Roma rozpoczęła sezon efektownym zwycięstwem 4:0 nad Fiorentiną, a bohaterami poniedziałkowego wieczoru zostali Paulo Dybala i Donyell Malen. Argentyńczyk zaliczył trzy asysty, Holender skompletował hat-tricka, a ich występ sprawił, że już po pierwszej kolejce o Giallorossich zrobiło się głośno.
Drużyna Gian Piero Gasperiniego od pierwszych minut kontrolowała spotkanie i rozbiła Fiorentinę 4:0, prezentując przy tym dużą intensywność, skuteczność oraz bardzo dobre zrozumienie między swoimi liderami ofensywy. Trzy gole Malena po trzech podaniach Dybali stały się głównym tematem komentarzy włoskiej prasy.
Publicyści zwracają uwagę nie tylko na znakomitą dyspozycję tej dwójki, ale również na dojrzałość całego zespołu, udany debiut młodego Lullego oraz bardzo dobry występ Rodrigo Mory. Niektórzy już po inauguracji sugerują, że Roma może włączyć się do walki o najwyższe cele. Oto najciekawsze głosy włoskiej prasy po zwycięstwie nad Fiorentiną.
S. Vernazza: „Roma ma środki, by rzucić wyzwanie Interowi”
Czynnik Malena może mieć znaczenie w walce o scudetto. Napastnik Romy rozpoczął nowy sezon dokładnie tak, jak zakończył poprzedni: od strzelania goli. Trafił przeciwko Veronie w ostatniej kolejce poprzednich rozgrywek, a teraz zdobył trzy bramki przeciwko Fiorentinie. Jego przyjście w styczniu pomogło Romie wywalczyć awans do Champions League, natomiast tak mocny początek w sierpniu sprawia, że Giallorossi mogą mierzyć jeszcze wyżej, nawet w mistrzostwo Włoch.
W przypadku Malena imponuje przede wszystkim regularność. W poprzednim sezonie zdobył 14 bramek w 18 meczach Serie A, a nową kampanię zaczął od hat-tricka. To liczby ogromne i bardzo wymowne. Tylko Inter ma napastnika równie szybkiego, technicznego i bezwzględnego pod bramką, czyli Lautaro Martíneza. Pierwsza kolejka pokazała, że Roma dysponuje środkami, by rzucić wyzwanie Interowi, który pozostaje głównym faworytem. Zwycięstwo 4:0 nad Fiorentiną, być może królową mercato pod względem liczby i jakości transferów, było ogłuszającym rykiem i wyraźnym sygnałem wysłanym całej lidze.
Do Malena trzeba oczywiście dodać Paulo Dybalę. Trzy gole Holendra po trzech asystach Argentyńczyka. Para idealna. W siedmiu wspólnie rozegranych spotkaniach Dybala pomógł Malenowi zdobyć już sześć bramek. Roma–Fiorentina miała być także pojedynkiem argentyńskich trequartistów. Czekaliśmy na młodego Mastantuono, a dostaliśmy starego, dobrego Dybalę. Zawodnik Fiorentiny, wypożyczony z Realu Madryt, był aktywny, ale niewiele z tego wynikało. Tymczasem 32-letni piłkarz Romy był niszczycielski i rozegrał mecz godny największych argentyńskich numerów dziesięć.
Nie ma już sensu zastanawiać się, dlaczego Dybala nie zrobił kariery na miarę swojego talentu. Liczy się tu i teraz. Jego ograniczeniem zawsze była podatność na problemy mięśniowe, ale poniedziałkowy wieczór jedynie potwierdził i umocnił jego status piłkarza wybitnego. Inter nie ma zawodnika takiego jak Dybala.
I. Zazzaroni: „Dybala był po prostu wspaniały”
Dybala i Malen rozegrali razem dopiero siedem spotkań, a bilans ich współpracy mówi o siedmiu golach Holendra i sześciu asystach Argentyńczyka. Roma–Fiorentina była starciem drużyny już ukształtowanej, ustabilizowanej i dodatkowo rozwiniętej przez pracę Gasperiniego, z zespołem całkowicie przebudowanym, który nadal znajduje się w fazie tworzenia i będzie można go uczciwie ocenić dopiero za miesiąc. W Romie jedynymi nowymi twarzami byli Lulli i Mora, podczas gdy Fiorentina wciąż szukała właściwego kształtu.
Roma, którą zobaczyliśmy w poniedziałek, była drużyną dominującą. Miała przewagę w pressingu, wyprzedzaniu rywali, budowaniu akcji oraz dochodzeniu do sytuacji strzeleckich. Inspiratorem wszystkiego był Dybala. Był po prostu wspaniały.
