„Radiowe przemyślenia” (oryg. Radio Pensieri) to cykliczny przegląd komentarzy i opinii z rzymskich stacji radiowych, w którym dziennikarze, byli piłkarze i eksperci dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat aktualnej sytuacji AS Roma oraz jej najbliższych przeciwników.
Dzisiejsze tematy to: niepewna przyszłość Gasperiniego, brak zaufania do Friedkinów, poszukiwania nowego dyrektora sportowego, spór o skalę letnich zmian oraz pytanie, czy obecny projekt Romy da się jeszcze utrzymać w spójnej formie. Oto, co mieli do powiedzenia radiowi komentatorzy:
– Doszedłem do przekonania, że im więcej czasu mija, tym bardziej ten sygnał ze strony właścicieli brzmi nie jak otwarte wyzwanie, ale jak pokazanie trenerowi jego miejsca. Wysłanie młodszego syna, który nie ma nic wspólnego ze sprawami Romy, można odczytać jako komunikat w stylu: spokojnie, to nie ty decydujesz, poczekaj, przyjedziemy i porozmawiamy, ale ostatecznie to my wybieramy.
– Znając Gasperiniego, taki sygnał może zostać odebrany bardzo źle. On jest człowiekiem, który długo przeżuwa pewne rzeczy i pozwala im w sobie fermentować. Boję się, że klub będzie chciał odłożyć wszystko do końca sezonu, a znając Gaspa, on potem po prostu wsiądzie w samolot i wyjedzie na wakacje.
– To, co każe mi myśleć, że Gasperini przygotowuje sobie możliwą strategię wyjścia, to sposób, w jaki mówi o drużynie i kibicach. Brzmi to jak typowy testament kogoś, kto chce zrobić krok w tył. A gdyby do tego dorzucił czwarte miejsce, odchodziłby z podniesionymi rękami.
– Jeśli Gasperini odejdzie, to kto tu w ogóle przyjdzie? Od pewnego czasu mam wrażenie, że trener nie ma już tego początkowego entuzjazmu, że nie jest tak przekonany do pozostania w Romie i że po prostu już nie ufa.
– Friedkin to człowiek, który pozbył się Mourinho, pozbył się De Rossiego, pozbył się Ranieriego… Czy ktokolwiek by mu zaufał na miejscu Gasperiniego?
– Widzę w tym wszystkim wielką grę strategiczną: ustawianie pozycji, wypowiedzi, zwolnienia i brak zwolnień. Chciałbym, żeby wszyscy pracowali razem, w jednym kierunku, ale nie odnoszę wrażenia, by tak właśnie było.
– Gdy patrzę na tyle różnych punktów widzenia, dochodzę do wniosku, że nie da się dalej pracować tak, jak w tym sezonie i z tymi samymi ludźmi. Ranieri już odszedł, Massara bardzo prawdopodobnie też odejdzie, o ile Gasperini zostanie. I to mnie naprawdę niepokoi.
– Już dawno nauczyłem się nie zakochiwać ani w trenerach, ani w piłkarzach. Futbol będzie istniał również wtedy, gdy Gasperini odejdzie, tak samo jak w przypadku Dybali czy kogokolwiek innego.
– Gasperini chce zatrzymać tych piłkarzy, których już ma, bo jeśli ma dostać pomocnika za 10 milionów, to woli zostać przy Cristante, skoro wie, czego może się po nim spodziewać. Do tego chciałby dodać jeszcze dwa albo trzy transfery na poziomie Malena czy Wesleya.
– Gasp jest przekonany, że na bazie obecnego trzonu i przy wzmocnieniach, o które prosi, takich łatwiejszych do wpasowania, można zbudować wielką drużynę. To jest bardzo niebezpieczna idea z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że piłkarze są jak trotyl, są niestabilni. Gasperini musi mieć szczęście, że zawodnicy pójdą za nim również w przyszłym sezonie i że Friedkin naprawdę kupi mu trzech albo czterech piłkarzy na poziomie Malena. Dopiero wtedy można myśleć o naprawdę mocnej drużynie.
– Czy zatrzymałabym cały pakiet zawodników z wygasającymi umowami? Jeśli nie mogę robić wyjątków, to mówię tak, o ile jest to pomysł Gasperiniego. Ufam jemu, temu co mówi i temu, jak widzi przyszłą Romę.
– Jeśli on jednak nie zostanie, to choć jestem już tym wszystkim zmęczona i wyczerpana, i tak zaczęłabym od tych zawodników, bo nie ufam Friedkinom, wielkim prowokacjom w stylu Vazów, Baileyów czy Fergusonów.
