zmieniamy trenerów co roku mamy rewolucję co roku chcemy wygrac chociaz puchar Włoch co roku nic z tego nie wychodzi i tak od 25 lat …
po gaspie nie spodziewalem sie cudow w 1 roku, w miarę dobrze to żarło mimo lepienia ataku z gówna i siana, ale teraz jest kryzys spory. Pytanie jaka bedzie reakcja Siwego, bo jesli będzie sie zapierał ze ci przepłaceni mają tu zostać i dostac tyle ile chcą, to niech odejdzie pierwszy.
I co na takiej próbce można stwierdzić? Z pewnością można powiedzieć, że to jak się prezentuje ten zespół od lat, nie jest wina trenerów, problem leży głębiej. Zeszły sezon i postawa zespołu pod batutą Ranieriego? Jakiś jednorazowy wybryk tej wesołej zgrai, której zajrzało w oczy widmo linczu po tym jakie miejsce zajmowali w tabeli. Teraz spokojnie wszystko wraca do normy.
Mówi się trudno, kocha się dalej. Jeszcze niedawno byliśmy najlepszą obroną w Europie, teraz w tym aspekcie zastąpiło nas Como. Czegoś tej drużynie brakuje. Jaj? Charakteru? Umiejętności? Nie wiem. Ale najgorsze jest to, że chyba na najwyższych stołkach w Rzymie też nie wiedzą. Może to że już do końca sezonu gramy o pietruszkę odblokuje coś w tej drużynie i będzie to jakiś początek prawdziwych zmian?
Nie ma Kone to środek nie istnieje, może strzału nie ma ale bez niego przeciwnicy robią co chcą, Brajana to objedzie nawet pan Henio z pełną taczka zaprawy i kiepem w gębie. Gasp też się nie popisał, przyjeżdżasz na Inter, zespół o wiele mocniejszy, mający indywidualności i chcesz grać to samo co z każdym. Czasem trzeba się okopać, pograć coś z kontry, liczyć na jakiś stały fragment a nie grać pressingiem przeciwko drużynie która akurat wyprowadzac piłkę potrafi świetnie i tylko czeka aż wyjdziesz wyżej. Gasp to dobry trener ale za grosz w nim elastyczności, przecież wie jakich ma wykonawców to po co się wygłupiać.
Od lat to samo. Kupa kasy w błoto i zero efektów. W czołówce to my jesteśmy, ale w wypłacanych wynagrodzeniach. Nie liczyłem na zwycięstwo, ale w sumie nie wiem na co liczyłem…
Rozumiem przegrać. Nie liczyłem nawet na remis. Ale kur… dostać aż piątkę? :D Come on!
Dopóki nie wypier …sie piłkarzy którzy dawno nie powinni tu grac to ta kotwica bedzie nas zawsze ciągnąć na dno.I tyle .Sa tą ludzie którzy nie maja menatalu …przyszły sezon bedzie dokladnie taki sam bo oni dalej tu będą. Wesołych.