Kiedy Paulo czuje się naprawdę dobrze, widać to od razu po jego oczach i tym charakterystycznym, sprytnym spojrzeniu. Biegał z dużą swobodą, przyspieszał i pokazywał futbol dostępny tylko dla nielicznych. Kapitalne było zwłaszcza podanie do Malena przy golu na 2:0. Dybala podał mu piłkę idealnie do nogi, ufając, że Holender zrobi z niej właściwy użytek. To była wręcz „intymna” asysta, oparta na pełnym zrozumieniu między dwoma piłkarzami.
Taki mecz, rozegrany osiem dni przed zamknięciem mercato, może przysporzyć problemów prezesom i dyrektorom sportowym. Z jednej strony Roma nadal powinna spróbować spełnić oczekiwania Gasperiniego, który prosi o jeszcze jeden wysiłek i sprowadzenie skrzydłowego. Z drugiej Fiorentina musi zastanowić się nad przyszłością Moise Keana, którym interesuje się Como. Po porażce 0:4 trudno podjąć decyzję o rozstaniu z takim napastnikiem.
T. Carmellini: „Dybala inspiruje, Malen karze. Z nimi wszystko staje się łatwiejsze”
Na pierwsze poważniejsze bilanse jest jeszcze za wcześnie. Trzeba poczekać przynajmniej na dwie pierwsze kolejki, które zbiegną się z zakończeniem letniego mercato, ale inauguracja Serie A dała już pewne wyobrażenie o układzie sił. Inter pozostaje drużyną do pokonania, Milan Amorima zrobił dobre pierwsze wrażenie, Juventus wciąż wygląda ciężko i z trudem uratował się we Frosinone, Como wywiozło punkt z Udine, a Napoli pokonało Genoę De Rossiego dzięki poważnemu błędowi sędziego.
Stolica może się uśmiechać, bo Lazio rozpoczęło sezon zwycięstwem w Bolonii, a Roma zamknęła pierwszą kolejkę, zaczynając dokładnie tam, gdzie skończyła poprzednią kampanię: od duetu Malen–Dybala.
Argentyńczyk inspiruje, Holender karze, a Olimpico oszalało po pierwszym hat-tricku nowego sezonu, którego autorem został właśnie napastnik Giallorossich. Gasperini rozpoczął z Rodrigo Morą, który pokazał swoją wartość, a później wprowadził Soulé, by spokojnie domknąć spotkanie. Kiedy jednak z przodu masz Dybalę i Malena, wszystko staje się znacznie łatwiejsze.
Wisienką na torcie niemal perfekcyjnego wieczoru był młody Lulli, zawodnik z rocznika 2007. Gasperini wystawił go od pierwszej minuty, a ten odpowiedział kapitalnym występem od początku do końca. W końcówce pojawił się jeszcze Pisilli i również zostawił swój ślad przy wyniku 4:0. To kolejny bardzo dobry sygnał dla Romy, z którą w tym sezonie naprawdę trzeba się liczyć.
Komentarze
Mora nie zagrał dobrego meczu. Dwie akcje to za mało. Soule był lepszy
Niby tak jak piszesz, tylko że Mora trenował raptem 4 dni . Jak pozna mechanizmy może być ciekawie. A co do Soule to chyba Gsp go odstrzelił i może jeszcze go spieniężą. Trochę szkoda by było,bo do rotacji powinien zostać
Nie żartuj z tym Soule. Mora miał jedną sytuację, którą sam wykreował i De Gea cudem uratował Viole. Soule w drugiej połowie miał sytuację, które mógł lepiej wykorzystać. Ewidentnie inna półka talentu Mora, a Soule.
Mi tam występ młodego się podobał. Tak jak kolega niżej pisze,akcja którą zrobił od początku do końca sam pokazuje że będzie z niego pożytek
Mora może nie powinien grać tego meczu. On nie zna drużyny, chłopaki nie znają jego. Jasne że na orliku to nie jest problem, ale na tym poziomie gdzie wiele trzeba grać szybko-intuicyjnie, brak treningu robi różnicę. Wliczając okoliczności nie mam do niego pretensji że nie był częśćią gry. Natomiast z piłką u nogi próbował coś sam i to z niezłym skutkiem. On musi poczuć rytm tej muzyki do której tańczą pozostali. Narazie źle go nie oceniam. Dla Soule coś chyba jeb* w głowie, bo gra bez przekonania, jakby się męczył. Może wie że chcą go wypchnąć? A może nie odnalazł się po kontuzji lub ogólnie u Gaspa. Jestem przekonany że potrafi grać lepiej.
Tak jak po pierwszym słabym meczu sezonu nie ma co przekreślać sezonu to po pierwszym bardzo dobrym za wczesnie na balonik i rzucanie haseł o walce z Interem. POCZEKAJMY :)