Jeziorowcy zatopili Romę. Choć wczesną bramkę z karnego zdobył Malen, Como nie dało się zdominować i zasłużenie zdobyło 3 punkty.
Roma dobrze weszła w mecz i szybko objęła prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Donyella Malena. Po przerwie obraz spotkania całkowicie się jednak odwrócił. Como najpierw wyrównało, potem skorzystało z czerwonej kartki Wesleya i ostatecznie odwróciło losy meczu na swoją korzyść.
Przebieg meczu
1. połowa: karny Malena i przetrwanie naporu Como
Spotkanie przy rozgrzanym Sinigaglii od początku było bardzo intensywne. Roma jako pierwsza wznowiła grę, ale już w pierwszych minutach musiała uważać na dobrze funkcjonujące stałe fragmenty gospodarzy. Po jednym z rzutów rożnych Como rozegrało akcję bardzo płynnie, a Caqueret po zagraniu partnerów oddał strzał, który został zablokowany przez defensywę Giallorossich.
W 6. minucie to jednak Roma zadała pierwszy cios. El Shaarawy przeciął niedokładne podanie Sergiego Roberto, uprzedził Diego Carlosa i wywalczył rzut karny po kontakcie z obrońcą Como. Massa bez wahania wskazał na jedenasty metr, a Malen pewnym strzałem w lewy róg pokonał Buteza i dał gościom prowadzenie. Był to znakomity początek dla zespołu Gasperiniego, ale przewaga nie uspokoiła meczu.
Como zareagowało natychmiast i już kilka minut później stworzyło serię groźnych sytuacji. Najpierw Caqueret próbował z bliska, a potem Da Cunha oddał strzał po zejściu do boku, lecz Svilar był czujny. W 15. minucie gospodarze byli jeszcze bliżej wyrównania. Nico Paz znalazł się sam przed bramkarzem Romy, ale Svilar kapitalnie skrócił kąt i wygrał pojedynek sam na sam. Roma też miała swoją szansę na podwyższenie. Pellegrini wygrał przebitkę z Kempfem i ruszył w stronę bramki, jednak jego dogranie do wbiegającego El Shaarawego było zbyt lekkie i Butez przejął piłkę.
Mecz ani na moment nie zwalniał. Obie drużyny agresywnie pressowały bez piłki, ale różniły się sposobem atakowania. Roma próbowała dłużej utrzymywać się przy futbolówce, podczas gdy Como po odbiorze natychmiast przyspieszało i szukało drogi do bramki. W 38. minucie gospodarze byli o włos od gola, gdy Ramon na dalszym słupku zamknął dośrodkowanie Da Cunhi, lecz skierował piłkę minimalnie obok bramki. Jeszcze większą okazję Como miało w doliczonym czasie pierwszej połowy. Baturina świetnie wypuścił Caquereta, ten minął Svilara i wycofał do Nico Paza, ale pomocnik gospodarzy z pustą bramką przed sobą uderzył nad poprzeczką. Roma zeszła do szatni z prowadzeniem 1:0, choć pierwsza połowa była dla niej bardzo wymagająca.
2. połowa: wyrównanie Douvikasa, czerwona kartka i cios Diego Carlosa
Po zmianie stron Fabregas od razu sięgnął po ofensywne korekty, wprowadzając Diao i Douvikasa. Gasperini początkowo wstrzymał swoje roszady, a tempo meczu przez kilka minut było niższe niż przed przerwą. Z czasem Como znów zaczęło jednak przejmować inicjatywę. W 56. minucie Roma odpowiedziała zmianą, wpuszczając Renscha za El Shaarawego, lecz trzy minuty później gospodarze dopięli swego. Douvikas wykorzystał błąd ustawienia Hermoso, wyszedł sam przed Svilara i lewą nogą posłał piłkę pod bramkarzem, wyrównując na 1:1.
Chwilę po golu obie drużyny miały swoje momenty. Najpierw Svilar ponownie uratował Romę po groźnej próbie Nico Paza, a po drugiej stronie Malen dostał szansę w przewadze liczebnej, lecz przegrał pojedynek z wychodzącym Butezem. Kluczowy moment spotkania nastąpił w 64. minucie. Diao ruszył pod pole karne Romy i został zatrzymany przez Wesleya, który miał już na koncie żółtą kartkę. Arbiter pokazał Brazylijczykowi drugi kartonik, a Roma musiała kończyć mecz w dziesiątkę.
Gasperini natychmiast ruszył z kolejnymi zmianami, zdejmując Pellegriniego i Malena, a także przemeblowując tyły. Mimo tych korekt przewaga Como rosła z każdą minutą. Da Cunha był blisko kapitalnego gola po tunelu na Tsimikasie i strzale, który minimalnie minął okienko. Potem Baturina również otarł się o trafienie na 2:1. Roma broniła się już głównie nisko i próbowała przetrwać napór gospodarzy, ale w 79. minucie została złamana. Po strzale Smolcicia Svilar odbił piłkę przed siebie, a Diego Carlos najszybciej dopadł do dobitki i skierował ją do siatki.
