Dwie bramki Giallorossich zdobyte w pierwszej połowie zadecydowały o wyjazdowym zwycięstwie nad Bologną.
Roma przyjechała do Bolonii po tygodniu pełnym napięcia, ale na boisku odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Zespół Gasperiniego rozegrał świetną pierwszą połowę, szybko objął prowadzenie, a tuż przed przerwą dołożył drugi cios, który ustawił całe spotkanie.
1. połowa: Malen otwiera wynik, El Aynaoui dobija Bolognę
Na Dall’Arze od początku było widać, że obie drużyny mają świadomość wagi spotkania. Bologna spróbowała postraszyć już w 3. minucie po dalekim wrzucie z autu w kierunku Castro, ale napastnik gospodarzy nie zdołał oddać strzału po starciu z Mancinim. Roma odpowiedziała znacznie konkretniej i już w 7. minucie objęła prowadzenie. Wesley odebrał piłkę João Mario, po zamieszaniu i kontakcie z Lucumì futbolówka trafiła do El Aynaouiego, a ten idealnie w tempo uruchomił Malena. Holender stanął oko w oko z Ravaglią i spokojnie wykorzystał sytuację, dając Giallorossim prowadzenie 1:0.
Bologna próbowała szybko odpowiedzieć, ale przez długi fragment nie potrafiła poważniej zagrozić Svilarowi. Heggem główkował nad bramką, a dośrodkowanie Mirandy z lewej strony bez problemu przechwycił bramkarz Romy. Giallorossi byli za to bardzo konkretni po odbiorach i ponownie bliscy gola w 26. minucie. Wesley zagrał do Malena, który znakomicie uwolnił się spod opieki Lucumì, sam wypuścił sobie piłkę i znów wyszedł sam na sam z Ravaglią. Tym razem spróbował podcinki, ale piłka minęła bramkę.
Najgroźniejszą okazję gospodarze stworzyli po pół godzinie gry. Orsolini dostał długie podanie, zaatakował Ndickę, zszedł na prawą nogę i uderzył przy bliższym słupku, jednak Svilar świetnie interweniował nogami i odbił piłkę na rzut rożny. Roma nie straciła kontroli. Na prawej stronie bardzo aktywni byli Wesley i Cristante, a Malen nieustannie atakował przestrzeń za obroną Bologni. W 37. minucie Holender dostał kolejną piłkę od Pisillego, wszedł w pole karne z lewej strony i uderzył, ale Helland w ostatniej chwili zablokował strzał.
W doliczonym czasie pierwszej połowy Roma wyprowadziła akcję, która była esencją jej skuteczności. Po rzucie rożnym dla Bologni Giallorossi błyskawicznie wyszli z kontrą, Malen tym razem wcielił się w rolę asystenta i zewnętrzną częścią stopy podał do El Aynaouiego. Marokańczyk z kilku metrów uderzył z woleja i nie dał Ravaglii żadnych szans. Do przerwy Roma prowadziła 2:0 po golu i asyście zarówno Malena, jak i El Aynaouiego.
2. połowa: Bologna naciska, Roma broni wyniku i cieszy się z powrotu Dybali
Po przerwie obaj trenerzy dokonali zmian. Italiano wpuścił Zorteę i Odgaarda za Mirandę oraz Castro, a Gasperini zastąpił Çelika Renschem. Obraz meczu nie zmienił się od razu. W 50. minucie Roma mogła jeszcze podwyższyć po stałym fragmencie, gdy Soulé dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Cristante, ale pomocnik nie trafił w światło bramki.
Z czasem Bologna zaczęła mocniej przejmować inicjatywę. Orsolini spróbował lewą nogą zza pola karnego, jednak uderzył nad poprzeczką. Chwilę później Rowe dobrze odnalazł się w polu karnym, ale jego strzał z bliska został zablokowany. Największą szansę gospodarze mieli po rzucie rożnym, gdy Orsolini uderzył lewą nogą w kierunku dalszego słupka, a piłka zatrzymała się na spojeniu. Roma w tym fragmencie była ustawiona niżej i miała problemy z wyjściem do przodu, ale broniła się dość uporządkowanie.
