Przegląd prasy: „Roma znów maszeruje, Gasperini zbiera owoce swojej pracy”

Niedzielne zwycięstwo 4:0 nad Fiorentiną ponownie otworzyło Romie drogę do Champions League, a włoscy publicyści doceniają intensywność zespołu, rozwój Pisillego, powrót Koné oraz efekty pracy Gasperiniego.

Roma nie pozostawiła Fiorentinie żadnych złudzeń, wygrywając na Olimpico 4:0 i wykorzystując potknięcia bezpośrednich rywali w walce o miejsce w Lidze Mistrzów. Giallorossi od początku narzucili przeciwnikowi własne warunki, imponowali intensywnością, płynnością w ataku i solidnością w defensywie, a losy spotkania rozstrzygnęli już w pierwszej połowie.

Włoscy publicyści podkreślają, że po zwycięstwach nad Bologną i Fiorentiną drużyna Gasperiniego ponownie nabrała rozpędu. W centrum komentarzy znalazły się także zakończenie sporu trenera z Ranierim, świetny powrót Manu Koné, coraz większa rola Niccolò Pisillego oraz trzy ostatnie mecze, które mogą zdecydować o całym sezonie. Poniżej prezentujemy najważniejsze komentarze włoskich publicystów opublikowane we wtorkowej prasie.

S. Vernazza (La Gazzetta dello Sport): „Roma ruszyła do przodu, gdy klub rozwiązał spór Gasperiniego z Ranierim”

Wszystko jest ponownie otwarte, a w walce o Champions League nie ma już żadnych pewników. Roma wygrała, zajęła piąte miejsce i dołączyła do pościgu za Milanem oraz Juventusem. Inter zapewnił sobie kwalifikację dwa tygodnie temu, natomiast drugie Napoli jest już niemal pewne awansu i potrzebuje do jego przypieczętowania trzech punktów. Pozostały więc cztery drużyny walczące o dwa miejsca. To całkiem trudna zagadka.

Roma znów zaczęła maszerować w szybkim tempie dokładnie wtedy, gdy klub rozwiązał wewnętrzną walkę między Gasperinim a Ranierim. Trener otrzymał pełnię władzy, a senior advisor usłyszał pożegnanie i podziękowania. Jasno określone zasady przyniosły efekty, otoczenie przestało tracić energię na pozaboiskowe sprawy, a Roma skupiła się na futbolu. Wygrała w Bolonii, rozbiła Fiorentinę i z dorobkiem 64 punktów zajmuje piąte miejsce, mając Champions League w zasięgu.


A. Polverosi (Corriere dello Sport): „Roma zdominowała, rozszarpała i obróciła Fiorentinę w gruzy”

Odrzucenie prezentu byłoby niegrzeczne, a Roma jest drużyną, która zna dobre maniery. Jeżeli Allegri, Spalletti i Fàbregas pojawiają się w Trigorii ze złotem w postaci porażki Milanu z Sassuolo, kadzidłem w postaci remisu Juventusu z Veroną oraz mirrą, czyli remisem Como z Napoli, należy przyjąć ich z otwartymi ramionami. Gasperini podziękował za te uprzejmości i pokonał Fiorentinę. A właściwie zdominował ją, rozszarpał i obrócił w gruzy.

Zespół Vanolego był obecny na boisku przez pierwszych dziesięć minut. Później Roma zdobyła bramkę dokładnie w taki sam sposób jak w pierwszym spotkaniu na Franchi. Wtedy po rzucie rożnym De Geę pokonał Cristante, tym razem uczynił to Mancini. Nie minął jeszcze kwadrans, a cztery minuty później Wesley podwyższył wynik. Po kolejnym kwadransie Hermoso trafił na 3:0.

Różnica między zespołami była ogromna pod względem technicznym i fizycznym, ale ruchliwość romanistów całkowicie rozbiła Fiorentinę również taktycznie. Akcje Giallorossich rozpoczynał Pisilli, a nie Cristante, jednak ławka Violi nie znalazła żadnej odpowiedzi. Wejścia Manciniego i Hermoso nie były kontrolowane, natomiast gdy Malen cofał się, żeby odegrać piłkę, a następnie ruszał w kierunku bramki, obrońcy cofali się, zamiast skracać dystans.

