Raport meczowy: Bologna – Roma 1:1

Roma wywiozła z Dall’Ary remis w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy i zostawiła sprawę awansu całkowicie otwartą. Bologna objęła prowadzenie po przerwie, ale odpowiedź z ławki dał Pellegrini, dzięki czemu o wszystkim rozstrzygnie rewanż na Olimpico.

fot. © asroma.com

Roma i Bologna stoczyły bardzo twardy, intensywny i momentami szarpany bój, w którym jakości piłkarskiej było mniej niż walki. Giallorossi długo mieli problemy z wejściem w mecz, lecz po straconym golu zdołali odpowiedzieć i wracają do Rzymu z wynikiem, który zostawia im pełne szanse przed rewanżem.

Przebieg meczu

1. połowa: zmarnowana szansa Zaragozy i wielki Svilar

Spotkanie na Dall’Arze od początku toczyło się w wysokim tempie. Roma już po niespełna minucie wywalczyła rzut rożny, ale źle rozegrany stały fragment natychmiast otworzył przestrzeń dla Bologni do kontrataku. Bernardeschi ruszył z piłką przez środek i obsłużył Rowe’a, który źle przyjął futbolówkę i przegrał pojedynek z dobrze wychodzącym z bramki Svilarem.

Z biegiem czasu rosło napięcie i liczba fizycznych starć, a mecz coraz bardziej skręcał w stronę walki niż płynnej gry. Najgroźniejszą sytuację Roma stworzyła w 20. minucie. Malen dograł do Zaragozy, a Hiszpan miał przed sobą świetną okazję, lecz uderzył obok bramki. Była to najlepsza szansa Giallorossich w pierwszej połowie i moment, którego później mogli długo żałować.

Bologna coraz częściej opierała swoje akcje na Bernardeschim, który sprawiał Wesleyowi duże problemy. Pięć minut przed przerwą skrzydłowy gospodarzy znów wszedł w pole karne i zagrał niski cross, ale Svilar błyskawicznie przeciął tor lotu piłki. W 45. minucie belgijski bramkarz uratował Romę po raz kolejny, gdy Bernardeschi uderzył w kierunku okienka, a Svilar kapitalną interwencją przeniósł piłkę nad poprzeczką. Jeszcze przed zejściem do szatni Bologna miała jedną świetną szansę po rzucie rożnym, jednak Pobega z kilku metrów nie zdołał dobrze skręcić głowy i posłał piłkę obok słupka. Po bardzo intensywnej i fizycznej połowie utrzymał się bezbramkowy remis.

2. połowa: cios Bernardeschiego, odpowiedź Pellegriniego i wszystko otwarte przed rewanżem

Gasperini nie był zadowolony z obrazu gry swojej drużyny i już w przerwie zdecydował się na zmianę. Zaragoza opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Robinio Vaz, który od pierwszego kontaktu z piłką wniósł energię, mijając dwóch rywali i wymuszając faul Joao Mario zakończony żółtą kartką. Mimo tego to Bologna zadała pierwszy cios po zmianie stron. W 50. minucie Rowe przeprowadził znakomitą akcję indywidualną, minął kilku zawodników Romy i wyłożył piłkę Bernardeschiemu, a ten precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku pokonał Svilara.

Roma odpowiedziała szybko i najpierw była bliska wyrównania za sprawą Malena, który zszedł na lewą nogę i uderzył w zewnętrzną część słupka. Chwilę później groźnie przymierzył także Pisilli, a jego strzał z dystansu minimalnie minął bramkę. Gasperini wciąż jednak nie był usatysfakcjonowany i kontynuował korekty. Najpierw wpuścił Tsimikasa za Renscha, a po chwili sięgnął po doświadczenie Hermoso i Pellegriniego, zdejmując z boiska Çelika oraz El Aynaouiego.

