Ranieri: „Jestem całkowicie przekonany do Gasperiniego. Musimy zmienić sposób działania”

Senior Advisor Romy, Claudio Ranieri, w rozmowie ze Sky Sport opowiedział o nowej roli w klubie, finansach, mercato oraz przyszłości zespołu.

fot. © asroma.com

Opowiedz trochę o tej nowej roli. Brakuje ci adrenaliny z boiska? Czy rady, których udzielasz Friedkinom, w pewnym sensie zastępują ci te emocje?

– Muszę powiedzieć, że w ostatnich latach mojej kariery często byłem w domu aż do chwili telefonu. Tylko w drugim roku w Sampdorii i drugim w Cagliari rozpocząłem przygotowania z drużyną. W innym przypadku zostawiano mnie na wakacje, a potem dzwoniono (śmiech). Dlatego jeszcze nie odczuwam tego braku, ale muszę przyznać, że w tym miesiącu mercato miałem naprawdę wiele wideokonferencji i byłem bardzo aktywny. Oczywiście, kiedy oglądasz mecze, chciałbyś być tam na ławce, ale wierzę, że wszystko ma swój czas. Teraz przyszedł dla mnie czas, by być obok, obserwować i pomagać innym.

Skoro wspomniałeś o mercato – sytuacja finansowa klubu wiąże się z zobowiązaniami wobec UEFA do 2026 roku. Co się wydarzy 30 czerwca 2026? Jaką odpowiedź trzeba będzie dać federacji?

– Musimy mieć finanse w porządku. Zobaczymy, jak pójdzie nam w lidze, jakie miejsce zajmiemy, jak daleko dojdziemy w Lidze Europy. To wszystko są przychody, które mogą dać dodatkową wartość. Jeśli jednak zajdzie taka potrzeba, będziemy musieli kogoś sprzedać, bo nie możemy sobie pozwolić na „czerwoną kartkę”. A scenariusz jest jasny: jeśli – oby tak się stało – awansujemy do Ligi Mistrzów, a mielibyśmy czerwony kartonik, to nie moglibyśmy w niej zagrać. Dlatego musimy mieć naprawdę uporządkowane rachunki.

Jak w takim razie pogodzić ten obowiązek z negocjacjami, które wydawały się możliwe, jak np. transfer Sancho, bardzo kosztowny?

– Ekonomicznie to było bardzo, bardzo ciężkie. Ale Friedkinowie, żeby spełnić życzenie trenera, byliby w stanie to zrobić. Jasne, musielibyśmy sprzedać kogoś wartościowego – dopóki nie odejdzie ważny zawodnik, nie da się przeprowadzić takiej operacji. Ale tego kluczowego piłkarza nie chcieliśmy sprzedawać. Generalnie postawiliśmy na młodych zawodników, licząc, że nowy trener maksymalnie ich rozwinie. Bo jeśli zajdzie potrzeba, trzeba będzie sprzedać i zmieścić się w ramach Finansowego Fair Play.

Jakie cechy muszą mieć piłkarze, w których inwestujecie?

– Na pewno muszą być silni, bo jesteśmy Romą. Muszą być młodzi, ale już z konkretnymi perspektywami. Powtarzam: jesteśmy Romą, nie klubem, który nie marzy o europejskich pucharach. Potrzebujemy zawodników z potencjałem, dlatego Friedkinowie wybrali trenera, który w swoim dorobku ma właśnie tę cechę – odkrywanie i wydobywanie maksimum z piłkarzy. Tego właśnie oczekujemy.

Jak wygląda bliskość właścicieli wobec drużyny i pionu sportowego?

– Całkowita. Nie wiem, ile wideokonferencji, telefonów, wiadomości miałem dzień po dniu. Jeśli mnie nie widać, to dlatego, że nie chcę – nie muszę ani nie chcę się pokazywać. Od tego są trener i piłkarze. To oni powinni być na pierwszym planie. Ja stoję z tyłu i staram się pomóc na tyle, ile mogę. Robię to całym sercem dla Romy.

Doskonale znasz środowisko Romy. Jak oceniasz pierwsze kroki Gasperiniego w tym klubie?