Jeżeli brać pod uwagę formę zaprezentowaną w ostatniej kolejce, Roma wygląda lepiej niż Napoli, Como, a przede wszystkim Milan i Juventus. Powrót Koné przywrócił energię całej drużynie, ułatwiając pracę Cristante oraz Pisillego, który nieustannie się rozwija.


M. Ferretti (Corriere dello Sport): „Roma ma jeszcze 270 minut, by wyśmiać sceptyków”

W przeddzień meczu z Fiorentiną Gian Piero Gasperini stwierdził, że nie jest to moment na myślenie o przyszłości. Zapewniał, że Roma nadal uczestniczy w wyścigu o Champions League. Milan przegrał później z Sassuolo, a Juventus został zatrzymany u siebie przez zdegradowaną już Veronę, więc trener zapewne z jeszcze większym przekonaniem powtórzył sobie te same słowa, gdy spojrzał na tabelę przed przyjazdem na Olimpico.

Do końca sezonu pozostały cztery kolejki i dwanaście punktów do zdobycia. Roma musiała wysłać mocny sygnał sobie oraz rywalom walczącym o awans do wielkiej europejskiej piłki. Cel w starciu z Fiorentiną był oczywisty: wygrać i nie zmarnować pomocy otrzymanej w sobotę oraz niedzielę. Misja została wykonana.

Roma jest dziwną drużyną. Zmarnowała dwa okna transferowe, wyjąwszy pozyskanie Malena, a mimo to na trzy kolejki przed końcem wciąż nie pożegnała się z najważniejszymi celami i nadziejami. Tabela nie jest już dla niej tak przyjazna jak kiedyś, ale Gasperini nie odpuszcza. Był jedynym pracownikiem klubu, który mówił o strefie Champions League wtedy, gdy nikt inny nie chciał nawet wypowiadać tych słów. Tym bardziej nie zrezygnuje teraz, gdy czwarte miejsce znajduje się zaledwie punkt dalej, a trzecie trzy punkty dalej. Czy to tylko iluzja? Gasperini i jego Roma mają jeszcze 270 minut, nie licząc doliczonego czasu, żeby wyśmiać sceptyków i pesymistów.


G. D’Ubaldo (Corriere dello Sport): „Roma załatwiła Fiorentinę w 21 minut”

Roma potrzebowała 21 minut, żeby rozstrzygnąć spotkanie z Fiorentiną i zacząć deptać Juventusowi po piętach. Bianconerich i Giallorossich dzieli już tylko jeden punkt, a Milan ma nad Romą trzy punkty przewagi. Do końca pozostały trzy mecze, a drużyna Gasperiniego wróciła do walki o Champions League po tym, jak w Trigorii po gwałtownej burzy ponownie pojawiło się rozpogodzenie.

O zwycięstwie nad Violą zdecydowali obrońcy. Ciekawe, że przy żadnej z pierwszych trzech bramek nie uczestniczył napastnik. Wynik otworzył Mancini, zdobywając swojego drugiego gola w sezonie po rzucie rożnym wykonywanym przez Pisillego. Wesley podwyższył po podaniu Hermoso, a następnie sam Hiszpan trafił na 3:0 dzięki asyście Koné.

W ostatnim kwadransie Roma zanotowała niemal 80 procent posiadania piłki i całkowicie unieszkodliwiła rywala. Na lewej stronie Wesley był niszczycielski, natomiast na prawej Gasperini osaczył przeciwnika, pozwalając Manciniemu ruszać do przodu i tworzyć sektor współpracy z Çelikiem. Wszyscy defensorzy stanowili zagrożenie pod bramką Fiorentiny, również Turek, obserwowany z trybun przez selekcjonera Vincenzo Montellę.

Pisilli poświęcał się w defensywie, wychodził agresywnie do Ndoura i był zawodnikiem, który najczęściej dotykał piłki. Na początku drugiej połowy otrzymał nagrodę za swój występ, zdobywając bramkę uderzeniem głową.