Po utracie drugiego gola Roma praktycznie nie była już w stanie wrócić do meczu. Como kontrolowało wydarzenia i mogło nawet podwyższyć, gdy Da Cunha z bliska obił poprzeczkę. W doliczonym czasie gry gospodarze dowieźli prowadzenie bez większych problemów, a po końcowym gwizdku mogli świętować niezwykle ważne zwycięstwo 2:1. Dla Romy była to bardzo bolesna porażka, bo przyszła w bezpośrednim starciu o Champions League i zepchnęła zespół Gasperiniego na szóste miejsce.
Składy i szczegóły meczu
ROMA (3-4-1-2): Svilar – Ghilardi, Mancini, Hermoso (70′ Ziolkowski) – Celik (70′ Tsimikas), Cristante, Koné, Wesley – Pellegrini (67′ Pisilli) – El Shaarawy (56′ Rensch), Malen (67′ Vaz).
Trener: Gasperini
COMO (3-4-2-1): Butez – Ramon, Diego Carlos, Kempf (46′ Diao) – Smolcic, Sergi Roberto (46′ Douvikas), Da Cunha (87′ Van der Brempt), Alex Valle – Nico Paz (77′ Rodriguez), Caqueret – Baturina.
Trener: Fabregas
Strzelcy bramek: 7′ Malen (Roma), 59′ Douvikas (Como), 79′ Diego Carlos (Como)
Żółte kartki: Wesley, Ghilardi (Roma), Caqueret, Diego Carlos (Como)
Czerwone kartki: Wesley (Roma)
Sędziowie: Massa (główny), Meli, Alassio (asystenci), Sozza (IV sędzia). VAR: Fabbri. AVar: Gariglio.
Komentarze
Najniższy wymiar kary za granie takiego gówna. 6 miejsce wita, grazie.
Zdecydowały epizody
To prawda, jesteśmy dziadami. I brawo dla Como.
Nie da się na to patrzę…
Byliśmy beznadziejni i to do tego stopnia, że nie ma co krytykować. Wszystko się zawaliło. Mamy ogromne szczęście, że nam 4 nie wsadzili.
To już czas na słynne QUO VADIS czy jeszcze chwila?
To pora na TIME TO SAY GOOOODBYYYYEEE
NO TAMMY NO PARTY!
Jak byłem zwolennikiem Paulo za połowę kontraktu, tak po takim meczu jestem zdania że nie można nawet wziąć pod uwagę przedłużenia, nie można opierać się na gościach jak Dybala czy Ferguson, dojdzie ci Dovbyk Soule i nie masz żadnego zawodnika od 3-4 miesięcy
Jeśli nie my to już lepiej żeby Como zajęło 4 miejsce niż Juve. Za chwilę całe siły będzie trzeba rzucić na LE.
Haha..LE skończy się w najbliższy czwartek po 0-2 z Bologna :):)..
A jednak w tym sezonie też czeka Nas legendarny news "Quo Vadis Romo" ?
Czułem to w kościach przez cały tydzień. Koniec walki o LM.
W pierwszej rundzie rozbroiliśmy ich ich własną bronią. Czemu się dzisiaj nie dało? Chyba gol Gattiego będzie się ciągnął za nami do końca sezonu. Psycha siadła.
Svilar co prawda spieprzył przy pierwszym golu, ale gdyby nie on, to już byśmy, jak za Jose Mourinho, walczyli dwa miesiące temu o szóste miejsce.
Tu nikt, oprócz Malena i Svilara (poza tym indywidualnym błędem), czasami Pisillego, nie działa. Kone to od wielu, wielu tygodni, taki sam słaby kopacz jak Cristante, a powiedziałbym, że gorszy. Chłop traci piłki jak Brajan, a dodatkowo blisko własnego pola karnego.
No nic, pozostała liga europy, bo w Serie A nic już się nie wydarzy.
Dlatego niech dzwonią do Interu, że trochę głupio wyszło ale jednak sprzedamy im tego Kone za jakieś 50-60 baniek jak chcą.
Dlatego jestem zdania że Kone jeśli będzie okazja trzeba się go pozbyć póki jest dużo warty.
Kone nie da rady ciągnąć tego wozu cały rok, bez przerwy. Nie ma silnego Kone, nie ma drugiej linii Romy. Ten zespół to wydmuszka.
Wszystko co posklejał na szybko Ranieri zostało wykastrowane właśnie do końca. Niby my jeszcze coś gonimy, ale tu raczej już trzeba spoglądać za siebie na Atalantę :)
Dlaczego znowu wchodzi tsimikas a nie angelino?
Bo pewnie dalej nie jest gotowy na grę po chorobie.