Gasperini zareagował około godziny gry, zdejmując Hermoso i Soulé, a w ich miejsce wprowadzając Ghilardiego oraz Robinio Vaza. Bologna częściej utrzymywała się przy piłce, lecz nie znajdowała wielu czystych przestrzeni w najgroźniejszych sektorach. W 71. minucie po dośrodkowaniu Fergusona groźnie na dalszy słupek wbiegał De Silvestri, ale Svilar zachował czujność i przeciął tor lotu piłki, wybijając ją na rzut rożny.
W 77. minucie Roma dostała jeszcze jedną bardzo dobrą wiadomość. Po trzech miesiącach przerwy na boisko wrócił Dybala, który zmienił Malena. Holender schodził po występie, który ustawił całe spotkanie. Bologna próbowała jeszcze podkręcić tempo w końcówce, a największy dreszcz przeszedł Romę w doliczonym czasie gry. Odgaard dośrodkował do De Silvestriego, zostawionego zbyt swobodnie w polu karnym, ale Svilar końcówkami palców zdołał przesunąć piłkę i zapobiec łatwemu wykończeniu. Po czterech minutach doliczonego czasu Di Bello zakończył mecz. Roma wygrała 2:0, wróciła do zwycięstw na wyjazdach i awansowała na piąte miejsce, zbliżając się do Juventusu na dwa punkty.
Roma (3-4-2-1): Svilar – Mancini, Ndicka, Hermoso (61′ Ghilardi) – Çelik (46′ Rensch), Cristante, El Aynaoui, Wesley – Soulé (61′ Vaz), Pisilli (90+4′ Ziółkowski) – Malen (77′ Dybala).
Trener: Gasperini
Bologna (3-4-3): Ravaglia – Helland (77′ Vitik), Heggem, Lucumì – João Mario (66′ De Silvestri), Ferguson, Freuler, Miranda (46′ Zortea) – Orsolini (77′ Cambiaghi), Castro (46′ Odgaard), Rowe.
Trener: Italiano
Strzelcy bramek: 7′ Malen (Roma), 45+1′ El Aynaoui (Roma)
Żółte kartki: Hermoso, Rensch, El Aynaoui (Roma)
Sędziowie: Di Bello (główny), Berti, Di Gioia (asystenci), Allegretta (IV sędzia). VAR: Maresca. AVar: Meraviglia.
Frekwencja: 38 279
Komentarze
Polecę sucharem, ale kij. To nie jest Malen, to jest Benen! :D
Może Bolonia to nie top ale cieszy w końcu przekonywujące zwycięstwo i utrzymuje to Nas jeszcze w walce.
Bardzo przyjemny mecz. Cieszy, że El Aynauoi pokazał się z dobrej strony, no i oczywiście Malen sam w sobie jest bestią :D. No nic póki jest matematyczna szansa na lm miejmy nadzieję że będą walczyć dalej.
Pierwsza połowa super, druga na utrzymanie wyniku. Ogólnie cały mecz bardzo pozytywnie, wynik jak i gra. Malen to klasa sama w sobie. Już zapomniałem kto to Dovbyk i Ferguson. Jutro porażka Juve i być może ostatnia kolejka wyłoni 4 uczestnika LM i oby to była Roma. Jeśli nie uda się zająć 4 miejsca to niech chociaż wygrają wszytko do końca. Zawsze to jakiś pozytyw przed kolejnym sezonem.
Problem w tym, że jutro Jufki grają ostatni mecz który mogą przegrać. Oczywiście wszystko jest możliwe, nawet trafienie 6 w Lotto, ale… bądźmy poważni. Gdyby nawet polegli z Milanem, to musieliby stracić 3 pkt w 4 meczach ze słabizną ligową – coś takiego to może odwalić Roma, ale nie Jufe.
Prędzej miniemy Milan niż Juve xD