T. Carmellini (Il Tempo): „Gasperini zbiera owoce swojej pracy, a Roma momentami budzi strach”

Na tym etapie naprawdę może wydarzyć się wszystko. Roma wykorzystała potknięcia bezpośrednich konkurentów i zmniejszyła stratę do Juventusu w walce o Champions League. Bianconeri znajdują się już tylko punkt wyżej, a trzeci Milan ma trzy punkty przewagi. Przy trzech meczach do rozegrania każdy scenariusz pozostaje możliwy.

Na Olimpico wystarczyły cztery minuty prawdziwej Romy, żeby zamknąć spotkanie z Fiorentiną, która w tym sezonie walczyła o zupełnie inne cele. Biorąc pod uwagę jej początek rozgrywek, samo utrzymanie należy uznać za sukces. Niezależnie jednak od czterech goli strzelonych Violi, po zdobyciu tych niezwykle ważnych punktów drużyna Gasperiniego może spojrzeć w lustro i ponownie uwierzyć w szansę na awans do Ligi Mistrzów.

Kalendarz nie jest szczególnie korzystny, ale po wynikach ostatniego weekendu grzechem byłoby nie spróbować. Do zdobycia pozostaje dziewięć punktów w spotkaniach z Parmą na wyjeździe, Lazio w derbach oraz Veroną. Juventus zagra z Lecce, Fiorentiną, a sezon zakończy derbami, które nigdy nie są spacerem. Dla Giallorossich będą to trzy finały. Aby zachować nadzieję, Roma musi zdobyć wszystkie dziewięć punktów. Nawet to może nie wystarczyć, ale przynajmniej drużyna zrobiłaby wszystko, co do niej należy.

Pomijając poziom przeciwnika, sygnały płynące z boiska pozwalają patrzeć z optymizmem. Zespół ponownie gra tak, jak potrafi, Gasperini zbiera owoce swojej pracy, a Roma momentami budzi strach. Z wyścigu nie wolno jednak wykluczać Como ani Milanu, który przystąpił do końcówki sezonu z wyraźnym brakiem świeżości. Giallorossi muszą pozostać całkowicie skoncentrowani, wierzyć do końca i popełnić jak najmniej błędów. Później zobaczymy, dokąd ich to zaprowadzi.


P. Condò (Corriere della Sera): „Roma odebrała Milanowi i Juventusowi poczucie bezpieczeństwa”

Roma odebrała Milanowi i Juventusowi złudzenie, że w walce o miejsca w Champions League nadal dysponują bezpiecznym marginesem. Dokonała tego poprzez wręcz brutalne zwycięstwo nad Fiorentiną, która była mentalnie nieobecna po tym, jak wygrana Lazio z Cremonese rozwiała ostatnie obawy Violi dotyczące utrzymania.

Niezależnie jednak od słabości Fiorentiny, obecna Roma porusza się z trzykrotnie większą prędkością niż Milan i jest dwukrotnie bardziej skoncentrowana niż Juventus. Dziecinne byłoby doszukiwanie się źródła nowego impulsu wyłącznie w rozwiązaniu sporu Ranieri–Gasperini, ponieważ podobne starcia nie dotyczą bezpośrednio szatni. Powroty kontuzjowanych zawodników, w tym zasługującego na oklaski Koné, wreszcie pozwalają jednak docenić pracę wykonaną przez Gasperiniego.

W styczniu trener otrzymał od klubu jedno poważne wzmocnienie w osobie Malena i uczynił z niego fundament skutecznej oraz pełnej energii fazy ofensywnej. Atak Romy przez długi czas nie spełniał oczekiwań, ale obecnie jest czwartym najskuteczniejszym w lidze i nadal poprawia swoje liczby. Defensywa ustępuje natomiast tylko Como.

Kalendarz nie jest łatwy, ponieważ obejmuje również derby, a Lazio także znajduje się w dobrej formie. Na tym etapie rozpęd ma jednak ogromne znaczenie, bo świadczy o posiadaniu energii w ogólnie przygaszonym krajobrazie końcówki sezonu.

Komentarze

Komentarze są wyłączone dla archiwalnych wpisów.