– Świetne, ale byłem tego pewien. Kiedy przygotowaliśmy listę i Friedkinowie wybrali Gasperiniego, byliśmy o niego spokojni. Mówiono, że bywa antypatyczny, ale ja powtarzałem, że to coś więcej niż antypatia – jako rywal był niezwykle trudny do pokonania. Jednak gdy masz go po swojej stronie, wszystko się zmienia. To trener, który wymaga i żąda maksimum – najpierw od siebie, a potem od innych. Tego właśnie potrzeba Romie. Jestem całkowicie przekonany, że zrobi tutaj wielki sezon.

Nowa grupa robocza musi też zająć się sytuacją Pellegriniego i Dybali – mają wymagające kontrakty. Jaka jest twoja opinia?

– Uważam, że wszystko zależy od tego sezonu. Trener zawsze chce wygrywać, więc będzie wystawiał zawodników, którzy w danym momencie dadzą największe szanse na zwycięstwo. Przypomnijmy sobie Atalantę – tam Gasperini często rotował napastników, bo wymagał od nich dodatkowego wysiłku w pressingu. Wszystko będzie zależało od tego, co pokażą – nie tylko oni, ale cała drużyna.

Ale kontrakty Pellegriniego i Dybali są bardziej obciążające ekonomicznie niż reszty składu.

– To prawda, ale wszystko musi być proporcjonalne do Finansowego Fair Play i tego, co wnoszą na boisko. Chcemy, by dawali 100% w każdym meczu i byli liderami drużyny. Jeśli tak będzie, wtedy usiądziemy i dokładnie ocenimy sytuację.

W klubie pojawiły się nowe twarze: Massara jako dyrektor sportowy, Gasperini jako trener i ty jako Senior Advisor. Jak wygląda wasza współpraca?

– Całkowita. Z Friedkinami wiele razy wymienialiśmy opinie. Jasne, mogą się pojawiać różnice zdań, i właśnie po to robi się burze mózgów: myślimy, rozmawiamy, analizujemy wszystkie problemy, a potem decyzję podejmują właściciele.

Jaki masz komunikat dla kibiców?

– To, co już mówiłem: odsuwam się, bo potrzebny był nowy trener, który dostanie czas na zaprogramowanie i stworzenie fundamentów Romy przyszłości. Wiem, że powtarza się to od lat, ale zrobiłem to dla dobra klubu. Zrobiliśmy świetny sezon, ale trzeba było zmienić sposób działania. Dlatego wybrano tak wartościowego, a wręcz wyjątkowego trenera jak Gasperini.

Celem pozostaje powrót do Ligi Mistrzów po siedmiu latach?

– Celem jest zbudowanie solidnych fundamentów. Jeśli do tego dojdzie Liga Mistrzów, będzie to ogromny sukces. Ale ja powtarzam – naszym zadaniem jest dawać maksimum w każdym meczu, czy to w lidze, Coppa Italia, czy w Lidze Europy. I jestem pewien, że tak będzie.

Siłą Romy Friedkinów wydaje się być właśnie ta grupa ludzi. Ale czy doszło kiedyś do rozmów o dymisji któregoś z was?

– Nie, nic mi o tym nie wiadomo. A gdybym ja o tym nie wiedział, to myślę, że nigdy nic takiego nie miało miejsca.

Na koniec zapytam o innego młodego sportowca – Jannika Sinnera. Jakie emocje w tobie budzi jego droga?

– To inspiracja dla wszystkich. Nie tylko w piłce, ale w całym sporcie. Widzieć, jak ktoś dochodzi na szczyt świata nie jako „wybraniec losu”, lecz dzięki pracy, wytrwałości i sile woli – to wielka lekcja. W Nowym Jorku nie był jego dzień, ale jestem pewien, że on i Alcaraz dadzą nam jeszcze wiele niezapomnianych chwil. Wygra ten, kto będzie w lepszej formie. Chciałbym też pochwalić dziewczyny z reprezentacji siatkówki – dokonały czegoś wspaniałego, w kluczowych momentach pokazały jedność i charakter, jakie dał im Velasco. I chcę życzyć powodzenia siatkarzom, którzy będą walczyć o mistrzostwo świata.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.