Słaba kadra. Słaba formacja Kone ktory ciągnął ten wózek. Okienka gdzie oprócz makena przyszli dzieciaki i fatalne zmiany ktore sa juz chyba numerem popisowy i nas. Kto robi tyle zmian w obronie co mecz?
Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy jeszcze wierzycie w siwego dziadka …DDR wróć jak najszybciej..kopacze tsimikasy celiki i inne vazy wypad…
Wydaje mi się że my po prostu nie mamy psychy żeby zdobyć 3 punkty w jakimkolwiek ważnym meczu gdzie wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas. Przykre to, ale ostatni taki mecz wygraliśmy w Albanii w finale pucharu konferencji za kadencji pewnego betonowego jegomościa
No tak. Zaczęło się. Sen o Romie w Lidze Mistrzów został drastycznie przerwany. Nie da się na siłę załapać na ten pociąg, jak nie masz jakości. Zmieniają się dyrektorzy sportowi, trenerzy i nic. Trzon zespołu zostaje ten sam. Suchy konar. Dopóki się go nie wytnie, nic nie wyrośnie. A w Rzymie każdy kolejny, ch*jowy ogrodnik, chce ten suchy konar utrzymać. Nie dość że nie będzie upragnionej Ligi Mistrzów, to nie będzie też Ligi Europy. Idę też o zakład, że nie będzie Romy w Europie, w przyszłym sezonie, bo Atalanta się przebudziła a to kadrowo lepszy zespół od Romy. Nie mówię że w Rzymie nie ma na czym budować, bo jest Malen, Wesley, Pisilli, Ndicka, Ghilardi, Svilar czy Kone. Mówię tylko, że to o wiele za mało.
Paradoksalnie, brak pucharów może nam dobrze zrobić. Bo jak "senatorowie" zlapią ten święty Graal czyli 6 miejsce nic się dalej nie zmieni.
Ja widzę w tym fakcie wyprzedaż i wyzbywanie się, najdroższych w utrzymaniu graczy, więc paradoksalnie właśnie, też widzę w tym nową nadzieję.
Ochydny mecz, Roma nie zasługuje na bycie w top4, a i nie wiem czy powinniśmy się w lidze konferencji pokazywać. Sędzia też debil, ale nic sobie nie pomogliśmy grą. Żenada. A najgorsze jest to, że ta drużyna się zwija i nie ma co już szukać wymówek, że 2 piłkarzy jest kontuzowanych (liczę Soule i nieszczęsnego Dybale, Fergusona i Dovbyka pomijam). Ci partacze nie potrafią 3 podań wymienić. Pellegrini i El Sharawy (Dybalę totalnie pomijam) out i mam nadzieję, że Massara okażę się w tym oknie midasem i to nie takim gównianym, bo totalnie u nas brakuje jakości. O ile dobrze liczę, to mamy dwóch dobrych zawodników w kadrze: Svilar i Wesley.
Nawet się już nie ekscytowałem tym meczem. Końcówka z Juve pozbawiła mnie już emocji. W lidze jest jeszcze 9 meczów ale liczę po cichu że wygramy LE i będzie ta LM.
Kim? Jak?
Jesteśmy tak przeciętni, że możemy zebrać baty od każdego. Nawet jak cudem przejdziemy Bologne to dopiero będzie 1/4.
Finał z OL, rób screeny xD
Do wejścia Renscha za faraona jakoś to wyglądało potem ruszyła lawina ale ta lawina i tak była spóźniona bo my już w pierwszej połowie wyglądaliśmy źle przede wszystkim zobaczcie ile mieliśmy strat i nie celnych podań i to wymuszonych i nie wymuszonych i to w jakich miejscach przy samym polu karnym, a już jak Wesley wyleciał a był dzisiaj najlepszy z naszych to siadło wszystko, ale walka o lige mistrzów wbrew temu co tu ludzie piszą w tych dramatycznych komentarzach trwa nadal i szanse cały czas są i może cieszyć, że Vaz zaczyna łapać temat, szkoda tylko, że tyle kontuzji, w następnym meczu wpuściłbym Vaza z Malenem razem bo coś mi się wydaje, że mogę tworzyć niezły duet z przodu.
Jak będziemy w walce o LM to będzie cacy. Problem w tym, że gubimy punkty na potęgę. W ostatnich 5 meczach zdobyliśmy tylko 5 punktów, a takie Como zdobyło 13 punktów w tym samy czasie. Ostatnio punktują najlepiej we Włoszech, jeszcze w dodatku grają z Pisą teraz. Także nie wygląda to kolorowo, zupełnie ja na łazarskim rejonie.
Masz rację Como ma lepszą sytuację od nas bo grają bardzo dobrze, zresztą od juve też mają lepszą, ale to się może zmienić poza tym mają też trudne mecze z Napoli Interem sasuolo i drużynami, które będą walczyć o życie a z takimi mecze będą bardzo ciężkie a mamy 3 pkt straty do nich więc wszystko jest możliwe