Bologna dalej stwarzała zagrożenie i mogła podwyższyć, gdy Pobega znalazł się sam przed Svilarem, lecz bramkarz Romy znowu popisał się świetnym wyjściem i utrzymał swój zespół przy życiu. W 72. minucie przyszła odpowiedź Giallorossich. Joao Mario popełnił poważny błąd, Cristante ruszył z kontratakiem i uruchomił Malena. Holender został zatrzymany w ostatniej chwili po minięciu Skorupskiego, ale piłka spadła pod nogi Pellegriniego, który spokojnie skierował ją do pustej bramki. Po długim sprawdzaniu VAR gol został uznany, a Roma wróciła do gry.

Podopieczni Gasperiniego mogli pójść za ciosem. Zaledwie trzy minuty później Malen znów znalazł się w świetnej sytuacji, minął Skorupskiego i oddał strzał, lecz Lucumí zdołał interweniować tak, że piłka odbiła się jeszcze od słupka. Bologna również miała swoją wielką okazję w końcówce, gdy Vitik uprzedził Svilara po dośrodkowaniu, ale jego główka zatrzymała się na poprzeczce. Po czterech minutach doliczonego czasu arbiter zakończył spotkanie. Pierwszy mecz 1/8 finału zakończył się remisem 1:1, a kwestia awansu pozostaje całkowicie otwarta przed rewanżem na Olimpico.

Składy i szczegóły meczu

ROMA (3-4-2-1): Svilar Celik (66′ Hermoso), Ndicka, Ghilardi Rensch (58′ Tsimikas), El Aynaoui (66′ Pellegrini), Pisilli, Wesley Cristante, Zaragoza (46′ Robinio Vaz) Malen.
Trener: Gasperini

BOLOGNA (4-3-3): Skorupski Miranda (79′ Lykogiannis), Casale, Lucumì, Joao Mario Pobega, Freuler, Ferguson Bernardeschi, Castro (79′ Dallinga), Rowe (71′ Cambiaghi).
Trener:
Italiano

Strzelcy bramek: 50′ Bernardeschi (Bologna), 72′ Pellegrini (Roma)
Żółte kartki: Wesley, Cristante (Roma), Miranda, Casale, Joao Mario (Bologna)
Sędziowie: Jablonski (główny), Beitinger, Koslowski (asystenci), Osmers (IV sędzia). VAR: Dankert. AVar: Schröder.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.

  • samber
    12 marca 2026, 20:39

    Praktycznie wszyscy zawodnicy oprócz Malena i Svilara sflaczali. To jest drużyna z meczu z Jufe, ale z tych ostatnich minut kiedy dali sobie wbić dwa gole, a nie z wcześniejszych minut.

    • Youngpusseydon
      12 marca 2026, 20:44

      Co ty za przeproszeniem, pierdolisz? Powrót syna Rzymu, wchodzi z ławki i ratuje swój ukochany klub. Nikt inny jak on tak nie potrafi, chuj że poza tym ważnym epizodem chłop totalnie niewidzialny na boisku, ale jutro w Rzymie gazety i rozgłośnie radiowe będą informowac że kapitan poraz 47272 wraca na właściwe tory i po tym występie w przygotowaniu kontrakt do 2137 roku za około 10 baniek rocznie xDDD

    • samber
      12 marca 2026, 20:48

      A to prawda. Za trafienie pustaka wypracowanego przez Malena należy mu się podwyżka :)))))))

  • As11
    12 marca 2026, 20:42

    Wynik lepszy niż gra. W takiej dyspozycji to Como nas upokorzy.

  • jamtaicho
    12 marca 2026, 20:47

    Wywalczony remis. Nie wiem czy stać nas na lepszy wynik za tydzień, ale bądźmy dobrej myśli.

  • riss
    12 marca 2026, 21:23

    Lepiej mi powiedzcie kiedy Soule wróci … bo to zaczyna wyglądać wręcz dramatycznie, chyba tylko już Malen trzyma nas na powierzchni.