– Z D’Amico jako dyrektorem sportowym Roma poszłaby w bezpiecznym kierunku. Już pracował z Gasperinim i przyszedłby tu gotowy, wiedząc, jakich profili oczekuje trener.
– Giuntoli wydaje mi się jednak najmocniejszym kandydatem. W Turynie nie zrobił przecież aż tak katastrofalnej pracy. Za sobą miał dziesięć lat w Napoli, zbudowanych w określony sposób, a to, co tam osiągnął, przeszło do historii. W Juventusie nie dostał czasu, a jeśli spojrzeć na jego transfery, sprowadził też kilku naprawdę dobrych piłkarzy.
– Manna jest dla mnie poziom niżej od tamtej dwójki i nie bardzo rozumiem, skąd aż taka ocena jego kandydatury.
– Mam nadzieję, że przy wyborze dyrektora sportowego Roma naprawdę pójdzie głęboko w analizę. Być może Giuntoli nie przekonuje pod pewnymi względami. Myślę też, że jego auto-kandydatura nie została dobrze przyjęta.
– Wybory są dokonywane według określonych kryteriów. Być może sposób pracy Giuntoliego nie odpowiada klubowi, a z kolei w Mannie widziano fachowca młodszego i lepiej dopasowanego do profilu dyrektora sportowego, którego szukają.
– Właściciele nie mogą zatrzymać się jedynie na prostym pytaniu, kto kogo kupił, a kogo nie. Muszą patrzeć także na to, jak ktoś pracował, w jakim stanie zostawił poprzedni klub i jak układał relacje z głównymi aktorami projektu.
– Po porażce z Interem klub dawał do zrozumienia, że chce przeprowadzić rewolucję i całkowicie przewrócić Romę. Potem jednak zaczął się stopniowy odwrót: najpierw Pellegrini, potem Dybala, później Çelik, a na końcu, ku największemu zaskoczeniu, okazało się, że Gasp chciałby zostawić nawet El Shaarawego. Muszę przyznać, że to wszystko wydaje mi się mocno przesadzone.
– Moim zdaniem sens ma właśnie ograniczenie liczby ruchów na mercato. Zostawiłbym tych zawodników, Çelika, El Shaarawego, Dybalę, przesunąłbym ich do roli rezerwowych i skoncentrował budżet na trzech naprawdę ważnych transferach.
– Wcześniej opowiadano nam o grupie trochę rozbitej, o tym, że część piłkarzy nie zawsze patrzyła na trenera przychylnym okiem. Ten obraz wracał regularnie. Teraz nagle wszystko stało się zwarte i spójne. Co się zmieniło?
– Zmieniło się to, że odszedł Ranieri i zniknęły polemiki związane z klubem. Wcześniej często słyszeliśmy o grupie tak bardzo zjednoczonej z trenerem, a teraz już takie historie nie płyną, wręcz przeciwnie, dociera do nas coś odwrotnego.
– Dość dobrze znam historię Gasperiniego w klubach, w których pracował. Uważam, że jego końcowym celem jest zawsze poprawa jakości drużyny, dlatego w porównaniu z poprzednimi oknami Roma powinna spróbować sprowadzić trzech albo czterech piłkarzy, którzy naprawdę podniosą poziom, takich jak Malen.
– Ale jeśli obok nie ma pewnego, obecnego i kompetentnego rozmówcy z osobowością, kogoś, kto potrafi wejść w relację z postacią tego kalibru, to wszystko staje się dużo trudniejsze.
– Massara za granicą w sprawie sprzedaży? Przecież on nie działa sam z siebie. Ktoś z rodziny Friedkinów musiał mu powiedzieć, żeby zajmował się właśnie takimi sprawami.
– Gdyby w klubie istniała normalna wizja zarządzania, Roma nie byłaby dziś w tym miejscu, tylko znacznie dalej. Także teraz płaci za pewien bałagan organizacyjny. Nie ma tu żadnej piramidy, są za to dziury i nieszczelności.
Komentarze
Z tym co Gasperini ma, to w przyszłym sezonie będzie miał to co teraz ma albo będzie jeszcze gorzej.
Czyli trener ma za sobą drużynę bo obiecał powalczyć o kontrakty, ale jak to co planuje trener się nie sprawdzi to zostaniemy nie z ręką w nocniku a po uszy w szambie, wszyscy którym się kończą kontrakty nie mogą zostać,oczywiście wszystko zależy od kontraktów piłkarzy i długości umowy ale mimo wszystko trzeba by było przewietrzyć tą szatnie